CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Reign of Winter

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 48


Cytat : "You eating stars!" "You are all made of stars. "
Female


PisanieTemat: Reign of Winter   Sob Lip 08, 2017 9:27 pm

REIGN OF WINTER



W ciągu ostatnich lat północne królestwo Winterhill traci dwóch członków rodziny królewskiej. Owa sytuacja powoduje, że ostatnim spadkobiercą zostaje bękart, mieszaniec - owoc miłości króla oraz nimfy z polodowcowego jeziora górskiego. Nowy następca tronu nie jest gotowy do przyszłej roli, co niektórzy chętnie wykorzystają, byleby samemu posiąść władzę. Dlatego król przydziela mu strażnika - człowieka z Południa o sporej wiedzy i doświadczeniu.
Niestety panowie nie przypadają sobie do gustu, jednak dla strażnika rozkaz to świętość, a książę chcąc, nie chcąc, musi uszanować wolę ojca.

W rolach głównych:

Książę, bękart, pół-nimfa, wspaniały Sigma
Wędrowiec, żołnierz, a obecnie strażnik Envira
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 48


Cytat : "You eating stars!" "You are all made of stars. "
Female


PisanieTemat: Re: Reign of Winter   Sob Lip 08, 2017 10:25 pm


Lojalny | Cierpliwy | Zaradny |Odważny | Ciekawski


Jarden Batler


27 lat

Corvinagh

Osobisty strażnik księcia Winterhill
187 cm

Czarne włosy

Błękitne oczy


Południe to teren nizin oraz lasów, bardziej zaludnione od północy, zahaczając także brzegi morza. Jest to bardziej zbitek pomniejszych królestw, w tym też tych należących do elfów. Do dziś niech trwają spory o różne zakątki tych ziem. Sami południowcy zajmują się głównie handlem, rybołówstwem oraz uprawą zboża. Charakteryzuje ich głównie ciemniejsza karnacja, a przede wszystkim zamiłowanie do wina.
U Jardena niezbyt to się sprawdza, zarówno w wyglądzie, jak w upodobaniach. Dlaczego tak jest? To na razie pozostaje tajemnicą. Wiadomo jednak, że pochodzi z Corvinagh, królestwa znanego z największego portu - Pieśni Syren, a handel głównie prowadzą z ludźmi, zamieszkującymi pobliskie wyspy.
Ponoć zachwycony historiami niesionymi przez trubadurów postanowił wyruszyć w świat, by w końcu aż w końcu dotrzeć na północ. Od razu pokochał tamto miejsce. W późniejszym czasie dał pokaz swoich umiejętności podczas niekoniecznie zaplanowanego pojedynku. Od tamtego czasu wstąpił do wojska, odrzucając wcześniejsze życie, chcąc stać się prawdziwym człowiekiem północy.

* Dziękuje Sigmie za znalezienie arta idealnego.

_________________
Obecnie cierpi na chorobę zwaną "studiami".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 05/07/2017
Liczba postów : 33
Cytat : Wyglądał, jakby chciał umrzeć, więc powiedziałem mu, żeby to zrobił.

PisanieTemat: Re: Reign of Winter   Sob Lip 08, 2017 11:21 pm


Ceol vir Annavih z Klanu Popiołu

Wielki Książę Winterhill, następca tronu
Tuell’lac Foallach – „Ptak w klatce lodu”

Półczłowiek-półnimfa wodna || 17 lat || 160 cm || Włosy i oczy o zmiennym kolorze, zależnie od nastroju
Prawdopodobnie najbardziej nienawistny temu tytułowi spadkobierca Klanu Popiołu, jaki się narodził. Syn pojmanej i więzionej w pałacu nimfy wodnej, która umarła, zmuszona do roli królewskiej nałożnicy. Nienawidzi ojca i nienawidził obu braci – ale nie on ich zabił, ponieważ tylko rodzeństwo oddzielało go od lodowego tronu i obowiązków monarchy, którym Ceol być nie chce. Ma predyspozycje, ale nie chce. Lodowy Pałac uważa za swoje więzienie, a wszystkich jego mieszkańców za potwory śmiejące się z jego sytuacji.
Jest więźniem Pałacu Lodu. Przekonał się o tym, gdy w wieku siedmiu lat, późnym latem próbował uciec. Przez większość roku górzysty kraj pokryty jest wielką warstwą śniegu, a samotna podróż nawet dla zimnolubnej półnimfy grozi śmiercią. Latem zaś śnieg topnieje i spływa z gór, zostawiając łysą ziemię. Ceol miał szczęście, że ojciec wysłał w pościg służbę pałacową. Nie może długo przebywać z dal od wody.
Nade wszystko zaś nienawidzi tego przybłędy, prymitywa z Południa, który wpadł ze swoimi zabłoconymi buciorami i ogorzałą mordą w białe ściany Pałacu Lodu. Ojciec ustanowił go jego osobistym ochroniarzem, ale Ceol dobrze wie, że jego prawdziwą funkcją jest pilnowanie, by młody książę nie zwiał i sam się nie zabił.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 05/07/2017
Liczba postów : 33
Cytat : Wyglądał, jakby chciał umrzeć, więc powiedziałem mu, żeby to zrobił.

PisanieTemat: Re: Reign of Winter   Nie Lip 09, 2017 2:31 pm

Jak zawsze obudzili go, wyciągając z basenu. Choć zrobili to delikatnie, nagły kontakt skóry z suchym powietrzem odebrał jak cios otwartą ręką. Warknął i strząsnął ręce służących, sam wygrzebał się na emaliowane, biało-niebieski kafle, wykręcił mokre włosy. Pozwolił, by go ubrano wprost na nagie, wilgotne ciało. Ceol nie wycierał się. Nigdy.
- Zaraz podamy posiłek, Wasza Książęca Miłość – szepnęła służąca, chyląc się w pokłonie. Włosy księcia były dziś atramentowoczarne, gdzieniegdzie przecinane pasmem tak głębokiego granatu, jaki przybiera tylko nocne niebo wysoko w górach. Oczy miał niebieskoczarne, ciemne jak chmury gradowe.
Kolejny dzień rozpoczął wściekły jak osa.
- Życzycie sobie surowe mięso, czy…?
- Gdzie on jest? – przerwał jej obcesowo, chociaż wiedział. Druga służąca bez słowa wskazała drzwi komnaty.
Strażnik najpewniej już tam stał. Oczy księcia przyciemniły się jeszcze bardziej. Przez chwilę pozwalał bez ruchu, by kobiety czesały go. Dlaczego był taki wściekły? Czy coś miało się dziś…?
Ach, tak.
- Przyjęcie – wycedził. – Czy mój ojciec nadal nie wyleczył się z tego śmiesznego pomysłu?
Służąca zbladła.
- Wasza Książęca Mość, ucztę zaplanowano na dziś, na trzecią godzinę wieczoru.
Coel zgrzytnął zębami i wstał.
- W takim razie idę przemówić mu do rozsądku.
Dziś mijała trzynasta rocznica śmierci jego matki. Ojciec, jak co roku, wystawiał potężną ucztę na jej cześć. Kiedyś Ceola nawet bawiło obserwowanie, jak jego dwaj przyrodni bracia siedzą z kwaśnymi minami, a blada macocha dławi się żółcią, podczas gdy przy stole wznoszone były toasty na cześć zwykłej nałożnicy. Teraz, przy obecnej sytuacji politycznej, głupota tego przedsięwzięcia była tak oczywista, że Ceo był pewien, iż ojciec zaniecha narodowej tradycji uczczenia zmarłej w dniu jej śmierci.
Jak widać, niesłusznie.
Z rozmachem otworzył drzwi, z lubością zauważając, że uderzyły strażnika. Ten nawet nie drgnął. Cholerne, spieczone słońcem Południe płodziło ludzi krzepkich, żylastych i twardych jak stal.
Nie powitał go. Nie było potrzeby. To tylko śmieć z Południa, barbarzyńca, który przyplątał się do Dworu Lodu. Wszyscy spośród Klanu Popiołu byli wąscy, smukli, jasnowłosi i bardzo bladzi. Zawsze odziany na czarno, smagły, ciemnowłosy Jarden wyglądał wśród nich jak nieelegancki, wtrącony niepotrzebnie przecinek.
Poza tym – to sługa powinien powitać pana pierwszy, jak nakazywała etykieta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 48


Cytat : "You eating stars!" "You are all made of stars. "
Female


PisanieTemat: Re: Reign of Winter   Nie Lip 09, 2017 5:16 pm

Stukot masywnych, czarnych butów roznosił się echem po przestronnym, a zarazem pustym korytarzu pałacu. Jarden szedł miarowym tempem, z dłonią spoczywającą na rękojeści schowanego miecza. Była wczesna pora, jego pora, kiedy sprawdzał najbliższe otoczenie, zanim wreszcie znów przystanął przed komnatami księcia, by tam już pozostać. Czas mijał, aż w końcu Jarden zauważył grupę służących, zmierzającą w jego kierunku. Gdy wchodzili do komnaty, jedna ze służących wysiliła się na słaby uśmiech w stronę żołnierza.Wiedziała, co ją zaraz będzie czekać. Kolejny poranek użerania się z ich kapryśnym następcą tronu.  
Nie musiał nawet podsłuchiwać rozmów tutejszej służby, by wiedzieć, jaki mieli stosunek do młodzieńca. Próbowali ukrywać targające ich uczucie, ale prości ludzie nie potrafili takowej maski utrzymywać przez cały czas.
Po samym Jardenie ciężko było cokolwiek stwierdzić, jego twarz zwykła wyrażać niewiele emocji. Nawet kiedy król powierzył mu rolę osobistego ochroniarza księcia, ten przyjął rozkaz z wysoce uniesioną głową, ale bez jakieś widocznej dumy, żalu czy czegokolwiek innego na twarzy. Jakby był to po prostu kolejny rozkaz. Rozkaz, jakiego wykonanie, młodzieniec zdecydowanie nie zamierzał mu ułatwiać.
Także nie zdziwił się, gdy drzwi gwałtownie uchyliły się, trafiając go prosto w ramię. Fala bólu przeszyła jego ramię, ale on nie dał tego po sobie znać. Lata ciężkiej służby robiły swoje. A humory księcia zazwyczaj kończyły się dla niego w mniej lub bardziej bolesny sposób.
Dzień dobry, Wasza Wysokość ― przywitał księcia, skłaniając się w jego stronę. Sądząc po dzisiejszym wyglądzie następcy tronu, zapowiadał się kolejny dzień twardej dupy, jak to się mówiło w jego rodzinnych stronach. Specjalnie podszedł bliżej, a dźwięk jego kroków odbił się od białych ścian. ― Król prosił, by jego Wysokości przekazać, że w związku z dzisiejszym przyjęciem, będzie Wysokość miała jedynie krótką lekcję konną oraz zajęcia z topografii. Oraz by to drugie nie skończyło się tak jak ostatnio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 05/07/2017
Liczba postów : 33
Cytat : Wyglądał, jakby chciał umrzeć, więc powiedziałem mu, żeby to zrobił.

PisanieTemat: Re: Reign of Winter   Pon Lip 10, 2017 3:50 pm

Ceol zaklął szpetnie. Ale tylko w myślach – jakby nie było, odebrał staranne wykształcenie, a członek rodziny królewskiej nie klnie jak wojskowy trep, zwłaszcza, gdy jest w zasięgu uszu swoich sług.
- Ten starzec oszalał – wycedził. Wyprostował się, odgarniając z policzka pasmo mokrych włosów. Zadarł głowę, by spojrzeć strażnikowi w oczy, co tylko dodatkowo go rozsierdziło. Jakim prawem ten barbarzyńca z Południa był wyższy o głowę?!
- Nie wezmę dziś udziału w żadnych zajęciach – warknął. – A jeżeli usłyszę jeszcze jedną nieprzyjemną uwagę na temat moich postępów w lekcjach, każę cię wychłostać na śniegu, na pałacowym dziedzińcu.
Wcale nie żartował.
A jeździć konno nie lubił. Podświadomie czuł, że on – istota półwodna – i koń do siebie nie pasują. Nieważne, którego królewskiego wierzchowca dosiadał, zdawał się dostrzegać w głębi łagodnych czarnych oczu kpiące błyski. Konie próbowały skubać mu włosy i strzępić szaty.
Jarden, który wyglądał, jakby w siodle się urodził, wcale nie pomagał. Ceol nie rozumiał, dlaczego jego opiekunem i nauczycielem ma być ktoś… taki. Jarden był starszy zaledwie dziesięć wiosen. Książę czułby się znacznie lepiej, gdyby musiał pobierać nauki od kogoś statecznego i siwego – fakt, że Południowiec robi wszystko bez wyraźnego trudu, doprowadzał go do szału. Istniała chyba tylko jedna dziedzina, w której młody książę go przewyższał, a było to pływanie.
Ojciec mylił się, jeżeli zakładał, że dając mu strażnika niewiele starszego prezentuje mu tym samym przyjaciela. Ceol nie miał w Pałacu Lodu żadnych przyjaciół. I nie zamierzał ich mieć.
- Prowadź – rzucił sucho. – Do ojca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 48


Cytat : "You eating stars!" "You are all made of stars. "
Female


PisanieTemat: Re: Reign of Winter   Wto Lip 11, 2017 5:25 pm

Twarz Jardena nie drgnęła, słysząc groźbę księcia. Gdyby się przejmował każdym słowem młodzieńca, już dawno zawędrowałby do sąsiedniego królestwa. Uniósł tylko delikatnie brew, gdy ten zażądał zobaczyć się z królem. Tego odmówić mu nie mógł. Kiwnął niemal niedostrzegalnie głową.
Jak sobie życzysz mości książę ― odparł, zaraz wysuwając się naprzód.
Szedł, co jakiś czas, spoglądając na księcia. Pochwa z mieczem zaczęła podskakiwać od szybszego kroku, więc Jardena musiał przycisnąć mocniej dłoń na rękojeści. Starał się tak utrzymać prędkość, by książę mógł za nim nadążyć. Szli przez te niemal śnieżnobiałe korytarze, które nawet teraz wciąż potrafiły przyciągać wzrok żołnierza. Takiej barwy drewna nie sposób zobaczyć w żadnym innym królestwie.
Pamiętał, jak pierwszy raz przekroczył próg Pałacu Lodu. Jak wtedy rozglądał się po miniętych basenach, kanałach wodnych, które tylko bardziej sprawiały, że Jarden pokochał to miejsce. Również nie zapomniał, jak wtedy ludzie na niego patrzyli. Odmieniec. Tym właśnie był dla nich. Wygląd, zachowanie czy nawet sama wiedza, sprawiała, że ludzie wodzili za nim wzrokiem, raz ciekawskim, innym razem niechętnym, a nawet pogardzającym. A tu proszę. To właśnie temu odmieńcowi powierzono opiekę nad ich krnąbrnym księciem.
Im bardziej szli, tym coraz więcej widywali zabieganych służących, którzy dwoili się i troili w związku z dzisiejszym przyjęciem. Przygotowanie sali, komnat, dekoracji, dobrego poczęstunku oraz wykwintnych trunków. Wszystko to dla uczczenia pamięci istoty, którą pokochał król, a jakiej owocem ich miłości zajmował się Jarden.
Wreszcie stanęli przed salą tronową. Kiwnął do strażników, jacy cofnęli się o krok, robiąc im przejście. Nim jednak strażnik otworzył wysokimi, ozdobne drzwi sali, obrócił się na pięcie, wzrok wbijając w księcia. Podszedł bliżej. Nie mówił nic. Oceniał. Wreszcie pokręcił głową z rozczarowaniem.
Nie garb się. Nie przystoi ci. Wyprostuj się ― polecił cicho, rezygnując z oficjalnego tonu. Ale tym razem nie dał możliwości księciu na reakcję. Szybko znalazł się przy drzwiach do sali, otwierając je.
Minął próg, by po paru krokach paść na jedno kolano, pochylając głowę do przodu.
Wasza Królewska Mość. Przybył twój syn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 05/07/2017
Liczba postów : 33
Cytat : Wyglądał, jakby chciał umrzeć, więc powiedziałem mu, żeby to zrobił.

PisanieTemat: Re: Reign of Winter   Nie Lip 16, 2017 12:48 pm

Ceol zacisnął wargi w cienką kreskę. Jego włosy, o ile to w ogóle możliwe, stały się jeszcze czarniejsze, a oczy przybrały kolor nieba na chwilę przed burzą gradową. Jakim prawem ten południowy śmieć śmiał go pouczać?
Mimowolnie wyprostował się, siejąc wokół roziskrzonym, wciekłym spojrzeniem. Mógłby zaprzeczać swojemu królewskiemu pochodzeniu, ale nic z tego – posturę i krok miał iście monarszy.
Wparował do Sali tronowej, ignorując strażnika, który w regulaminowej odległości przyklęknął. Ceol nie zrobił tego, choć powinien. Ojciec nie zajmował tronu – stał kawałek dalej w otoczeniu dworzan i głównego architekta, spokojnie doglądając prac rzeźbiarz. Książę mimowolnie obrzucił salę tronową spojrzeniem i westchnął w podziwu. W tym roku miały być to cudowne papierowe kwiaty w odcieniu bieli i błękitu. Oraz lodowe rzeźby. Dłuto śmigało w rękach artysty, wydobywając z bryły zmrożonej wody smukłą postać.
Odwrócił wzrok, czując, że pieką go oczy. Artysta był utalentowany, a oblicze portretowanej dobrze znane.
- Ojcze – powiedział, zbliżywszy się do króla. Ten dał znak dworzanom, że dyskretne oddalenie się kilka kroków do tyłu nie jest potrzebne.
Dopiero tuż przed królem przystanął i, z wahaniem, przyklęknął, tylko po to, by zaraz wstać.
- Czym jest ten cyrk, mój ojcze? – spytał cicho. – Brak ci ognia w Pałacu Lodu?
Odwrócił się w stronę Jardena. Strażnik nadal klęczał, ale jego oczy – czujne i uważne – utkwione były w księciu. Jarden pilnował go. Zawsze.
- Powiedziałem, że nie chcę lekcji konnej jazdy – dodał, choć tego nie planował. – I powiedziałem, że nie chcę, by ten człowiek mnie prześladował. Mierzi mnie. Dlaczego mnie karzesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 48


Cytat : "You eating stars!" "You are all made of stars. "
Female


PisanieTemat: Re: Reign of Winter   Wto Lip 18, 2017 6:44 pm

Nawet w tak obstawionym miejscu, jakim była sala tronowa, Jarden nie tracił czujności. Wzrok miał nieustannie utkwiony w księciu. Wyrazy jego oburzenia szły z akompaniującym dłutem, które co rusz uderzało o lodową bryłę. Mimowolnie zerknął w stronę tworzącego się dzieła, jakie zdążyło nabrać już odpowiedni kształt. Była piękną istotą.
W większości królestw na nałożnice przymykano oko, sprawa stawała się bardziej skomplikowana wraz z dzieckiem, które mogło wyniknąć z takiej relacji. Ale i tutaj zależało od sytuacji oraz samej decyzji władcy. Król Północy był z tych odważniejszych, przyznając się do spłodzenia bękarta, a nawet oficjalnie przyjmując do rodziny królewskiej.
I teraz to Jarden musiał się z nim męczyć, gdyż książę ciągle lekko traktował obowiązki, a które próbował mu teraz uzmysłowić, po raz kolejny, jego ojciec.
Tu nie chodzi o to, czego ty chcesz, drogi synu, a o to, czego wymaga tradycja…[...]
Król niespodziewanie zwrócił się ku niemu, gestem przywołując go do siebie. Ten posłusznie wykonał polecenie, po chwili znów znajdując się tuż obok niezadowolonego księcia.
Jego zadaniem jest cię chronić, uczyć oraz przygotować do twojego dziedzictwa […]
W pewnym momencie zaczął zachwalać Południowca, ten starał się, by twarz nie zdradziła jego wątpliwości, jakie nim wtedy targały. Czy rzeczywiście był godzien tak pochlebnych słów z ust króla? Czy rzeczywiście jego zasługi na pewno były tak wielkie? Czemu nie umiał tego wszystkiego po prostu przyjąć?
Ale nie on teraz się liczył. Jarden znów spojrzał na księcia, zastanawiając się, co dalej począć.
Czy mógłbym coś zaproponować, Wasza Wysokość? ― zapytał niespodziewanie mężczyzna, by po uzyskaniu zgody od razu przejść do rzeczy: ― Myślę, że można zrezygnować z zajęć, a zastąpić je czymś bardziej odpowiednim na dzisiejsze przyjęcie. Mógłbym poćwiczyć z nim kilka kroków do tańca, wszak czyż nie będzie wspaniale, gdyby szlachetne damy dostałyby szansę zatańczenia z przystojnym następcą tronu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 05/07/2017
Liczba postów : 33
Cytat : Wyglądał, jakby chciał umrzeć, więc powiedziałem mu, żeby to zrobił.

PisanieTemat: Re: Reign of Winter   Nie Sie 13, 2017 11:46 pm

Ceol zasyczał wściekle, choć w jego przypadku nawet takie dźwięki brzmiały jak śpiewny świergot nadmorskich ptaków. Jego oczy – granatowe, przymrużone, straszne – miotały gromy.
- Tradycja wymaga, głupcze – wycedził bardzo cicho, by nikt go nie słyszał prócz ojca – by nie podburzać tłumu żądnego twojej głowy.
Przesadzał.
Król był szanowanym i sprawiedliwym władcą, a nigdy póki co nie zdawał się dybać na jego głowę. Niemniej nagła destabilizacja sukcesji tronu mogła urodzić w niejednej głowie zbyt śmiałe pomysły, a Ceol dobrze zdawał sobie sprawę z tego, jaką opinię miał w Pałacu Lodu.
Bękart wodnej dziwki.
Obibok, rozkapryszony paniczyk.
Półzwierzę, ryba usychająca bez wody. Kto to widział, by król górskiego państwa był rybą?
Książę sam uważał to za absurd. Aczkolwiek bardziej absurdalna zdała mu się propozycja jego „opiekuna”.
- Czyś ty oszalał? – parsknął, jeżąc się jak kot. – Nie zamierzam z nikim tańczyć, nie zamieram nawet pojawić się na tej idiotycznej szopce, podczas której znów zszarga się imię mojej matki.
Książę był blady z gniewu, a na policzkach wykwitały mu szkarłatne plamy tak niepasujące do jego zwykłych kolorów: bieli, czerni i błękitów. Zacisnął ręce na rękawach szaty, by Jarden nie dostrzegł, jak drżą. O dziwo nawet nie pomyślał o ojcu – bał się, że to przybłęda z Południa dostrzeże jego słabość.
- Jak śmiecie – wykrztusił tylko.
Odwrócił się na pięcie, nie zaszczycając króla nawet spojrzeniem, nie mówiąc o regulaminowym ukłonie. Ktoś o niższym statusie mógłby trafić za to do aresztu. Ceol ruszył ku wyjściu, sztywno wyprostowany, przekonany o tym, że wydrapie strażnikowi oczy, jeśli ten za nim pójdzie.
Jak mógł mu proponować taniec, skoro znał jego sytuację? Wiedział, jak żyła i jak umarła jego matka, po stokroć przeklinając własną bezsilność. Wiedział, że książę był tu zamknięty. Niczym ptak w klatce z lodu.
Tuell’lac Foallach.
- Nienawidzę was – wyszeptał. – Nienawidzę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
EnviraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 48


Cytat : "You eating stars!" "You are all made of stars. "
Female


PisanieTemat: Re: Reign of Winter   Pon Wrz 25, 2017 6:37 pm

Jarden chciał od razu ruszyć za nim, co było tutaj bardziej kwestią przyzwyczajenia, jednak tym razem król nakazał mu pozostać. Mężczyzna zawahał się na chwilę, patrząc na znikającą za drzwiami sylwetkę księcia, by wreszcie podejść bliżej władcy. Ich wspólna rozmowa nie trwała długo, za to poruszała istotne kwestie dotyczące przyjęcia. Nie dało się ukryć, że tutejsza arystokracja niezbyt przychylnie patrzyła na młodego następcę tronu. Starali się trzymać to pod maską szacunku oraz dworskich uprzejmości, ale wystarczyło, że zostawali sami, z dala od króla, by nie szczędzić słów na temat obecnej sytuacji.
Jarden wiedział, do czego to zmierzało. Przyjęcie byłoby idealną okazją do upokorzenia, a nawet usunięcia księcia. Nie musiał spędzić całego życia na dworze, wiedząc jacy byli ludzie. Przewidywalni. Chciwi.
I gdy rozmowa wydawała się być skończona i Jarden chciał już odejść, król niespodziewanie powiedział:
― Cokolwiek się nie stanie, bądź przy nim.
Południowiec zmarszczył brwi, zastanawiając się, czy w tym dosyć oczywistym stwierdzeniu kryło się drugie dno. Nie miał jednak czasu, by się nad tym zagłębiać. Odprawiony przez króla, Jarden ruszył szukać księcia. Nie pierwszy raz musiał się za nim uganiać po pałacu i zapewne nie ostatni. Ale gdziekolwiek by nie poszedł, mężczyzna w końcu go odnajdywał.
Tak też było i tym razem. Nie podszedł od razu, jakby chcąc się psychicznie przygotować na falę gniewu, którą zapewne miał mu zaraz dostarczyć książę. Dobrze pamiętał jak król sugerował, by próbował on nawiązać jakąś nić porozumienia z Ceolem. Niestety nie było to takie proste, gdy osoba była nastawiona do ciebie niemal od początku. Jarden starał się pokazać, że mimo wszystko rozumiał sytuację, w jakiej był chłopak. Mógł go spotkać znacznie gorszy los. Tym bardziej chciał sprawić, żeby książę spojrzał na to inaczej, zrozumiał poczucie obowiązku, by pozwolił Jardenowi dobrze przygotować go do przyszłej roli.
A może po prostu pomylił kolejność?
― Ksią- Ceol. ― Imię młodzieńca brzmiało obco w jego ustach. Dotąd wzbraniał się, by go używać. ― Posłuchaj. Bunt ci nie pomoże, a jedynie pogorszy sprawę. Chcesz tego, czy nie, jesteś następcą tronu... ― Nie, takie pouczanie na nic się nie zda, pomyślał. Musiał objąć inną taktykę. ― Pomyśl, że idziesz tam dla niej. By oddać jej cześć, a nie zabawiać starych elegantów. Idź tam jako jej syn, a nie przyszły władca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Reign of Winter   

Powrót do góry Go down
 
Reign of Winter
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: