CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Za duże ego, za mały pokój

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 161


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Za duże ego, za mały pokój   Pią Lip 28, 2017 9:12 pm

Ludzie nie są idealni i potrafią się mylić lub ukrywać coś przed światem. Potrafią także – żyć w kłamstwie? Tak można to nazwać, bowiem XX mimo posiadanie żony i wspaniałej kariery prawniczej był gejem i odrzucał od siebie tą myśl. W końcu jednak wytłumaczył sprawę żonie i się z nią rozstał. Brat siostry ZZ, który z całej sytuacji wyniósł tylko, że XX jest draniem i zostawił jego siostrę, nie zamierzał nigdy zmienić o nim zdania i nienawidzić go z głębi serca.
Co się jednak stanie gdy XX oraz ZZ staną w centrum wielkiej afery i będą musieli zaufać sobie nawzajem?

XX - Argent
ZZ - Red Rose

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 161


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Nie Lip 30, 2017 12:41 am


Imię i Nazwisko: Arthur Fox
Wiek: 29 lat
Waga/Wzrost: 76kg/180cm

Opis: Człowiek poważny, skrupulatny. Pedant, który nie przepuści źle ułożonych kartek na biurku. Jest miły dla ludzi, bo trzeba. Woli poczytać dobrą książkę niż wyjść na piwo z współpracownikami. Jest pracoholikiem i nie potrafi sobie z tym poradzić. Nie umie nic nie robić i się lenić. Zaczyna się wtedy irytować. Nie ma dużo cierpliwości do przedmiotów nieożywionych np. nawlekanie nitki czy idealne wrzucenie papierka do małego kubka. Jego hobby? Praca. Co robi w wolnym czasie? Pracuje. Jego życie to jego praca, w której dostaje zasłużone nagrody. Nie chwali się nimi, lecz uważa że stojąc w jego biurze pokazują jak poświęcił się swojej pracy.

Inne:
  • Nie lubi mleka, ale lubi jogurty.
  • Wielbiciel kotów.
  • Jest blisko ze swoją rodziną.
  • Nienawidzi dymu tytoniowego.
  • Do czytania po nocy musi nosić okulary.
  • W jego szafie są prawie same garnitury.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 197


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Nie Lip 30, 2017 2:14 am




Imię i Nazwisko: Walter King
Wiek: 44 lata
Waga/Wzrost: 82 kg/185 cm

Opis: Cierpliwy i opanowany. Osiąga swoje cele właśnie dzięki tym dwóm cechom. Niemal nigdy nie daje się wyprowadzić z równowagi, nie rzuca słów na wiatr i nie zobowiązuje się do czegoś, z czym nie dałby sobie rady. Raz złożona obietnica jest dla niego niemal świętością - dlatego spędził 15 lat w nieudanym małżeństwie. Wciąż jednak przyjaźni się ze swoją eks, rozstali się w całkowicie pokojowych relacjach, czego jednak nie można powiedzieć o reakcjach ich rodzin. Pomimo, że nigdy nie czuł przyciągania do płci przeciwnej, wciąż boi się wyznać prawdę o swojej orientacji. Tę niepewność ukrywa za maską dobrego humoru, żartami i charyzmatycznym obyciem. Przez to, iż jest lubiany i ma pewną opinię, ciężko mu z nią zerwać i pokazać tą prawdziwą twarz - najpierw chciał wejść w małżeństwo po to, by zdobyć pewien status i wszystkich zadowolić, a potem przez lata nie mógł z niego uciec, ponieważ osiągnął właśnie ten przeklęty status. Przyzwyczaił się już do swojej rutyny i swojego życia, każdą zmianę źle znosi - szczególnie po rozwodzie, który mocno zatrząsnął jego sytuacją i nawykami. Praca, nie wiedzieć kiedy, stała się dla niego najważniejszym elementem, napędzającym każdy dzień i nadającym mu sens.

Inne:

  • wciąż nosi małżeńską obrączkę z białego złota,
  • oprócz eks-żony (i kilku jednonocnych kochanków z młodości) nikt nie wie o jego orientacji,
  • spędza długie godziny na siłowni oraz we wszelkiego rodzaju spa i gabinetach pielęgnacji, by zachować swoją urodę i młodość,
  • nienawidzi przyznawać się do porażki,
  • potrafi strzelać z broni palnej - ma zaskakująco dobre oko,
  • po rozwodzie przygarnął do siebie dwa małe, czarne kociaki.



Karta będzie ewentualnie przerabiana w trakcie fabuły.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 161


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Nie Lip 30, 2017 1:04 pm

Zaproszenie na imprezę pożegnalną. Gdy tylko zobaczył je w stercie poczty chciał od razu wyrzucić i udawać, że nigdy do niego nie trafiło. Imprezy pożegnalne - jedne z niewielu, na których trzeba było się pokazać. Nawet jakby świat się walił. Arthur nie lubił zbiorowisk ludzi, nie wypadało zajmować się tam pracą. Nie wypadało nie rozmawiać z ludźmi. Nie wypadało się nie bawić. Ide-kurwa-alnie. Cały wieczór w dupę. I jeszcze najgorsze, że nie mógł się niczym wykręcić, bo z zawodu urywał się jeden z tych prawników, których mimo wszystko szanował. No i nie raz pracowali ze sobą. Westchnął, odłożył zaproszenie na bok i zajął się resztą poczty. Nie ma rady. Nie wykręci się. Będzie musiał pójść. Aż go głowa zaczynała boleć na samą myśl.
Dwa dni później, późnym wieczorem stał już z lampką szampana i telefonem przy uchu na tarasie sali balowej. Nie spodziewał się, że będą go cieszyły kłopoty u klienta. Ta rozmowa ratowała mu skórę przed całym towarzystwem, które niesamowicie dobrze się bawiło. Arthur nie potrafił zrozumieć co takiego wspaniałego jest w piciu, rozmawianiu żeby rozmawiać i tańczeniu na stołach. CZEKAJ. Czy tamten facet właśnie wszedł na stół?!
- Przepraszam, oddzwonię później. - powiedział do zestresowanego mężczyzny, którego przed chwilą uspokajał.
- Panie Fox, proszę mi powiedzieć co zrobić! - zmęczony głos po drugiej stronie odezwał się zanim Arthur się rozłączył. Nie mógł od tak odmówić klientowi, prawda? W końcu dzięki niemu zarabiał na życie. - Nigdy nie sądziłem, że ta żaba faktycznie może istnieć.
- Tak, tak. - odpowiedział i skierował się do windy odstawiając szampana na tacę mężczyzny z obsługi, który napatoczył się po drodze. Można by się spytać czemu Arthur zapragnął uciec z imprezy. Gdy widzisz jak w pomieszczeniu obok człowiek wchodzi na stół - wiesz, że to czas udać się do domu.
- Wydaje mi się, że najlepiej na sam początek zbadać sprawę tej żaby i tego ile ekolodzy mogą chcieć za zniszczenia. Jednak pan się nie przejmuję, ja się tym zajmę.
Rozmawiał i niczym postać z matixa omijał gości idąc prosto do windy. Idealnie. Miał powód żeby się urwać. Pilną sprawę związaną z pracą. Nikt go o nic nie oskarży. Był i poszedł - bo praca.
Wezwał windę i wszedł do niej nawet nie patrząc na grupę mężczyzn, która przyszła spóźniona. Wcisnął przycisk parteru i czekał aż winda się zamknie i pojedzie.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 197


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Nie Lip 30, 2017 3:40 pm

Jakich miejsc należy unikać, będąc świeżo po rozwodzie? Zbiorowisk ludzi, którzy znali twoją żonę. Dla których byliście przykładem idealnego małżeństwa, wprawdzie pozbawionego dzieci, ale czarującego, rozumiejącego się bez słów i dopasowanego w każdym calu. 
No, prawie każdym.
Walter nigdy nie przypuszczał, że przebywanie w towarzystwie świetnych prawników, którzy nie raz i nie dwa szczerze chwalili jego dokonania oraz zapraszali na swoje wesela, urodziny, czy imprezy z okazji przyjścia na świat trzeciego dziecka, pewnego dnia stanie się dla niego przykrym obowiązkiem. Był chodzącą sensacją, o której rozmawiano za jego plecami - a ci co odważniejsi chętnie pytali o powód jego rozwodu.
Zdradzała cię?
Miałeś już dosyć spokojnego życia?
Która z tych pięknych stażystek zniszczyła tak udane małżeństwo?
Masz dziecko z inną?
Nam możesz powiedzieć.
Zachowywali się jak gromada bezdusznych sępów, która wreszcie dostrzegła zdychające zwierzę i tylko czekała, by wyrwać co smaczniejszy kąsek. Robiło mu się aż niedobrze od tych sztucznych uśmiechów, wyrazów współczucia i zapewnień o tym, że jak będzie potrzebował, to oni go wesprą.
A przecież to był tylko początek. Jak zareagują na informację, że kręcą go mężczyźni? Po ilu pytaniach i potwierdzeniach zaczną się zastanawiać, który stażysta go uwiódł na tą złą drogę?
Było mu niedobrze. Znał tych ludzi, wiedział jak zachowują się podczas rozpraw, rozpoznawał ich techniki, a jednak nie potrafił uwierzyć w fakt, iż teraz to on był oskarżonym. Czy zdoła przekonać ławę przysięgłych, że nadal przyjaźni się ze swoją żoną? Czy pozostawiona na palcu obrączka wystarczy, by uwierzyli, że brakuje mu Sereny? Czy powinien się upić i rozpłakać przy - tak zwanym - gronie przyjaciół?
Wycofał się do łazienki, odprowadzony spojrzeniami wypełnionymi fałszywym współczuciem. Wylał trzymanego w dłoni szampana do umywalki, z niesmakiem spoglądając w lustro. Z każdym kolejnym pytaniem jego maska humoru i wyluzowania coraz bardziej pękała. Nie sądził, iż uda mu się ją utrzymać do zakończenia imprezy. Był chodzącym widowiskiem, przyćmił nawet prawdziwy powód tego spotkania.
Odetchnął ciężko, ochlapał twarz wodą, a potem przetarł ją ręcznikiem. Da sobie radę.
Powoli wychylił się zza drzwi, licząc że da radę przemknąć na taras niezauważony i poczekać do momentu, aż pierwsi przyjaciele zaczną się zwijać do swoich żonek i opowiadać, jaki to dla nich był szok, że King w ogóle się pojawił i jak bardzo źle zniósł rozwód. Banda plotkarzy. Niesmaczne.
W korytarzu dostrzegł dwójkę mężczyzn, którzy majstrowali przy systemie antypożarowym. W pierwszej chwili uznał, że to pracownicy - nim nie dostrzegł, że na ich kurtkach nie było żadnego logo ani symboli świadczących o przynależności do jakiejkolwiek firmy.
Spokojnie obrócił się do nich plecami i cichym, ale opanowanym krokiem, ruszył w przeciwnym kierunku. Chciał zbiec schodami, ale winda była bliżej - a do tego drzwi właśnie się zamykały za jakimś garniturem.
Poza tym, schodów powinni pilnować. Na ich miejscu zdecydowanie by pilnował tak oczywistej drogi ucieczki.
Przyspieszył kroku i wyciągnął dłoń, w ostatniej chwili znajdując się w zamkniętym pomieszczeniu. Ryzykowne posunięcie, ale... Obstawiał, iż mafia nie zdecydowałaby się na tak ryzykowny krok, jakim było wmieszanie się w tłum prawników. Znali się zbyt dobrze, czego nie można było powiedzieć o wynajętej obsłudze imprezy. Znalazł się dlatego twarzą w twarz ze znajomą sobie osobą - jedyną, która nie zamieniła z nim tego wieczoru ani zdania, za to darzyła go największą antypatią.
- Fox. - Skinął mu głową.
Nagle rozległ się dźwięk alarmu.
Winda gwałtownie się zatrzymała.
Światło zgasło.
- Kurwa.
Że też musiał mieć rację.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 161


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Nie Lip 30, 2017 9:08 pm

Chciał spokojnie pójść do domu, nie przejmować się niczym i nikim, zająć pracą i zrelaksować. Tak, praca go relaksowała, dlatego był wstanie tak się jej poświęcić. Chciał w spokoju zjechać windą i w spokoju wylądować w swoim samochodzie.
Czego nie chciał? Na pewno nie chciał zobaczyć twarzy tego buca, który zostawił jego siostrę z niewiadomych nikomu pobudek i jeszcze śmie świetnie się bawić w towarzystwie. Do tej pory nie potrafił zrozumieć swojej siostry, która co prawda miała bardzo dobre serce i była ugodowa, ale... żeby nie chcieć nic od niego i od tak wziąć rozwód? Arthur wiedział, że coś mu tutaj nie grało jednak słowo się rzekło. Serena jasno powiedziała swojemu młodszemu bratu - sprawa zamknięta, ma nie szukać i nie kombinować. Co mu więc zostało? Niewiedzą i nienawiść do swojego byłego szwagra.
- King... - wyszło z jego ust i schował telefon do kieszeni.
Spokojnie chłopie, to tylko kilka minut i będziesz mógł go kopnąć w dupę i robić to co lubisz. Dokładnie. Trzeba myśleć pozytywnie i nie myśleć o złych rzeczach, bo... Bo ludzie to egoiści. Każdy gra pod siebie. Arthur miał teorię czemu jego ukochana siostra została zostawiona przez tego mężczyznę.
Pewnie nie mógł nic więcej z niej wyciągnąć.
Dokładnie. Walter King dzięki małżeństwu z jego siostrą zyskał wiele, a przynajmniej tak to wyglądało. Czy Serena otrzymała tyle samo? Tego nie wiedział, ale nie mógł w złym świetle postawić swojej siostry. Nawet w swojej głowie. To go kiedyś zgubi.
Z szybkiego potoku myśli wyrwało go zatrzymanie się windy, zgaszenie świateł, dźwięk alarmu. Zaskoczony stał i obserwował zachowanie swojego towarzysza podróży. Krótkiej, bądź co bądź, ale... wychodzi na to, że trochę dłuższej.
Słyszał jego króciutkie wyrażenie uczucia. Nie sądził, że będzie wiedział jakoś strasznie dużo, ale nadal. Warto spytać.
- Chcesz wytłumaczyć co się stało? - spytał z poważną, wręcz kamienną miną. Stali w windzie, coś wysiadło? Winda została siłą zatrzymana? Miał kilka przypuszczeń, ale może King znajdzie kolejne rozwiązanie problemu? Wolałby siedzieć w martwej ciszy aż wróci prąd czy coś tylko... Kiedy to będzie?

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 197


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Pon Lip 31, 2017 1:09 am

Walter sięgnął do swojej kieszeni i wyciągnął z niej telefon. Odblokował ekran i rzucił okiem na kreski zasięgu. Nie było ich wiele, a w zasadzie sugerowały, że może jednak do nikogo nie będzie dane mu się dodzwonić. Zanim podjął próbę, zdecydował się najpierw przejrzeć wiadomości i nieodebrane połączenie - żadnego, które mogłoby sugerować, że mafia była na jego tropie.
- Widziałeś dzisiaj coś podejrzanego? - spytał, wracając do ekranu głównego i obracając telefon tak, by mógł zobaczyć twarz mężczyzny. Zaraz ciężko westchnął i pokręcił głową, jakby zdał sobie sprawę, do kogo mówi i jak bardzo dalsze próby komunikacji nie mają sensu. Nie odpowiedział na zadane pytanie, zamiast tego spróbował się do kogoś dodzwonić - natychmiast jednak okazało się, że w faktycznie nie miał co liczyć na luksusy posiadania zasięgu.
Minęła chwila, podczas której mężczyźni się ignorowali. A potem druga. Światło bynajmniej nie wróciło i nic nie wskazywało na to, by nagle miało się pojawić.
King zamyślił się, odsuwając od jednej ściany i włączając wreszcie latarkę w telefonie. Przesunął wzrokiem po - wreszcie dobrze widocznym - wnętrzu windy, zastanawiając się, czy coś im groziło. Hotel nie liczył sobie aż tylu pięter, a metal wyglądał dosyć pewnie. To nie była tania podróbka, miała w końcu przewozić gości z wyższych sfer. Powinna wytrzymać upadek z... Kilku pięter. Trochę gorzej mogła się mieć po takim "spacerze" jej zawartość.
No i pozostawało jeszcze to lustro naprzeciwko drzwi...
Spojrzał w górę, odruchowo, jakby kierowany tymi wszystkimi obejrzanymi w życiu filmami. Żaden z jego klientów nie miał nigdy nawet najmniejszego powiązania z windami. Niesamowite ucieczki nie były elementami budowy linii obrony, czy oskarżenia. King nie miał o nich najmniejszego pojęcia.
Spojrzał na młodszego prawnika, który najwidoczniej wciąż miał jakiś problem z jego osobą i jego rozwodem. Wpatrywał się w przestrzeń, ignorując swojego towarzysza z taką niechęcią, jakby liczył, że dzięki temu starszy prawnik zniknie. I jak wszystko Walter mógł zrozumieć, tak tego jednego człowieka pojąć nie potrafił. Był zaręczony z Sereną - źle. Wziął ślub - źle. Rozwiedli się - też źle. O co młodemu Foxowi chodziło? To była jego siostra, a nie ukochana, na litość boską!
...
Jeśli sądził, że otrzyma jakiekolwiek wyjaśnienie, to był w grubym błędzie.
Cisza zaczęła nieprzyjemnie ciążyć.
- Czy widziałeś coś podejrzanego? - Powtórzył wreszcie pytanie. - Bo trzech facetów majstrujących przy systemie antypożarowym nie wzięło się znikąd.
Trudno było nazwać to odpowiedzią, czy wytłumaczeniem - było jednak jakimś początkiem konwersacji, prawda?

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 161


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Pon Lip 31, 2017 10:51 pm

Tak, Arthur nie był łatwy w obyciu. Nie lubił ludzi. Nie lubił jak ktoś naruszał jego terytorium, a jeszcze bardziej jak się do kogoś przyzwyczai. Poza tym jego siostra, jego cała rodzina w jego oczach miała tylko problem z decyzjami Kinga. Poślubił Serenę, potem ją zostawić. Młody prawnik cieszył się tylko, że nie zostawił po sobie dziecka. Tego by jeszcze brakowało. Tak jego sis mogła poszukać sobie kogoś kto jej nie zostawi po długim, STABILNYM, związku.
Nie chciał o tym myśleć. Bronił i się i ignorował swoje myśli. Musi się skupić na tym co się dzieje i tak. Nie odpowiedział mu za pierwszym razem. Usłyszał jednak pytanie i zaczął sobie zbierać fragmenty próbując ułożyć całość. Nie zajęło mu to długo, lecz nadal. Nigdy by się nie spodziewał, że bycie prawnikiem byłego członka mafii może być takie problematyczne. No i tamci spóźnieni goście. Nikt nie przychodzi aż tak spóźniony na ważne, bądź co bądź, spotkanie śmietanki towarzyskiej. Czekaj... To co z tamtym facetem na stole, którego zobaczył? Dobrze się bawił czy zastraszał innych? Zamknął oczy, czego pewnie nie było widać w tej ciemności, i próbował przypomnieć sobie jak wyglądał tamten człowiek na stole. Miał dobrą pamięć, a to było chwilę temu.
Kolejne pytanie od Waltera wyrwało go z zamyślenia. Wypadałoby odpowiedzieć nawet jeśli niekoniecznie się chce. Widać trochę tutaj spędzą.
- Jeśli chodzi o podejrzane zachowanie to tylko tego wieczoru. Jeśli chodzi jednak o podejrzanych klientów to dostałem ostatniego członka mafii. - odpowiedział i zajrzał do swojego telefonu jak u niego z zasięgiem. - Byłego członka mafii.
Czyżby o to chodziło? Mafia postanowiła przyjść, bo ktoś wiedział za dużo? Trudno się mówi, ten fach ma kilka takich przypadków. Jak każdy. Są tirowcy, którym zabierają ciężarówki, są sędziowie na których się poluje i są lekarze, którzy stają w sądzie, bo pacjent chciał umrzeć.
- Zakładam, że ty widziałeś coś podejrzanego związanego z Triadą? - spytał dla pewności, chociaż czuł, że pewnie w inny sposób jest zamieszany w sprawę. To się robiło trochę zabawne. Arthur aż miał ochotę się uśmiechnąć, lecz powstrzymał się z uwagi na powagę sytuacji. W jego głowie kłębiły się pomysły co takiego mogą zrobić, aby się wydostać. I na pewno nie chciał upadku windą. Nie byli na drugim piętrze żeby to przeżyć. Byli zdecydowanie wyżej, a to oznaczało, że nawet jeśli sama winda wytrzyma to jej zawartość na pewno spotka się z przykrym końcem.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 197


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Wto Sie 01, 2017 2:43 am

Walter wywrócił mimowolnie oczami. Oczywiście, że chodziło mu o ten wieczór, niby jaki inny? Czy informacja o tym, że tydzień wcześniej zobaczył faceta wrzeszczącego "świat się kończy" dokładnie przy jego aucie, wniosłaby cokolwiek do ich sytuacji? Wątpliwe. Już, już niemal miał przerwać młodszemu prawnikowi i zwrócić mu uwagę, że chyba rozminął się z pytaniem, gdy wreszcie otrzymał odpowiedź, która mogla go usatysfakcjonować.
Szkoda tylko, że nie wtedy, gdy stali zamknięci w windzie pozbawionej prądu.
- A pytasz w związku z naszą aktualną sytuacją, czy ogólnie? - mruknął, nie potrafiąc się powstrzymać przed przekąsem. To naprawdę nie była jego wina - był zmęczony tym upiornym wieczorem, był zmęczony ciągłym obgadywaniem jego osoby, był zmęczony ciekawskimi bądź nieprzyjemnymi spojrzeniami. Miał zwyczajnie dosyć i tak się akurat złożyło, że został zamknięty na małej powierzchni, z bardzo specyficznym człowiekiem, który znajdywał się na samej górze listy osób, których powinien unikać za wszelką cenę.
No, może nie wszelką. Życia nie zamierzał poświęcać.
- Powiedzmy, że wolałbym, by była to wyłącznie złośliwość jakiegoś niezadowolonego klienta Campbella, bądź żart związany z wieczorem pożegnalnym, bez żadnego związku z moim aktualnym zleceniem - odparł z krzywym uśmiechem, jednak bez przekonania w głosie. Nie powiedział na głos, że wyłączenie prądu wykluczało wymienione opcje. To mógł być tylko chwilowy black out, rzecz jasna. Mogli się niepokoić bez powodu. Niefortunny przypadek, zbieg okoliczności.
Oparł się z powrotem o ścianę i przymknął oczy, zamyślając się. Czy mógł przeoczyć logo na kombinezonach tamtych mężczyzn? Czy istniała możliwość, by się pomylił? Dlaczego od razu zareagował tak, jakby to mafia po niego przyszła, w związku z pewnymi materiałami, które przekazano pod jego pieczę? Materiałami, które zapewne powiązane były ze klientem Foxa. Może Triada była ogromna, ale wątpliwym było, by na raz prowadzono dwie zupełnie niepowiązane ze sobą sprawy.
- Masz zasięg, Fox? Bez prądu nie wezwiemy żadnej obsługi, a jeśli nagle się pojawi, wolałbym wiedzieć, że nie trafimy w sam środek wojny - rzucił racjonalnie, próbując spojrzeć na całą sytuację pod innym kątem. Może to jednak nie był żaden spisek, a zwykły przypadek?
I właśnie w tym momencie przed jego oczami pojawiła się twarz jednego tamtych facetów majstrujących przy alarmie. Znał go. Miał jego zdjęcia, schowane w teczce, w szufladzie - wprawdzie nie tylko jego, bo gość był tylko drobną płotką, ale pamiętał go. Nie wierzył, że nagle postanowił zmienić zawód i stać się uczciwym obywatelem. Nie, gdy otrzymane materiały były świeże, jeszcze z tego miesiąca. Wszyscy żywi, niezłapani, nieoskarżeni, przygotowani do aresztowania, które dopiero miało nadejść.
Najwidoczniej nie nadeszło wystarczająco szybko.
- To zdecydowanie Triada. Poznałem jednego z nich.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 161


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Czw Sie 03, 2017 11:25 pm

Tak, tak. Spytał i dostał odpowiedź, chociaż dogryzanie mu było raczej niepotrzebne. No i sam mężczyzna zadając mu pytanie nie określił czasu, w którym miało się czegoś dokonać. Może nie myślał o jakichś wariatach na ulicy, ale zawsze mógł ktoś podsyłać pogróżki. Nie zamierzał jednak zaprzątać sobie tym głowy. Obchodziło go jak się wydostać z windy. Jeszcze się przyzwyczai do towarzystwa Kinga i zacznie z nim rozmawiać? Co wtedy?!
- Tak było dla wszystkich najłatwiej. - odparł krótko słysząc wywód mężczyzny. Arthur bądź co bądź nie pracował długo w swoim fachu, nie wiedział o wielu zagrożeniach. Nie znaczyło to, że o jego uszy nie obiły się takie sytuacji. Podpalanie samochodów czy coś. Nie chciało mu się wierzyć, że mafia mogłaby zaatakować spotkanie prawników z powodu jakiegoś faceta. Pozostaje pytanie czy znał się na mafiach. Nie. Nie interesował się tym nigdy. Bo po co by miał? Nigdy go to nie dotyczyły. Aż do tego zlecenia sprzed dwóch tygodni, gdy dostał członka triady jako klienta.
- Windy mają to do siebie, że fale radiowe nie mogą się wydostać. - powiedział co wiedział w temacie, ale postanowił i tak sprawdzić czy może jednak coś, gdzieś. Wyciągnął telefon, włączył ekran i westchnął. Nie ma. - Niestety, nie mam.
Schował telefon i zaczął myśleć nad tym co tam jeszcze ciekawe czytał o windach. To, że nie mają lodówki i toalety wiedział każdy. Skierował swój wzrok, ale lekko podświetlone guziki windy. Wśród nich był guziczek z dzwoneczkiem. Czyżby ten do wzywania pomocy? Obok był guzik do zatrzymywania windy. Po co komuś guzik do zatrzymywania windy? Arthur nie potrafił zrozumieć tego fenomenu. Może w szpitalach był potrzebny aby pacjent nie krwawił? Nieee, to na pewno nie chodziło o to. Słowa Kinga wyciągnęły go na trochę z zamyślenia i wypuścił z ust ciche zdziwienie.
"Eh?"
Czemu nagle z tym wyskoczył? Nieważne, wolał się spytać co zrobić z guzikiem.
- Dobrze wiedzieć, ale mam pytanie, - pokazał, na podświetlony lekko białych światłem guzik z dzwonkiem. - W teorii powinien wzywać pomoc. Kliknąć?
Gdy spytał o to wskazując palcem na guzik, który w każdej chwili mógł kliknąć - powróciło światło. Nie tak dobre i wyraźne jak wcześniej. Wyraźnie nie pochodziło z mocnego źródła i mogła za chwilę znowu zniknąć ponownie. Prąd wrócił? Winda się nie ruszyła, była dalej wyłączona. Podniósł głowę i spojrzał na jarzące się światło. Trochę klimatem przypominało mu to te miejscówki z horrorów, do których zmuszała go Serena.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 197


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Nie Sie 06, 2017 4:56 pm

Fale radiowe nie mogą się wydostać. No brawo, panie Fox. Zawsze wiedziałem, że jesteś pan wyjątkowo inteligentny - pomyślał z przekąsem starszy prawnik, po prostu nie potrafiąc uwierzyć w to, jak bardzo ich komunikacja skazana była z góry na niepowodzenie. Równie dobrze mogli mówić w różnych językach.
Oparł się o ścianę, trochę nie wierząc w to, jak łatwo udało mu się stracić jakąkolwiek kontrolę nad sytuacją. On, znany prawnik, radzący sobie świetnie w każdej sytuacji, stał jak kretyn w windzie z bratem swojej byłej żony i podziwiał niewielkie wnętrze, zamiast - tak na przykład - spędzać wreszcie przyjemne chwile z kimś, kto faktycznie go pociągał. Nie-do-wia-ry. Najpierw wylądował wśród tych antypatycznych hien, a potem z facetem, który go nie cierpiał. Jakim cudem w ogóle do tego doszło?
Spojrzał na mężczyznę stojącego naprzeciwko i już, już, miał się go spytać, jak niby planował wezwać pomoc bez obecności prądu, gdy nastał cud. Pojawiło się światło! Jak za dotknięciem magicznej różdżki, trzymanej przez młodego prawnika, winda przeszła na korzystanie z innego źródła - być może w budynku istniało jakieś awaryjne zasilanie? Kto to wiedział. 
- Obstawiasz, że alarm jest połączony z kimś w tym budynku, czy poza nim? - zapytał, spoglądając na mężczyznę sceptycznie. Nie trzeba było żadnego dyplomu z prawa, by stwierdzić, iż był przeciwny. Oczywiście, oczekiwanie na lepszy moment też wiązało się z ryzykiem - takim na przykład skończeniem jako dwie plamy po prawnikach, w mocno obtłuczonej windzie.
Urządzenie, najwidoczniej, wreszcie nabrało odpowiedniej ilości prądu, by ruszyć w dół - lub straciło go na tyle, żadna różnica z punktu widzenia osób w nim stojących - i gwałtownie zapikowało, zbijając z nóg obu prawników. W tym przypadku, w gorszej pozycji okazał się być Walter, którego pozycja była mniej stabilna, w czego konsekwencji nagle zamiast opierać się plecami o ścianę, znalazł się na Foxie, dociskając jego osobę i chwytając się tego, co akurat było w pobliżu - w tym wypadku, drzwi oraz ramienia mężczyzny.
Winda zatrzymała się, a prąd znów zniknął. Jedyne światło pochodziło z telefonu Kinga, a to urządzenie dopiero co wypadło mu z ręki, na ziemię, obijając się o podłogę i lądując tak nieszczęśliwie, że znów zapanowała ciemność.
I odrobinę krępująca i nietypowa sytuacja, gdy nagle panowie znaleźli się bliżej siebie, niż kiedykolwiek chcieli.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 161


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Nie Sie 06, 2017 10:51 pm

Nie mówił tego co King chciał usłyszeć, a tego co pojawiło się w jego głowie i postanowił to powiedzieć. Albo właśnie musiał to powiedzieć, bo był w sądzie, a przed nim ludzie którym miał pokazać iż człowiek za nim jest niewinny or winny. Zależy od sprawy. Wtedy bardzo dogłębnie myślał o tym co może, a czego nie może powiedzieć. No i jak to powiedzieć, żeby dało zamierzony efekt. Ale to teraz było nieważne.
Pytanie towarzysza podróży sprawiło, że zastanowił się przez chwilę czy w tym budynku było w ogóle miejsce na pomieszczenie, w którym mógłby siedzieć człowiek odpowiedzialny za windę. Nie. Zdecydowanie nie. Cały budynek to apartamenty, sale bankietowe, biura czy firmy. A windy był ile? Jedna? Dwie? Trzech nie widział. Chyba, że zapasowa z tyłu w razie czego. Taka pracownicza. Przy takiej ilości wind i faktem, że prawie każde piętro jest niezależne, a monitoring istnieje tylko w kilku miejscach - winda musi mieć połączenie z zewnątrz.
- Wydaje mi się, że jest po- - niestety nie udało mu się skończyć, bo winda postanowiła się ruszyć z dupy, gdy nikt jej o to nie prosił. Zamieszanie. Nie spodziewał się i nie był przygotowany na to, że może się tak nagle ruszyć. Na szczęście był w takiej pozycji, że dał radę ustać...
A przynajmniej tak sądził. Kątem oka zdążył tylko zobaczyć, że coś się poruszyło, a potem poczuł jak leży na nim coś ciężkiego. Ugh. Najgorzej. Zobaczył co się stało tylko dzięki telefonowi Kinga, który chwilę później postanowił przestać dawać z siebie światło. No nic. Nie zamierzał od tak pozwolić mężczyźnie na nim leżeć. Fakt faktem - przeszkadzało mu tylko to, że on sam musiał leżeć na podłodze, a nie to że mężczyzna jest blisko. Arthur w swojej głowie tak to sobie przynajmniej tłumaczył.
- Em... - młody prawnik otworzył usta i trochę speszony, bo nie lubił rozmawiać z ludźmi. A zwłaszcza jak byli tak blisko i jakby nie patrzeć - nie miał kontroli nad niczym, bo przygnieciony ciałem Kinga nawet ruszyć się nie mógł. - W każdym razie... Może się trochę ruszyć?
Tak, zdecydowanie potrzebował przestrzeni. Szkoda tylko, że nie mogli nacieszyć się tą ciszą, bo w tej ciemności, w chwili ciszy mógł do ich uszu dobiec dźwięk strzału. Oboje musieli kiedyś słyszeć dźwięk wystrzału z broni palnej. Arthur miał z tym styczność. W przeszłości. I to nawet nie taką małą styczność. Głównie spowodowaną upodobaniami ojca. Z tego powodu wiedział, że to nie był zwykły pistolet jaki każdy może dostać.
- Ta triada jest coraz bardziej realna. - powiedział cicho i westchnął zaraz po tym. Co takiego mogli zrobić? Zwłaszcza będąc zamkniętym w windzie. Może takimi małymi ruchami winda zjedzie na sam dół i zostaną uwolnieni? Heh. To byłoby aż zbyt piękne.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 197


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Pią Sie 11, 2017 4:11 pm

Komunikacja pomiędzy prawnikami była najwyraźniej skazana na niepowodzenie nawet w sytuacji, gdy była w zasadzie koniecznością. Nawet, jeśli przez chwilę próbowali porozumieć się jak cywilizowani ludzie, wychodziły pomiędzy nimi jakieś nieporozumienia i nawet winda była przeciwko nim.
King musiał chociaż przed sobą przyznać, że się przestraszył, gdy nagle ruszyli, a on stracił jedyne podparcie. Wizja śmierci przemknęła przez jego głowę po raz pierwszy - niedługo potem pojawiła się ponownie, gdy rozległy się strzały. Fakt, że akurat przygniatał sobą brata swojej eks żony był najmniej istotnym w jego oczach. Prawdę mówiąc, było mu to zupełnie obojętne. Oczywiście, jego życie już nie raz i nie dwa było zagrożone, a jednak... Przecież dopiero co zmienił swoje życie...
Odetchnął ciężko, zdając sobie nagle sprawę, że pierwszy raz od... Od naprawdę bardzo, bardzo dawna znalazł się tak blisko męskiego ciała. I pierwszy raz od całych wieków teoretycznie nie miał żadnych powodów, by się cofnąć i pospiesznie zapewnić, że to przypadek. Że, gdyby chciał, nie musiałby się powstrzymywać... Oczywiście, pomijając zupełnie nieistotny fakt, że leżał na młodym Foxie, który go nie cierpiał.
King podźwignął się kolegi po fachu, przykucając i szukając dłonią swojego telefonu. Nie mógł spaść zbyt daleko, prawda? Wymacał najpierw dłoń bruneta, co po ciemku było odrobinę zbyt intymnym doświadczeniem... Zaraz jednak pozbył się tej, kolejnej, dziwnej myśli i wrócił do macania podłogi. Chwycił wreszcie upragniony przedmiot i całkiem się podźwignął, świecąc na leżącego plackiem prawnika. Wyciągnął ku niemu dłoń, by pomóc mu wstać.
Powinien był przeprosić, oczywiście, ale coś wewnątrz niego się sprzeciwiało wyrażaniu skruchy za przypadek zupełnie niezależny od jego osoby. A potem idealny moment na takie słowa minął, więc zapewne znów wyszedł na buca.
- Myślę, że trochę czasu jednak tu spędzimy - mruknął, opierając się znów o ścianę.

W tym samym czasie, kilkanaście metrów od nich, przebiegało przyspieszone przesłuchanie kilkudziesięciu prawników. Jeden po drugim lądował na ziemi, zakrwawiony i jęczący z bólu, wyczekujący w beznadziei na to, aż któryś z kolegów zatrzyma masakrę i przyzna się, że to właśnie jego Triada szuka. Dwóch starszych nawet zdecydowało się na ten krok - szybko jednak na jaw wyszło, iż kłamali i skończyli z kulkami w głowach. Mafiozi byli coraz bardziej zniecierpliwieni, a zawsze odpicowani i fałszywi prawnicy z każdą chwilą przestawali wyglądać tak dobrze i pewnie. Dodatkowo, spoglądali na siebie z coraz to większą nienawiścią dla tchórzy, którzy nie chcieli wyznać prawdy i oszczędzić innym cierpienia.
Gdy prąd po raz kolejny zniknął całkowicie z budynku, przestępcy rozbili się na kilka podgrup, z których dwie ruszyły na zwiady, by sprawdzić, co też działo się z tymi, którzy odpowiadali za prąd i przestali reagować na wezwania. Wtedy właśnie rozpętało się prawdziwe piekło, ponieważ do budynku wdarł się oddział specjalny.

Winda ponownie ruszyła w tym samym momencie, w którym wróciło światło. Jasne, niemigoczące, jakby nic się nie stało. Tylko dobiegające zza drzwi strzały i przytłumione okrzyki świadczyły o tym, że jednak coś jest... Bardzo nie tak, jak powinno.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 161


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Pon Sie 21, 2017 9:55 pm

Leżał i leżał. Szczerze powiedziawszy to miał dość. Nawet nie chciał wstawać. Jak zaczną spadać za chwilę to znowu poleci na podłogę windy i będzie musiał wstawać po ciemku. No i jeszcze te strzały na zewnątrz. Może byli zamknięci jak w puszce i na odstrzał, ale czasem nie było tutaj bezpieczniej niż poza windą? Arthur miał coraz dziwniejsze myśli. Co zabawne odpędził je King, który dość dokładnie sprawdzał czy ręka Foxa nie jest telefonem, bo młody prawnik spokojnie się domyślił, że właśnie tego tak szalenie szuka obmacując wszystko po kolei. W końcu widać znalazł telefon, bo poświecił mu światłem po oczach. Oh, jak miło z jego strony. Najpierw go przygniótł, potem oślepia. Przymrużył lekko oczy i dostrzegł dłoń Kinga. Chwycił ją i wstał po czym nastała wręcz martwa cisza. Oparł się o drzwi windy i czekał co stanie się za chwilę. Bądź co bądź - coś w końcu musiało się stać. Winda ruszy, może się wydostaną z puszki, zaczną do nich strzelać? Cokolwiek. Nie mogli tak pozostać zamknięci na wieczność.
Słysząc słowa Kinga chciał mu tylko przytaknąć, lecz w połowie wykonywania gestu zdał sobie sprawę z tego, że w takich warunkach lepiej się odzywać niż pokazywać i koniec końców otworzył usta.
- Mam tylko nadzieję, że znajdą nas w ciągu doby. - trochę żartem, trochę serio, lecz na jego twarzy zawitał mały uśmiech. Nie martwił się o jedzenie czy picie. Bardziej o to, żeby się nie pozabijali, bo to wydawało się Arthurowi w tym momencie bardziej realne.

Oddział specjalny składał się z trzech grup, które bardzo dokładnie przeszukiwały piętro po piętrze nie przejmując się bałaganem i wyważonymi drzwiami zostawianymi za sobą. Liczyła się dla nich szybkość i to, że musieli być cicho. Nie zamierzali za szybko dać o sobie znać terrorystom. Tak zostali w tej chwili nazwani. Nikt nie miał za dużo informacji o co chodzi i kto taki zaatakował. Widać więcej wiedzieli już prawnicy, którzy trzymali pod muszką wiele zrobić nie mogli.
Gdy oddział specjalni kończył przeszukiwać kolejne piętro i ruszał schodami na górę - prąd wrócił. Wychodząc z klatki schodowej wręcz wpadli na grupę "terrorystów" i rozpoczęła się wymiana ognia. Co jeszcze gorszego mogło się stać? Winda, w której był King i Fox ruszyła dojeżdżając do piętra, na którym działo się starcie.

Gdy winda ruszyła po raz kolejny, tym razem spokojniej, młody prawnik przestał podpierać się o drzwi do windy i stanął na środku odwracając się tyłek do Kinga. Chwilę potem drzwi się otworzyły, a on ujrzał przed sobą strzały oraz kilka ciał leżących na czerwonym dywanie. Ci ludzie już nie żyli, a dwie osoby z oddziałów specjalnych, które zostały postrzelone były osłaniane przez resztę kolegów.
Obie grupy dostrzegły otwartą windę. Fox czuł, że musi się schować i dzięki bogu - winda nie była kwadratem, a bardziej prostokątem, w którym drzwi nie otwierały się na całą szerokość ściany. Dawało to kawałek przestrzeni, w której można było się schować. Tak też zrobił - zrobił szybki krok, aby się schować w tą małą przestrzeń. Niestety - nie był dość szybki. Jeden z członków mafii nacisnął za spust widząc ich dwójkę w windzie. Fox został trafiony w prawe ramię.
Teraz, przylegając wręcz do ściany windy czuł jak krwawi, czuł ból, ale o dziwo adrenalina zaczęła robić swoje - nie bolało go na tyle, żeby nie mógł się ruszać.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 197


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Pią Sie 25, 2017 2:59 pm

Winda ruszyła na dół spokojnie, dokładnie w tym tempie, którego oczekiwało się właśnie od windy, a nie śmiertelnej pułapki. Strzały dochodzące z zewnątrz nie nastrajały jednak pozytywnie - blondyn odruchowo spojrzał na przycisk zamykania drzwi i przybliżył się, z zamiarem naciśnięcia go, jeśli tylko coś go zaniepokoi.
Rzeczywistość jednak przekroczyła jego oczekiwania. Trafili w sam środek piekła, walki na śmierć i życie między dwoma grupami zdecydowanie zbyt uzbrojonych ludzi, którzy - co gorsza - usłyszeli dźwięk windy i dostrzegli znajdujących się w niej prawników. Szybkie, nerwowe naciskanie przycisku zamykania nie wystarczyło, by uchronić mężczyzn przed strzałami. Lustro z trzaskiem wybuchło, a stojący bardziej na widoku brunet został postrzelony.
King, ni mniej ni więcej, a zaklął, dociskając się do ściany, jedną ręką zasłaniając twarz, a drugą nieprzerwanie i nerwowo wciskając palec w przycisk. Gdy drzwi się wreszcie zsunęły, chwilowo oddzielając mężczyzn od rozróby, spojrzał na stojącego naprzeciwko niego prawnika. Niezależnie od tego, na ile go lubił, a na ile bez wzajemności, facet był człowiekiem. Do tego wszystkiego - bratem jego eks. Zdarł z szyi krawat i - nie przestając naciskać przycisku, na wypadek, gdyby ktokolwiek z drugiej strony stwierdził, że w sumie to chętnie by sprawdził, na ile żywi pozostali dwaj prawnicy - wyciągnął go w stronę Arthura.
- Dociśnij, żeby powstrzymać krwawienie. Tylko cię drasnęli? - spytał, podnosząc lekko głos, by przebić się przez strzały dochodzące z drugiej strony.
Drzwi, pomimo wysiłków, znów zaczęły się otwierać. 
Strzelanina nagle ucichła. 
Oczom mężczyzn ukazało się trzech facetów (?) w pełnym rynsztunku SWAT-u. Chwycili ich bez ceregieli i wyprowadzili na zewnątrz, wypytując o ich dane osobowe. Gdy tylko zostali potwierdzeni, porwali ich sanitariusze. Hotel otoczony był oddziałami policji, karetkami, agentami różnej maści, strażą pożarną oraz - gdzieś w oddali - tłumem gapiów. Wszystko przywodziło na myśl katastrofę - a gdy kolejne nosze z ciałami prawników, mafiozów i agentów zaczęły się pojawiać, to skojarzenie zamieniło się w absolutną pewność.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 161


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Pon Sie 28, 2017 2:25 pm

Za dużo się działo. Dosłownie i w przenośni. Odetchnął z ulgą gdy drzwi windy się zamknęły. Wiedział, że to tylko chwilowy przestój, lecz nadal - dawał mu dużo radości. Zwłaszcza, że czuł ból w swoim prawym ramieniu. Krew nie lała się bardzo mocno, lecz garnitur miał do wyrzucenia. TAK. W takim momencie Arthur myślał o garniturze, a nie o swoim życiu.
Nie miał osoby, którą by kochał ani dzieci, które potrzebowałyby opieki. No i ci dobrzy zawsze umierają najszybciej... - przeszło mu przez myśl łapiąc się za ramię i palcami sprawdzając co takiego się stało. Gdzie konkretnie został trafiony. Ogarniał anatomię. Nie jakoś bardzo, ale na tyle, że wiedział iż od tej rany nie umrze. Trochę krwi, w skórze dziura. Zdecydowanie nie było to draśnięcie. Pokręcił ręką. Tak. Miał czucie, nie było źle. Dopóki sprawna da się naprawić.
Zaskoczyła go reakcja Kinga. Nie pomyślał o tym, aby użyć krawatu. Zresztą - nawet jakby pomyślał to nie dałby rady sam sobie tego na tyle mocno zawiązać, aby faktycznie zatrzymać krwawienie. No.... może jakby się postarał... Na razie przyłożył pod swoją dłoń i uciskał.
- Hm? Nie. Mam kulę w ramieniu. - powiedział nad wyraz spokojnie. Sam siebie zaskoczył. - Nie przyszła na wylot więc na pewno tam jest. Mogę ruszać dłonią więc nie uszkodziła nerwu. Bark mnie nie boli, więc nie powinna trafić w kość. Nie mam pojęcia na czym się zatrzymała.
Tak... Fox sam doskonale wiedział, że jego spokój był aż nazbyt normalny. Przed chwilą był w dość poważnym zagrożeniu, a teraz w windzie nie mógł wydostać z siebie jakichkolwiek uczuć niepokoju czy strachu. O. Właśnie przeszło mu przez myśl, że może uderzył się za mocno w głowę przy tamtym upadku i teraz jakiś krwiak ugniata mu ośrodek odpowiedzialny za emocje. Pogrążył się w swoich myślach. Nie zauważył jak  winda znów się otworzyła. Wręcz automatycznie potwierdzić swoją tożsamość. Zorientował się, że już są poza budynkiem gdy dotarł do niego przeszywający ból z ramienia. Spojrzał na ratownika, który bandażował mu ramię. Słyszał coś o szpitalu.
- Szpital? - spytał dla pewność. No... Chciał też chociaż troszkę ogarnąć się w tym co się dzieje na około, kiedy to on odpłynął gdzieś daleko.
- Tak. Jest pan postrzelony. Trzeba wyciągnąć tą kulę operacyjnie. - drzwi karetki się zamknęły, a on sam zdał sobie sprawę, że jeszcze długo sobie nie odpocznie.
Westchnął i spojrzał przez szybę w samochodzie sprawdzając otoczenie. Jeszcze nie odjechali spod budynku. Fox zauważył ilość ludzi. Jutro będzie o tym wszędzie, nawet jakby to ukrywali. O god... Jeszcze będzie musiał coś mówić do tych ludzi o przeżyciach? Nie. Nic takiego się nie stanie. Policja zadba o ich bezpieczeństwo. No, o bezpieczeństwo Kinga. On będzie w tym czasie na stale operacyjnym. Czy dla jednej kuli warto się kroić?

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 197


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Wto Sie 29, 2017 2:19 pm

Nietypowy spokój Kinga wcale nie zaskoczył. Adrenalina w takich sytuacjach wybuchała gwałtownie, a i Fox nigdy nie był specjalnie nerwowym człowiekiem - na ból i strach przyjdzie czas pewnie później, gdy już znajdzie się w karetce, albo nawet w szpitalu. Najważniejsze było, zarówno dla organizmu, jak i dla starszego prawnika, by brunet nagle nie wpadł w panikę i wykrwawił się przypadkiem na śmierć. Serena by nie wybaczyła żadnemu z nich.
Pomoc na szczęście przybyła szybko, a - co ciekawe - również siostra.
Wysoka, piękna kobieta, bardzo szybko znalazła się w tłumie gapiów, a równie szybko przedarła przez osłony, policjantów, strażaków, oddziały SWAT, FBI, czy cokolwiek innego i dopadła swojego byłego męża, żądając natychmiastowych wyjaśnień. Gdy wbiła sobie coś do głowy, ciężko było ją powstrzymać, ale też cechowała się bardzo dużą dozą racjonalności w momentach kryzysowych, więc porozumieli się szybko i całkiem sprawnie.
Nie, nic mi nie jest. W windzie. Tak, Arthur jest postrzelony. Nie, nie wiem. Nie, nie mogę powiedzieć, o co chodziło. Tak, mam podejrzenia. Wiem, przepraszam. Tak, będę na siebie uważał. Tak, chyba jest w tamtej karetce.
Blondyn, niczym grzeczny szczeniak, podążył za swoją byłą-ukochaną do stojącego wciąż pojazdu, a potem drugiego, gdzie faktycznie w środku leżał jej brat. Przedarcie się przez ratowników było dla Sereny wyłącznie formalnością.
- Arthurze, nie mógłbyś czasem wykazać się mniejszym heroizmem i unikać takich sytuacji? - wyrzuciła z siebie kobieta, stając przy swoim bracie i spoglądając na niego z mieszaniną troski i irytacji w oczach. - Niewiele brakowało, a miałabym o dwóch mężczyzn w życiu mniej. - Zacmokała z niezadowoleniem, tarmosząc włosy młodszego brata.
- Bez przesady, byliśmy niezagrożeni... - mruknął pod nosem King, stojący na zewnątrz karetki i wywracający oczami. Zaraz jednak zamilkł, widząc podniesiony palec swojej byłej i westchnął ciężko.
- Trzeba będzie was lepiej upilnować. I jeszcze jedno... - Podeszła tym razem do Waltera i chwyciła go za ramię, spoglądając ostro, ale obniżając głos. - Dlaczego dalej nosisz obrączkę? Rozmawialiśmy o tym. Nie po to się rozwiodłam z tobą, żebyś prowadził jeszcze bardziej żałosne życie, niż wcześniej. - Syknęła.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 161


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Wto Sie 29, 2017 8:26 pm

Widząc swoją ukochaną siostrę czuł potrzebę żeby uciekać. Znał jej spojrzenie. Niby kochana i opiekuńcza, a potem będzie miał piekło na ziemi. Kochał ją. Była jego jedyną siostrą. Jedynym rodzeństwem, lecz czasem - bał się jej. BARDZO. To czasem było właśnie teraz. Widząc jak idzie, nic innego nie miało znaczenia. Wstał z leżącego i chciał uciekać. Ratownik potraktował go jednak w inny sposób.
- Spokojnie, pana rodzina zaraz tutaj podejdzie, proszę nie wstawać.
Nie, nie. Spojrzał na dość spokojnego ratownika. Był facetem w średnim wieku z dość miłym wyrazem twarzy. Chyba ciepło mu się na sercu zrobiło czy coś. Arthur nie do końca rozumiał jak mu się miało ciepło i miło na sercu zrobić jak on tutaj chce uciekać od niej. Niestety. Nie zdążył nic powiedzieć do ratownika, bo pojawiła się jego siostra. Serena.
Poczuł dłoń na głowie i słuchając kojących słów siostry kiwał tylko głową zgadzając się z nią. Nie było w nim ani krzty heroizmu, nic takiego nie zrobił i bohaterów nie lubił. Było mu miło.. aż usłyszał o dwóch mężczyznach. Od razu mu przeszło i znów wrócił do swojego chłodnego wyrazu twarzy. Nie mógł nic na to poradzić. Zaczął błądzić w swojej głowie o jakim mężczyźnie może mówić. King? Na pewno on... Jeśli był taki ważny to czemu się rozwiodła? Dopóki się nie dowie nie da mu to spokoju i będzie dręczyć. Był zbyt ciekawski. Aż zbyt mocno.
- Proszę się położyć. Zaraz jedziemy. - ratownik powiedział do Foxa i wyszedł do Kinga. - Pana też bierzemy. Musimy przebadać na wszelki wypadek. Rozkaz od policji.
Serena słysząc słowa ratownika odsunęła się z uśmiechem. Jej młodszy brat zawsze się zastanawiał co zrobiło z niej aż tak dobrą aktorkę. Zmieniała uczucia prawie jak rękawiczki... A może chowała je po prostu za uśmiechem? Od dziecka była w tym dobra i chroniła go przed wszystkim. Nie była w tym sama. Cała rodzina to robiła. Westchnął rozmyślając o przeszłości. Musiał w końcu przestać i skupić się na tym co teraz przed nimi.
Gdy ratownik w końcu wsadził Kinga do karetki ruszyli. Serena została. Jeszcze przed tym jak drzwi się zamknęły widział kątem oka, że rozmawia przez telefon. Zjeżyły się mu włosy na plecach. Wyczuwał kłopoty.
Karetką dość szybko trafili do szpitala. On został zabrana do chirurga. Kinga gdzieś zabrali. Nie wiedział gdzie, ale wiedział po co. Jak mówił ratownik - mieli go przebadać.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 197


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Sro Sie 30, 2017 2:37 pm

Powiedzieć, że King specjalnie się nie ucieszył, słysząc słowa byłej żony (i w ogóle ją widząc) było sporym niedopowiedzeniem. Oczywiście, kochał Serenę. Kochał ją tak samo mocno, jak wtedy, gdy się zaręczali i gdy brali ślub. Tyle tylko, że... To nie było to uczucie, które mogło ich uszczęśliwić. Był pewien, że ona kochała go w ten sam sposób - i nic się nie zmieniło.
Tylko poznała jego inną twarz, a przez to poczuła się w obowiązku naprawić mu życie.
Czasami się dziwił, że nie pracowała w jakimś oddziale pomocy społecznej, albo wolontariacie. Z tym instynktem opiekuńczym byłaby idealnym człowiekiem na właściwym miejscu.
Z dziećmi jej nie widział. Był pewien, że byłaby straszną matką. Nie dałaby im ani chwili spokoju, zorganizowała każdy aspekt życia, a gdyby przypadkiem któreś spróbowało wyjść poza (bardzo dokładnie) wyznaczoną linię, skończyłoby rozsmarowane na ścianie i błagające o wybaczenie.
...Ale tak, tak ogólnie, to Serena była do rany przyłóż. Zorganizowana, ogarnięta, nawet dosyć przyjazna w obyciu. Tylko... Nie zawsze.
Walter usiadł na wskazanym miejscu, posłusznie przyjmując koc i odpowiadając na kilka zadanych mu pytań. Nie, nic mu nie był. Tak, dobrze się czuł. Nie, nie wiedział dlaczego. Tak, zna tego pana. Nie... A w zasadzie tak, jest jego rodziną.
Dotarli na miejsce całkiem szybko. Równie szybko stracili ze sobą kontakt, ponieważ tak, naprawdę, nic mu nie było.
Tak minął im wieczór. Tak minęła im noc. Nad ranem King pojawił się u młodszego prawnika, z wodą i batonikiem w dłoni, mieląc jeszcze poprzedniego w ustach. Wciąż był ubrany w ten sam garnitur, ale wyglądał znacznie gorzej, niż wcześniej. Był zmęczony, przesłuchany o jakieś sto razy za dużo, wciąż zamknięty w szpitalu. Usiadł na krześle w pobliżu Foxa, rozparł się w miarę wygodnie, tęskniąc za tym kocem, który zabrali mu kilka godzin wcześniej, a potem westchnął ciężko.
Chociaż Sereny nie było na horyzoncie.
Ale wiedział, że w końcu się pojawi.
Szczerze powiedziawszy liczył, że ci wszyscy specjalni agenci znajdą im kryjówkę szybciej, niż ona do nich dotrze. Niech faceci w czerni zajmą się walką z nadopiekuńczą harpią.
Chyba przysnął.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 161


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Sro Sie 30, 2017 8:55 pm

Lekarze go otoczyli, sprawdzili dane, popytali o kilka rzeczy, a potem polecieli na zabiegówkę wyciągać mu tą kulę. Na zabiegówce, jak już leżał i go rozebrali okazało się, że jednak nie. Trzeba ciąć i sprawdzić, bo nie jest aż tak płytko jakby chcieli. Arthur miał coraz mniej ochoty przebyć wśród ludzi - dobrze, że postanowili go uśpić... Już na sali operacyjnej. Szybkie wyciąganie nie było widać w cenie.
Chirurdzy spędzili nad tym ramieniem dobrą chwilę (jakieś 6 godzin?) głównie oszacowując zniszczenia, sprawdzając nerwy, tkanki i same kości. A mogli po prostu wyciągnąć tą kulę na zabiegówce i byłoby prościej. No według Arthura przynajmniej. Koniec końców okazało się, że ma obity obojczyk przez kulę, kilka mięśni się rozerwało no i kula zatrzymała się na mięśniach tuż przed kośćmi łopatki.
Kiedy poszkodowany się o tym dowie? Pewnie jak się obudzi czy za jakieś kilka godzin. W między czasie do jego pokoju zawitał gość. Arthur nie mógł o tym wiedzieć, no bo jak? Spał smacznie i jedyne co mogło poczuć jego ciało to najwyżej ciepło.

Gdy w końcu otworzył oczy kilka godzin później stał nad nim policjant oraz lekarz. Patrząc po ubraniu - chirurg. Pewnie jego. Szybko nakryli, że się obudził. Całe ramie miał zabandażowane. Wiedział, że to nie było nic bardzo strasznego, ale widząc je takie i bolące dwa razy bardziej niż kiedy oberwał - na jego twarzy pojawił się grymas. Bardzo jasno pokazywał, że boli jak cholera. Fox nie miał jednak w zwyczaju krzyczeć ani płakać więc nic takiego nie zrobił.
- Widzę, że się pan obudził. Operacja przebiegła pomyślnie. Wyciągnęliśmy kulę oraz naprawiliśmy kilka szkód jakie wyrządziła. - powiedział mu z uśmiechem po czym wyminął policjanta i poszedł dalej.
- Będę miał do pana parę pytań, już przepytaliśmy pana kolegę. - podążając za wzrokiem mężczyzny w garniturze jego wzrok zjechał na śpiącego obok Kinga. Widząc go zrobił duże oczy. Pewnie padł zmęczony. Nie mógł mu się dziwić. On odespał sobie co miał. - Wrócę do pana za kilka godzin z partnerem i po odpowiedzi na pana pytania poinformujemy was o dalszym postępowaniu. Do tego czasu.
Skłonił głowę i wyszedł zostawiając go samego ze śpiącym prawnikiem. On sam też powinien pójść spać? W końcu to była mała rana, nie? Mógł chodzić, mógł jeść czy ruszać ręką... Nie było źle. Arthura trapiła jednak jedna myśl... Gdzie jest Serena i jego rodzice? Gdzie rodzice Kinga? Widział ich kilka razy w życiu do tej pory. Jakby nie patrzeć byli rodziną do niedawna.
Siedział tak i patrzał jak ten śpi, aż w końcu otworzył usta, żeby coś powiedzieć. Niestety zanim wydobyły się jakieś słowa zamknął się i wstał z łóżka idąc po koc do stolika. Nie zauważył go jak tu przyszedł? Hm... No nieważne. Wziął go i uważając na swoją dłoń okrył Kinga samemu od razu potem wracając do łóżka.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 197


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Czw Sie 31, 2017 9:07 pm

Minęło parę godzin, które King przespał, wreszcie nie niepokojony przez kogokolwiek. Wszystkie emocje, zdenerwowanie, spotkanie z siostrą oraz całe godziny przesłuchiwań wykończyły prawnika bardziej, niż początkowo mógłby przypuszczać. Sądził, że nie minie wiele czasu, a ze szpitala uda się do swojego apartamentu i spędzi resztę nocy wpatrując się w sufit, próbując nie panikować na myśl, że ktoś, gdzieś, planuje go zamordować.
Świat jednak nie był tak łaskawy. Ani nie miał czasu się martwić, ani nawet nie miał czasu się zastanawiać nad swoją przyszłością. Tylko pytania, postępy w śledztwie, twarze, zdjęcia, informacje o zgonach innych prawników - jednym słowem, wielki, makabryczny wręcz, bajzel. Jeśli ktokolwiek się dowie, że chodziło o nich - byli już martwi. I to na więcej niż jeden sposób, bo pytanie nie brzmiało: jak? Brzmiało: kto pierwszy? Koledzy po fachu? Mafiozi? Serena?
Walter otworzył oczy i gwałtownie się podniósł, gdy tylko poczuł dłoń na swoim ramieniu. Zrzucił z siebie koc i wbił zaniepokojone spojrzenie w mężczyznę, który nad nim stanął. Ten sam człowiek, który go przesłuchiwał. Blondyn westchnął ciężko, schylił się po zrzucone okrycie (co ono właściwie na nim robiło?), a potem usiadł z powrotem w krześle.
Dopiero wtedy jego spojrzenie spoczęło na Arthurze.
- W porządku? - spytał, jednocześnie z agentem, który z kolei rzucił:
- Pan powinien teraz wyjść. Chcielibyśmy się zająć pana kolegą.
King uniósł głowę, a potem obrócił ją w lewo i w prawo, szukając tegoż kolegi. Stał przy drzwiach, najwyraźniej jednocześnie pilnując wejścia, jak i... Wyjścia.
- Jasne. Mogę już wracać do siebie? - spytał, czując ból rozchodzący się powoli po jego plecach. - I która godzina? - Westchnął ponownie.
- Nie, nie może się pan nigdzie iść. Na zewnątrz czekają na pana agenci... - W tym momencie Walter się wyłączył. Po prostu pokiwał głową, niechętnie zgadzając się na wszystko. Najwidoczniej jego koszmar z przesłuchiwaniami się nie skończył.
Nie miał oczywiście pojęcia, że kryjówka dla niego i dla Foxa była już znaleziona i było kwestią czasu, aż się w niej znajdą. Bez rzeczy osobistych, bez informowania rodziny któregokolwiek z nich - odcięci od świata i czekający na to, aż dojdzie do nalotów i procesów - tak, by nic już im nie mogło zagrozić.
Oczywiście, najpierw musieliby dożyć tego momentu, a zamykanie ich w jednej przestrzeni niekoniecznie było najbezpieczniejszym rozwiązaniem. Ale... To nie była już sprawa facetów w czerni.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 161


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Czw Sie 31, 2017 10:44 pm

Pół godziny. Tyle według Arthura minęło od kiedy mężczyźni wyszli do kiedy wróciło kilku panów w garniturkach z odznakami przy pasie. Czy zegarek podzielał tą opinię? No nie. Dla zegarka ten czas to dwie godziny. Nasz poszkodowany widać zasnął na chwilę. Patrząc na to, że był w łóżku, w szpitalu, z niczym pod ręką - nie miał za dużo do roboty. Sen wydawał się najbardziej zajmującym zajęcia. No i będzie siedział i patrzał się na śpiącego Kinga. To było strasznie creepy.
- Musimy obudzić pana kolegę. - odezwał się mężczyzna. Fox szybko zareagował.
- Pozwólcie mu jeszcze spać. Ja przespałem całkiem sporo włącznie z zabiegiem. On był pytany. - miał mniej więcej pojęcie przez co musiał przejść King gdy ten leżał sobie spokojnie i był operowany. Czuł się jak po całkiem długim i głębokim śnie. Gdyby nie ból czułby się jak każdego innego ranka. Yup. Arthur kochał wstawać z łóżka. Kochał ogólnie poranki.
- Niestety nie możemy pozwolić żeby tutaj został i słyszał pańskie odpowiedzi.
- To nie pytajcie o nic czego nie może usłyszeć.
Mężczyźni wiedzieli, że nie przekonają młodego prawnika. Wiedział o tym co mogą, a czego nie - lepiej od nich. Ten śpiący tuż obok niego miał taką samą wiedzą jak on, jak nie większą (przez doświadczenie). No i jak patrzyli na bardzo stanowczą minę pacjenta - nie mogli dalej się sprzeczać. Nie było na to miejsca, ani czasu. Najstarszy z mężczyzn westchnął i biorąc taboret spod łóżka usiadł koło Arthura.
- Jeden idzie pilnować drzwi, drugi stoi i pilnuje śpiącego. - wyciągnął notes oraz urządzenie do nagrywania dźwięku. - Możemy zaczynać?

Pytania nie były jakoś bardzo straszne. Pytał o normalne rzeczy. Fox był pewien, że King już im na nie odpowiedział. Widać potrzebowali zgodności zeznań. W wielu przypadkach mężczyzna po prostu skracał odpowiedź. Dokładnie w momencie kiedy dostawał potwierdzenie. Młody prawnik wiedział, że ta miła część właśnie się skończyła, a reszta pytań zostanie zadana gdy pozbędą się śpiącego z prawnika. Gdy mężczyzna w czerni wyciągnął dłoń do Kinga, ten nagle wstał. Wyglądało to aż nazbyt podejrzliwie. Czemu w końcu mógł wstać tak nagle?
- Um. - kiwnął głową odpowiadając na pytanie.
Chwilę potem starszego prawnika już nie było, a on dostał dawkę pytań. Tym razem były to pytania faktycznie dotyczące tego co wie, co robił i czemu akurat on. Opowiedział wszystko o swoim ostatnim zleceniu. O tym jednym byłym członku mafii, którego miał przeprowadzić przez salę sądową szybki i bezboleśnie w zamian za informacje na temat innych. Z góry wytłumaczył, że go te informacje średnio obchodziły i podał namiary na policjanta, który się tym zajmował od strony policji. Gdy w końcu skończyły się pytania, w drzwiach pojawił się lekarz.
- Oh, panie Fox. Musi pan nie obciążać ramieniu. Dostanie pan środki przeciwbólowe, nie można po nich prowadzić. Poza tym dużo odpoczynku. Można pana zabrać, lecz trzeba zmieniać opatrunki. W sensie bandaż i gazę. Przynajmniej raz na dwa dni. - lekarz mówił co musiał przy okazji skacząc po jego karcie jakby nie wiedział co gdzie znaleźć.
- To na pewno wszystko? - wolał spytać dla pewności.
- Hm?! Aaaa... Tak. Raczej. Chyba. - uśmiechnął się, poprawił okulary i poszedł sobie.
- W takim razie weźmiemy was do przygotowanego dla was miejsca. - odezwał się przepytujący go chwilę wcześniej policjant. Wstał z krzesła po czym podał rękę Arthurowi. Chyba myślał, że sam się nie podniesie. Cóż. Nie zamierzał go z tego dziwnego wrażenia wyciągać. Niech będzie, że potrzebuje pomocy. Będzie potem łatwiej o coś prosić tych debili.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 197


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Pią Wrz 01, 2017 2:54 pm

Walter został zaprowadzony do auta z przyciemnionymi szybami przez dwóch milczących ponuro gości. Przez chwilę, zapinając się pasem, zastanawiał się, czy jednak mafia nie rozciągnęła swoich wici i już zaraz, za moment, znajdzie się z kulą w głowie, na tyłach jakiegoś garażu. Albo w kamieniołomie. To zawsze muszą być kamieniołomy - a przynajmniej tak mówiła telewizja.
Prawnik oczywiście wiedział, że w życiu jest bardziej skomplikowanie (mogli go pokroić i zamknąć w dużej zamrażalce - a nie, to też telewizja), ale wyobraźnia podsumowała mu możliwie najbardziej przerażające i oderwane od prawdziwego świata scenariusze. Może po to, by czuł się odrealniony i przez to spokojniejszy? Ciężko stwierdzić.
Tak czy inaczej, auto ruszyło, a panowie nie wyciągnęli żadnej broni, informując go pokrótce o zagrożeniu, zabierając telefon i informując o tym, że będzie musiał się przebrać w jakimś punkcie pośrednim, żeby przypadkiem nikt go nie namierzył. Na wypadek, gdyby miał podsłuch i lokalizację. I bóg jeden wie co jeszcze.
Nie, zabranie jakichkolwiek prywatnych rzeczy nie wchodziło w grę. Przejrzą jego apartament i samochód później, na wszelki wypadek, gdyby kryły się tam bomby, zbiry, głowy koni oraz inne fascynujące symboliczne gadżety.
Prawdę mówiąc, King nawet nie miał ochoty się sprzeczać. Marzył tylko o wygodnym łóżku, ciepłym posiłku i chwili spokoju. W którymś momencie w szpitalu usłyszał wiadomości - ilość wymordowanych kolegów po fachu i tych znajdujących się w szpitalu go mimo wszystko przeraziła. Mógł być jednym z nich.
Nic dziwnego, że Serena się wkurzyła.


Kryjówka okazała się być niewielkim domkiem na przedmieściach innego miasta, trzy godziny autostradą od granicy miasta Waltera. Nie pamiętał nawet, kiedy ostatnio pojechał tak daleko - to było przykre.
Zapewniono go, że ktoś będzie ich pilnował - z auta, z domu obok, z drugiego domu obok, i tak dalej - zabroniono wychylać nos i pozostawiono samemu sobie.
Zaraz zaraz... ich
King przeszedł się po pomieszczeniach - salon z kuchnią, spora łazienka i jeden duży pokój - drugi zmieniono na składowisko wszystkich rzeczy, które najwidoczniej nigdy im się nie przydadzą (i tkwiły w tym domu od czasów pierwszej wojny). Żadnych zbędnych przedmiotów, żadnego internetu, żadnych narzędzi do komunikacji ze światem (oprócz dwóch telewizorów, z czego jeden był chyba pierwszym modelem telewizora... i transmitował chyba narodziny Lincolna... Zapowiadał się fascynujący czas.
Ich?

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red RoseSkype & Chill
avatar

Data przyłączenia : 10/07/2017
Liczba postów : 161


Cytat : "Normalni ludzie są nudni."
Wiek : 20
Female


PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Pią Wrz 01, 2017 11:26 pm

Arthur podpisał papiery, które dali mu lekarze. Już z nawyku przeczytał wszystko dokładnie i dopiero wtedy złożył paragraf. Nie zamierza się podpisywać pod od tak podanym mu dokumencie. Jako prawnik wiedział jak takie podłożone rzeczy są groźne. Co jakby zgodził się właśnie na wycięcie nerki? No dobra... Nie róbmy scen. Na pewno nie podaliby mu czegoś takiego otoczeni policją, ale zawsze mogli się pomylić. Przed tym nic ich nie ustrzeże.
Wsadzili go do samochodu i poinformowali o wszystkim co powinien wiedzieć podczas jazdy. Rzeczy zabrali mu już w szpitalu, został już także przebrany. Mówili o zasadach, o bezpieczeństwie i innych pierdołach. No. To nie były pierdoły, mogło od nich zależeć ich przyszłe życie. Arthur jednak w tym momencie nie miał ochoty tego słuchać, zwłaszcza że kazali mu zapamiętać z biegu i nie pytać czemu tak, a czemu inaczej. Doskonale zdawał sobie sprawę ze swojego niezbyt dojrzałego podejścia do tematu. Może to przez leki? No miały go otępiać. Wolał jednak, żeby był to tylko tymczasowy kaprys organizmu.

No i dojechali. Nie liczył czasu, lecz widział jak długo jechali między lasami. O wiele szybciej i pewniej byłoby zrobić to autostradą czy coś. Zwłaszcza patrząc na długość trasy i fakt - chcieli jak najszybciej zamknąć ich w domku i pilnować. Tak. Fox został poinformowany, że zostają razem w zamknięciu. Udało mi się nawet wyciągnąć jakieś wytłumaczenie.
Domek jakoś nie powalał, lecz na pewno znajdzie tam łazienkę, łóżko i kuchnie. Nic więcej człowiekowi nie było potrzebne. Prawie jak w więzieniu.
- Co do tych książek... - odwrócił się do policjanta, który będzie zbierał od nich życzenia.
- Postaram się je zdobyć, lecz niczego nie obiecuję. - uderzył w kartkę którą trzymał w dłoni. Przed chwilą prawnik spisał na niej listę książek i gazet, które chciałby dostać. Był bardzo przekonujący kiedy chciał. A do tej pory chciał tylko w domu oraz w sądzie.
Otworzył drzwi i wszedł do środka od razu lustrując wszystko jak stało. Jedno po drugim. Przy okazji nasłuchiwał gdzie jest King. W pierwszej chwili nie mógł jednak niczego konkretnego usłyszeć. Spał? Uważał go za morderce? Nie miał pojęcia. Zamknął za sobą drzwi i zaczął patrzeć po całym domu w pierwszej kolejności oglądać całą kuchnię, następne resztę parteru.

_________________
____________________


____________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 197


Cytat : Heart sick an' eyes filled up with blue.

PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   Pon Wrz 04, 2017 7:11 pm

Prawdę powiedziawszy, zawsze spokojny, opanowany i rozsądny Walter King, w konsekwencji emocji z ostatnich dni, zatracał się właśnie w znalezionej puszce piwa - kolejnej zresztą. Nie wiedział, czy pozostawił ją któryś z poprzednich agentów, czy może raczej ktoś, kto już nie potrzebował ochrony (w tym momencie blondyn musiał się napić, bo jakoś jedynym rozwiązaniem takiej sytuacji wydawała mu się śmierć - możliwie długa i bolesna), nie robiło mu to jednak żadnej różnicy. Raczej nie gustował w alkoholu - a szczególnie tym z niższej półki, służącym tylko i wyłącznie do stracenia części zmysłów, nie zaś powolnej degustacji i towarzystwa. Nie, to był sześciopak najzwyczajniejszego, najpodlejszego alkoholu, kupionego wyłącznie w jednym celu - celu, który właśnie wypełniał Walter.
Rzucił pustą puszką do kosza, znów trafiając - co było ewidentną oznaką, iż wypił za mało, wobec czego otworzył z trzaskiem następną i pociągnął kilka łyków.
Westchnął ciężko.
I dopiero wtedy usłyszał czyjeś kroki na korytarzu. 
Wyprostował się gwałtownie, z jedną jedyną myślą - to już? Poszło znacznie szybciej, niż zakładał. Nawet się nie podniósł z fotela, czekając aż pojawi się mafia i go zgarnie. W zasadzie nie rozumiał, dlaczego żaden z agentów nie zostawił mu broni. Jakiegokolwiek pistoletu. To było przecież prawo obywatela USA, dlaczego mu go nie...?
Jego oczom ukazał się on. Ten drugi - ten, który był drugą częścią "ich". 
King aż się wyprostował, spoglądając z niedowierzaniem na mężczyznę.
- Gdzie twój garnitur? - wyrwało się spomiędzy jego warg pytanie, które wcale zbytnio go nie nurtowało. Było tylko jednym z aspektów kwestii najważniejszej.
- Czy chodziło im o naszą dwójkę, czy o któregoś z nas, a oni - tu wskazał głową w stronę drzwi wejściowych - nie wiedzą, o którego? Czy może zaraz pojawi się tutaj też Roland i Margaret? - spytał, z pewną ironią w głosie. Nawiązał do dwójki najbardziej znienawidzonych prawników, którzy zdawali się być wieczni, tak długo działali w swoim fachu. Nie byli może takimi gwiazdami jak King czy Fox, ale... Nadrabiali złośliwościami i podstępnością.
Nie słychać było u Waltera alkoholu, ale postawa - zmierzwionego, lekko zdenerwowanego i ironicznego prawnika, który zawsze prezentował się nienagannie, mówiła sama za siebie. Poprzednim razem był to Sylwester - ten sam, podczas którego wyznał Serenie prawdę. To nie był dobry wieczór na takie wyznania, gdy w pokoju obok świętowała ich rodzina, ale on już nie potrafił. Cały wieczór był zdenerwowany, a gdy wreszcie znaleźli się w bardziej prywatnym miejscu, w sypialni, a ona chciała go ukoić zaciągając do łóżka... Nie, wtedy już nie potrafił zapanować nad własnym językiem. Tego było za dużo.
Znalazł spokój dopiero w butelce wieloletniego wina, dywanie i wyznaniu prawdy.
Następnego dnia żałował wszystkiego.

_________________

"Now tell me baby, do you love as hot as I do?
Is there's a lighting striking inside of you?
Does your thunder roll? Does the fire keep you cool?
Oh, cause a hurricane is comin' for you"

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Za duże ego, za mały pokój   

Powrót do góry Go down
 
Za duże ego, za mały pokój
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Pokój przesłuchań
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Pokój medyczny
» Pokój gościnny
» Czarny pokój

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Gurges ater :: Gurges ater-
Skocz do: