CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Forgive me father for i have sinned

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 127
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 26
Male


PisanieTemat: Forgive me father for i have sinned   Pią Lip 07, 2017 11:25 pm

Forgive me father for i have sinned

________________________________

X jest 16/17 letnim chłopakiem, który pochodzi z rozbitej rodziny. Ojca właściwie nie zna i nie wie jak się nazywa, a jego matka nie umie w facetów i zawsze trafia na jakiś idiotów, którzy po trzech miesiącach ją zostawiają. Choć i tak Ci przechodni nie są tak źli jak ten, który wraca jak boomerang, który ma jedną podstawową wadę - za każdym razem tłucze chłopaka, gdy ma taki kaprys. Wszelkie swoje niezadowolenia przenosi na niego. Matka jednak o niczym nie wie, ponieważ X uważa, że powinien znosić to jak mężczyzna i nie chce przysparzać jej więcej kłopotów niż ma. Natomiast matka cały czas myśli, że chłopak ciągle wagaruje (co się zdarza) i wdaje się w bójki w szkole, przez co ciągle ma obitą mordę. Jako, że są wierzącą rodziną, a do ich parafii trafia nowy, niezwykle uczynny ksiądz, matka decyduje się z nim porozmawiać i prosi o pomoc. W taki sposób niemal zmusza swojego syna, żeby ten poszedł i porozmawiał z Y, księdzem który z przyjemnością wysłuchuje młodzieńca, nawet gdy ten niekoniecznie chce z nim rozmawiać o czymkolwiek.

chłopczyk - 7.
ksiądz - Amay.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję


Ostatnio zmieniony przez 7. dnia Sob Wrz 02, 2017 10:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
AmayKowadło
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 54
♡

Cytat : Rucham admina. A Ty jaką masz supermoc? ♡
Wiek : 26
Female


PisanieTemat: Re: Forgive me father for i have sinned   Sob Lip 22, 2017 9:31 am

Ojciec Gideon Harvey Laughlin

34 lata 188 cm 83 kg katolicki duchowny w kraju pełnym protestantów dumny posiadacz Harleya


⚫ ⚫ ⚫ ⚫ ⚫ ⚫


Ze swojej poprzedniej parafii wyleciał za przyłożenie starszemu koledze po fachu, zbyt dalece posuwającemu się w korzystaniu z pomocy ministrantów. Wciąż uparcie utrzymuje, że wstrząśnienie mózgu to kara niewspółmiernie mała w odniesieniu do łez małego Billy'ego.

Poza godzinami posługi praktycznie niemożliwe jest spotkanie go w sutannie - z upodobaniem zastąpił ją czarnymi garniturami i koszulami.

Jego bladą skórę znaczy pojedynczy tatuaż - ostro wykaligrafowany tekst:

    And if I die before I wake
    Pray the lord my soul to take

Faktem pozostaje, iż nikt poza samym Gideonem i tatuażystą z ingkram nie wie o jego istnieniu. Powodem ku temu jest miejsce wsączenia tuszu pod skórę - tuż pod wypukłością prawej kości biodrowej duchownego.

Do noszenia koloratki pod szyją został predestynowany przez nadmiernie religijnych rodziców, jako ich najmłodszy syn. Nikt nie śmiał zwrócić im uwagi, iż wieki średnie minęły jakieś kilkaset lat temu. Nikt, nawet sam Gideon, który koniec końców - dla świętego spokoju - zgodził się wstąpić do seminarium.

Ma niebywale niewyparzoną gębę - naprawdę bardzo często musi gryźć się w język, żeby nie powiedzieć tego jednego słowa za wiele. Warto również zauważyć, iż w chwilach złości klnie jak szewc. A w gniew wpada łatwo, kiedy zauważa niesprawiedliwość względem słabszych.

Uwielbia swój motocykl. Nigdy nie oddaje go do mechaników, zawsze naprawiając go własnoręcznie, przez co często kończy ubrudzony smarem od stóp do głów. Na całe szczęście ze spodni dresowych dużo łatwiej sprać brud niż z koloratki.

Pali. Ale tylko wtedy kiedy emocje biorą nad nim górę.

Jego długie, ciemnobrązowe włosy najczęściej pozostają związane - w trakcie mszy w prosty koński ogon, w każdym innym przypadku w luźny kok.

Bardzo rzadko się modli. Wyznaje zasadę, że szczera rozmowa z Przełożonym jest dużo więcej warta niż klepanie utartych regułek.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 127
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 26
Male


PisanieTemat: Re: Forgive me father for i have sinned   Wto Lip 25, 2017 11:06 pm


Chester Simmons



za trzy miesiące skończy 17 lat
173 cm
około 67 kg
czarne, nieco dłuższe włosy
jasne, piwne tęczówki, czasami mogą wydawać się złocistożółte


przy kumplach, jak większość chłopaków, udaje jaki z niego wielki playboy i ile lasek nie zaliczył, ale tak naprawdę jeszcze z żadną się nie przespał i tak naprawdę, to nawet nie wie czy mu się podobają.
na urodziny dostał od kumpli czarną koszulkę z napisem: "BOTTOM", oczywiście ją nosi. Dla beki, a jakże.
nosi po kilka kolczyków w każdym uchu, choć jego matka nie jest szczególnie z tego zadowolona. Jedyne przed czym się powstrzymał, by nie robić jej przykrości jest wymarzony tatuaż.
partner matki, który co chwila odchodzi i wraca jak boomerang, ma nieprzyjemny zwyczaj obijania młodemu mordy i nie tylko. Przeważnie wyżywa się własnie na nim, gdy coś mu się nie spodoba lub ma zły dzień.
choć dużo ćwiczy i trenuje siatkówkę (należy do szkolnej reprezentacji), do tej pory nie wyhodował sobie wymarzonej umięśnionej klatki piersiowej. Nadal jest raczej chudy i smukły w porównaniu do swoich kolegów, co nie oznacza, że jest słaby i nie potrafi przyłożyć.
pochodzi z wierzącej rodziny, sam niekoniecznie grzecznie uczęszcza do kościoła, ale szanuje swoją wiarę i podchodzi do niej trochę na swój własny sposób.
nie ma jakiś szczególnych problemów w szkole poza tymi związanymi z wagarowaniem czy wdawaniem się w bezcelowe bójki, poza tym nieźle się uczy i nigdy nie był zagrożony z żadnego przedmiotu. Prędzej nudzi go przerabiany materiał lub sposób w jaki jest przedstawiany.
często ucieka z domu, przeważnie gdy ukochany matki łaskawie zdecyduje się wrócić. Wtedy młody wychodzi z kumplami na imprezy, ale sam nie baluje jakoś szczególnie, rzadko rusza alkohol czy używki, chociaż na takie pozuje.
niechętnie, ale dla spokoju, zgodził się pójść porozmawiać z nowym księdzem, gdy matka zaczęła mu wiercić dziurę w brzuchu.
przechodzi buntowniczy okres w swoim życiu według Allison, ale tak naprawdę chodzi głównie o jej nieustannie powracającego partnera-sadystę, którego Chester nie trawi głównie dlatego, że facet nie odnosi się do jego matki z szacunkiem i jest bydlakiem, który ją wyzyskuje.
interesuje się biologią i astronomią, ale jeszcze nie wie co chciałby robić w życiu. Nie ma planów ani marzeń poza uszczęśliwieniem swojej mamy.
miał ojca do piątego roku życia i to był najszczęśliwszy okres w jego życiu. Cała rodzina była szczęśliwa, bo Marcus i Allison byli bratnimi duszami, aż nie zdarzył się nieszczęśliwy wypadek. Pijany kierowca wjechał w wracającego z pracy na rowerze Marcusa i zabił go na miejscu.



_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
7.Don't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/05/2017
Liczba postów : 127
Cytat : Oh! Despicable me.
Wiek : 26
Male


PisanieTemat: Re: Forgive me father for i have sinned   Pią Wrz 01, 2017 10:38 pm

Kropelki krwi leniwie sączyły się z rozwalonej wargi i uszkodzonego nowa, powoli, ale skrupulatnie tocząc się ze zranionego miejsca, płynąc słabowitą strużką po skórze, aż do brody i dopiero tam odrywały się, by opaść na ziemię. Na całe szczęście Chester nigdy nie miał pragnienia do posiadania dywanu, z dywanów bardzo kiepsko schodzi krew, dzięki czemu jedynie udawane drewniane panele były plamione kapiącą krwią, gdy John zastanawiał się, a może czekał aż przestanie go boleć ręka po ostatnich czterech ciosach jakie zadał chłopakowi? Chestera to nie interesowało. Wytarł dłonią krew, chociaż ta wcale nie przestała lecieć. Sprawę nawet pogorszył, bo nie dość, że roztarł ją na lewej części twarzy, to jeszcze spowodował udrożnienie poprzednich niteczek i teraz o wiele swobodniej mogła płynąć po śliskiej powierzchni.
- Zrób coś z sobą. Matka chce Cię widzieć. – rzucił w niego obrażonym tonem, wypowiadając każde ze słów jak najgorszą obelgę. Tak naprawdę wystarczało jego spojrzenie, które zawsze, ale to zawsze, mówiło, że Chester samym swoim istnieniem jest przekleństwem i chodzącą porażką, bez względu na to co by zrobił. W oczach Johna był zerem. Tak jakby ten idiota do czegokolwiek doszedł w życiu. Splunął krwią na ziemię.
- Zaraz przyjdę. – mruknął niechętnie, ale pamiętał, by powiedzieć to z jak najmniejszą odrazą, bo doskonale wiedział, że w innym przypadku ponownie by mu się oberwało, za sam ton lub kaprys Johna, tego nigdy nie można było być pewnym.
Poczekał aż mężczyzna wyjdzie. Nie trwało to długo, ale młodzieniec jeszcze jakiś czas wbijał wzrok w podłogę, przyglądając się małej kałuży krwi i kolejnym, spadającym kroplom, gdy z całej siły wbijał paznokcie w wewnętrzną stronę dłoni, usiłując powstrzymać łzy – żalu, złości, bezsilności.
Nim poszedł do salonu, gdzie czekała już na niego mama, wpadł szybko do łazienki w celu przepłukania twarzy wodą i możliwie jak największego zminimalizowania szkód wyrządzonych przez Johna.
- Chester! Jak ty wyglądasz... – przestraszona kobieta niemal wstała z krzesła, ale stojący nad nią John, który skutecznie przytrzymał ją za ramiona, jej to uniemożliwił, sadzając kobietę z powrotem na krześle.
- Nic mi nie jest. – spojrzał ukradkiem na mężczyznę, ale zaraz wbił wzrok w blat stołu, gdy tylko usiadł za nim. Nie potrafił spojrzeć na mamę, gdy ta miała tak przeraźliwie smutną minę.
- Kochanie, to się musi skończyć. Wiesz, że chcemy dla Ciebie jak najlepiej... – coś tam jeszcze mówiła, ale gdy usłyszał, że my! chcemy, to aż się zatrząsł. Dałby sobie rękę uciąć, że jedyne czego chciał ten dupek, to pozbyć się go na dobre.
- Nie potrafię do Ciebie dotrzeć, John również. Nie chcesz nas słuchać, pedagog szkolny też jest bezradny, ale nie chcę Cię skreślać, synku. – każde słowo mamy sprawiało mu przykrość, gdyby tylko wiedziała kto jest odpowiedzialny za to wszystko, nie, nie, nie, nie może tego powiedzieć.
- Poprawiłem swoje stopnie, nie wagaruję. Co mam jeszcze zrobić? – burknął, bo nie potrafił zapanować nad swoim gniewem. Spojrzał buńczucznie w stronę kobiety, ale przede wszystkim stojącego nad nią mężczyzny. Gdyby mogła obejrzeć jego drwiący, niemal triumfalny uśmiech! Miał ochotę mu przypierdolić.
- Ale znowu jesteś obity! A John znalazł marihuanę w twoim plecaku.
- C-co?! To…!
- Daruj sobie, już to przerabialiśmy. Już nie ufam twoim zapewnieniom.
- Ale mamo!
- Przestań. – zacisnęła dłoń i odwrócił głowę w innym kierunku. On również odwrócił głowę, nie potrafił znieść jej zawiedzionego wzroku.
- Nie wiem co mam z tobą zrobić. Nikogo nie chcesz słuchać. Może rzeczywiście powinniśmy wysłać Cię na ten specjalny obóz dla trudnej młodzieży, o którym wspominał John? – zamurowało go, autentycznie, kurewsko go zamurowało. O czym ona mówiła? To były jakieś żarty? - Być może oni byliby Ci w stanie pomóc. Sama nie wiem. – zawiesiła roztrzęsiony głos na chwilę, żeby nabrać powietrza. - Chcę Ci jednak dać ostatnią szansę. I mówię poważnie. Jeżeli to nie poskutkuje, to zdecyduję się wreszcie na drastyczniejsze kroki, skoro nic do Ciebie nie dociera. – kolejna pauza, przełknęła ślinę, widać cała ta rozmowa była dla niej trudna. - Jak wiesz w naszej parafii pojawił się nowy ksiądz. Rozmawiałam z nim na twój temat...
- Czekaj, co?! Mam się spowiadać jakiemuś kaznodziei od siedmiu boleści?!
- Chester, proszę nie przerywaj mi, rozmawialiśmy już o tym.
- Ale…!
- Umówiłam Cię na dzisiaj, będzie na Ciebie czekał o 19 w kościele, zaraz po ostatniej mszy. Jeżeli nie pójdziesz, o wszystkim się dowiem.
- Mamo, proszę Cię.
- Koniec dyskusji. – energicznie podniosła się z krzesła i wyszła z pomieszczenia bez słowa. Natomiast John z tym samym drwiącym uśmiechem przyglądał się chłopakowi.
- Nienawidzę Cię. – rzucił gniewnie i zerwał się z krzesła. Chciał mu przywalić, ale zawrócił i poszedł do swojego pokoju. Narzucił na ramiona skórzaną kurtkę z ćwiekami, wziął plecak i wzuł buty. Z domu wyszedł jak zwykle przez okno, zalety mieszkania na parterze, bo nie miał najmniejszej ochoty na kolejną konfrontację z fagasem matki czy nią samą.
Na początku nie zamierzał iść do kościoła. W ogólnie chciał się dać wciągnąć w tę idiotyczną propozycję, ale im bliżej było 19 tym zmniejszał dystans dzielący go od kościoła, aż stanął pod wielkimi, drewnianymi drzwiami i długo patrzył na klamkę. Tak naprawdę nie chciał robić nikomu na złość, nie sprawiało mu to radości. Nie był też zbuntowanym i szalonym nastolatkiem jak go malowali wszyscy dookoła. Nacisnął klamkę i pchnął ciężkie drzwi. Msza się właśnie skończyła, a wierni zaczęli kierować się do wyjścia. Brnął pod prąd, usiłując dotrzeć do ołtarza, tam gdzie rzekomo czekał na niego ten nowy ksiądz.

_________________
Spis wątków | Seven deadly sins | Poszukuję
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Forgive me father for i have sinned   

Powrót do góry Go down
 
Forgive me father for i have sinned
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: