CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Nigdy nie wiadomo.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 189
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Nigdy nie wiadomo.   Sob Lip 08, 2017 3:47 pm

First topic message reminder :

Pierwsze miłości poznajemy jeszcze w szkole; szalejące zmysły, pożądanie ponad normę, szaleństwo. Człowiek pragnie zostać w tym stanie do końca swych dni.
Pierwsza miłość rozkwitła jeszcze w okresie liceum pomiędzy dwoma przyjaciółmi, X oraz Y. Sielanka trwała do ostatniej klasy, po której ich przysłowiowe drogi się rozłączyły . Tak mija hmm, 7, 5, 9 lat. Jeden z nich zostaje znanym oraz szanowanym piosenkarzem z ciągutkami ku modzie, przy czym drugi wiedzie spokojne ale i nie takie złe życie, mimo bycia zwykłym, szarym człowiekiem. Dochodzi tu do spotkania byłych kochanków. Podobno stara miłość nie rdzewieje.. czego prawdę przyznaje Pan gwiazda, czując dokładnie to samo co lata wcześniej do niepozornego, szarego człowieczka. Niestety jego bogactwo oraz urok nie działają na wszystkich, a konkretniej na jedną osobę. Byłą miłość z lat licealnych. Ten szary człowiek kiedyś dobrze mu znany, dziś stał się zagadką, która ponad wszystko skrywa w sobie małą dziurę po stracie, mając mu poniekąd za złe.. Właściwie po cichu wini gwiazdora za koniec tego co mogło być piękne. Szary człowieczek nie jest tym samym otwartym osobnikiem, u którego były kochanek bez problemu wyczytywał buzującą emocję oraz różnorodne uczucia. Wszystko się zmieniło.
Nigdy się nie poddawaj.

Zwyczajny człowieczek - Zerlov
Pan gwiazda - Veneziane

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 470


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Nigdy nie wiadomo.   Nie Lis 19, 2017 5:43 pm

Będzie wspaniałe. Ale jeszcze nie teraz. – Odparł z uśmiechem.
Sam również zastanawiał się nad tym, czy Jonathan nie będzie robił żadnych problemów. Myślał zresztą podobnie jak Sebastian. Agent prawdopodobnie to zaakceptuje, bardziej lub mniej zadowolony z takiego obrotu spraw, ale nigdy do końca nie zaufa kucharzowi, biorąc pod uwagę, co widział, do jakiego stanu ten doprowadził jego gwiazdkę. Nie mógł dopuścić do tego, aby to się znów powtórzyło. Ale nie mógł też poradzić nic na to, że Tresmontant i Eluard znów będą razem.
Zawsze mnie zadziwiało, że tak lubiła z tobą rozmawiać. Była strasznie skryta i ledwo rozmawiała nawet ze mną, a tobie to gadała niestworzone historie głównie na mój temat. – Wywrócił oczami. Po chwili uśmiechnął się znów z pewnym rozczuleniem. – Bardzo cię lubiła i zawsze bardzo nas wspierała. Pewnie by się cieszyła, że tak między nami wyszło. – Stwierdził.
Kolejne jego słowa sprawiły, że blondyn spojrzał na niego tak, jakby ten był głuptasem, który palnął przed chwilą coś naprawdę idiotycznego, a jednak słodkiego. Bo jak można było nawet brać pod uwagę opcję, że Lucien miałby odmówić mu wprowadzenia się do niego chociaż na jakiś czas? W zasadzie, trzeba było wiele rzeczy rozważyć, jak na przykład to, co się teraz z Lucienem stanie. Zycie Sebastiana nie musiało się wcale aż tak bardzo zmieniać, ale żeby to działało, musieli się do siebie dostosować. Dotąd dzieliły ich setki, jeśli nie tysiące kilometrów. Będzie musiał to naprawdę rozważyć, wszystko sobie poukładać w logiczny, sensowny sposób, biorąc pod uwagę, że nie jest już sam i że Sebastian również ma dla siebie plany. Chyba że… Ale to nie teraz, na spokojnie, nie wszystko od razu.
Mówisz tak, jakby była jakakolwiek możliwość, abym ci odmówił. Przez najbliższy czas nie będziesz się mnie mógł pozbyć, jeszcze sam będziesz mi kazał sobie iść, zobaczysz. – Powiedział rozbawiony w odpowiedzi na jego pomruk.
Poddał się jego dłoniom, pozwalając mu w zasadzie na wszystko. Na chwilę nawet zamknął oczy, czerpiąc ogromną przyjemność z dotyku, jaki niosły za sobą dłonie kucharza.
Obawiam się, że będziemy musieli mi kupić jakąś perukę, jeśli mam być anonimowy. – Westchnął teatralnie na wpół poważnie. – Nikt by nie uwierzył, że zmieniłem kolor włosów na ciemny i nikt na mnie nie spojrzy, a tak do okularów i czapek już całkiem przywykli. – Dodał i obrócił się, aby dać Sebastianowi dostęp również do jego pleców. – Ale niech ci będzie. Może się poświęcę i znów ubiorę się w jakieś dresy. W sumie Adidas produkuje ostatnio całkiem ładne ubrania.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 189
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Re: Nigdy nie wiadomo.   Nie Lis 19, 2017 7:20 pm

Och, doskonale pamiętał Panią Tresmontant z tamtego czasu. Pierwszy raz, gdy ją poznał nie wierzył jak Lucien mógł być jej synem. Różnili się od siebie na tyle, że jeden potrafił go przegadać a druga ledwo odpowiadała mu "dzień dobry". Między innymi takie czyny wywołały w nim nieodpartą chęć złapania z nią porozumienia. Postawił sobie za cel dojścia do tej ciche osóbki. Szło opornie, najpierw zaczynał od zwykłych pytań o miniony dzień, czasem zadawał pytania na temat danego dania, czasem o tym co dzieje się na wsi. Odpowiadała półsłówkami lub tłumaczyła się robotą w domu. Nigdy nie naciskał, bo wiedział, że niewiele zdziała. Lucienowi nigdy nie powiedział o swoich planach. Nie chodziło tu o to by go polubiła (kłamstwo, bo o to też) ale by otworzyła się bardziej na rozmowy. Ani razu się nie poddał. Efektem tego były miłe godziny spędzone na rozmowie, śmiechach, różnych tajemnicach oraz pięknych historiach z dzieciństwa ukochanego. Oj, jak on się pięknie obłowił w różnorodne, ciekawe informacje. Oj, jak uwielbiał mieć na niego haka. Przemilczał jakąkolwiek odpowiedź na jej temat, stosując odpowiedź ciała. Uśmiechnął się. Uwielbiał ją.
-No wiesz, wolę się upewnić co do Twojego wyboru. A skoro o tym mówisz.. Jak będzie upierdliwy, przystojny cwaniaczku, to przeniosę Cię na kanapę i wydzielę taki mały kwadracików po jakim będziesz się mógł poruszać w domu. -zagroził z ostatecznym śmiechem. Póki co nie sądził aby gdzieś go wyganiał. Zbyt długo brakowało mu go obok, żeby teraz za wielką bliskość odepchnąć. No chyba, że serio będzie irytacją w czystej postaci, wtedy go ustawi do pionu.
-Ty wiesz, że nawet ja ostatnio widziałem taką kolorową? Wyglądała jakby wyszła od kiepskiego fryzjera ale szczególik. Z czerwonym, niebieskim i różowym byłoby Ci do twarzy. Dodatkowo bym Ci ją wytapirował i tadam! -sapnął entuzjastycznie. Dać dziecku zabawkę.. Nim się obejrzał dłonie znalazły mu się na plecach. A tak chciał dotrzeć do ud... Ekchem. Łopatki, tak łopatki są idealnym miejscem do mycia. -Mój elegancik w dresach. Szok! Musisz poprosić Adidasa żeby Ci garnitur dresowy uszyli. Będziesz oryginalny, elegancki i sportowy jednocześnie. -zaśmiał się.
Z plecami uwinął się raz dwa. Bo ile będą się myć? Koniec zaakcentował bardzo.. dobitnie. Klepiąc go raz a porządnie w tyłek obrócił się na pięcie.
-Okej, koniec tego dobrego kolego. Czas się ubrać. -zakomunikował rozkazem. Czuł niemały dyskomfort poruszając się ale to nic dla niego. Ostrożnie wyszedł z kabiny, chwycił dwa duże ręczniki w dłonie, z czego jeden podał mu a drugi wziął dla siebie.

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 470


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Nigdy nie wiadomo.   Wto Lis 21, 2017 8:56 pm

Patrzył na niego wzrokiem, mówiącym tyle co „ach tak, tak, tak, mów mi więcej”, kiedy ten śmiał się z jego rzekomej upierdliwości. To, że Lucien będzie w najbliższej przyszłości zbyt irytujący w tej sytuacji wydawało się właściwie niemożliwe. Sam miał wrażenie, że naprawdę przez najbliższy czas trudno ich będzie rozdzielić choćby na chwilę, że tam, gdzie pójdzie Eluard, tam będzie i Tresmontant oraz na odwrót. A wszystko w sposób zupełnie naturalny, bo dwa dotąd wciąż trawione tęsknotą serca teraz znów się odnalazły i zanim się nacieszą, ich znajomi pewnie będą musieli znieść, że jak podlotki będą mieć w głowie tylko siebie nawzajem i nie będą widzieli u siebie żadnych wad – a nawet jeśli, będą je tolerować, jeśli nie kochać. Już widział tę chęć mordu w oczach Jonathana.
Tylko pod warunkiem, że będę mógł w tym kwadraciku być z tobą. W sumie nie potrzebujemy więcej miejsca. – Stwierdził jak gdyby nigdy nic, a potem znów uśmiechnął się szeroko i wręcz rozbrajająco. Nie wątpił, że Sebastian zrozumie, co produkował jego nieczysty umysł.
Zabawne, doprawdy. – Powiedział mrużąc oczy, choć zaraz uśmiechnął się również rozbawiony. – Ale powiedz, wyobrażasz sobie mnie w czarnych włosach na przykład? Sam sobie siebie nie wyobrażam. Muszę to sprawdzić, choć oczywiście nigdy się nie przefarbuję. – Stwierdził.
Ze swoim ciałem pozwalał mu wciąż na wszystko, na chwilę przymknął oczy.
Taki elegancki garnitur z trzema pasami na rękawach. Rozpocząłbym nowy trend, kochany. – Roześmiał się na samo wyobrażenie i drgnął lekko, kiedy Sebastian go klepnął. No proszę, a taki niby nieśmiały. Kłamczuszek. Odwrócił się jednak zaraz z uśmiechem, a chwilę potem wyszedł również z kabiny, biorąc od ukochanego ręcznik. Wytarł się nim dokładnie, po chwili ruszając z powrotem do pokoju, aby tam móc się przebrać. Bolało go, że nie miał przy sobie praktycznie niczego, a co więcej – musiał ubrać się dokładnie tak samo, jak dzień wcześniej i prawdopodobnie tak wyjść do ludzi. Nie wiedzieć czemu, to naprawdę sprawiało mu problem. W domu mógł się ubierać codziennie w te same dżinsy, ale tak pokazywać się innym? Czuł się wtedy, jakby wyglądał na brudnego, ale nie zapowiadało się, aby miał mieć wyjście. I to skrzywienie nie było wcale efektem uderzenia wody sodowej do głowy, bo miał je nawet będąc jedynie chłopakiem ze wsi. Z jego dziwactwami w kwestii własnego wyglądu trzeba było się po prostu pogodzić.
Muszę koniecznie zadzwonić do Jonathana, aby przysłał kogoś, kto przywiezie mi moje bagaże. – Westchnął ciężko, zapinając koszulę.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 189
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Re: Nigdy nie wiadomo.   Czw Lis 23, 2017 10:05 am

-Nie, Ciebie zapamiętałem w jasnych włosach i chyba nigdy nie przestawiłbym się na inny kolor. Chyba, bo czasem co innego się a mówi a całkiem co innego robi. -wymruczał z malutkim grymasem.
Lucien w postaci człowieka z ciemnymi włosami. Ciężko mu było wyobrazić go sobie takiego... Niby z czasem da się przyzwyczaić do zmiany u osób bliskich. Można marudzić początkowo, że temu komuś nie pasuje dana zmiana ale mija chwila i słowa milkną. Aczkolwiek Sebastian, człowiek o bujnej wyobraźni, nie dawał rady podpiąć pod ukochanego włosy w kolorze np. czarnym. Mniejszy problem robiła mu sprawa ubioru. Elegancki, w dresach, prosty styl. Cokolwiek by nie ubrał wyglądałby dobrze. Nawet ten wspomniany śmieszny dres z trzema paskami by mu pasował.
Najprostszą opcją było zamówienie taksówki, podrzucenie go do swego mieszkania a samemu wyruszenie po samotnie stojące auto. Problemem był chaos w mieszkaniu. Nie uśmiechało mu się tłumaczyć jakie tornado przeszło mu przez salon. Bo co powinien powiedzieć? Tak, rozwalałem wszystko co wpadło w dłonie w akcie rozpaczy, desperacji oraz strachu? NIGDY. Wynagrodzi mu małe niedogodności. Tego syfu mu NIE pokaże. Z małym ociągnięciem wytarł całe ciało, sunąc ostrożnie po rozgrzanej ale szczęśliwej skórze. Powoli trzeba powrócić do całego świata. Czas włączyć telefon, zadzwonić do rodziców aby ich uspokoić, zobaczyć która tak naprawdę jest godzina..
-Jak się czuje mój czyścioch w tych samych ciuchach co wczoraj? -zamruczał, wchodząc do pokoju. Z drobnym uśmiechem nasunął na siebie również wczorajsze rzeczy, niespiesznie sięgając po telefon. Lata minęły ale on doskonale pamiętał te kryzysy, kiedy Lucien musiał dwa dni pod rząd ubrać te same ciuchy. Nie żeby i on uwielbiał chodzić kilka dni w tym samym ale znosił takowy przymus o wiele lepiej od ukochanego. Czyli, wcale się tym nie przejmował.
-Co w ogóle chcesz na śniadanie? Dawno tutaj nie byłem ale ogólnie wiem, że wiele w sklepiku nie ma. Są dobrze rzeczy, tylko trochę pospolite. -odparł, siadając z pomrukiem na łóżku. Telefon w mgnieniu oka rozdzwonił się, dając znać o wczorajszych nieodebranych połączeniach. Sms, okej, zaraz oddzwoni.
-Chcesz od razu do kogoś zadzwonić? -wysunąwszy ku niemu telefon opadł z westchnięciem plecami na wygodne łóżko. Teraz nawet zadzwonienie do kogokolwiek sprawiło mu problem. Jeszcze te kilka minutek w innym świecie.. Pięknym, cichym świecie.

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 470


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Nigdy nie wiadomo.   Nie Gru 03, 2017 3:26 pm

Aż chyba spróbuję. – stwierdził po krótkim zastanowieniu. Lucien był osobą, która zawsze lubiła eksperymentować i robić ludziom na przekór, więc podobne stwierdzenie wcale nie należało do jakoś bardzo niespodziewanych, wręcz przeciwnie. Skoro już zaczął temat, należało wręcz wątpić, że szybko z tego zrezygnuje. Pewnie tylko spróbuje, szybko zrezygnuje, bo jego blond włosy były praktycznie jak znak firmowy, to jak zobaczyć Freddy’ego Mercurego bez wąsa, ale kto mu zabrania chociaż próbować?
Na jego słowa westchnął teatralnie, podkreślając swoje niezadowolenie. Sebastian trafił w samo sedno. Widać, że nie znali się od wczoraj i znajomość ta była naprawdę silna.
Okropnie. – Powiedział cierpiętniczo, poprawiając rękawy marynarki. Skoro już musiała być wczorajsza, niechże chociaż będzie idealna, a nie wytarmoszona, jakby nie wiadomo gdzie był. I tak większość jego rzeczy była pognieciona… Czy mogło być gorzej? Chyba tylko, jakby kazali mu się ubrać w jakieś niezwykle tandetne ubrania i kazali tak wyjść do ludzi! Czuł się naprawdę zniesmaczony. To burzyło mu doskonały dzień u boku ukochanego, choć starał się to od siebie odsunąć.
Zjem wszystko, co zrobisz i nie będzie miało w sobie mięsa, kochany. – Odparł i usiadł również na łóżku.
To, że Sebastian wziął telefon, przypomniało mu, że istnieje jeszcze coś takiego jak świat i świat pewnie chciałby się z nim skontaktować.
Zaraz sięgnął po własny telefon. Najpierw spróbował go trochę ogarnąć, dopiero potem włączył. Na szczęście jego bateria jeszcze się trzymała, więc niemal od razu, jak to zrobił, telefon zaczął bombardować go wibracjami. Pełno smsów, pełno powiadomień, mailów, nie wiadomo czego jeszcze.
Mam swój. Choć pewnie będę musiał jeszcze chwilę poczekać, zanim go użyję. Oby system się nie zawiesił z tego wszystkiego. – Powiedział i położył się również obok niego, kładąc telefon na łóżku. – Jest nowy. – Dodał i wyciągnął ramię, proponując Sebastianowi, żeby się przytulił. – Chodź do mnie, jeszcze zanim wyjdziesz, a ja spróbuję trochę uspokoić wszystkich, że mam się dobrze i nie trzeba się o mnie martwić. Przynajmniej wiem, że jestem ważny. – Uśmiechnął się nieco rozbawiony. – Tobie natomiast proponowałbym zadzwonić do rodziców.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 189
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Re: Nigdy nie wiadomo.   Nie Gru 03, 2017 7:10 pm

Ani myślał upierać się przy zostaniu w aktualnych włosach. Niech no robi co tylko sobie zechce! Byleby blisko niego. I tak wiedział, że jeśli zaryzykuje z ciemnym kolorem to najpóźniej do kilku dni wróci do starego koloru. Pozwoli mu na ów wybryk z czystej miłości do niego. Z osłem lepiej nie wdawać się w dyskusje a Lucien przypominał trochę uroczego osiołka. Uprze się na swoim i koniec. Sebastian uśmiechnął się do samego siebie. Kochał go mimo wszystko. Ponad wszystko.
-Dobra, w takim razie najpierw dojdę do sklepu i wtedy zobaczę co tam jest. -zakomunikował z pomrukiem, już obmyślając co takiego da się zrobić: szybko, smaczne, z niewielu produktów plus bezmięsnych. Pewnie przystanie na czymś pospolitym. Co jak co ale dzisiaj ani myślał za bardzo się produkować. Zostawi zapas siły na wielkie sprzątanie domu, czyli burdelu na kółkach, heh.
Takie życie kilka dni bez telefonu pewnie jest fajne. Sebastian i tak zwlekał z włączeniem go. Dostał o wiele mniej powiadomień ale wystarczająco dużo jak na jego osobę. Rodzice, Martin, nieznany numer. Pewnie ktoś z głównych szefów restauracji. Wcale się nie zdziwi ani nie przestraszy. Jeśli zechcą go wywalić z palcem w nosie znajdzie kolejna robotę.
Telefon wylądował na boku, bezpiecznie, żeby nic mu się nie stało. Skorzystał z okazji i zmniejszając nieco odległość pomiędzy ich ciałami ułożył mu głowę na ramieniu. Nogę zarzucił przez biodro a dłoń przez brzuch, tym samym przytulając się do ukochanego.
-No pewnie, że jesteś ważny. Wątpiłeś? -wymruczał, wciskając nos w zagłębienie jego szyi. Zamknąwszy powieki czuł dwukrotnie silniej wykorzystany niedawno zapach płynu do kąpieli. -Tak, wiem. Powinienem też zadzwonić do Martina i mu się wytłumaczyć. Zadzwonię w drodze do sklepu.
Staruszkowi należy się kilka słów na temat wybryku kucharza. Zapewni go o powrocie do pracy, aczkolwiek na dzień dzisiejszy wzięte wolne jest aktualne. Zamierza kilka dni spędzić w towarzystwie Luciena, z dala od pracy. Inaczej widywaliby się rzadko i nic im po tym, nawet jeśli piosenkarz będzie z nim mieszkał. Co potem? Pożyją, zobaczą.
-Gdzie masz najbliższy koncert i kiedy?

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 470


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Nigdy nie wiadomo.   Sro Gru 06, 2017 11:35 pm

To już jakiś plan. – Odparł z westchnieniem na jego słowa i uśmiechnął się znów. Zostawiał mu wolną rękę. Ufał mu całkowicie i wychodził z założenia, że Sebastian nic niedobrego nawet nie byłby w stanie zrobić, musiałby się bardzo postarać. Był więc spokojny. Nawet, jeśli to będzie pięć produktów na krzyż, rzodkiewka, suchy chleb pszenny i jakiś serek, dla niego jedzenie tego wszystkiego w towarzystwie Sebastiana i tak będzie ucztą bogów.
Objął Eluarda ramieniem, a gdy ten ułożył głowę na ramieniu blondyna, Lucien odwrócił swoją, aby móc pocałować delikatnie jego głowę. Uwielbiał takie małe gesty dawać i dostawać. Dlatego też nie mógł (i nie chciał) powstrzymać cichego pomruku, kiedy czuł, jak ukochany wtula się w niego cały ciałem. Zaczął wodzić palcami po jego ramieniu powoli, delikatnie, od niechcenia, zamykając oczy.
Och, nigdy, kochany. – Odparł, właściwie tylko częściowo zgodnie z prawdą. Choć zazwyczaj nie miał problemów z samooceną czy uznaniem siebie w świecie, czasem miał dni, kiedy wydawał się światu zupełnie nieistotny, kiedy wydawał się być kimś, kto jest ważny tylko pozornie, a jego zniknięcie nie zmieniłoby absolutnie nic. Na szczęście ten nastrój mu mijał, szybko wracał do normy, kiedy był przebojowy i jak nikt przekonany o swojej wartości. – Pozdrów go ode mnie serdecznie, dobrze? – Wymruczał jeszcze. Zapamiętał tego człowieka całkiem ciepło, lubił go.
Choć jego telefon był już cicho, Lucien jeszcze go nie sięgał. Chciał spędzić parę chwil więcej w towarzystwie ukochanego w ciszy, spokoju, tuląc się tak i udając, że wciąż są sami na całej kuli ziemskiej.
Usłyszawszy jego pytanie, westchnął cicho.
No cóż, biorąc pod uwagę, że zawiesiłem swoją karierę i ogłosiłem, że ten występ jest ostatnim… Zapewne co do tego jeszcze się przekonamy. – Odparł, ani na chwilę nie przestając leniwie głaskać go palcami po ramieniu. – To oznacza, że mam dla ciebie na razie mnóstwo czasu, ale nie będę mógł przez jakiś czas pokazywać się na ulicy. – Parsknął cicho. – Porozmawiam z Jonathanem. I tak wezmę na razie urlop. Dopiero wtedy ustalimy co dalej.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 189
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Re: Nigdy nie wiadomo.   Sob Gru 09, 2017 4:23 pm

-W takim razie dzisiaj usiądziemy przed laptopem i znajdziemy dobry hotel.. gdzieś tam. Niespecjalnie daleko ale i nie za blisko. Pojedziemy na kilka dni gdzieś odpocząć. Razem.
Zakomunikował w tak żywy sposób, że sam się sobie zdziwił. Bo dawno nie czuł się tak szczęśliwy, taki wolny ani nie posiadał w sobie tyle prawdziwej, czystej energii. Zazwyczaj działał na zasadzie "bo muszę", nie korzystając z dnia jak powinien. Wraz z odejściem Luciena zabrał z sobą pewną cząstkę, przez co Sebastian odczuwał pustkę w tym konkretnym miejscu. Aż do dziś. Powróciły stare, dobre czasy. Pustka została wypełniona. Z uśmiechem na ustach okręcił się na brzuch i gwałtownie podniósł do klęczek, co spotkało się z małym bólem dolnej partii ale starał się za bardzo tego nie okazać. Wsparł dłonie na udach i odsapnął.
-Koniec tego dobrego. Nie mogę dłużej leżeć, bo im dłużej się lenie tym trudniej będzie mi później wstać. Po śniadaniu jeszcze się polenimy. Tymczasem idę po coś na śniadanie a Ty grzecznie czekaj. I obdzwoń wszystkich. -na szybko pochylił się jeszcze aby dać mu szybkiego buziaka. W stylu na pożegnanie. Później z uśmiechem zwlekł się z łóżka, nałożył ostatki odzieży, pochwycił telefon, portfel i w końcu opuścił domek.
Niespiesznie szedł przed siebie, doskonale wiedząc gdzie iść i ile zajmie mu droga. Wiedział co kupi i co zrobi. Zwykłe, proste śniadanie bez mięsa. Kilkanaście metrów od domku łaskawie wyciągnął telefon i wybrał numer do mamy. Powinna pierwsza wiedzieć co dzieje się z jej synem.
-Halo, mamo? Wybacz za wcześniej, wiem, że się martwiłaś. Wszystko w porządku, dzisiaj wracam do domu.
Na tym rozmowa rzecz jasna się nie zakończyła. Rozmawiali do samego końca, aż Sebastian nie wyszedł z sklepu z pełną reklamówką. Domyśliła się z kim jej syn jest, nie bardzo wiedziała gdzie ale wystarczyło jej wiedzieć kto się nim opiekuje. Podobno w nocy była o niego spokojna. Tak bardzo ufała Lucienowi, że powierzyła mu swego syna bez problemu. A ona wiedziała. Doskonale wiedziała co łączyło ukochanego z syna i jego najlepszego przyjaciela. Wiedziała o wszystkim od początku i nie była temu przeciwna. Ona cieszyła się ich szczęściem. Przed domkiem rozmawiał kilka chwil z Martinem. Dziadyga miał mu za złe pojebany wybryk, aczkolwiek wybaczył. Sebastian wciąż miał swoją pracę. Jeszcze go nie wyjebali.
-Wróciłem. Na śniadanie będą warzywne omlety, kolorowe bułki i herbata, kawa, kakao do wyboru. Co moja gwiazdka sobie zażyczy. -oznajmił ledwo przekraczając próg.

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 470


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Nigdy nie wiadomo.   Wto Gru 12, 2017 10:08 pm

Co tylko sobie życzysz. – Odparł od razu równie wesoło, sam nieco zaskoczony jego żywą reakcją. Ale była jak najbardziej pożądana, więc muzyk tylko bardziej się ucieszył. Znów czuł się chciany, znów czuł się niezwykle kochany i to przez osobę, wobec której to odwzajemniał, a więc nie brakowało mu niczego. Aż lśniły mu się oczy, kiedy wyobrażał sobie, gdzie pojadą i co będą robić. Miał mnóstwo pomysłów, najchętniej pojechałby z nim w podróż dookoła świata, ale to byłoby chyba zbyt męczące. Przynajmniej zakładając, że mieliby się dużo kochać, a z takiego założenia właśnie wychodził Tresmontant.
To już? – Jęknął cierpiętniczo, ale nie protestował. Odwzajemnił tylko pocałunek i sam podniósł się trochę na łokciu, obserwując go tak długo, aż Sebastian nie wyszedł z pokoju.
Dopiero wtedy podniósł się do siadu i sięgnął swój telefon.
Na początku przejrzał przynajmniej większość wiadomości, zwracając uwagę głównie na te najważniejsze – Jonathana. Bądź co bądź, to głównie on odpowiadał za to, jak potoczy się jego kariera, więc warto, aby wiedzieli na czym stoją. Poza tym wolał nie mieć z nim na pieńku. Lucien doskonale wiedział, że ostatnimi czasy agent musiał wykazywać się wokół niego naprawdę ogromem cierpliwości. Tym bardziej uważał, że to jemu pierwszemu należą się wyjaśnienia. Muzyka nie zdziwiło więc za bardzo, że gdy wreszcie wykręcił numer mężczyzny, ten odebrał właściwie po pierwszym sygnale.
Wydawał się trochę zły, może nawet zawiedziony. Im dłużej jednak Lucien mu się tłumaczył i im dłużej przekonywał, tym bardziej agent znów ulegał jego nieprawdopodobnemu urokowi osobistemu.
Podobnie jak matka Sebastiana, Jonathan wiedział doskonale co stało się z jego blond gwiazdką. Jednak w jego przypadku nie umniejszało to poczucia, że najchętniej by go za te blond kłaki wziął i coś mu zrobił, a przynajmniej dopóki wreszcie piosenkarz go nie uspokoił. Agent obiecał, że zajmie się sprawą jego kariery, obmyśli jakiś sensowny plan i wszystko wróci do normy.
Pod jednym warunkiem. – Zaznaczył.
Mój Boże, już się boję.
Nie zrobisz więcej nic tak głupiego i spróbujesz czasem jednak pohamować swój temperament. Wiem, że trudno to sobie wyobrazić kogoś twojego formatu, ale nie jesteś pępkiem świata, Lucien.
Blondyn westchnął jeszcze tylko ciężko i obiecał. Wkrótce potem zakończyli rozmowę.
Przed przyjściem Sebastiana zdążył tylko wstać i zdjąć pościel do prania. Nawet, jeśli w zasadzie nie robili w niej nic takiego, pewnie nie byłoby zbyt komfortowe rodziców Sebastiana czy kogokolwiek innego, aby spać w pościeli po Tresmontancie i Eluardzie. No, może poza psychofankami tego pierwszego, ale te chwilowo nie miały do niego dostępu.
Kolorowe bułki? Co to takiego? – Spytał, ściągając brwi. Odłożył złożoną pościel na bok i poszedł tam, skąd dochodził go głos ukochanego.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 189
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Re: Nigdy nie wiadomo.   Yesterday at 5:20 pm

Tam gdzie usłyszał głupkowate pytanie tam też stanął. Czyli w wejściu do kuchni. Zastanawiał się czy wyraził się w innym języku albo czy wyrwało mu się coś czego używał w kuchni, pośród innych rozumiejących o cóż może chodzić. Ale nie. Powiedział prosto, jasno i czysto. Kolorowe bułki lub kanapki. Zmarszczył brwi obrzucając go dziwnym, nieco ciężkim spojrzeniem.
-Kochanie, skąd się urwałeś? -zapytał przeciągle, patrząc na niego trochę jak na takiego dziwaka. Doszedł do blatu, kładąc na nim reklamówkę, cały czas bacznie obserwując ukochanego. -Kolorowe bułki czy kanapki to nic innego jak takie z warzywami, szynką, serem, serkami, cokolwiek nada się do jedzenia. Czyli zwykłe, proste jedzenie. Ja widzę, że muszę wziąć Cię w obroty i dokarmiać prostolinijnymi daniami, bo mózg Ci się zlasował przez te wykwintne dania.
Pokręciwszy głową zaśmiał się melodyjnie, no bo jak inaczej zareagować? Ubolewać nad nim? Gdzieżby! Rozpakował starannie zakupy i zabrał się do roboty, ówcześnie nastawiając wodę na kawę dla siebie. Ewentualnie dolał więcej wody jakby Lucien poprosił o ciepły napój. Żeby omlet był ciepły rozpoczął przygotowania od bułek, dla siebie robiąc z szynką a dla gwiazdora bez. Udało mu się kupić małe co nieco, więc wybierał AŻ: w szynce, serku żółtym, jednym serku topionym, pomidorze, ogórku, rzodkiewce orz papryce. SZAŁ.
-Widzę, że część zabierzemy ze sobą do domu. Wydawało mi się wszystkiego mało, więc tak dobierałem i dobierałem, że nabrałem za dużo. -wymamrotał w większej mierze do samego siebie, drapiąc się dla lepszego efektu po czole. Gdzieś w połowie z bułek przeszedł na powolne robienie omletów, nie kończąc walki z pieczywem.
Jeszcze tak niedawno gotował wyłącznie dla siebie. Nie licząc sporej gromady ludzi w restauracji, bo chodziło mu wyłącznie o coś typowo domowego. Zazwyczaj stawiał na bardzo proste rozwiązania jako, ze albo nie chciało mu się za wiele sobie robić albo jeść. Dzisiaj również nie poszalał kreatywnością. Nic, ważne by zjeść. Czuł się wspaniale, z nowymi siłami do życia. Kilka lat w samotności miały na niego niezbyt dobry wpływ i dziś doszło to do niego.
-Wiesz co? Wiem, że nie od dziś jesteś znany ale patrząc na to z boku jeszcze jest mi trudno się do tego przyzwyczaić. -zaczął z pomrukiem, przekładając z ręki do ręki opakowanie z serkiem. -Mój zwykły, niezwykły ukochany skradł miliony serc na świecie. To takie... No dziwne. Nie złe ale dziwne, no.
Uśmiechnąwszy się do niego zaraz wsunął do własnych ust kawałek papryki. Jednego dnia spaceruje się z ukochanym i nikt nie zwraca tak wielkie uwagi na nich a kolejnego ludzie rozrywają mu go. To takie dziwne i koniec kropka.
-Lucien... A czy Ty jesteś pewny, że chcesz aby inni o nas wiedzieli? Chodzi mi no.. O twoja karierę.. -dukał, bo ta myśl przyszła tak nagle, że sam zdziwił się czemu wcześniej o tym nie pomyślał. Bo co innego pokazać się z kobietą niebędącą gwiazdą ale co innego z facetem.. I no..

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Nigdy nie wiadomo.   

Powrót do góry Go down
 
Nigdy nie wiadomo.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
 Similar topics
-
» Podobno dinozaury to także kłamstwo!
» "Stojąc w ciemnościach... nigdy nie stoisz samemu" - [Spades, Karyuudo]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: