CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Złączeni magią

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
LostInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 09/01/2018
Liczba postów : 232


Cytat : I'm not a slut I just love love
Wiek : 28

PisanieTemat: Złączeni magią   Czw Mar 15, 2018 5:00 pm

First topic message reminder :

Tu kiedyś będą kp, czy coś


Ostatnio zmieniony przez Lost dnia Pią Lip 06, 2018 6:25 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 692


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Złączeni magią   Czw Maj 03, 2018 2:24 pm

Smok był piękny. Pewnie nie zdawał sobie z tego sprawy, ale wijąc się po pościeli, na zmianę nadstawiając i uciekając od dotyku, jęcząc rozkosznie, prezentował się niczym spełnienie wszystkich marzeń. Skarb, który należało pielęgnować i którego za nic w świecie by się nie wymieniło. Zapewne wielu by się z Xavierem nie zgodziło, uznając obcy gatunek za odrzucający, a niewątpliwie dziewicze reakcje za niewłaściwe. Jasnowłosy, połączony więzią ze swoim towarzyszem, obdarzył go zupełnie innymi uczuciami. Każdy jeden dźwięk, każdy ruch, muśnięcie, wzbudzało w nim rosnące bezlitośnie pożądanie, zmuszało do równie intensywnych reakcji, pomruków i jęknięć. W pewnym momencie splótł się z kochankiem, ocierając o niego całym ciałem, odwzajemniając liźnięcia, poruszając szybciej dłonią, wpatrzony w niego nieustannie, zafascynowany szczerością jego reakcji.
- Zapalający... - odszepnął w jego usta, przyciągając go mocniej ku sobie, chłonąc każdą jedną odpowiedź wygiętego i chętnego ciała, pochłonięty całkowicie przedstawieniem, które rozgrywało się na jego oczach.
Piękny... - pomyślał z zafascynowaniem, tuż przed tym, jak jego kochanek wbił w niego zęby, niedługo później szczytując, doprowadzając maga do granicy wytrzymałości, spragnionego równie intensywnego końca. Z gardła młodszego mężczyzny wyrwał się bolesny jęk wypełniony niecierpliwością i żądzą. Chciał... Pragnął... Potrzebował...
Powoli wypuścił wstrzymywane w płucach powietrze, delikatnie odsuwając dłonie od kochanka, poruszając nimi, tworząc zaklęcie czyszczące ubrudzoną skórę i ubrania. Uśmiechnął się mimowolnie, skrajnie napięty przez pożądanie, ale jednocześnie rozczulony widokiem wymiętego smoka, rozłożonego na pościeli, z pomiętym ubraniem i nieprzytomnym spojrzeniem. Wychylił się lekko w jego stronę, chwytając czystymi dłońmi jego twarz, ostrożnie przysuwając się do niego.
- Otwórz usta... - mruknął łagodnie, chwilę przed tym, jak naparł językiem pomiędzy wargi towarzysza i wziął je w posiadanie. Całował go długo, powoli i cierpliwie, smakując każdego fragmentu słodkiego wnętrza, przyzwyczajając smoka do pieszczoty, delikatnych ugryzień, liźnięć i ssania. Bez pośpiechu uczył swojego partnera ludzkich pocałunków, aż do momentu, gdy jego własne ciało rozluźniło się, rezygnując z rozpaczliwej potrzeby osiągnięcia spełnienia. Odgarnął pieszczotliwym gestem włosy z twarzy kochanka, delikatnie przesuwając palcami po jego rogach, czując jak przyjemne ciepło i rozleniwienie opanowuje też i jego. Przymknął oczy, opierając się czołem o czoło niebieskowłosego, gładząc go uspokajająco po boku.
Tak, w świetle dnia bał się tej więzi, niepewności konsekwencji, kolejnego końca i śmierci... ale tej nocy, ich pierwszej wspólnej, mając gorące, ufne ciało obok siebie, nie potrafił się martwić. Nie potrafił wątpić. Było mu zbyt dobrze, by mógł pozwolić sobie na jakiekolwiek myśli wypełnione zwątpieniem.
- Śpij dobrze... - szepnął z czułością, o jaką nigdy by siebie nie podejrzewał, nie po tym wszystkim, czego doświadczył.
Wiedział już, że zrobi wszystko, byleby tylko smokowi nie stała się krzywda.
Okrył ich lekkim kocem, przerzucając rękę przez ramię towarzysza, w zarówno pieszczotliwym, jak i opiekuńczym geście. Gdyby ktokolwiek zdecydował się w nocy zaatakować Zapalającego, musiałby najpierw pokonać czarodzieja.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LostInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 09/01/2018
Liczba postów : 232


Cytat : I'm not a slut I just love love
Wiek : 28

PisanieTemat: Re: Złączeni magią   Nie Maj 27, 2018 11:01 pm

Upojony przyjemnością, na wpół przytomny, nie pojmował rzeczywistości. Było mu tak dobrze i tak błogo, jak nigdy do tej pory, i dopiero leciutkie mrowienie magii we wrażliwych teraz okolicach, wyostrzyło jego uwagę. Powinien wytłumaczyć się! Przeprosić! Poczuł się okropnie zawstydzony.
- Ja... - Zaczął zduszonym, ochrypłym głosem, ale Jasny nachylił się nad nim, tonem i spojrzeniem, odbierając wszystkie słowa. Zdławił wszelką nieśmiałość i zażenowanie, łącząc ich wargi. Smok rozchylił je posłusznie, przez kilka pierwszych chwil nie wiedząc co zrobić. Gorący język Jasnego był ruchliwy, zwinny, wymagający. Zapalającemu w pierwszej chwili wydawało się, że mag chce znaleźć coś w jego ustach. Dopiero po kilku sekundach odważył się wysunąć własny język i polizać nim ten, należący do mężczyzny. To było dziwne uczucie, dziwne, ale bardzo przyjemne i niezwykle intymne. Smok wciąż oddychał ciężko po przeżytej chwilę wcześniej rozkoszy, ale czując ssące, wilgotne wargi na swoich, znów czuł jak serce przyspiesza, zmuszając płuca do wzmożonej pracy. Nie wiedział czym był rytuał, który właśnie odbywali, ale czerpał płynącą z niego przyjemność. Było mu tak dobrze, ze gdy Jasny zdecydował się rozłączyć ich usta, Zapalający westchnął z zawodem. Otworzył oczy, choć nie pamiętał kiedy je zamykał, a widząc pełne czułości spojrzenie kompana, uśmiechnął się nieśmiało. Chciał coś powiedzieć, ale brakowało mu słów. Milczał więc, poddając się delikatnemu dotykowi, spokojowi jakie niosła bliskość maga.
Nie odpowiedział na życzenie dobrego snu. Ramiona Jasnego otulały go tak jak wyśnił sobie wcześniej, więc zasnął w tych ramionach niemal od razu, zupełnie spokojny. Obudził się przed świtem, w pierwszej chwili czując obrzydliwą obcość własnego ciała i ciężar cudzego. Szarpnął się w półśnie, budząc maga. Dopiero zobaczywszy jego zaniepokojone oblicze, zrozumiał gdzie był, kim był i z kim. Wspomnienia poprzedniego dnia napływały do niego łagodnymi falami, ale ze zdumieniem stwierdził, że nie czuje się tak źle, jak przypuszczał. Wprawdzie po wydarzeniach wieczoru patrzenie w twarz Jasnego było... kłopotliwe, ale równocześnie niosło ze sobą słodycz radości i nieśmiałość uczuć, bez względu na to czy były wynikiem więzi czy nie. Istniały, temu nie mogli zaprzeczyć i Zapalający musiał się z tym pogodzić. Chciał się pogodzić. Może wbrew temu, co sądził wczoraj, tak będzie łatwiej? Co szkodziło im cieszyć się swoją bliskością, skoro i tak byli na siebie skazani?
Patrząc w zaspane oblicze jasnowłosego, złapał się na tym, że uważa go za atrakcyjnego na swój dziwaczny, ludzki sposób. Miał ochotę przeczesać palcami zmierzwione włosy, wtulić w nie pysk, polizać gładką skórę.
- Nie chciałem cię budzić - szepnął, lekko wyswobadzając się objęć maga, czuł bowiem jak gorąc oblewa mu policzki. Usiadł, i poprawił koc, który przy wstawaniu, zsunął z jego ramion. - Śpij jeszcze. Dopiero świta. - Spojrzał w okno i zastrzygł uszami, wyłapując śpiew ptaków. Za oknem horyzont różowił się łagodnie, choć widok przesłaniała nieco, falująca delikatnie powłoka bariery. - Pójdę do ogrodów i przygotuję się - dodał po chwili, półszeptem, mając na myśli zmianę formy. Wprawdzie czuł się przy Jasnym dobrze, pogodził się też z uczuciami jakie do niego żywił, ale wciąż pewniej i naturalniej czuł się we własnej skórze. - I nie marnuj energii niepotrzebnie. Tutaj nie stanie nam się krzywda - upomniał go łagodnie, siadając na kolanach i przeciągając się jak pies lub kot. Ziewnął szeroko, a potem, znów do złudzenia przypominając zwierzę, otrzepał się, pusząc przy tym ogon jak szczotkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 692


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Złączeni magią   Sro Maj 30, 2018 5:02 pm

Mag był spokojny. Pierwszy raz od bardzo dawna nie czuł tak wielkiego stresu, bólu, ani rezygnacji. W tym momencie byli tylko oni dwaj, w miękkim łóżku, oderwani od rzeczywistości, oddychający jednym powietrzem, wtuleni w siebie i szczęśliwi. Jasny nigdy by nie przypuszczał, że poczuje znów tą specyficzną ulgę, którą oferowała mu bliskość i ciepło znajomej osoby, z którą czuł więź i która liczyła się dla niego najbardziej na świecie. Owszem, magiczne tatuaże na ramieniu były wyraźnym potwierdzeniem, iż już niejednokrotnie poddał się temu złudnemu poczuciu, ale w tym momencie nie potrafił zrobić niczego innego, jak tylko w nim zatonąć. Obawa o ich przyszłość, o życie Zapalającego, była cicha, niemal ledwie słyszalna. Zmusiła człowieka wyłącznie do wznowienia magicznej bariery nad ich ciałami, do niczego innego nie mogła jednak go zmotywować. Równy, spokojny oddech gorącej istoty obok niego usypiał, rozluźniał i napełniał serce ciepłem oraz radością.
Zasnęli.

Nagła pobudka, którą zaserwował czarodziejowi smok, przyprawiła mężczyznę niemal o zawał. Usiadł gwałtownie, rozglądając się po komnacie z niepokojem i zdenerwowaniem, szukając źródła potencjalnego zagrożenia. Ostatecznie wbił jednak pytające spojrzenie w towarzysza, pełen niezrozumienia dla nagłej pobudki i wciąż jeszcze jedną nogą znajdując się w przyjemnym rozleniwieniu. Uśmiechnął się łagodnie słysząc jego słowa, przesunął dłonią po jego włosach, głaszcząc z niewątpliwą czułością. Dopiero po chwili posłusznie wrócił głową na łóżko, układając się wygodnie i mrużąc oczy z zadowoleniem. Kolejne słowa znów jednak go oprzytomniły, zmuszając do powrotu do rzeczywistości.
- Nie chciałbyś najpierw czegoś zjeść? - spytał cicho, wciąż odrobinę sennie brzmiącym głosem. Przetarł twarz dłonią, ziewając cicho. Nie spieszyło mu się do wstawania, ale skoro jego partner zamierzał się gdzieś oddalić, jedynym właściwym posunięciem byłoby podążenie za nim, nawet za cenę kilku kolejnych godzin w miękkiej pościeli, od której Xavier już dawno temu zdążył się odzwyczaić i za którą w skrytości ducha tęsknił.
Zapalający Gwiazdy i jego bezpieczeństwo było jednak ponad wszelkimi jego osobistymi potrzebami.
- Oczywiście - przytaknął bez żadnego protestu, ale też i żadnego skrępowania. Niezależnie od tego, co twierdził smok, doświadczenie nauczyło mężczyznę, iż powinien o swoich towarzyszy dbać możliwie najlepiej - nawet za cenę własnego wypoczęcia. Nie było to może najlepsze rozwiązanie, ale niestety nie znał żadnego innego.
Przesunął palcami jednej dłoni po boku kochanka, wpatrując się w jego posunięcia z fascynacją. Nie dało się zapomnieć, iż Zapalający był smokiem, a jednocześnie niesamowicie łatwo było przejść do porządku dziennego z jego nadprogramowymi elementami ciała i zapragnąć schować go przy sobie, pod kołdrą, ciesząc się z dzielonej bliskości.
Very nie mógł jednak trzymać go w tej postaci wbrew jego woli. Skoro smok chciał się oddalić, to musiało coś znaczyć.
Poruszył palcami, zdejmując magiczną osłonę i z westchnieniem podnosząc się znów do pozycji siedzącej.
- Pójdę z tobą - mruknął, wciąż brzmiąc sennie, ale i zdecydowanie. Ani myślał zostawiać go samego, szczególnie podczas procesu przemiany, gdy Zapalający był niewątpliwie najbardziej bezbronny.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LostInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 09/01/2018
Liczba postów : 232


Cytat : I'm not a slut I just love love
Wiek : 28

PisanieTemat: Re: Złączeni magią   Wto Cze 05, 2018 4:12 pm

Gest towarzysza przyjął z nieśmiałym uśmiechem. Dziwnie było być głaskanym. Ostatnią osobą, która to robiła, była jego matka, a i w jej gestach nie było tyle niewypowiedzianej czułości, co w tym jednym geście Jasnego. Smok westchnął cicho, mrużąc oczy, dopóki mag nie cofnął dłoni. W tej jednej chwili poczuł, ze właściwie mógłby położyć się znów, tuż obok niego i spać dalej wtulając głowę w jego dłoń. Odkrył, ze ten gest go uspokaja.
- Smoki jadają bardzo rzadko - odparł, znajomym tonem wyjaśniania smoczych kwestii. - Ale kiedy o tym wspomniałeś... - W zastanowieniu dotknął ręką brzucha, który ścisnął się nieprzyjemnie, zwiastując nadchodzące burczenie. - Może to przez zmianę formy? - Nastawił puchate uszy, wyraźnie się zastanawiając. - Właściwie, to całkiem logiczne, że przyjmując postać człowieka mój organizm działa po waszemu. Musicie jeść codziennie, prawda? - Zerknął na rozleniwionego kompana. - To kłopotliwe.
Przeciągał się, kiedy wyczuł na boku pozornie nieważki dotyk. Od niego przeszedł go nieoczekiwany, ciepły dreszcz. Zupełnie inaczej niż w chwili, gdy Jasny głaskał go po głowie. Nagle bowiem w myśli smoka wkradł się wyraźny obraz wczorajszej nocy. Tą samą dłonią, Jasny wczoraj... Na policzki Zapalającego wylał się szkarłat, ale zamiast speszyć się i zeskoczyć z łóżka (co miał dziką ochotę zrobić), uśmiechnął się. Wprawdzie odrobinę niepewnie i z wyraźnym zakłopotaniem, ale starał się przejść nad odruchami własnego ciała, nad swoimi myślami i uczuciami, do porządku dziennego. Poza tym, im szybciej zmieni formę, tym szybciej wszystko stanie się łatwiejsze, a przynajmniej gorąco w to wierzył.
Słysząc, że Jasnych chce iść z nim, pokręcił głową.
- Nie musisz - zapewnił, podnosząc wzrok i uśmiechając się ciepło. - Wyglądasz na zaspanego... - Urwał, jakby miał zamiar powiedzieć coś jeszcze, ale po prostu utkwił spojrzenie w twarzy maga, lekko rozchylając usta. Patrząc na przymrużone sennie oczy i roztrzepane białe włosy, dzięki którym Jasny wyglądał tak łagodnie, poczuł nagłą potrzebę przytulenia go i ukołysania do snu, ale zamiast tego, wyszeptał miękko "śpij jeszcze" i speszony odwrócił wzrok. Ganił się w myślach za swoją nieśmiałość, bo przecież był pewny, że Jasny by go nie odtrącił. Mimo to, nie potrafił tak po prostu przyciągnąć go do siebie i objąć. Nie w takiej formie. Nie gdy ciało reagowało gwałtownie, gdy miał ochotę znów poczuć jego dłonie na swoim ciele...
Wstał, nieco gwałtowniej niż zamierzał i ruszył do wyjścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 692


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Złączeni magią   Sob Cze 09, 2018 1:40 am

- Nawet częściej - przytaknął mężczyzna, wciąż brzmiąc na zaspanego. - Trochę tak, ale z drugiej strony bez jedzenia przez jakiś czas też jesteśmy w stanie przeżyć. - Wzruszył lekko ramionami, najwyraźniej nieprzejęty tą różnicą. Był zresztą gotów nakarmić swojego kompana, jeśli ten tylko wyrazi taką wolę. Oczywiście, wolałby się tym zająć za dłuższą chwilę… ale jeśli Zapalający potrzebował go, to on był gotów.
Na tym polegała przecież ich więź, prawda? Nie tylko pakt między dwoma rasami i wspólna walka były istotne, ale też te zwykłe, codzienne sprawy, które dotykały każdego – w tym i ich. Jednego z najpotężniejszych wojowników i syna władcy smoków.
Ten rumieniec i uśmiech… Xavier nagle nabrał ochoty na pocałowanie mężczyzny.
Obowiązki były jednak ważniejsze, niż chwilowa potrzeba ciała. Zresztą, nie chciał jeszcze bardziej krępować swojego towarzysza. I tak w ciągu jednej doby zrobili całkiem dużo postępów, nie było potrzeby by nadużywać szczęścia i cierpliwości swojego puszystego kompana.
Przetarł twarz dłonią, sięgając zaraz do włosów i roztrzepując je jeszcze bardziej. Tak, mógłby pospać, jego organizm nie miałby nic przeciwko temu… Przymknął na moment oczy, przez co nie dostrzegł speszenia swojego niedawnego kochanka, zaraz jednak otworzył je z powrotem, zaalarmowany gwałtowną zmianą pozycji Zapalającego. Ruch na materacu wywołał w nim instynktowną obawę, że coś się stało – dlatego, zanim w ogóle zdążył się nad tym zastanowić, podążył za smokiem, zrównując się z nim i rozglądając w poszukiwaniu zagrożenia.
Drugi raz w ciągu kilku chwil był zaniepokojony, co nietrudno było w nim zauważyć. Nie krył się zbytnio, to raz, a dwa, że wyraźnie było widać w nim przeskok z działania racjonalnego i starannie przemyślanego, do tego wyuczonego przez doświadczenia. W końcu, był jednak żołnierzem. Osobą, która – przynajmniej w swojej opinii – straciła przez własne niedopatrzenia trzech partnerów w więzi. Nie potrafił sobie wyobrazić kolejnej straty, nawet jeśli wziąć pod uwagę świeżość jego relacji z Zapalającym. Potrzebował go. Wiedział o tym, czuł to i żadną siłą nie potrafił stłumić tych emocji.
Uśmiechnął się po nieznośnie długiej chwili, rozluźniając postawę, przekonany znów o ich bezpieczeństwie.
- Zjadłbyś coś? A może chciałbyś się wykąpać? Nie wiem, czy miałeś okazję doświadczyć tego w tej postaci, mogłoby to być dla ciebie ciekawie… - zaproponował miękkim, wypełnionym ciepłem i szczerą troską, głosem.
Very znów miał ochotę go dotknąć. Przyciągnąć do siebie, przytulić, zasłonić własnym ciałem przed światem i zapewnić mu wszystko, czego tylko mógłby sobie zażyczyć.
Czy przy poprzednich razach też się tak czuł? Już nie pamiętał… Wszystko zacierało się w jego wspomnieniach, przykryte nową, mocną, angażującą więzią. Ktoś go znowu potrzebował – a on znowu kogoś miał. Niezależnie od tego, jak bardzo cierpiał po utracie partnera, wszystkie doświadczenia w trakcie trwania więzi zawsze były warte każdej ceny. Z nikim innym Xavier nie był tak blisko. Nikt inny nie był dla niego tak ważny. Na nikogo innego nie mógł liczyć.
Był żołnierzem, samotnym wojownikiem, który przy każdej więzi łudził się, że ona pozostanie już na zawsze. Że wreszcie dostał swoją drugą połówkę, która nie będzie z nim tylko na wojnie, ale też i poza nią.
Niestety, nie miał jeszcze okazji przekonać się o prawdziwości żadnego z tych marzeń.
Złudzeń.
Ale chciał. Na bogów, pragnął tego całym sobą, całym swoim sercem.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LostInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 09/01/2018
Liczba postów : 232


Cytat : I'm not a slut I just love love
Wiek : 28

PisanieTemat: Re: Złączeni magią   Nie Cze 24, 2018 9:17 pm

Czuł się jak uciekinier i w pewnym momencie miał nawet wrażenie, że Jasny spróbuje siłą zatrzymać go w komnacie. Ale on jedynie zrównał się z nim i nie zwracając uwagi na swój wymięty strój oraz roztrzepane włosy, kroczył przy jego boku całkiem rozbudzony.
Zapalający posłał mu zatroskany uśmiech, ale nie oponował już. Jego kompan był dużo bardziej uparty niż na to wyglądał. Smok nie wiedział jak z tym walczyć, nie wiedział nawet czy właściwie powinien. Przecież się nie znali. W ogóle. Ich uczucie wynikało z magicznego paktu a nie faktycznej miłości… Niestety Zapalający nie wiedział, czy prawdziwe uczucie jakkolwiek różni się do tego, co czuł teraz, przecież nigdy nie był zakochany. Wbił więc wzrok przed siebie i nie odezwał się już, zbyt speszony własnym, kompletnie irracjonalnym zażenowaniem.
Próbował trafić do wyjścia błądząc po sieci korytarzy i dopiero kiedy Jasny się odezwał, znów skupił na nim uwagę. Właściwie… nie do końca była to prawda. Zapalający każdym zmysłem był świadomy obecności swojego towarzysza i z trudnością przychodziło mu skupienie się na czymś innym, ale dopiero, kiedy się odezwał, spojrzał w jego stronę.
Pokręcił głową w odpowiedzi na pytanie. Nie chciał jeść. Chciał jak najszybciej powrócić do swojej formy i zacząć trening. Chciał, żeby wszystko nabrało tempa, żeby nie musiał skupiać się na cieple ciała, które miał na wyciągnięcie ręki.
- Kąpiel nawet w tej postaci wydaje mi się nieprzyjemna, ale dziękuję. Może... innym razem? - Uśmiechnął się niepewnie, rzucając towarzyszowi płochliwe spojrzenie. Troska w głosie Jasnego była przyjemna, ale jednocześnie przerażała go. Bardziej jednak przerażało go własne pragnienie zaakceptowania tej troski, zaakceptowania i jedzenia i kąpieli i wszystkiego, co mag mógł mu zaoferować.
Puchate uszy Zapalającego odchyliły się do tyłu, a ogon zaczął wić się niespokojnie.
- Kompletnie gubię się w tych waszych jaskiniach. Znasz drogę na zewnątrz? Czy tak sobie tylko spacerujemy? - Zaśmiał się nerwowo. W tamtej chwili nie przyszło mu do głowy, że dla dobra całej sprawy, mógłby wykorzystać swoją obecną formę, by poznać lepiej obyczaje ludzi. Był wszak filarem paktu, powinien bardziej skupić się na zadaniu, a nie własnych rozterkach, ale... autentycznie nie był w stanie. Nie teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 692


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Złączeni magią   Wto Cze 26, 2018 12:16 am

Xavery szedł przy smoku pewnym krokiem, czujny i skupiony zarówno na ich otoczeniu, jak i swoim towarzyszu. Zainteresowanie partnerem w więzi było dla niego najistotniejsze, a już szczególnie jego dobro. Nie był specjalnie skupiony na odnajdywaniu wyjścia, przekonany, że Zapalający wie, gdzie w zasadzie się kieruje i po co. Nie przyszło mu do głowy, że mężczyzna przecież nie przywykł do ludzkiej postaci ani wnętrza człowieczych siedzib i może po prostu się zgubić.
Bardzo, bardzo, bardzo duże niedopatrzenie.
Uśmiechnął się, odruchowo sięgając do ramienia Zapalającego Gwiazdy i lekko, niezobowiązująco przyciągając go do siebie. Ten gest, w przeciwieństwie do tamtych z poprzedniej nocy, był całkiem przyjacielski i nonszalancki, jakby Jasny chciał w niewerbalny sposób zapewnić kochanka, że nic się nie stało i wszystko jest absolutnie w porządku.
- Przyznaję, że poddałem się twojemu przewodnictwu i teraz nie jestem pewien, gdzie jesteśmy, ale wyjście nie powinno być zbyt daleko - odpowiedział miękkim, ciepłym tonem, nadal zatroskany i opiekuńczy, emanując wręcz spokojem i pełnią zdecydowania. Znowu – im bardziej smok był niepewny, tym bardziej Xavier starał się zapewnić mu oparcie sobą. Zależało mu na nim. Nieważne były poprzednie więzi, nieważna była świeżość tej. Zapalający znalazł się w centrum jego uwagi i należało dać mu wszystko, czego potrzebował. Czego chciał. Wszystko.
Smok byłby ślepy, gdyby tego nie zauważył – a niemądry, gdyby próbował z tego zrezygnować.
Very jednak nie nazywał tych potrzeb miłością. W zasadzie, niespecjalnie się nad nimi zastanawiał. Były dla niego oczywiste, logiczne, niezbędne i nie zamierzał się ich wypierać. W końcu… Znowu kogoś miał. Nie chciał tego, wcześniej wręcz śmiertelnie się tego obawiał, ale… ale miał. W końcu. To było tak piękne i idealne, że nie mógł się nacieszyć nową sytuacją. Przybliżyłby dla Zapalającego niebo, gdyby tylko ten tego zażądał.
I całkowicie wyparł konieczność zarówno ćwiczeń, jak i wojny.
Obiecali mu, że tam nie wróci.
Delikatnie pociągnął mężczyznę w stronę schodów dół, a później poprowadził do niepozornych, wąskich drzwi. Nacisnął klamkę i eleganckim gestem wskazał puchatemu towarzyszowi, by przez nie przeszedł – prosto do ogrodów.
Oczywiście, nie znał wyjścia – po prostu użył magii.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LostInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 09/01/2018
Liczba postów : 232


Cytat : I'm not a slut I just love love
Wiek : 28

PisanieTemat: Re: Złączeni magią   Pon Paź 01, 2018 7:57 pm

Zapalający nie przywykł jeszcze do bliskości, którą teraz mogli dzielić z łatwością, bez barier rasy. Dlatego gdy został objęty, spiął się nieco, znów pąsowiejąc jak pensjonarka. Pokrzepiający gest mający zaświadczyć mu, że Jasny miał wszystko pod kontrolą nie niósł ze sobą przecież żadnej dwuznaczności, a jednak alabastrowe policzki Gwiazdy stały się czerwone, a szafirowe oczy spojrzały w dół, przesłonięte nieśmiało firanką granatowych rzęs. Puchaty ogon poruszył się niespokojnie, nieumyślnie trącając łydkę maga.
Słysząc jego słowa, smok roześmiał się, choć odrobinę nerwowo.
- W ludzkich siedzibach, to ty musisz być mi przewodnikiem, mój przyjacielu. Zajmie trochę czasu, zanim nauczę się rozkładu waszych labiryntów - zauważył, a choć czuł się jak zwykle nieco niezręcznie, nie uciekł od obejmującego go ramienia. Dał się poprowadzić ignorując ściskający żołądek głód. Chciał zmienić postać, chciał w końcu poczuć się komfortowo. Wczorajszego dnia przeszkadzała mu wysokość, która utrudniała przyglądanie się rozmówcy, a dzisiaj za nią zatęsknił. Bezpieczna wysokość, właściwy dystans i powaga powierzonego stanowiska, to o tym powinien myśleć, a nie o wciąż żywym w pamięci, pierwszym w życiu spełnieniu.
- Dziękuję - powiedział, kiedy Jasny otworzył przed nim drzwi. Zauważył wcześniej, że jego kompan użył magii, ale nie powiązał faktów. Sądził raczej, że czarodziej znów używa jakiegoś zaklęcia ochronnego. Zdawał się robić to kompulsywnie.  
Wychodząc na rozgrzaną słońcem żwirową alejkę, odetchnął głęboko. Znajome zapachy ziemi, trawy i drzew, powiewy wiatru czeszące futro, sprawiły, że poczuł się lepiej. Wyminął towarzysza i uśmiechnął się do błękitu nieba. Pierwsze promienia słońca błyskały w błękitnych włosach i nadawały bladej skórze smoka dziwnego, nierealnego poblasku.
- Ludzkie leża są fascynujące, ale plątanina korytarzy trochę mnie przytłacza - wyznał, przechodząc między kwiatowymi rabatkami, by stanąć na trawniku. Chłodna rosa łaskotała jego bose stopy. - Wolę czuć miękkość traw niż tych waszych... plecionych skór. Choć są bez wątpienia bardzo ładne - zapewnił, jakże dyplomatycznie, na chwilę zerkając na Jasnego. Potem zrobił kilka kroków po trawie, rozpościerając ręce i przymykając oczy. Westchnął głośno. Ogród był jeszcze pusty i bardzo cichy. Mało który dworzanin decydował się na spacer o tak wczesnej porze. Tu i tam stali na warcie królewscy strażnicy, o sennych spojrzeniach. Zapalający Gwiazdy wyglądał więc zabawnie, rozczochrany, rozmarzony, w pomiętym stroju, stojąc na przypałacowym trawniku w pierwszych promieniach słońca. Prezentował sobą odrobinę niewłaściwy, nierealny wręcz, ale jakże żywy obrazek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArgentOpportunist Seme
avatar

Data przyłączenia : 18/07/2017
Liczba postów : 692


Cytat : I wanna do bad things with you.

PisanieTemat: Re: Złączeni magią   Pon Paź 15, 2018 11:15 pm

„Mój przyjacielu”. W jakiś idiotyczny sposób te słowa skrępowały Xaviera i sprawiły, iż nie odezwał się do końca ich spaceru. Oczywiście, pasowały do ich relacji, a biorąc pod uwagę niedawne zapoznanie się i niemal przymusowe splecenie ich żyć dla dobra dwóch królestw, było to i tak stwierdzeniem mocno na wyrost. Mimo to, coś w tym nie brzmiało właściwie. Nie po tym, czego dopuścili się tej nocy… nie po innych doświadczeniach ludzkiego maga w przypadku innych więzi. Rzecz jasna, miłość nie była wpisana w charakterystykę magicznego połączenia, nie w sytuacji, w której (przynajmniej u ludzi) były one stosowane dla zwiększenia potencjału bojowego, nie zaś bardziej formalnego przypieczętowania uczuć osób, które się na nie decydowały. Very jednak wiedział, był absolutnie pewien, iż nie sposób było pozostać całkowicie obojętnym na drugą osobę w tej relacji.
„Przyjacielu”.
- Proszę, drobiazg - mruknął pod nosem, wciąż pogrążony w rozmyślaniach, z których nie wyrwały go słowa smoka, a jego zachowanie. Niebieskowłosy, potargany i puszysty, prezentował się jak stworzenie faktycznie nie z tej ziemi. Nie sposób było pozostać obojętnym na jego urok, szczerą i niewinną radość, którymi emanował. Dokładnie tak wyglądałby smok, gdyby był człowiekiem. Nie, dokładnie tak wyglądał smok, będący pod ludzką postacią.
To musiał być bardzo rzadki widok i Jasny go docenił, obserwując w milczeniu poczynania Zapalającego, ciesząc się razem z nim miękką trawą, rosą na liściach, ciepłem słońca i przyjemnym powiewem wiatru. Na moment wyobraził sobie odwrotną sytuację, w której to on znalazłby się w powietrzu, machając skrzydłami i czując mierzwiące mu futro podmuchy.
Mimowolnie się uśmiechnął. Tak, potrafił sobie to wyobrazić. Nie wiedział dlaczego, ale… przypuszczał, iż ta łatwość w postawieniu się w takiej sytuacji wynikała z faktu, iż był połączony ze smokiem. Może nie dzielił w sposób dosłowny jego wspomnień, ale bez wątpienia na poziomie podświadomości coś musiało w nich pozostać.
- Czy są rzeczy, których nie miałeś okazji zrobić, ponieważ byłeś w swojej naturalnej postaci, a… chciałbyś, skoro masz okazję? - spytał, przerywając wreszcie ciszę.

_________________

Grafiki stardustowe, miłość, miłość, miłość. <3

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
LostInnocent Uke
avatar

Data przyłączenia : 09/01/2018
Liczba postów : 232


Cytat : I'm not a slut I just love love
Wiek : 28

PisanieTemat: Re: Złączeni magią   Pon Paź 15, 2018 11:41 pm

Po tym jak wyszedł na zewnątrz poczuł się mniej ograniczony, swobodny, wolny, więc jego pragnienie szybkiej zmiany formy nie było już tak silne. No i Jasny odrobinę zaintrygował go swoim pytaniem. Zapalający odwracając się do niego, pokręcił więc głową. Niebieska grzywa malowniczo rozsypała mu się na ramionach, a w oczach zagościł ciepły błysk.
- Nie, bo nie znam zbyt dobrze ludzkich zwyczajów - odparł, kierując spojrzenie na zroszone krzewy zakwitłych róż. - Samo bycie tak niewielkim daje pewną... satysfakcję. Mogę spojrzeć na świat waszymi oczami. Dotknąć rzeczy, których normalnie nie byłby w stanie. - By podeprzeć swoje słowa czynami, objął dłonią pyszny, czerwony kwiat. Zimne kropelki rosy spadły mu na dłoń, i stwierdził, że jest to bardzo przyjemne uczucie, nawet pomimo tego, że nie lubił wilgoci.
- A sądzisz, że jest coś, czego mógłbym spróbować? Co byłoby warte i czegoś by mnie nauczyło, albo sprawiło mi radość? - zapytał po chwili, wciąż oglądając różę. Właściwie, jedną taką rzecz Zapalający zrobił wczoraj. Spróbował jak smakuje fizyczne spełnienie... Pierwszy raz w życiu i to do tego pod postacią człowieka. Speszył się więc odrobinę, zdając sobie z tego sprawę. Nawet na policzki wpełzł mu rumieniec. Nie odwrócił się więc, by Jasny nie dostrzegł nagłego zawstydzenia. Cofnął jednak dłoń spomiędzy gałązek, a że zrobił to nieostrożnie - zahaczył palcem o ostry kolec. Wyczuwając ukłucie bólu, wzdrygnął się, kompletnie zaskoczony, ale i tak z pewną fascynacją spojrzał na biel swojej skóry, na której kwitła kropla krwi.
- Ludzie są tacy delikatni... - mruknął pod nosem, rozcierając czerwień na palcach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Złączeni magią   

Powrót do góry Go down
 
Złączeni magią
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: