CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Hurts too good

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 315


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Hurts too good   Sro Cze 28, 2017 10:00 pm


Tygodniowy pobyt w odizolowanej od świata, eleganckiej górskiej posiadłości wraz z grupką znajomych był propozycją, której X nie mógł odrzucić. Nawet rzekome pogłoski o tajemniczej śmierci dwóch dziewczyn, które spadły z pobliskiego klifu dziesięć lat temu, a których ciał nigdy nie odnaleziono, nie robiły na nim najmniejszego wrażenia.
Na początku było idealnie – wypady na narty, granie w butelkę, oglądanie filmów przy piwie. Czar prysł w chwili, gdy zniknęła pierwsza z osób, lecz to było dopiero preludium tragedii, do której miało dojść już niebawem. Bo w końcu kto by pomyślał, że potwory istnieją nie tylko w bajkach?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 315


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sro Cze 28, 2017 10:02 pm


Letho Smith

Wiek: dwadzieścia cztery lata
Wzrost i waga: 190 cm, 85 kg
Kolor oczu: chabrowe
O nim: Nigdy nie brakowało mu w życiu niczego   i choć niektórzy mają go za zwyczajnego nadętego buca, to... Nie, tak naprawdę coś w tym jest. Letho nie jest może nadęty, ale mało obchodzi go zdanie innych, nie stara się na siłę pozyskiwać stadka przyjaciół i nie udaje kogoś, kim nie jest. Stadko przyjaciół oczywiście ma. Nie mogłoby być inaczej.
To on był inicjatorem pomysłu, żeby wybrać się całą ekipą na tydzień do Blackwood. Pobyt na totalnym wygwizdowiu w samym środku zimy posiadał, wbrew pozorom, sporo plusów. Co innego, gdyby mieli zatrzymać się w starej, rozpadającej się chatynce – oni mieli mieć  do dyspozycji ekskluzywną, nowoczesną posiadłość należącą do jego rodziców.
Inne:
• ma młodszą o trzy lata siostrę, Ruby. Jest do niej bardzo przywiązany i chyba tylko do niej, nie licząc swojego ukochanego czekoladowego labradora
• studiuje literaturę angielską
• ma ogromną słabość do słodyczy, szczególnie do białej czekolady oraz żelków z sokiem owocowym. Nie przepada natomiast za  marcepanem i chałwą
• potrafi grać na fortepianie i jeździć konno

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 18


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sro Cze 28, 2017 10:09 pm


Imiona: Nicholas Benjamin
Nazwisko: Byers
Wiek: 24
Wzrost i waga: 186 cm, 83 kg
Charakter: Arogancja i pyszałkowatość to jego najstarsze przyjaciółki, czuł się lepszy od innych nawet wtedy kiedy był biedny jak mysz kościelna. W dorosłym życiu sławę i siedmiocyfrową sumkę na koncie przyniosły mu jego niesamowite zdolności hakerskie; z jego usług korzystają politycy, celebrycii, a także przedsiębiorcy, chcący wygryźć z interesu konkurencję. Do bliźnich odnosi się raczej z dystansem i chłodem, ale gdy się już do kogoś przekona staje się naprawdę zabawnym chłopaczyną. Ubóstwia swoją dziewczynę Lucy, która zaprosiła go na wczasy do luksusowej, górskiej chaty swojej przyjaciółki. Nie chciał psuć ukochanej wyjazdu, dlatego nie powiedział jej, że nie przepada za górami, które zawsze wywoływały w nim uczucie niepokoju i alienacji.
Ciekawostki: Nikomu by się nie przyznał nawet pod groźbą obrzezania bez znieczulenia, ale zawsze kiedy się całował z dziewczyną wyobrażał sobie, że jej delikatna skóra twarzy jest pokryta meszkiem męskiego zarostu. Nie umiał tego wytłumaczyć, taki miał po prostu fetysz, a o gustach, jak wiadomo, się nie dyskutuje. Ponadto nienawidzi cebuli, a jego poziom IQ wynosi 160 punktów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 315


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sro Cze 28, 2017 10:09 pm

Kiedy dotarli na miejsce zbiórki, zapadał zmierzch. Jak na tę porę roku i górską scenerię pogoda nie była zła – prószyło łagodnym śnieżkiem, a wiatru praktycznie nie było. Czekał ich jeszcze wjazd wyciągiem i kilkunastominutowy spacerek, ale najpierw wypadało zaczekać na resztę ekipy, tych spóźnialskich.
Letho, Ruby i jej chłopak, Jason, pojawili się pierwsi. Chwilę później przybyła Anna wraz ze swoim bratem, a zarazem najlepszym przyjacielem Smitha, Trevorem. Brakowało jedynie Lucy i tego jej fagasa, którego złotą czupryną zachwycała się Ruby, kiedy Jasona nie było w pobliżu.
Wszyscy mieli na sobie ciepłe, zimowe kurtki, czapki, szaliki i rękawiczki. I nie było w tym nic dziwnego, ponieważ na dworze cholernie piździło.
– Mogliby się pośpieszyć, zimno mi – jęknęła Ruby. Co prawda siedzieli w domku, w którym znajdował się panel kontrolny wyciągu, ale budyneczek nie był ogrzewany z bardzo prostej przyczyny: nikt nie odwiedzał go od bardzo dawna i tak naprawdę jedynie Smith i jego siostra wiedzieli, jak uruchomić wyciąg.
– To dopiero piętnaście minut, na pewno zaraz przyjdą – uspokoił dziewczynę Jason, obejmując ją ramieniem. Uraczył ją przy okazji olśniewającym uśmiechem. Był całkiem przyzwoitym chłopakiem, z rodzaju tych porządnych, ułożonych i rzadko spożywających napoje procentowe. A poza tym natura obdarzyła go ładną buźką. Letho nic do niego nie miał, nawet go lubił, lecz nie ufał mu w stu procentach. Sam do końca nie wiedział dlaczego. Może chodziło o instynkt opiekuńczy starszego brata i inne pierdoły tego typu. Ruby tylko westchnęła, po czym splotła palce z palcami swojego partnera.
- Zapomniałem wam powiedzieć, że na tej górze ciężko z zasięgiem - wyznał Letho zbolałym tonem, choć w rzeczywistości wcale nie było mu przykro, o czym świadczył lekko kpiący uśmieszek przyklejony do jego twarzy. Chłopak stał w pobliżu okna, opierając się o ścianę i spoglądając na resztę towarzystwa - przytulającą się parkę, uśmiechającą się do niego Annę i Trevora, który bawił się brelokiem przy swoim plecaku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 18


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sro Cze 28, 2017 10:11 pm

Nick powtarzał sobie jak mantrę, że nie może zabić swojej własnej dziewczyny, nawet jeśli swoją bezsensowną paplaniną przyprawia go o nadciśnienie. Więzienie z pewnością nie było dla niego. Był na nie za piękny, a wiadomo co się robi z ładnymi chłoptasiami za kratkami. Wziął więc głęboki oddech i pozwolił kakofonii dźwięków dotrzeć do jego uszu.
- No mówię ci, kotek, nawet sobie nie wyobrażasz jak będzie super-duper. Domek jest odjechany w kosmos! Taki luksus widuje się tylko w ekskluzywnych katalogach o wystroju wnętrz, no i oczywiście u Kardashianek, ale to już wiesz. Och, i poznasz wszystkich, z miejsca cię pokochają, no mówię ci. No jedź szybciej, dlaczego się tak wleczesz, daleko jeszcze?
Kierujący westchnął i zaczął się zastanawiać jaki diabeł podkusił go do wyrażenia zgody na ten durnowaty wyjazd. A racja, pewna dziewoja potrafi być niezwykle przekonująca kiedy coś sobie postanowi. Drobna perswazja (czyt. groźba celibatu na miesiąc) podziałała i chłopak nie miał innego wyboru jak przystać na kaprys ukochanej i spakować manatki. Teraz, jadąc w ciemności przez połacie dzikiej, niezamieszkanej przez ludzi górskiej ziemi pomyślał, że brak seksu nie byłby jednak tak zły jak pobyt w tej opuszczonej przez Boga krainie. Zirytowany odpowiedział:
- Może gdybyś nie spędziła ponad godziny na stacji benzynowej wybierając odpowiednie przekąski na drogę i okazała choć odrobinę zainteresowania trasą, zamiast przeglądania pomysłów na nowe makijaże instagramowe to może, ale tylko może nie przejechalibyśmy zjazdu, nie zabłądzili i nie błąkali się na oparach benzyny po nieznanym terenie, w zupełnych ciemnościach śmiem dodać!
Lucy na chwilę przyjęła minę zbitego pieska, ale kiedy nie podziałało to na niego, na jej twarzy pojawił się grymas niezadowolenia po czym wymamrotała:
-O raaanyy, po co te nerwy? Pamiętaj, skarbie, złość piękności szkodzi, a ty nie chciałbyś stracić ani ociupinkę ze swego uroku, prawda?
Skubana wiedziała jak zabić mi klina. Znała moje słabostki i po mistrzowsku umiała je wykorzystać przeciwko mnie. No cóż, z natury był narcystyczny, a z naturą się przecież nie walczy.
-No dobra, zostawmy już ten temat. Wydaje mi się, że się zbliżamy, widzę jakąś chatę w oddali, to pewnie miejsce zbiórki.
-I widzisz? Nerwy były niepotrzebne. Choć przyznam, że mogłabym być lepszą nawigatorką. Gdy w końcu dojedziemy, wynagrodzę ci to po stokroć, kochanie -
wymruczała wprost do jego ucha, jednocześnie dotykając koniuszkiem języka wrażliwego miejsca na jego szyi.
Nickowi niezbyt podobała się perspektywa baraszkowania w towarzystwie obcych lasek i kolesi, ale kto wie? Może wyniknie z tego jakaś orgia. A w życiu, jak wiadomo, wszystkiego trzeba spróbować.
Dwadzieścia minut później wjechali na żwirowy podjazd, na którym czekała już na nich przyjaciółka Lucy z jakimś podejrzanie wyglądającym kolesiem. Nick wysiadł ze swojej terenówki, zaczerpnął świeżego, górskiego powietrza i pomyślał: "Zabawę czas zacząć."

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 315


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sro Cze 28, 2017 10:11 pm

Stanie w pobliżu okna miało swoje plusy. Głównym był fakt, że chłopak od razu zauważył nadjeżdżający samochód, a w sumie to nawet go usłyszał.
Wyszedł na zewnątrz razem z siostrą, bo w końcu to jej znajoma właśnie przybyła. Jason razem z resztą paczki postanowili zaczekać w środku.
– Auto schowajcie do garażu, bo za tydzień nie będzie do czego wracać – mruknął Letho na dzień dobry... czy raczej dobry wieczór? Posłał Lucy dłuższe spojrzenie zwieńczone ciepłym uśmiechem, a blondwłosego nieznajomego zlustrował sobie od stóp do głów, choć musiał przyznać, że niewiele mu to dało, skoro wszyscy byli tak poubierani, że wyglądali jak puchate króliczki zimą. Wskazał ramieniem za siebie, w stronę zabudowania za chatą, które niewątpliwie pełniło funkcję garażu. Wozy Letho i Trevora już tam stały. Wystarczyło odsunąć bramę, która zakluczona nie była.
Tak jakby ktokolwiek planował kradzieże na tym zadupiu i w takich warunkach.
Nie mruknął ani słowa o ich spóźnieniu. Nie musiał – wyręczyła go siostra.
Ruby najpierw rzuciła się w ramiona swojej przyjaciółce, a potem uściskała również Nicholasa. To już była lekka przesada, jednak dziewczyna nie zamierzała sobie żałować.
– Spóźniliście się. Już myślałam, że coś wam się stało albo że zabłądziliście... – jęknęła. A tak naprawdę chodziło o to, że wszystkim im tam w środku tyłki odmarzały, a przez parę spóźnialskich nic z tym nie mogli zrobić. Nim Lucy czy jej towarzysz zdążyli choćby pomyśleć nad odpowiedzią, Ruby dodała: – Nick, to mój brat, Letho. Letho, Nick.
Letho wysilił się na słaby uśmiech, kiedy jego radosna siostrzyczka pociągnęła go za rękaw do przodu i zmusiła wzrokiem, żeby wyciągnął i podał Nicholasowi dłoń.
– Miło poznać. Wskakuj do wozu, a my uruchomimy wyciąg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 18


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sro Cze 28, 2017 10:13 pm

Wyciągi mają w sobie coś strasznego, zawsze istnieje ryzyko usterki i zatrzymania się w połowie drogi, bez możliwości ucieczki. Nick postrzegał siebie jako twardziela, gdyby jednak utknął w tej machinie z pewnością popadłby w kontrolowaną panikę. Dlatego teraz, z wahaniem przekroczył próg zdradzieckiej kolejki i zajął miejsce siedzące ani razu nie spoglądając w dół. Niby tak mu się spieszyło żeby jak najszybciej opuścić rozklekotaną chatę, w której poznał resztę ekipy, ale teraz oddałby pół swojej pięknej duszy, aby wrócić do odmrażania sobie tyłka w tej ruderze. Przynajmniej miałby czas żeby psychicznie przygotować się na nieuniknione. Facet, którego Ruby przedstawiła jako swojego brata Letho, pogrzebał coś przy panelu sterowania i kolejka nagle ze zgrzytem ruszyła. Nicka na chwilę zemdliło i jego twarz musiała to odzwierciedlać, bo brunet spojrzał na niego z błyskiem drwiny w oczach. Czy ten koleś ma ze mną jakiś problem? Nick zaczął się zastanawiać nad możliwymi powodami awersji jaką czuje do niego Letho i doszedł do wniosku, że pewnie zazdrości mu wyglądu. Sam nie wyglądał najgorzej z wysportowanym, wyraźnie atletycznym ciałem, ale bądźmy szczerzy, daleko mu było do poziomu Nicka. Nie każdy, tak jak on, grzeszy seksapilem. Choć musiał przyznać, że loczki dodawały brunetowi 10 punktów do uroku. Jezus Maria, czy ja właśnie przyznałem w myślach innemu facetowi punkty za wygląd?! Ugh, to pewnie ten stres związany z jazdą wyciągiem w mroczne góry. Nicholas właśnie pluł sobie w brodę, że nie wziął wcześniej jakiegoś Prozacu czy chociaż małpki na rozluźnienie kiedy kolejka wydała z siebie trzeszczący dźwięk i gwałtownie się zatrzymała. Nicka wbiło w oparcie, a Letho który chwilę temu stał teraz siedział mu na kolanach. Prędko jednak zerwał się na równe nogi, rzucił mu zirytowane spojrzenie (co wydawało się być jego specjalnością) i podszedł do konsoli. Nick rozejrzał się po twarzach towarzyszy i dostrzegł niepokój, który sam też odczuwał i to w zwielokrotnionej formie. Nie mógł uwierzyć, że w tej chwili spełnia się jeden z jego największych koszmarów - uwięzienie w ciasnej przestrzeni bez możliwości ucieczki. Pocieszenie dawał mu jedynie fakt, iż nie był w tym sam, cala grupa miała tak samo przesrane.
- Szlag, nastąpiło zwarcie - wymamrotał Letho mląc w ustach przekleństwo. - Chwilę potrwa zanim to naprawię.
- O Boże, wszyscy tu zginiemy. - Zaczęła panikować Lucy, a za jej przykładem poszła reszta dziewczyn, a po chwili i chłopakówO super, teraz jeszcze oprócz swoich czarnych scenariuszy musiał wysłuchiwać jeszcze cudzych pomysłów na śmierć w zepsutym wyciągu. Tak go to wkurzyło, że na chwilę zapomniał o własnej panice i warknął na wszystkich:
- Zamknijcie się, do cholery, nikt tu nie zginie. Letho naprawi maszynę i wszyscy dotrzemy bezpiecznie do domku. A jak mi ktoś znowu zacznie siać ferment, to Bóg mi świadkiem, że nie będzie się musiał martwić ewentualną śmiercią głodową, sam delikwenta wywalę przez okno i finito.

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 315


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sro Cze 28, 2017 10:13 pm

Letho był niewinny, ba, czysty niczym łza! Z tego powodu nic do Nicholasa nie miał, zwyczajnie typa nie znał. A to, że wydał mu się odrobinę nadęty, postanowił chwilowo zignorować, bo w końcu sam lepszy nie był. A z kolei fakt, że postrzegał go niejako przez pryzmat zakochanego w sobie pięknisia, zawdzięczał w głównej mierze Ruby. Siostra zwierzała mu się z właściwie, nie oszukujmy się, wszystkiego i choć trwała aktualnie w szczęśliwym związku z Jasonem, nie omieszkała okazjonalnie wspomnieć, z jakim to przeuroczym blondynem prowadza się jej najlepsza przyjaciółka.
Chłopaka zastanawiało jedynie, z jakiej racji ON musi o tym wiedzieć.

Żadnego zwarcia nie było, ale Smith był zwykłym chujkiem i postanowił się z towarzystwem odrobinę zabawić. Brzmiał naprawdę przekonująco, kiedy oznajmił przepełnionym trwogą tonem, że mają usterkę. Naprawienie jej byłoby nie byle problemem, jeśli wziąć pod uwagę to, że siedział właśnie w przeklętym wagoniku i nie studiował inżynierii, a literaturę.
Ale nie panikował. Takie rzeczy się zdarzają. Poza tym starsi w życiu nie puściliby swojej ukochanej, energicznej Ruby na tydzień w góry, gdyby wcześniej nie zatroszczyli się o sprawdzenie sprzętu.
Wiedział, że mechanizm za chwilę ruszy. Jak nie sam z siebie, to na zasilaniu awaryjnym. Był bogaty i przy okazji cholernie pewny siebie.
Tyle że kiedy wylądował na kolanach Nicholasa, trochę się zdziwił. Jak się można było spodziewać, od razu odskoczył i westchnął z irytacją (nawet niewymuszoną), a reszta paczki wybuchnęła śmiechem, szczególnie Trevor.
– Letho, no nie zgrywaj się, Lucy na pewno się zgodzi, jeśli zechesz w tym dramatycznym momencie posiedzieć na kolanach jej faceta... – wtrącił, a sam zainteresowany pieprznął go soczyście w ramię.
– Dupek – odrzekł, po czym sam parsknął.
Potem zaczęła się fala paniki. Teraz niemal sikał ze śmiechu. Nawet Ruby zdawała się zapomnieć, że przecież podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej, a ona była ich uczestniczką. Chyba.
– Miło mi, że tak we mnie wszyscy wierzycie, ale obawiam się, że musimy zdać się na ślepy los... – Nie wytrzymał. Zawył śmiechem. Teraz to Trevor palnął go w łeb. – Nie panikujcie, to normalne. Wystarczy zaczekać. – Wyszczerzył zębiska w uśmiechu.
I rzeczywiście. Po kilku minutach wyciąg ruszył, a Letho – w duszy – odetchnął z ulgą. Mógł tego po sobie nie pokazywać, ale sam też odrobinę się przestraszył. Zawsze musiał być ten pierwszy raz, kiedy coś spieprzy się raz, a dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 18


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sro Cze 28, 2017 10:14 pm

Z całej tej, pożal się Boże, paczki najbardziej wkurzał go co dziwne nie książątko Letho, a mięśniak Trevor - pozer jakich mało. Co chwila rzucał jakimś niewybrednym żarcikiem licząc, że zaskarbi tym sobie przychylność znajomych. Z tego co Nick zauważył reszta grupy nie była zbyt wymagająca jeśli chodzi o poczucie humoru, więc jak gąbka chłonęli jego pseudo-śmieszne wtrącenia. "Wolnomyślący" wydawał się być tylko brat Ruby, który swoją drogą napędził mu niezłego stracha tym swoim kawałem.
I choć Nick był na niego o to niesamowicie wściekły, to jednocześnie odczuwał obezwładniającą ulgę na myśl, że nie było jednak żadnej usterki, a oni wszyscy pozostawali bezpieczni. Względnie.
Nim się obejrzał wagonik dotarł do celu i wszyscy mogli w końcu opuścić pokład i zaczerpnąć haust mroźnego, orzeźwiającego powietrza. Nick podziwiał górskie widoki. Był późny wieczór, księżyc był w pełni i rzucał delikatną poświatę na otaczający chłopaka krajobraz. Rozglądał się po mrocznym lesie i nagle dreszcz przebiegł mu po kręgosłupie. Wmawiał sobie, że to wina przeszywającego zimna, ale podświadomość podsuwała mu najdziwniejsze pomysły. Takie jak bycie obserwowanym. Chłopak potrząsnął głową jakby próbował pozbyć się natrętnych myśli. To przecież niemożliwe. Jest tu tylko nasza siódemka.
À propos reszty grupy. Stali nieopodal i w przeciwieństwie do Nicka, nie kontemplowali okolicy, a palili fajki. Trevor pochwycił jego spojrzenie i skinął na niego:
-Poczęstujesz się? Towar prima sort, masz moje słowo, blondasku
Zapytany popatrzył na niego spod byka i burknął pod nosem:
-Spasuję, wolę umrzeć ze starości niż na raka płuc. Lucy wywal to świństwo, tyle razy cię prosiłem żebyś rzuciła. Słowa skierował do dziewczyny, ale odpowiedział mu śmieszek Trevor.
-Jedyne co może w tej chwili rzucić to ciebie, nudziarzu. Szczerze powiedziawszy nie wiem co w tobie widzi taka efemeryczna istotka. Zamiast z takim łachudrą powinna być z prawdziwym facetem.
-O, czyżbyś miał na myśli siebie? Bo mógłbym przyrzec, że tam w wagoniku prawie się popłakałeś ze strachu kiedy Letho sobie z nas zażartował.
Nie wspomniał, że sam był w tamtej chwili nieźle obsrany. Teraz liczyła się tylko pierwotna chęć, aby skopać tyłek temu zasrańcowi. Nawet nie chodziło o samego Trevora, we wnętrzu Nicholasa coś się rwało do bójki i chłopak nie mógł albo może po prostu nie chciał opierać się temu pragnieniu.

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 315


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sro Cze 28, 2017 10:14 pm

Oho, spiny w grupie i to na samym początku wycieczki. Może później, gdy już wszyscy znieczulą się odrobinę konkretną dawką napojów procentowych, atmosfera nieco się rozluźni. Albo przeciwnie – dojdzie do rękoczynów.
Generalnie Letho nie miałby nic do tych rękoczynów. Zależy do jakiego rodzaju robótek ręcznych by się zaliczały.
W przeciwieństwie do reszty grupy – i Nicka - nie palił. Jeszcze tego nie robił. Jakby nie patrzeć był dzisiaj naczelnym przewodnikiem i organizatorem całego przedsięwzięcia, więc musiał doprowadzić bezpiecznie całą paczkę na miejsce. A żeby dotrzeć do domku musieli przejść pewien dystans pieszo.
– Hej, spasujcie trochę. Jak nie chce, to nie – mruknęła Anna, dając bratu kuksańca w bok, co znaczyło mniej więcej tyle, że ma się chłopak ogarnąć i nie psuć nastroju.
Letho stał w pobliżu i jedynie przyglądał się całej scence. On i Trevor trochę się od siebie różnili. No, nawet bardzo, ale jakoś wyszło na to, że na studiach zostali najlepszymi przyjaciółmi.
– Pośpieszcie się - powiedział, poprawiając ułożenie plecaka na ramionach.
– Popieram. Strasznie tu piździ, chcę być już w środku – dodała Ruby, wyrzucając z dłoni niedopałek i od razu go przydeptując. Pociągnęła Jasona za dłoń.

Letho wyjął z torby trzy latarki. Jedną zostawił sobie, pozostałe dwie wylądowały u Nicholasa oraz Trevora. Szli leśną ścieżką. Pomimo księżyca wiszącego na niebie, było tam niesamowicie ciemno.
Dotarli na miejsce bez większego problemu. Smith wpisał na panelu kod, otworzył drzwi kluczem i zapalił światło, rozświetlając mroczną przestrzeń.
– Na górze są dwie sypialnie, na dole trzy. Kto pierwszy, ten lepszy. Ja, oczywiście, biorę swój pokój. To ten na piętrze, na końcu korytarza po prawej. Aha, a Trevor za karę śpi na kanapie – oznajmił na wstępie, nie bez uśmiechu. Gdy wszyscy wpakowali się już do środka, zakluczył drzwi.
- W twoich snach, bucu - parsknął przyjaciel, który chwycił pośpiesznie swój plecak oraz torbę Anny.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 18


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sro Cze 28, 2017 10:15 pm

Piesza wycieczka do domku niezbyt przypadła Nickowi do gustu, nie lubił się niepotrzebnie przemęczać, a choć spacer nie był forsowny to ciężar jaki niósł chłopak skutecznie go spowalniał. Tak, oprócz swojego bagażu musiał jeszcze dźwigać tobołki Lucy. Dziewczyna nie wiedzieć czemu napakowała ciuchów jakby wybierała się na Fashion Week w Mediolanie, a nie na wypad do górskiej chaty na kompletnym odludziu. Ciekawe dla kogo ma zamiar się tak stroić skoro jej publiczność będzie się składała tylko z sześciu osób.
W końcu dotarli do celu podróży i Nick aż gwizdnął pod nosem z wrażenia. Spodziewał się zwykłego domku, a nie luksusowej willi. Powinien to jednak przewidzieć zważając na to, że dotarli na górę osobistym wyciągiem, zresztą Lucy go ostrzegała, że dom rodziców Ruby i Letho jest nie z tej Ziemi. No cóż, kto bogatemu zabroni.
Weszli do przestronnego holu i od razu rzucili się, aby zająć pokoje. Trevor, który miał w ramach kary za dupkowate zachowanie spać na kanapie w salonie, przepchnął się koło niego ciągnąc za rękę Annę i wybył na górne piętro przywłaszczyć sobie drugą największą po tej Letho sypialnię. O nie, kochanieńki, tak się bawić nie będziemy. Nick wystartował niemal od razu po Trevorze i zaczął się z nim ścigać. Chwała Panu, że codziennie rano trenował biegi przełajowe przez las co czyniło go nie lada przeciwnikiem dla przysadzistego Trevora. Ten jednak najwyraźniej nie miał nic przeciwko nieczystym zagrywkom i gdy byli na schodach podłożył Nickowi nogę. Ten, na dobre wkurzony, złapał równowagę i przeskoczył parę schodów, dogonił Trevora i zaserwował mu soczysty cios z łokcia w bok. Łokieć, pięta, nie ma klienta, mały kurwiu. Nie wątpił, że karma wróci do niego (prawdopodobnie pod postacią prawego sierpowego pokonanego chłopaka)
Póki co jednak Nick wygrał wyścig i zajął ogromną, stylowo urządzoną sypialnię z widokiem na, co za zaskoczenie, las sosnowy porastający krajobraz górski. Tak się złożyło, że miejscówka jego i Lucy znajdowała się naprzeciw pokoju organizatora wypadu. Ciekawe, czy by narzekał, gdyby obudziły go w nocy nieartykułowane dźwięki sugerujące zbliżenie seksualne. Chłopak rozważał w myślach możliwe sposoby na rozdrażnienie Letho, gdy wtem dobiegł go z dołu okrzyk przerażenia którejś z dziewczyn. Pomyślał, że pewnie znalazła na ścianie wielkiego pająka i już chciał olać sytuację i się rozpakować kiedy usłyszał, że wszyscy inni znaleźli się na parterze i mówili jeden przez drugiego.
Zaciekawiony Nick zszedł i udał się za głosami, które doprowadziły go do otwartych drzwi prowadzących prawdopodobnie do piwnicy. Ujrzał dziwne miny wycieczkowiczów i w tym momencie poczuł niesamowity fetor. Chłopak zakrył rękawem usta i wymamrotał do Letho:
-Stary, coś ci tu zdechło czy co? Jebie jak w trupiarni.
- A co, byłeś kiedyś?
-Nie, ale domyślam się, że zapach jest tam podobny.
-Kto chce zejść na dół i przekonać się co jest źródłem smrodu?- pytanie było kierowane do wszystkich, ale widząc jak unikają patrzenia sobie w oczy, Nick westchnął, wziął od Letho latarkę (włącznik światła oczywiście nie działał) i zszedł po schodach do mrocznej piwnicy. Pozostałym nie pozostało nic innego jak stać i wyczekiwać na wyjaśnienie sytuacji. Czekali więc.

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 315


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sro Cze 28, 2017 10:16 pm

Letho nie miał pojęcia, co właściwie odpieprza się piętro wyżej, a wychodziło na to, że miała tam miejsce prawdziwa walka o to, kto zajmie lepszy pokój. Jemu to naprawdę było obojętne.
Ruby miała spać z Jasonem, Nick z Lucy. Letho, jak się można było spodziewać, sam, podobnie zresztą jak Anna i Trevor. Rodzeństwo pewnie nie miałoby nic przeciwko, gdyby kazał im spać na jednym łóżku, ale skoro mieli tyle wolnych sypialni...
Plecak i własną torbę zostawił przy schodach. Widocznie uznał, że potem zaniesie je na górę. Zajrzał natomiast do kuchni, przestronnej i maksymalnie nowoczesnej. Sprawdził zawartość kilku szafek oraz lodówki. Nie zdziwił się bynajmniej, kiedy znalazł tam zapas jedzenia i alkoholu. W końcu wszyscy byli tutaj dorośli, więc ojciec w końcu uległ jego wcześniejszym namowom i zatroszczył się o pełne zaopatrzenie.

Domek stał na górze nie tak długo. Nick rzeczywiście zszedł do piwnicy, lecz nie wyglądała ona jak żywcem wyjęta z horrorów, a wręcz przeciwnie. W gruncie rzeczy była całkiem przyjemnym miejscem, bez pajęczyn i mrocznych sekretów.
O dziwo, był tutaj nawet włącznik światła, ale skoro Nick-odważniacha wolał się bawić z latarką, jego sprawa. W sumie mogła wyjść z tego całkiem zabawna sytuacja.
Smith nie mógł jednak zignorować tego zapachu.
– Idę z tobą – mruknął. Jak powiedział, tak zrobił.
Wraz z każdym kolejnym pokonywanym stopniem fetor stawał się coraz silniejszy.
– Ej, weź tam poświeć. – Przez rozbite okienko do pomieszczenia wpadało blade światło księżyca. No właśnie, okienko, przez które mógłby przecisnąć się co najwyżej kilkuletni dzieciak, było rozbite, kawałki szkła leżały na podłodze, a tuż obok nich – martwe zwierzę. Lis.
Z rozprutym brzuchem i częściowo wyżartymi wnętrznościami wylewającymi się na zewnątrz.
– Kurwa maaać – jęknął. Jeszcze tydzień temu tego tutaj nie było, inaczej ekipa ojca by się tym zajęła. Chyba że nie zaglądali do piwnicy. – Pomożesz mi się tego pozbyć, Byers. – Podszedł bliżej i trącił truchło nogą. To jest bok truchła, wolał nie wybrudzić sobie buta krwią i innymi... płynami.
– To dziwne, że byle lis rozbił okno. Raczej nie dostałby się tutaj w takim stanie – podzielił się swoimi myślami na głos. A to by oznaczało, że w środku musiało być coś jeszcze, ale jak wydostało się na zewnątrz? Pewnie jakiś inny drapieżnik, nieistotne. - Wsadźmy to do worka, są w kuchni. A potem... zakopiemy gdzieś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 18


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sro Cze 28, 2017 10:16 pm

Nick schodził piwnicznymi schodami, a Letho uparł się żeby mu towarzyszyć. Byers właściwie nie miał nic przeciwko temu, bo w końcu gdyby jednak coś się tu na nich czaiło to miałby 50% szans na to, że zaatakowany zostanie Letho, a jemu uda się czmychnąć. Nie było to z jego strony koleżeńskie myśleć w ten sposób, ale w takich chwilach górę zawsze bierze instynkt przetrwania i człowiek przejmuje się przede wszystkim sobą.
Im głębiej zapuszczali się w labirynt półek i skrzynek wypełnionych zwyczajowymi rupieciami jakie spotyka się w piwnicach, tym dotkliwiej odczuwali porażający zmysły smród. Nick nie miał już wątpliwości, że musiało to być truchło. Chłopak modlił się jedynie, by było to jakieś leśne zwierzę, a nie ciało ludzkie. Jego modlitwy najwyraźniej zostały wysłuchane, bo już chwilę później natknęli się rozczłonkowane zwłoki czegoś co kiedyś było zapewne dorodnym samcem lisa. Nickowi zebrało się na wymioty, ale dzielnie się wstrzymał żeby nie wyjść na słabeusza przed towarzyszącym mu chłopakiem. Gdyby zobaczył go haftującego gdzieś w kącie pewnie opowiedziałby o tym reszcie paczki czekającej na górze i mieliby z niego niezły ubaw.
Nick był jednak przekonany, że gdyby znaleźli się na jego miejscu nie byłoby im wesoło i sami byliby wstrząśnięci. Zwłaszcza Lucy. Nie mógł sobie wyobrazić delikatnej dziewczyny, która potrafi się rozpłakać na widok małego pajączka na ścianie, stojącej bezrefleksyjnie nad wnętrznościami lisa.
Letho kazał mu pomóc spakować szczątki lisa, więc zaczął szukać czegoś do czego mógłby wrzucić rzeczonego lisa. Podszedł do najbliższej drewnianej skrzynki, chwilę pogmerał w niej i wyjął lniany worek. Tuż obok znajdowały się narzędzia gospodarskie. Nie wiedział po co komu one w luksusowym domku w górach, ale nie narzekał tylko wziął łopatę i pokazał swoje znaleziska Smithowi.
Zgadzał się z nim, że lis w takim stanie nie dostałby się do piwnicy, coś większego i silniejszego musiało je tu wepchnąć. Nie miał teraz jednak czasu na rozmyślanie nad możliwymi scenariuszami wydarzeń, mieli w końcu zwłoki do zakopania.

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 315


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Czw Cze 29, 2017 12:22 am

– I jak tam? – Z góry dobiegł ich głos towarzyszy. Smith spojrzał przelotnie na Byersa i, uznając, że poznanie szczegółwego obrazu sytuacji nie jest żadnej z dziewczyn do szczęścia potrzebne, zdecydował się na udzielenie im dość lakonicznej odpowiedzi, z której jednak powinni być zadowoleni.
– Martwy lis. My z Nickiem posprzątamy, a wy się rozpakujcie – odkrzyknął. Nikt o nic nie pytał, ktoś jedynie głośno westchnął, a potem usłyszeli cichnące z każdą sekundą kroki. Czyli zdecydowali się rozejść – i bardzo dobrze.
Chłopak ponownie zerknął w stronę swojego jasnowłosego kompana. Spodziewał się, że blondas zacznie mamrotać jakieś farmazony albo się z nim przekomarzać, ale wyszło na to, że siedział cicho. Letho nie był z tego powodu niezadowolony, raczej delikatnie zaskoczony. W końcu w towarzystwie Lucy i Trevora jadaczka mu się nie zamykała, a tutaj taka nagła zmiana. Czyżby obrzydzał go mały martwy listek? Przygryzł dolną wargę.
Gdy Nick pokazał mu swoje znaleziska, zmarszczył brwi i pokręcił głową.
– Ten worek się nie nadaje, chyba że chcesz narobić syfu. Poczekaj tu na mnie. – Łopata natomiast była już jak najbardziej w porządku.
Zniknął na górze, wrócił po dwóch minutach. W dłoniach trzymał dwa czarne worki na śmieci i coś jeszcze.
– Znalazłem rękawiczki. Łap. – Najwyżej zostanie wyśmiany, zwisało mu to totalnie. Był pedantem i nie zamierzał się z tym kryć, a skoro znalazł już rękawiczki to dlaczego miałby ich nie wykorzystać?
Wciągnął je na swoje blade dłonie i otworzył pierwszy z worków.
Razem z Nickiem spakowali do niego biedne, lisie szczątki i inne paskudztwa. Potem pierwszy worek wsadzili do drugiego, a drugi do lnianego. Tak na wszelki wypadek.
– Zakopiemy czy wywalimy do kontenera? – Sam nie był pewny, która opcja jest tą optymalną. Jakby nie patrzeć plastikowy worek będzie się rozkładał w cholerę długo, natomiast wywalenie tej okrwawionej kupki sierści do kosza trochę mijało się z celem.

Ostatecznie zakopali biedne zwierzątko w lesie, ale nie oddalili się aż tak bardzo od domu. Znaleźli miejsce, w którym nie było wiele śniegu, a gleba nie była tak zamarznięta. Kopali na zmianę. Ach, ta męska solidarność.
– Chcesz umyć podłogę czy rzucamy monetą, hm?  - rzucił do Nicholasa, kiedy weszli do środka. Smith ściągnął kurtkę i powiesił ją na wieszaku. Za oknem było ciemno jak w środku czarnej dziury, księżyc zniknął za chmurami, a śniegu padało coraz więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 18


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sro Lip 05, 2017 12:55 pm

Księciunio oczywiście nie zaaprobował jego wyboru co do sposobu pozbycia się nieszczęsnego lisa. Musiał zanegować cholerny jutowy worek, bo się nie nadaje, chyba że chcę narobić syfu. No może chcę, gogusiu. Nick nie miał jednak siły spierać się o to nad wnętrznościami zwierzęcia w piwnicy. Zwłaszcza, że smród jaki wydzielało powoli sprawiał, że zaczynało kręcić mu się w głowie.
Letho polazł na górę po "lepsze" w jego mniemaniu worki i, o dziwo, rękawiczki. Na to ostatnie nie miał akurat najmniejszego zamiaru  narzekać, gdyż nie chciał nawet myśleć o dotknięciu tego obrzydlistwa gołą ręką. Hell no. Może i wyglądał na twardziela, ale Bóg jeden wiedział, jakie zarazki i choróbska zagnieździły się w naszym tajemniczym gościu. Przezorności nigdy za wiele.
Zabrali się do brudnej roboty, zapakowali lisa do kilku worków i wyszli na zewnątrz w celu pochowania biedaka. Nie był to może pogrzeb na miarę pogrzebu chomika Nicka, którego ten żegnał lata temu w dzieciństwie. Chłopak mieszkał na obrzeżach miasta, totalne odludzie. We włościach jego rodziców znajdowała się również łąka. Aby się na nią dostać wystarczyło pójść za dom, a łąka ukazywała się w swej pełnej piękna krasie. To własnie tam pupil małego Nicka dokonał żywota, pochowany w zdobionym pudełku po butach, ze smutną muzyką z radia ojca w tle. Było to iście królewskie pożegnanie.
Czego nie mógł powiedzieć o grzebaniu zwłok lisa. Żadnej podniosłej przemowy, żadnych kwiatów, zamiast melancholijnego podkładu muzycznego, odgłosy uderzania łopaty w ubitą ziemię i posapywania mężczyzn wykopujących na zmianę dół. Nie znajdowało się to na liście rzeczy, których Nick spodziewał się dziś doświadczyć. No ale jak to mówią: oczekuj nieoczekiwanego.

Po skończeniu, wrócili zziębnięci do domu i oczywiście padło to pytanie, którego Nick nie chciał za żadne skarby usłyszeć. Zdegustowany odpowiedział:
-Jesteś gospodarzem, nie odbiorę ci tego niekwestionowanego zaszczytu. The floor is all yours, buddy. Miłego sprzątania! - jeszcze krzyknął, po czym uciekł jak struś Pędziwiatr do swojego pokoju.

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 315


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sro Lip 05, 2017 7:32 pm

– Pipa z ciebie, Byers! – krzyknął mu na do widzenia. Nie do końca wiedział czy się śmiać (ponieważ utwierdził się w przekonaniu, że z tego blondaska zbyt dużego pożytku nie będzie. Może i był ładniutki, ale zupełnie nieprzydatny) czy rozpaczać nad swym smutnym losem. Był gospodarzem, tutaj Nick miał rację, musiał więc przyjąć to wszystko na klatę i iść posprzątać zakrwawioną, śmierdzącą piwnicę. Tak też zrobił, choć babranie się w lisich szczątkach niekoniecznie mu się uśmiechało.
Stęchły zapach niestety pozostał, mimo że Smith wypsikał wszystko wszelkimi możliwymi środkami odkażającymi, a podłogę umył chyba z pięć razy. Ostateczny efekt był zadowalający. Cóż, pewnie gdyby miał do pomocy tamtą złotowłosą laleczkę uwinąłby się znacznie szybciej.
Kiedy wychodził, zamknął drzwi od piwnicy na klucz. Potem dokładnie wyszorował swoje blade dłonie.
Towarzystwo siedziało w pokoju na parterze. Ktoś rozpalił w kominku, ktoś inny przyniósł schłodzone piwo. Wszyscy przebrali się w wygodniejsze ciuchy. Ruby krzątała się po kuchni i przygotowywała jedzonko. Za oknem śnieżyło coraz bardziej, było również słychać syk wiatru.
– Jest i nasz gospodarz. Och, Letho, wybierając literaturę chyba minąłeś się z powołaniem. Jak można myć podłogę pół godziny? – Trevor posłał przyjacielowi szeroki uśmiech. Smith był przyzwyczajony do takiego przekomarzania się, więc tylko opadł z jękiem na sofę, o mało co nie zgniatając nogi tego złośliwca. W dalszym ciągu był tutaj najwyższy.
– Gdybym nie musiał robić tego SAM, pewnie tyle by to nie trwało. A ty lepiej zamknij japę, z tego co wiem nigdy nie musiałeś brudzić sobie rączek z ten sposób – odmruknął, zerkając z stronę Byersa z wyższością, sięgając po piwo i wbijając Trevorowi łokieć w ramię.
- Dobra, mili państwo, pijemy! - oświadczyła Anna, której chyba temat rozmowy niespecjalnie przypadł do gustu. Ruby i Lucy wesoło jej przytaknęły. W międzyczasie na stole pojawiły się talerze, na których wylądowała chińszczyzna, którą przygotowywała Ru.
I pili. Piwa mieli w końcu pod dostatkiem. To, że zegar wybił właśnie dwudziestą drugą trzydzieści, nikomu nie przeszkadzało.
- Ej, zagrajmy w butelkę. - Inicjatorką owego pomysłu okazała się być Ruby (już nieźle wstawiona). Nikt nie oponował, w końcu pijacka atmosfera sprzyjała wszelkim głupkowatym pomysłom.
- Letho, ty też grasz. - Ktoś chwycił go za ramię i niemal ściągnął z sofy, na której leżał bajecznie rozwalony. Tym kimś okazała się być cudna, niebieskooka blondynka, Anna. Jej nie mógł odmówić, prawda?
Wszyscy usiedli w kółeczku.
- Dobra. Byers kręci pierwszy. - Wskazał na niego palcem z szatańskim uśmiechem na mordzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 18


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Wto Lip 25, 2017 12:27 pm

Po swojej jakże dramatycznej ucieczce od sprzątania, udał się do pokoju w celu zrzucenia z siebie uwalonych ziemią i przemoczonych od śniegu ciuchów. Postanowił spalić owe ubrania, bo mimo, iż nie był  przesądny, to grzebanie rozbebeszonego lisa było dla niego dość traumatycznym przeżyciem i nie miał zamiaru przypominać sobie o tym za każdym razem, gdy nosiłby te konkretne dżinsy czy bluzę. Kurtkę musiał jednak zachować, gdyż nie miał przy sobie drugiej. Resztę odzienia spali gdzieś w lesie, gdy pozostali będą już spać, nie da im powodu do drwin. Oczami wyobraźni już widział wyraz czystej kpiny na twarzy gagatka Letho, gdyby go przyłapał na tak tchórzliwym i bądź co bądź dziwacznym zachowaniu.
Wziął prysznic, spłukał z siebie brudy dnia i przebrał w suche, wygodne dresy. O tak, teraz mógł zacząć się bawić, nagle naszła go ochota na strzelenie sobie kilku shot'ów na raz. Zajście słońca i zarazem zapadnięcie zmroku wywołało u niego chcicę na balangę. Czując dziwny impuls zrobienia czegoś szalonego wybiegł z pokoju i zaczął walić w każde mijane drzwi krzycząc: "Party time bitches!"
Wyhamował dopiero w kuchni, ale bynajmniej nie z powodu utraty energii. Rzucił się na szafki szukając procentów i przekąsek, w tej kolejności. Zebrał całe naręcze towaru i zaniósł do salonu, gdzie rzucił wszystko na stół, uważając przy tym jednak na szklane butelki z napojem bogów. Podłączył iPoda do głośników i zapuścił trapową muzykę ze swojej ulubionej playlisty. Pierwsze pojawiły się Lucy i Ruby, jak zwykle nierozłączne. Są sobie tak bliskie, że czasem człowiek patrząc na nie ma wrażenie, że są siostrami z krwi i kości, nie wspominając już o podobieństwie imion. Nick chwilami żałował, że nie ma takiego przyjaciela, którego mógłby nazwać bratem. Z drugiej jednak strony posiadał duszę samotnika i nie lubił się przywiązywać. Ten dualizm osobowości sprawiał, że Nick miał grupkę kumpli, za których jednak nie byłby w stanie oddać życia. Ot, znajomości z braku laku.
Wracając jednak do zbliżającej się wielkimi krokami imprezy. Po dziewczynach szybko pojawili się Trevor i Jason, brakowało jedynie Anny i Letho. Wiadomo było, że Letho siedzi, że się tak wyrażę o uszy w gównie. A właściwie w piwnicy pełnej krwi i flaków lisa.
-Ktoś wie, gdzie się podziała Anna?
-Pindrzy się przed lustrem. Stawiam na to, że chce się przypodobać jedynemu wolnemu facetowi w tym towarzystwie, który nie jest jej bratem. - westchnął teatralnie Trevor, jakby zastanawiał się nad zdrowiem psychicznym swojej siostry.
-No dobra ludziska, czekamy na spóźnialskich i pijemy!
Po paru minutach pojawiła się Anna, Nick zauważył, że pomimo wieczoru ma na sobie pełny makijaż i ciuchy, które bardziej pasowałyby na imprezę w klubie niż pijacki wieczór w górskiej chacie. No, ale cóż, nie jemu oceniać.
Chwilę po Annie pojawił się w końcu zmęczony Letho. Od razu podstawiono mu pod nos piwo i rozkazano wypić duszkiem. Z całym kompletem ekipy melanż w końcu zaczął się na poważnie. Chlali na umór, nikogo więc nie zdziwił rzucony w końcu przez sponiewieraną Ruby pomysł, aby zagrać w butelkę. Wszyscy przystali na te pomysł z pijackim entuzjazmem. Nick nie zbyt lubił tę grę, zawsze go odrobinę stresowała. Preferował z początku brać bierny udział w grze, ale ta wredota Letho kazał mu pierwszemu kręcić.
Well, shit.
Chłopak zacisnął zęby i zakręcił z widoczną niechęcią. Teraz i na twarzy Nicka pojawił się szatański uśmieszek, bo okazało się, że szyjka butelki wskazuje dokładnie na Smitha. Czas na prawdziwą zabawę, pomyślał Nick i zapytał z przekąsem:
-Prawda czy wyzwanie?

_________________
~Kes


Ostatnio zmieniony przez Kestrel dnia Wto Lip 25, 2017 8:45 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 315


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Wto Lip 25, 2017 8:15 pm

Smith wcale nie stracił dobrego humoru. To prawda, że uśmiech na jego parszywej mordzie nieco zmalał, a spojrzenie skierowane w stronę Byersa stało się trochę bardziej skupione, ale przecież nie było takiej rzeczy, której by nie zrobił. Jeśli zaś chodzi o sekrety – nie miał nic do ukrycia. No, prawie nic. W końcu nie chciał gorszyć biednych panienek, które miały go za takiego porządnego gościa. Jedynie Ruby wiedziała, że jej brat nie jest aż taki idealny.
– Wyzwanie – mruknął w końcu. Nie oderwał wzroku od blondyna. Był ciekawy, co takiego chłopak dla niego wymyśli. Och, nawet bardziej niż ciekawy. Choć siedział sobie grzecznie ze skrzyżowanymi nogami i bez skrępowania popijał co chwilę wręczone mu wcześniej prosto do łapy piwo – ależ się o niego troszczyli! – wewnętrznie niemalże umierał z ciekawości. Niezdrowej ciekawości i chęci do realizacji zadania.   – Tylko wymyśl coś kreatywnego – dodał łaskawym tonem. Na jego twarz ponownie wpłynął uśmiech, kiedy napotkał wzrok siedzącej nieopodal Anny.
Nie był ślepy. Wiedział, jak dziewoja na niego patrzy i zamierzał to wykorzystać. Ona chyba też nie liczyła na nic więcej. W sumie mógłby podpytać Ruby, ale wtedy zostałby pewnie nieziemsko zjechany i otrzymałby wykład o szacunku dla kobiet i swoim dziwkarskim zachowaniu. Lepiej nie. Nic się przecież nie stanie, jak dziewczyna dowie się o wszystkim już po fakcie.
Nie, żeby zamierzał się przejmować. W końcu przyjechali tu wszyscy, żeby się dobrze bawić i trochę pojeździć na nartach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 18


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Wto Lip 25, 2017 9:13 pm

No dobra, jak by go tu załatwić na cacy. Letho wybrał wyzwanie, więc Nickowi trafiła się idealna okazja żeby mu utrzeć tego zarozumiałego nosa. Musiał wymyślić coś odjechanego w kosmos, nie wiadomo w końcu kiedy ponownie nadarzy się taka sposobność. Nick zastanawiał się nad osobowością Letho, jego słabościami, analizował jego charakter, rozbierał jego umysł na czynniki pierwsze. Aż dziw, że tak się starał tylko po to, aby udupić kogoś w głupiej grze w butelkę. Co to właściwie oznacza? Czyżby zaczął lubić tego małego gnojka? Za długo musiał mu się przyglądać z dziwną miną, bo Trevor siedzący obok niego pomachał mu dłonią przed twarzą:
-Halo, Ziemia do Nicka, jest tam kto? No człowieku, ileż można zastanawiać się nad zadaniem do wykonania?
-Właśnie, to dopiero pierwsza runda, inni też chcą mieć okazję pograć- zawtórowała bratu dziwnie zniecierpliwiona Anna zerkając przy tym ukradkiem na gospodarza. Nick zarejestrował ten ułamek sekundy i nagle zupełnie otrząśnięty z zadumy wpadł na genialny pomysł.
-Okej, wymyśliłem.- odchrząknął, po czym z patosem w głosie oznajmił:
-Otóż postanowiłem, iż zadaniem obecnego tu Letho Smitha będzie zaśpiewanie pięknym falsetem serenady miłosnej tej oto młodej damie, pannie Annie. Na stole. Bez koszulki. A cappella.

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 315


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Wto Lip 25, 2017 9:54 pm

Och, wyglądało na to, że nie tylko on nie mógł się tutaj doczekać. Ze swego rodzaju rozbawieniem patrzył, jak najpierw Trevor wtrąca swoje trzy grosze, a chwilę później dołącza do niego Anna.
I wreszcie stało się. Nicholas, jakby co najmniej miał za chwilę umrzeć, wyrzekł dramatycznym tonem treść wyzwania.
Nie, nie przestawał się uśmiechać. Spodobało mu się to wyzwanie. W dodatku był pijany, więc totalnie nic nie powstrzymywało go przed jego wykonaniem. Mógł szaleć.
Poważnie, mógłby im tu nawet urządzić częściowy striptiz. Nie miałby nic przeciwko. Już nawet wcześniejsza akcja z lisem odeszła w chwilową niepamięć.
Uśmiechnął się. Zerknął jeszcze na Annę, która momentalnie spłonęła rumieńcem, którego nie ukrywała nawet warstewka makijażu.
– Szkoda, że a capella. Nie wiem czy wiecie, ale mój braciszek potrafi też grać na pianinie – wtrąciła wtulona od Jasona Ruby.
Letho natomiast wypił jeszcze pokaźny łyk złocistego trunku, po czym zsunął z nóg trampki i wszedł na stół. Przeszedł dwa kroki, obrócił się wdzięcznym ruchem i złapał za dół koszulki, po czym powoli ją ściągnął. W chatce było ciepło, co było zasługą ognia, który płonął radośnie w kominku.
Letho był szczupły, ale posiadał ładnie wyrzeźbioną sylwetkę, co było zasługą godzin spędzonych na siłowni razem z Trevorem. I nie tylko siłowni, chłopcy uprawiali również inne sporty.
– Anno – zaczął cicho, przyciągając uwagę kobiety. Uśmiechnął się do niej łagodnie, niemal speszony, choć oczywiście daleko mu było do jakiegokolwiek zawstydzenia. – Mam nadzieję, że nie będziesz zawiedziona. – Błysnął kłami w uśmiechu.
I zaczął śpiewać…

I gotta take a little time
A little time to think things over
I better read between the lines
In case I need it when I'm older.


Nie miał problemu z pierwszą zwrotką. Pamiętał ją zaskakująco dobrze. Podobnie jak drugą.
I w końcu nadszedł czas na refren (nieważne, że jedną pominął. Chyba nikt nie zauważył).

I wanna know what love is
I want you to show me
I wanna feel what love is
I know you can show me.


Zaśpiewał refren po raz drugi. Zaraz po tym ukłonił się i z szelmowskim wyszczerzem wrócił na swoje miejsce. Był zadowolony z efektu - o dziwo wyszło romantycznie, mimo że śpiewał bez podkładu. Jak chciał to potrafił się wczuć.
Pomyśleć, że na początku rozważał zaśpiewanie ,,Love me like you do''.
Zakręcił. Wypadło na Nicka. Z małą pomocą.
- Prawda czy wyzwanie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 18


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Sro Lip 26, 2017 11:13 pm

Nick z bólem serca musiał przyznać, że nawet podobał mu się występ Smitha. Ku jego zaskoczeniu, chłopak naprawdę się wczuł i co przykre nie upokorzył. Ba! Patrząc na twarze pozostałych widział jedynie pijacki zachwyt i rozmarzenie. Totalnie ich oczarował. Nie wspominając już o biednej Annie, która wyglądała jakby miała dostać za moment zapaści z nadmiaru emocji. Oczy się jej świeciły jakby wciągnęła wcześniej kreskę, wachlowała twarz dłonią uśmiechając się przy tym kretyńsko. Nick cicho zagwizdał i pomyślał:"Ktoś tu się zabujał na Amen." Było to oczywiste jak fakt, iż kula ziemska jest okrągła, a Nicki Minaj przeszła niejedną operację plastyczną. Aż się dziwił, że był jedynym, który zauważył dziwny stan koleżanki. Może i nie znał jej jakoś super duper, ale w ocenie ludzi nigdy się nie mylił, dziewczyna ewidentnie smaliła cholewki do najlepszego przyjaciela swojego brata.
Ciekawe jak sytuacja się rozwinie. Kolejną cechą Nicholasa Byersa było niezaprzeczalne uwielbienie do dram. Nic nie mógł poradzić na uczucie podniecenia jakie go ogarniało kiedy na radarze pojawiała się nieprzyjemna i potencjalnie zawstydzająca dla innych sytuacja. Z natury był mściwy, a jak powiedział pewien mędrzec: "Z naturą się nie walczy", czyż nie? C'est la vie i inne pierdoły.
Cisza po występie Letho minęła i impreza trwała dalej. Wszyscy wypili następną kolejkę nie żałując sobie. W końcu byli młodzi, nie mieli poważnych zobowiązań, któż więc zabroniłby im cieszyć się wieczorem w gronie najlepszych przyjaciół: wódki i piwa? Zapewne gdyby narządy ludzkie mogły mówić, wątroba sprzeciwiłaby się tej libacji. O rany, chyba pora na przerwę w piciu, jego własne przemyślenia zaczynały go przerastać.
Czas na drugą rundę w butelce. Letho za wykonanie zadanie miał prawo zakręcić, czego nie omieszkał zrobić. Trafiło na Trevora. Nie, chwila, butelka jeszcze drgnęła i zatrzymała się przed nim. Hola, hola, czyżby ten szczurek przesunął butelkę umyślnie? Trudno, niech więc tak będzie. Z pewnością w głosie odpowiedział:
-Jestem w nastroju na wyzwanie. Show me what you got, honey.

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 315


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Czw Lip 27, 2017 12:36 am

Smith bardzo się starał, żeby nie pokazać po sobie satysfakcji, jaka go momentalnie ogarnęła na widok min znajomych. Pomimo faktu, że był już trochę wstawiony, doskonale wiedział, że poszło mu całkiem nieźle. No, może nawet nieco lepiej niż nieźle. Najważniejsze, że Annie się spodobało. Problem jedynie tkwił w tym, że Letho wcale jej nie kochał i nieważne jak bardzo przekonująca byłaby jego gra aktorska, wszystko to pozostawało jedynie teatrzykiem.
– Zatem wyzwanie – skinął. Może to i lepiej, bo chyba nie wiedziałby, o co go zapytać. To znaczy wiedział, ale w towarzystwie nie wypadało, nawet w trakcie tej pijackiej gry.
W duchu ucieszył się, że Byers nie przyczepił się do tego, że Smith pomógł nieznacznie ślepemu losowi, żeby trafiło na niego. Pozostali z grupy raczej tego nie zauważyli, ale ten blondas to inna sprawa.
Nie zastanawiał się nad treścią wyzwania tak długo jak Byers. W końcu zdecydował się postawić na coś prostego.
– Urządź nam pokaz erotyczny. Dowolny, ale taki, żeby dziewczynom zmiękły kolana i zrobiło się mokro – wyrzekł z niewinnym uśmiechem. Jak się można było spodziewać, Trevor momentalnie się skrzywił i wymruczał pod nosem coś pokroju: ,,chyba ocipiałeś’’, Jason też posłał mu niezadowolone spojrzenie, za to laski wydawały się być wniebowzięte.
Cóż. Chyba lepsze to od kazania mu udawania psa i zmuszania do aportowania przez dwie minuty albo ssania torebki herbaty. Rozważał też co prawda erotyczny masaż z odpowiednimi efektami dźwiękowymi, jednak ostatecznie padło na pokaz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 18


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Czw Sie 03, 2017 2:33 pm

Chryste. Do reszty go pojebało. Pokaz erotyczny, jeszcze czego. Nick rozejrzał się po twarzach zebranych i ujrzał całą paletę emocji, od wkurwu poprzez oszołomienie aż po ekscytację. Męska część z samym Nickiem na czele oczywiście nie była zadowolona z takiego rozwinięcia gry, za to dziewczęta były wręcz wniebowzięte. Lucy najwyraźniej nie przeszkadzało, że jej własny chłopak miał odwalić striptiz przed dziewczynami innymi niż ona sama. Gdzie ta zaborczość kiedy jej potrzebuję? Shoty, piwo i generalna atmosfera odurzenia musiały sprawić, że jej zakończenia nerwowe uległy chwilowemu uszkodzeniu.
Przez chwilę rozważał zwykłą odmowę i porzucenie gry, ale Letho pewnie oskarżyłby go o próbę "sabotażu zabawy", nie wspominając już o trzech rozczarowanych i wkurzonych dziewczynach...przed oczami zarysowywały mu się najczarniejsze scenariusze. Nie, lepiej nie ryzykować i wykonać wyzwanie. Tylko jak, u diabła, miał wykonać pokaz erotyczny? Oglądał "Magic Mike", więc miał niejakie pojęcie na czym to polega, lecz wciąż nie był pewny. Chwilę się zadumał nad swoją wkrótce utraconą dumą i pomyślał: "A chuj tam, jak się upokorzyć to na całego" Wstał, wypił duszkiem dwa shoty i zapuścił z iPhone'a "Lady Marmalade". W okresie dojrzewania miał fazę na hip hop i breakdance, przez parę lat chodził nawet na lekcje tańca, które mogły mu się teraz przydać. Stanął przed Anną, Ruby i Lucy, które wpatrywały się w niego z wyczekiwaniem i podekscytowaniem. Nie mógł ich zawieźć, czyż nie? Chwycił obiema dłońmi swoją zapinaną na guziki koszulę i jednym mocnym szarpnięciem rozerwał ją, czym wywołał wybuch radości obserwatorek. Guziki potoczyły się po podłodze we wszystkich kierunkach, zapisał to sobie w głowie, aby przez przypadek nie nastąpić na żaden i się widowiskowo nie wywalić.
Wsunął dłonie w rozchylone poły koszuli i powoli przesunął dłońmi po umięśnionym brzuchu. Obrócił się do publiczności, zsunął z ramion rozdartą koszulę, zwinął w kłębek i rzucił tyłem, licząc, że któraś z pań ją złapie. Piski zachwytu uświadomiły mu, że podziałało. Jednocześnie upadł na podłogę i wyginając swoje ciało w falisty sposób odpychając się rękami, cofał się ku rozchichotanej gromadce. Kiedy wyczuł, że znalazł się tuż przed czyimś krzesłem, podniósł się i w pochylonej pozycji bezczelnie zatwerkował którejś przed twarzą. Usłyszał obok wybuch śmiechu, obejrzał się i zobaczył wszystkie dziewczyny pokładające się ze śmiechu. Z mrocznym przypuszczeniem spojrzał na osobę, która chwilę wcześniej miała jego tyłek prawie, że na twarzy i nie zdziwił się, iż tą osobą okazał się Letho. No cóż, mleko rozlane, zatuszował pomyłkę uśmiechem i jakby wszystko to było zaplanowane siadł mu na kolanach, chwycił za szyję i zaczął wykonywać posuwiste ruchy. Trwało to zaledwie moment, bo Nick obawiał się, że wkurzony Letho zepchnie go z siebie. A tak, wyszło na to, że z Byersa niezły kawalarz i zażartował sobie z biednego gospodarza. Dziewczyny biły brawo kiedy Nicholas jeszcze pokręcił biodrami i patrząc Letho prosto w oczy zaśpiewał : "Voulez vous coucher avec moi?" Piosenka dobiegała końca, chłopak więc zakończył swój występ imponującym backflipem i ukłonił się damom niczym dworzanin przed trzema królowymi.
Nick odsapnął i uznał, że mogło wyjść gorzej. Może i nie było mokrych majtek, ale przynajmniej było wesoło. Dziewczęta wydawały się być zachwycone, a Jason i Trevor mieli na twarzy wypisane jedno wielkie WTF pomieszane z rozbawieniem. Nick bał się jedynie spojrzeć na Letho. Czy był wkurwiony? A może uchachany do łez? Wszystko zaraz się okaże.

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JeraChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 27/06/2017
Liczba postów : 315


Cytat : It must hurt to know I am your most beautiful regret.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Czw Sie 03, 2017 6:26 pm

Kiedy początkowe osłupienie minęło, Trevor ryknął śmiechem. Jason mu zawtórował i wyszło na to, że całe stadko radośnie chichotało, ktoś przypadkiem prawie wylał na dywan piwo, ale na szczęście ktoś inny uratował sytuację i złapał butelkę.
Natomiast Letho… No właśnie. Sam nie wiedział, co ma sobie myśleć. Był lekko wstawiony, ale nie na tyle, żeby dołączyć do tej bandy idiotów i się z nimi śmiać z pokazu, bo to nie im, a JEMU Nick zaledwie chwilę wcześniej kręcił tyłkiem przed twarzą, a potem bezpardonowo się na niego wcisnął i zaczął robić różne jednoznaczne rzeczy. I co z tego, że inni mogli umierać wtedy ze śmiechu, Letho jedynie krzywo się uśmiechał i nie spuszczał z blondyna intensywnego spojrzenia. Może nawet odrobinę zbyt intensywnego. Bo choć ten fagas działał mu nieustannie na nerwy, nie mógł zaprzeczyć, że ten mały pokaz wyszedł mu całkiem nieźle. Że w sumie to nawet występ Nicholasa nawet delikatnie drogiego Smitha podjarał, do czego oczywiście nie zamierzał się przyznawać.
Moment był co prawda nie najlepszy, ale ciemnowłosemu stanął przed oczami obraz, jakby to było, gdyby Nick nie miał na sobie spodni. Och, nie miał na sobie zupełnie niczego i leżał rozciągnięty na połyskującym, kuchennym blacie. Oczywiście nie sam. I nie pozostawałby w tej pozycji bierny.
Reasumując – na pytanie ,,Voulez vous coucher avec moi?" odpowiedziałby ,,tak’’, ale ostatecznie nie powiedział nic. O jego orientacji wiedziała w końcu tylko Ruby i Trevor.
Uśmiechnął się. I zaklaskał. Teatralnie wręcz wolno, ale było widać, że mu się podobało.
– To było coś! Nick, jestem pod wrażeniem! – Kto jak kto, ale Ruby nie obawiała się wygłosić na głos swojego zachwytu. Pozostałe dziewczęta poszły jej śladem, a Lucy to już w ogóle pękała z dumy.
– Kręcisz, Nick – mruknął. Sam wstał i poszedł po kolejne piwa z lodówki. Wyglądało na to, że wszyscy będą jutro zdychać z powodu kaca. Ważne, że razem.

~

Dochodziła trzecia. Śnieżyca robiła się coraz gorsza i wizja wyjścia z domku wydawała się naprawdę niebezpieczna. Na szczęście nikt jej póki co nie rozważał. W środku było ciepło i przyjemnie.
Trevor leżał rozwalony na jeden z sof i cicho pochrapywał. Mimo, że zapewne nie było mu tam zbyt wygodnie, nikt nie zamierzał go ruszać. Ruby i Jason przenieśli się już do swojej sypialni. Letho siedział przy kominku i dzielnie zajmował się ogniem. Co ciekawe, towarzyszyła mu Anna, która również nie wypiła tego wieczoru zbyt dużo. Rozmowa się kleiła, poruszali coraz odważniejsze tematy i kiedy panna w pewnym momencie położyła swoją dloń na jego udzie, uznał to za jawną zachętę. Za zgodę.
Trevor spał, więc nie mógł zachować się niczym troskliwy starszy brat i kazać mu trzymać łap przy sobie, więc czemu nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
KestrelChibi Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/06/2017
Liczba postów : 18


Cytat : I’m pretty and tough. Like a diamond, or beef jerky in a ball gown.
Female


PisanieTemat: Re: Hurts too good   Wto Sie 22, 2017 1:19 pm

Zakończył swój pokaz z dziwnym przeczuciem, iż będzie mu on wypominany jeszcze przez wiele lat. Ośmieszył się celowo, nie chciał mieć etykietki sztywniaka, a promile we krwi zrobiły swoje, więc wyszło jak wyszło. Nick widząc jednak porozrzucane puszki po piwie i butelki po mocniejszych trunkach miał nikłą nadzieję, że pozostali urżnęli się w trzy dupy i po dzisiejszych harcach zostaną wkrótce tylko mgliste wspomnienia i kac wielki jak mateczka Rosja.
Show w stylu Magic Mike'a spodobał się najwyraźniej każdemu, bo nie słyszał zażaleń czy obelg, a jedynie śmichy chichy i ogólne rozbestwienie. Otrzymał burzę (zasłużonych) oklasków, nawet od Letho, który dość teatralnie, acz szczerze okazał swoje zadowolenie. Cóż, wychodzi na to, że biedak lubi być od czasu do czasu trochę zmolestowany publicznie. Good for me.
Wyszukał wzrokiem butelki, którą ktoś zrzucił i poturlała się pod stolik, schylił się i perfidnie wypiął swój opięty przez jeansy tyłek w stronę Letho. Słodki Jezu, co się ze mną dzieje? Co ja mam z tym wypinaniem i kręceniem tyłkiem? I to jeszcze przed tym frajerem? Przed oczami nagle stanęły mu bardzo zbereźne obrazy z nim, gospodarzem i fotelem, na którym właśnie siedział w roli głównej. Ojoj, trzeba szybko kończyć grę i lecieć pod zimny prysznic.
Zakręcił w końcu butelką, wypadło na Ruby, ale przekazał swoje pytanie/wyzwanie Lucy i powiedział, że musi iść się zhaftać, bo go ciśnie. Jakkolwiek obrzydliwie to zabrzmiało, przynajmniej odciągnęło to ich uwagę od Nicka wstającego i próbującego zakryć krocze. Uciekł czym prędzej do łazienki przylegającej do jego pokoju na piętrze i uczynił coś za co na pewno trafi do piekła, bo bynajmniej nie wyobrażał sobie swojej słodkiej, pięknej dziewczyny. I co gorsze nawet nie poczuł, że ją zdradza. Ktoś mógłby spytać, czy można kogoś zdradzić samymi myślami? Nick uważał, że owszem, można. Bo to oznacza, że miejsce w naszym umyśle i sercu zajmują nie jedna a dwie osoby, a miejsca z pewnością było tam tylko dla pojedynczej duszyczki. Prędzej czy później, serce i umysł wyprą się jednej z tych osób.
Nick nie chciał rozmyślać o swoim niecnym uczynku, więc położył się na łóżku, założył słuchawki i zapuścił najostrzejszy death metal jaki miał na swojej playliście i odpłynął.
Po jakimś czasie przebudził się, przeciągnął i kiedy poczuł w ustach posmak kapcia postanowił zejść do kuchni po szklankę wody. Albo od razu cały baniak. Impreza się najwyraźniej samoistnie skończyła, po tym jak wszyscy zezgonowali. Chociaż chyba jednak nie wszyscy. Usłyszał jednoznaczne dźwięki kochania się, jęki i pomruki przerywały nocną ciszę. Jeśli próbowali być cicho, aby nie przebudzić reszty ekipy to im to średnio wychodziło. Nagle jego uszu dobiegł wysoki pisk rozkoszy i Nick aż z ciekawości wychylił głowę z kuchni do salonu, aby ujrzeć cóż ten Jason wyczynia Ruby, ale gdy tylko zobaczył, że to nie oni poczuł jak żołądek zaciska mu się w supeł. Nick uznał, że wystarczy tych nocnych wycieczek i po cichu wycofał się do pokoju z dziwnie bolącym sercem.

_________________
~Kes
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Hurts too good   

Powrót do góry Go down
 
Hurts too good
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Woof like a bad dog, sit and be a good dog.
» It's absurd to divide people into good and bad.|Growlithe x Shion|

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Spin-off-
Skocz do: