CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Tyle jadu jest w tej miłości.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 226
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Tyle jadu jest w tej miłości.   Wto Wrz 12, 2017 9:58 pm

Każdemu związek kojarzy się czułymi słówkami, równie czułymi czynami, raz na jakiś czas słabą kłótnią i ogólnie wszystkim co najlepsze. Inną koncepcję mieli X wraz z Y. Z początku żyli w raju mając siebie nawzajem. Z czasem zaczęło się psuć, nie na tyle aby ze sobą zrywać, lecz na tyle aby toczyć wojny między sobą o byle co. Ich relacja jest lepiej znana jako toksyczna. Skaczą sobie do gardeł, potrafią sobą gardzić i doprowadzać do wkurwienia czy łez. Natomiast po takich akcjach jeden wracał i rzucał puste "przepraszam" a później kochali się całą noc, taka piękna historia. Wyniszczają się wzajemnie, wiedzą o tym. Bez reakcji. Jeden i drugi uważają, że nie mogą żyć bez siebie. Owszem, szczerze się kochają, w tej kwestii nie kłamią. Tylko po cholerę wyzywają się od najgorszych, a nawet czasem jeden z nich przejdzie do rękoczynu. Co to za miłość? Co musi się stać aby ich koszmar się skończył?


Wenecja oraz Zerlov witają (:

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 226
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Czw Wrz 14, 2017 10:16 am


*oprócz kolczyka w wardze oraz brwi.


Imię wraz z nazwiskiem: Robert Volonte
Wiek: 23 lata
Wygląd: Zgrabny od nóg po sam czubek głowy; sylwetka do pozazdroszczenia przez niejedną z kobiet, bardziej chudszy niż grubszy o miękkiej, o dziwo nieźle zadbanej skórze, lico bardziej urocze niż można by się było wydawać z czymś drapieżnym skrytym w jego nietkniętej buźce, oczy w kolorze ciemnej zieleni, pełne usta, 170 cm wzrostu. Pasuje mu całkowicie. Stara się dbać o siebie. Lubi być podrywany, cholera nie ma co kłamać. Lubi wpadać ludziom w oko. A taki wygląd jest jego przepustką do bycia w centrum uwagi.

Inne:
-Pracuje jako barman w ciekawym klubie. Ciekawym, znaczy: jest mieszany, tzn. spotykają się w nim hetero oraz homo. O dziwo lokal działa nieźle, schodzą się tłumy, rzadko bywają bójki. Barman nie jest wymarzonym zawodem świata ale on nie narzeka. Syte wynagrodzenie, żadnego problemu z urlopami, możliwość poznania innych ludzi. Poza podstawową stawką zgarnia wysokie napiwki. Uwielbia swoja robotę. I swój wygląd.
-Ma liczną rodzinę. Na szczęście ma kochaną, ciepłą, wkurwiająca oraz tolerancyjną rodzinę. Zaakceptowali go jako wybryk orientacji.
-Wyprowadził się od rodziców w wieku 20 lat. Szanował ich i dla ich dobra znalazł sobie małe, przytulne lokum, do którego mógł spokojnie sprowadzić kogo chciał.
-Jest rozrywkowym chłopakiem. Oprócz zwykłych, prostych imprez chętnie zapisze się nawet na skakanie nago z bungee.
-Pali, pije, kocha kawę oraz ciasta. Słodkiego nigdy za wiele.
-Jest idealnym przykładem uroczej buźki, za skórą mając diabła.
-Dobrze gotuje jak na człowieka, który stoi za barem upijając biednych, co znaleźli się przy wodopoju.
-Bywa ślepcem, idiotą, nerwusem ale to dobry chłopak.

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 510


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Pią Wrz 15, 2017 5:46 pm




Imię wraz z nazwiskiem: Charles Claude Silverberg
Wiek: 27 lat
Wygląd: Charles ma dokładnie metr osiemdziesiąt wzrostu. Jest szczupły, choć niekoniecznie wysportowany. Od razu, kiedy się go spotyka, daje wrażenie osoby dość ostrej w osądach, budzącej pewien respekt albo będącej kuszącym wyzwaniem. Ma bystre, niebieskie oczy oraz białe włosy. Oczywiście kolor tych drugich nie jest naturalny. Czasem można zastać go więc z ciemnymi odrostami, jednak dba o to, aby było ich jak najmniej. Ubrany zazwyczaj bardzo nietypowo, a jednak stylowo (zazwyczaj kupuje swoje ubrania w second-handach) niewątpliwie zwraca na siebie uwagę.
Oprócz tego w uchu ma niewielki tunel oraz kilka tatuaży.

Inne:
- Jest fotografem. Przekonanym o swoim talencie (no i cóż, słusznie), ambitnym fotografem, który za nic w świecie nie da się wynająć na wesele, chyba że miałby dostać za to morze pieniędzy. Jego zdjęcia zazwyczaj są bardziej artystycznee. Zresztą takich właśnie miał znajomych – zawsze ambitnych i wyraźnie przekonanych o swojej wartości.
- Jest jedynakiem. O dziwo jednak jego rodzice zazwyczaj nie przejmowali się aż tak wybrykami swojego syna, chyba że wracał z zachowaniem nagannym na koniec szkoły.
- Chodził do szkoły z internatem, co nauczyło go samodzielności i, no cóż, dało niemal samowolkę. Nigdy nie wrócił do domu.  
- Jest bardzo imprezowy, a jednak swoją pracę szanuje nade wszystko. To typ, który robi tyle, ile może, aby potem pójść do kolegów z butelką wina, śmiejąc się i gadając głupoty. Ale na pewno nie rozmawia z byle kim. W końcu to poniżej jego poziomu.
- Nie lubi słodyczy, jada je bardzo rzadko. Pali i pije za to dość dużo.
- Niewątpliwie budzi respekt. Trochę typ osoby, do której boisz się odezwać z własnej woli, bo boisz się palnąć głupotę, za którą będzie patrzył na ciebie jak na debila. Jeśli jednak już się przez to przejdzie, bywa naprawdę świetnym kumplem. Na pewno ma mnóstwo szacunku dla innych, a przynajmniej dopóki go nie zdenerwują, wtedy bywa różnie.
- Kompletnie nie umie gotować, ze sprzątaniem również idzie mu średnio.
- Skończył szkołę artystyczną, często miewał problemy i nie był raczej lubiany przez nauczycieli.
- Bywa strasznie dosadny i wybuchowy, niekiedy nie myśli nad tym co mówi, a swoje racje uważa za jedyne słuszne. Ale generalnie nie jest taki zły.


Ostatnio zmieniony przez veneziane dnia Pią Wrz 29, 2017 8:39 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 226
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Pią Wrz 15, 2017 8:54 pm

-Dwa piwa.
Wysoki, dobrze zbudowany blondyn czwarty raz w ciągu piętnastu minut zamawiał wciąż to samo. Dwa piwa. Niby nic, może komuś donosi ale z tego co Robert zaobserwował gość przyszedł sam (szczwana bestia w zapchanym lokalu dojrzy co zechce) i szokowało tempo w jakim upijali/ał* piwo. Niby znał tutaj lepszych asów, którzy potrafili się skończyć w marne piętnaście minut.. Dzięki pracy w takim lokalu nic go nie zdziwi w życiu. Volonte uśmiechnął się nadzwyczaj uroczo i kiwnął głową. Gej. Na bank gej. Robert miał zajebisty dar odgadywania kto jest homo a kto hetero. Jedno w życiu pudło, zawsze trafione. Taki ma super dar! I nie chodziło o sam wygląd, bo pozory mogą mylić, a coś co dana osoba ma takiego w sobie, co mówi do niego. Dwa piwa podsunął mu pod nos w mgnieniu oka. W podzięce dostał solidniejszy napiwek i zawadiacki uśmiech. Nie ta liga, kolego.
-Charles! Jeszcze kilka minut i kończe swoją zmianę. Wtedy cały jestem Twój. -zamruczał oczywiście z podtekstem na co Nina skrzywiła się. Dla wyjaśnienia sytuacji: Robert zaciągnął znajomych oraz swojego ukochanego na imprezę do klubu, w którym pracował a ładnie się składało, że tej nocy pracował dostatecznie krótko aby móc się później zabawić. Wypić, potańczysz, obmacać swojego faceta na środku parkietu zanim ich piękna sielanka na nowo się rozjebie. Póki co grunt był czysty. Znajomi akceptowali go w całości takim jakim był.. gorzej było z związkiem jego z porywczym Panem fotografem. Lubili go. Fakt. Jednak relacje jakie ich łączyły podchodziły pod patologie. Robert wielokrotnie na pytanie "co się dzieje" odpowiadał "Nic, co ma się dziać?" i uśmiechał półgębkiem; prychał na ich ciche podsuwanie pomysłu aby zakończyć związek; wyśmiewał próby pomocy i ich braku zrozumienia. Bo oni niczego nie wiedzieli. Kochał go. KOCHAŁ.
-Laleczko lepiej mi kurde podaj piwo, bo z was wszystkich to ja się ostatni skończe.. Albo nie, co ja mówie! Wy się pokończycie a ja będę was musiał do domów zanosić a przysięgam, że mam dosyć śpiewającej Niny, Ciebie w roli poety a Matta w roli baletnicy. -zawył nieszczęśnik o imieniu Ryan, brat Niny. Najstarszy z bliższych znajomych Roberta ale często najgłupszy. Barman zaśmiał się złośliwie, spełniając prośbę. W przeciwieństwie do oburzonej dwójki, która naskoczyła na niego skupił uwagę na ukochanym. Zagryzł kącik warg i cicho mruknął. Muzyka rzucała całym lokalem. On był natomiast do niej przyzwyczajony.
-Mówiłem Ci dzisiaj jak pociągająco wyglądasz? -odparł z błyskiem w oko, lustrując spojrzeniem Charlesa. Oparł łokieć na blacie mając chwilowo spokój. Zaraz i tak skończy. Niech się od niego odpierdolą.

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 510


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Sob Wrz 16, 2017 2:01 pm

Ty zawsze jesteś cały mój. – Odparł na jego słowa pewny siebie i upił trochę swojego piwa, opierając się wygodniej o blat baru.
To, czy tu będzie nie było takie jasne jeszcze parę godzin temu. W końcu dostał zlecenie i musiał się wyrobić z obróbką zdjęć na jutro, a nie wiedział ile mu to zajmie. Hierarchia była jasna – najpierw praca, potem przyjemności. Nie wątpił, że odmówienie (po raz kolejny zapewne) Robertowi na rzecz swojego wielce artystycznego zajęcia może zakończyć się kolejną kłótnią, ale są rzeczy ważne i ważniejsze. Było wysokie prawdopodobieństwo, że białowłosy będzie zmuszony przesiedzieć nad swoim zdaniem jeszcze przynajmniej noc, w zależności od tego jak się zepnie. Przecież nie będzie zawalał swoich zajęć, bo jego facet lubi się narżnąć w klubie z kolegami.
Nie powiedział głośno, że przysiadł nad tym od razu i spróbował wykonać swoje zadanie w możliwie szybkim czasie, żeby móc iść z Robertem chociażby po to, aby sprawić mu przyjemność tym, że nie odmówił mu kolejny raz. I nie miał w tym żadnych złych zamiarów czy podtekstów. Nie chciał go kontrolować, bo nie sądził, żeby Volonte był zdolny do zrobienia czegoś przeciwko niemu. Nie wyobrażał sobie, że chłopak mógłby go, na przykład, zdradzić. A jeśli zdradzi to nie będzie jego problem, to Charles od niego odejdzie i trudno, jedyne, czym będzie się przejmował to tym, że zmarnował na niego tyle czasu. Rozpaczanie nie było w jego stylu. Przynajmniej tak sądził, w istocie jednak nie wyobrażając sobie już bez Roberta życia. Dlatego i on zawsze ignorował pomysły w temacie rozstania, uznając je za bzdury i nie roztkliwiając się nad nimi za bardzo.
Wiesz, że zdania wypowiedziane przez ciebie przed chwilą nie miały sensu, nie? – Spytał Ryana rozbawiony, znów upijając trochę swojego trunku. – Chyba już jest z tobą źle, nie wiem czy Robert powinien ci coś jeszcze dawać. – Roześmiał się i pociągnął kolejnego łyka, zaraz ocierając usta palcem. Nie wdawał się już dalej w dyskusję i tylko spojrzał w kierunku chłopaka, obracając się bardziej w jego stronę.
Czegoś ode mnie chcesz, że jesteś taki miły? Mam ci dać kasę, bo ci za słabo płacą czy coś? – Spytał zaczepnie i trochę podejrzliwie, zaraz dokańczając piwo ze swojej butelki. – Możesz mi dać tego więcej, wtedy pomyślę nad tym, czy spełnię twoją prośbę, bo czegoś na pewno musisz chcieć. – Stwierdził, opierając się łokciami o blat. Uśmiech na jego ustach zrobił się nieco złośliwy.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 226
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Sob Wrz 16, 2017 5:27 pm

A i owszem zawsze był cały jego. Nie zmieniło się nic, nie zmieni.. Nie ważne co się czasem działo, a wręcz coraz częściej, nie i tyle. Posłał mu oczko ale nie odpowiedział. Zniesmaczona Nina całą swoją uwagę skupiła gdzieś na jednej z butelek drogiej whisky. Dziewczyna miała powera do picia, niekiedy ośmieszając znajomych w postaci niby wytrenowanych w chlaniu kolegów. Z rozbawieniem nie przerywał jej czynności, choć kusiło go aby jej dogryźć.
Lubił wypić, lubił wyjść gdzieś ze znajomymi najlepiej gdzie pośród nich jestt ukochany chłopak, lubił się dobrze zabawić i niekiedy pokutować za dobrą zabawę. Życie jest za krótkie na zabranianie sobie wszystkiego co zazwyczaj ludzie nie robią każdego dnia. Ryan obrzucany błotem z dwóch stron zdołał się trochę napiąć i wskazać palcem na Charlesa z grobową miną.
-Ty, ty, poczekaj bo ja też pamiętam ciekawe rzeczy z Tobą w roli głównej. -wymamrotał machając palcem na wszystkie strony. Robert przyglądał się temu czysto rozbawiony. -Też kiedyś trenowałeś balet na fontannie, na środku ulicy tworzyłeś pociąg z resztą debili, zaciągając biednych napotkanych ludzi do tańca.. Darłeś japę wniebogłosy z Niną. Wszystko po trochę!
Barman zarechotał klepiąc biednego Ryana po dłoni. Czasem było mu go żal. Ogarniał wszystkich a samemu ledwo co pijał i korzystał z imprez. No cóż. Taka rola tatuśka! Dostając piwo zamknął się w sobie w ekspresowym tempie pochłaniając złocisty napój.
-Ja czegoś od Ciebie? Pieniędzy? Mam ich wystarczająco dużo aby powsadzać Ci je w gacie podczas Twojego prywatnego tańca w mojej sypialni. -sapnął złośliwie, zagryzając kącik ust. Spodobała mu się nagła wizja striptizu. Nie na miejscu.. Bywa. Stanąwszy na palcach wychylił się ile mu się tylko udało do przodu, następnie pochwycił kochanka za ubranie i pociągnął do siebie, a wszystko aby odebrać swój pocałunek. Pierwszy od.. dziesięciu minut? Może i był w robocie ale pozwalał sobie na dużo.
-Jeszcze jedno piwo, robi się. -zamruczał oblizując wargi. Wygładził pomiętolone miejsce na ubiorze Charlesa i zaraz dokonał jego zamówienia. Moment. Jeszcze moment i koniec pracy. -Więc? Czego Twoim zdaniem bym chciał, misiaczku? -mruknął z złośliwym uśmiechem.

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 510


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Nie Wrz 17, 2017 10:21 pm

Widzisz, jaki jestem szalony? – Odpowiedział Ryanowi, właściwie nic sobie nie robiąc z faktu wypomnianych mu głupstw po pijaku. A tych na pewno by się trochę znalazło. Nigdy nie stronił od alkoholu, a ten czasem uderzał mu poważnie do głowy. Nagle robił się wtedy rozluźniony, śmiał się niemal z wszystkiego jak głupi. Nie, to co na trzeźwo – niekiedy wręcz zdystansowany, starannie dobierający sobie otaczających go ludzi. Pod wpływem alkoholu stawał się naprawdę rozrywkowy. Zapewne mógłby nawalić się konkretnie i dzisiaj, ale wolał zostawić sobie trochę trzeźwości na noc spędzoną z Robertem.
Chyba to ty będziesz tańczył dla mnie. – Odparł od razu i złapany za ubranie przechylił się w jego stronę, aby odwzajemnić pocałunek. Nawet go trochę przeciągnął, przy okazji delikatnie podgryzając jego wargę. Nie sądził, aby musieli się hamować. Nie przejmował się nawet Niną, w końcu mogła zamknąć oczy. A byli wśród swoich.
Kiedy tylko znów otrzymał piwo, uniósł butelkę do ust i pociągnął kolejnego, niewielkiego łyka. Nie zależało mu na tym, aby skończyło się zbyt szybko, wręcz przeciwnie.
Na jego słowa uśmiechnął się również nieco wyzywająco i oparł się łokciami o bar, przechylając bardziej w jego stronę tak, aby ustami sięgnąć jego ucha. Niektórych rzeczy po prostu nie mówi się na głos przy kolegach albo przy kimkolwiek w zasadzie. Zresztą, adresatem tych słów był tylko i wyłącznie Robert.
Myślę… - Zaczął, przechylając się nawet bardziej w jego stronę. – Że chciałbyś, abym wziął cię ostro, kiedy znów będziemy sami. Tak, żebyś potem nawet nie miał siły wstać. – Mruknął również i zaraz potem odsunął się znowu, prostując po swojej stronie blatu. Podobała mu się ta wizja. Niemal aż za bardzo.
Alkohol już zaczął powoli działać, już zaczynało mu się robić bardziej swobodnie.
Ile jeszcze będziesz musiał tu siedzieć? – Spytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 226
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Pon Wrz 18, 2017 7:14 pm

Robert nigdy nie posiadał żadnych obiekcji w sprawie tańca dla swojego chłopaka. Właściwie lubił się wyginać dla niego, świadomie kusząc nie tylko ruchami, lecz całym swoim ciałem. O matko, był świadom dobrego wyglądu i wręcz wykorzystywał go gdy nastała dobra okazja. Podobał mu się wzrok Charlesa pożerający każdy milimetr jego ciała. Ogólnie żaden problem aby biodra poszły w ruch tu, dokładnie na blacie baru, bo czemu nie? Życie jest jedno (btw. sam taniec, nie striptiz. Takim kretynem nie był). Wolał nie ryzykować nerwów ukochanego. Jakaś zabłąkana owieczka zawiesi na nim za długo oko, zacznie się przystawiać i jeszcze wkurwi mu Silverberg'a. O nie, nie, nie, nie ma takiego chuja. Jeden wieczór bez pojebanej kłótni. Prosił o wiele? O dziwo każdego dnia tak. Ktoś im albo źle życzył abo stworzyciel z góry próbował rozjebać im związek, dając takie pojebane znaki, że do siebie nie pasują. Brednie. BREDNIE.
-Zboczeniec. -sapnął z śmiechem. Okej, może i ten wredny dupek trochę racji ma. Tego chciał. Uwielbiał się kochać ale i uwielbiał więcej pikanterii, gdy porządnie go rżnięto. Trzeba mieć więcej z tego życia. Jest tylko jedno. Uśmiechnąwszy się wrednie odparł. -Ale śnisz. Mój tyłek chcę jutro siedzieć.
Pomachał palcem wskazującym w powietrzu jakby dziwnymi ruchami wybijał mu z głowy ciekawy pomysł. Zaraz uniósł palec ku górze w geście "poczekaj". Zanim do niego wrócił obsłużył trzy osoby: dwóch zachlanych mężczyzn z czego jeden się do niego przystawiał, oraz jedną, w miarę ładną dziewczynę. Ta znów zagrała mu na nerwy pytaniem "Czy możesz dać ode mnie piwo temu w białych włosach?". Rzecz jasna uśmiechnął się krzywo ale nic nie odpowiedział. Nie musiał, bo jeden z znajomych barmanów rzucił hasło "Słodki chłopcze jesteś już wolny". Dokładnie wtedy Robert uśmiechnięty od ucha do ucha wyskoczył zza baru i doskoczył do ukochanego, pakując mu się między nogi aby bez zbędnych słów wpić się żarliwie w usta. O tak, żeby tylko mógł teraz zobaczyć minę tej pindy..
-Aktualnie jestem wolny. -sapnął, łaskaw oderwać się od ust kochanka. Nikt nie ma jebanego prawa się do niego zalecać.

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 510


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Sro Wrz 20, 2017 5:27 pm

Pomimo tego, co mówił Volonte, Charlie nie do końca uwierzył w jego słowa. Trochę go już znał a przy tym ich związek nie zaczął się wczoraj. Robert mógł więc sobie gadać, co mu się żywnie podoba, ale Silverberg wiedział swoje. I miał plan, aby wprowadzić to w życie jeszcze tego wieczora.
Oczywiście, o ile znów chłopak czymś go nie wkurwi tak, że będzie miał ochotę tylko wyjść i nie wracać przez najbliższy dzień. Zapewne czasem mu zresztą tak robił, chyba, że udało się pogodzić w porę. A potem kochać się całą noc i udowadniać sobie nawzajem, że nie ma nikogo innego, kto byłby dla nich tak odpowiedni, jak oni. Nieważne, co mówi świat.
Powiedział świętoszek. – Odparł rozbawiony i zaraz uniósł butelkę z piwem do ust, mrucząc tylko „mhm”, które było bardziej wymowne niż tysiąc słów. I tak go dziś zerżnie.
Zaraz potem jakby stracił nim zainteresowanie, opierając się o blat wygodniej plecami. Przy okazji rozejrzał się po klubie, jednak na nikogo nie patrzył dłużej niż parę sekund, zwyczajnie nie mając na to najmniejszej ochoty. Zauważył co prawda, że kilka osób mu się przyglądało, jakieś dziewczyny nawet wskazywały go palcami, najwyraźniej nieświadomie tego, że to widział, jednak nie poświęcił im zbyt wiele uwagi. Jego główny obiekt zainteresowania był tuż obok i to mu wystarczyło.
Kiedy Robert pojawił się nagle przed nim, najpierw był nieco zaskoczony, jednak wyraz ten zniknął z jego twarzy równie szybko, jak się pojawił, ustępując natychmiast bezczelnemu uśmieszkowi.
Odwzajemnił pocałunek równie namiętnie, nawet, jeśli nie do końca wiedział, co sprawiło, że Robert postanowił ogłosić mu koniec swojej zmiany w tak przyjemny sposób. Przy okazji objął go ramionami, jedną z dłoni zsuwając na jego pośladek i zaciskając na nim nieco palce.
Nie tylko Robert lubił macać i myślał o tym już jakiś czas.
Już myślałem, że się nie doczekam. – Powiedział i podstawił piwo pomiędzy nich, jak gdyby oferował mu, że może również się napić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 226
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Pon Wrz 25, 2017 5:54 pm

Okej, dobra, tak. Robert "oznaczał teren". On naznaczał ukochanego i robił takiego typu rzeczy dosyć często. Ludzie upatrzyli sobie Charlesa jako kąsek do rwania nie bacząc czy ma kogoś czy nie. Wtedy do akcji wkraczał wkurwiony/zazdrosny barman i albo jebał wścibskich, lecących na jego chłopaka albo tak jak dziś subtelniej zaznaczał kogo białowłosy jest. Nie traktował chłopaka jak rzecz, ani śnił, tylko przez zazdrość robił wiele rzeczy. Między innymi pokazywał światu kogo nie wolno ruszać. Dziś utarł nosa niczego się niespodziewającą dziewczynie, przy okazji pokazując bliższej reszcie kto w tym klubie nie jest wolny. Zamruczał wprost do jego ust, bo jak uwielbiał pocałunki, tak przepadał za ciepłą dłonią na tyłku czy brzuchu. Czy tam udzie.. Lub plecach. Czyli wszędzie.
-Marudzisz. Musiałem przemęczyć swoją wartę, pieniążki same na drodze nie leżą. A im dłużej czeka się na deserek, tym później on lepiej smakuje.-mruknął, przesuwając dłonią w dół oraz górę po jego udzie. Kątem oka spojrzał na piwo ale zaprotestował, uśmiechając się wrednie. -Dzisiaj mam zamiar nie pić aby wykorzystać Ciebie pijanego do swych celów. -szepnął złośliwie. Fakt faktem nawet jeśli Charles się schleje to i tak nie on zostanie wykorzystany. Choć Robert nie mówił jakie cele ma na myśli..
Obrócił się na moment aby zobaczyć co robi reszta znajomych. Aktualnie wszyscy stali przy barze i żadne z nich nie spróbowało zainteresował się osobą Roberta. Niewdzięcznicy. A to on zaprosił ich na imprezę. Oprócz nich złapał krótki kontakt wzrokowy z pewnym mężczyzną. I wystarczyło krótkie spojrzenie aby rozpoznał w nim pewnego znajomego. I posłał mu niewielki uśmiech, lecz na tym skończył, wracając spojrzeniem do ukochanego. Bo jeśli nagle zostawi go samego przy barze na rzecz rozmowy z innym dojdzie do ciężkiej wymiany zdań.
-Znowu oderwałem Cię dzisiaj od roboty? -zagadnął na nieco przyziemny temat. Bo oprócz intymnych tematów o dziwo potrafili rozmawiać o ludzkich sprawach. Nie byli przecież jaskiniowcami. I ogólnie barman troszczył się (na ile dało radę) oraz martwił o ukochanego. Nie bez powodu wciąż byli ze sobą a on go tak usilnie bronił przed opiniami innych, choć sam potrafił wyzwać go od najgorszego.

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 510


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Sob Wrz 30, 2017 1:01 pm

Charlesowi ta zaborczość ze strony Roberta nawet się podobała. Była chyba najdobitniejszym pokazaniem, jak bardzo jest dla niego ważny. A chciał być ważny – oby jak najbardziej. Właściwie oczekiwał, że taki będzie. Każdy więc akt zazdrości dorzucał do pieca, jeśli chodzi o uczucia wobec swojego niepokornego chłopaka. Chyba, że Robert przeginał albo robił coś w niewłaściwym momencie. Wówczas Charles potrafił być naprawdę zły, a to, co zazwyczaj lubił, przemieniało się w kolejny powód do kłótni, których i tak zazwyczaj im nie brakowało.
Sprawdzę to trochę później. – Odparł zaczepnie i niejednoznacznie, uśmiechając się pod nosem. Na jego kolejne słowa uniósł brew i ponownie uniósł butelkę do ust, aby napić się jeszcze trochę piwa. Skoro Robert nie chciał, tym lepiej. Więcej dla niego, nie zamierzał barmana do niczego zmuszać. Poza tym sam nie miał zamiaru się zanadto upijać. Chciał być w świetnym stanie, kiedy będzie pieprzył swojego chłopaka w domu.
Ciekawe, że miałem podobne plany. – Odparł więc i powiódł wzrokiem za jego spojrzeniem w kierunku znajomych. W pewnym sensie był nawet zadowolony, że teraz nie zwracali uwagi na niego i Roberta. Przynajmniej mógł go bezkarnie macać i całować bez wielkiego oburzenia ze strony kogokolwiek.
Wystarczyła jednak chwila, aby cały dobry humor z niego uleciał. Dosłownie sekunda, jeden uśmiech i spojrzenie w kierunku mężczyzny, którego musiał znać Volonte. W miejscu zadowolenia, pojawiła się zazdrość i rozdrażnienie. Chłopak naprawdę nie musiał Silverberga zostawiać, aby był problem.
Kto to był? – Spytał więc zamiast odpowiedzieć na jego pytanie. Ponownie pociągnął sporego łyka, a dłoń z pośladka chłopaka zsunęła się, gdy białowłosy oparł się bardziej o bar. – Jakiś twój znajomy, powinienem o nim wiedzieć? – Mówił to tak, jakby go to wcale nie obchodziło, jednak ta pozorna obojętność nie wróżyła nic dobrego. Była podszyta jakąś pretensją, której bardzo łatwo można było przejść do otwartej wojny.


_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 226
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Sob Paź 14, 2017 1:01 pm

Pomysł z bezalkoholową imprezą wpadł mu do głowy ledwie kilka minut wcześniej. Do niedawna zastanawiał się od których procentów zacząć swoje pijaństwo. Zapraszał znajomych na imprezę na picie, połączoną z dobrą zabawą a że sam lubił wypić.. Zdarzyły się chwile, gdy zapomniał co znaczy definicja słowa "umiar". Jest młody i ma prawo się wyszaleć. Tylko od ostatniej pamiętnej chwili zapomnienia starał się kontrolować wlewany w siebie alkohol lub prosił kogoś o pilnowanie go. Tak oprócz zakrapianych imprez nie pijał a umór. Fajnie jest pożyć kilka godzin w stanie śmiechawy ale trzeźwe myślenie ma swoją podstawę w jego życiu. Tak jakby. Przyglądał się z figlarnym uśmiechem jak jego facet dobiera się do butelki z piwem, mając w jednej chwili ochotę zlizać kilka kropel z ulubionych ust. Powstrzymywała go myśl, ze może wyjść wtedy na alkoholika. W dodatku dziwnego alkoholika. Zobaczymy ile wytrzyma bez picia. Póki co nie potrzebował procentów. Ukochany był obok, on skończył pracę, znajomi śmiali się dyskutując na przeróżne tematy. Aż do chwili...
Wbiło go praktycznie w ziemie. Jeszcze ten ton Charlesa i zabranie ręki.. Dziesiątki lasek oraz typków zagadywało do niego, uśmiechało się zalotnie, próbowało na swój sposób poderwać a on, kurwa mać, akuratnie doczepił się do tej jednej osoby. Żarty jakieś? Sekunda na odpowiedź to za mało. Były dwie opcje: skłamać lub powiedzieć prawdę. Kłamstwo nie ujdzie mu płazem; wyjdzie szybciej niż myśli a wtedy piekło się otworzy. Powiedzenie całej prawdy na bank go wkurwi i piekło się otworzy. Tylko nie widział nic złego w tej prawdzie, bo.. co go łączyło z tamtym facetem skończyło się przed wspólnym życiem z aktualnym ukochanym. Mimo wszystko się obawiał..
-Tak, mój znajomy. Stary. I nie masz się o co martwić. -odparł pewnie, kierując dłonie na jego policzki aby wzrok jego skierować na swą twarz. Oczy Roberta mówiły wyraźne "jestem tylko twój". Nie ważne co by kiedyś, do cholery. Skradł mu małego buziaka.. nie spodziewając się usłyszeć znajomego głosu.
-No cześć, Robert. Dawno się nie widzieliśmy, co? -automatycznie obrócił się na pięcie, wbijając plecami w kolana swojego faceta. Przed nim stał przystojny, wielkości Charlesa blondyn uśmiechając się pięknie. Odjęło mu na moment mowę. Widać było, że i znajomych zainteresował nowy towarzysz, który skupiał całą swą uwagę na barmanie, olewając całkowicie chłopaka siedzącego za nim.
-Mhm, trochę czasu minęło. -wymamrotał półprzytomnie, uśmiechając się oszczędnie. Nabrał zaraz powietrza i dodał: -Charles, to mój.. dawny znajomy Simon. Simon, to mój chłopak, Charles. -rzucił pośpiesznie, choć witanie ich nie było najlepszym pomysłem. Chcąc czy też nie musiał. Simon łypnął na białowłosego z sztucznym, wyćwiczonym uśmiechem wysuwając ku niemu dłoń. Będzie źle.
-Chłopak, powiadasz? No to miło poznać, kolego.

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 510


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Nie Paź 22, 2017 12:26 pm

Charles po prostu widział, że to nie był jeden z pobłażliwych uśmiechów, które daje się ludziom, kiedy zupełnie nie jest się zainteresowanym. Tak nie patrzy się również tylko na znajomych. W taki sposób nie zachowujesz się wobec przyjaciół. Wniosek więc był jeden i bardzo konkretny. A przy tym nie wróżył zbyt dobrze Robertowi. Szanse na to, że wrócą do domu, aby znów się kochać całą noc, doświadczyć wspaniałego poranka u boku ukochanego zupełnie bez stresu, ewentualnie obolałym w przyjemny sposób, leciały na łeb na szyję z każdą sekundą, z którą Silverberg dostrzegał, że jego podejrzenia nie są bezpodstawne.
Oby tylko nie okazało się, że pieprzą się gdzieś po kątach za jego plecami, bo wtedy nie ręczy za siebie. Zmarnowałby tyle czasu, tyle nerwów na jedną osobę, która nie była nawet warta całej miłości, którą jej dawał.
Przez chwilę mogłoby się wydawać, że kryzys został zażegnany. Patrząc w oczy ukochanego i widząc to bezgraniczne oddanie, fotograf nieco się uspokoił. Choć nie objął go znowu, cicho odetchnął, a nawet oddał krótko pocałunek. Przez to wszystko również nie zauważył, że mężczyzna do nich podszedł, a słysząc obcy głos, zwracający się do Volonte, natychmiast zesztywniał. W niebieskich oczach pojawił się wybitny wręcz chłód. Spokój zastąpiła obojętność, będąca tylko przykrywką dla prawdziwej złości.
Zmierzył mężczyznę spojrzeniem i upił znów trochę piwa. Już nawet nie patrzył na Roberta.
Simona potraktował jeszcze bardziej chamsko. Kiedy ten wyciągnął w jego stronę dłoń, Charles ją po prostu zignorował, nie podając mu własnej. Uśmiechnął się za to nieco ironicznie.
Czy ja wiem. – Odparł bezczelnie. – Ja na przykład wolałbym, żebyś poznał kogoś innego, kogoś z tamtych. – Wskazał brodą tańczący tłum, a potem napił się znów piwa.
Zgrywanie miłego nie było w jego stylu. W końcu zawsze mówił to, co myślał, nawet wobec osób, które były mu bliskie. Dlaczego więc miałby udawać kochaniutkiego wobec osoby, która zdenerwowała go jednym spojrzeniem? A teraz jeszcze był taki pewny siebie, taki uśmiechnięty, że Charles nie cierpiał go tylko bardziej. Na razie i tak trochę dusił to w sobie. Na razie. – Bo na tę chwilę to wygląda mi na to, jakbyś chciał się poznawać z Robertem, więc radzę ci sobie po prostu iść.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 226
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Sro Paź 25, 2017 11:38 am

Od rana nic nie wskazywało na idącą burzę. Do ostatniego momentu Robert sądził, że przebrną imprezę bez kolejne kłótni, doprowadzając się wzajemnie do szału. I, kiedy sądził, że zażegnał ich krótki spór na temat znajomego-nieznajomego, ten wyłonił się za jego plecami i pociągnął z sobą ciemne chmury okalające jasne niebo. Zupełne olanie Simona nie wchodziło w grę, bowiem tak czy siak natarczywe dopytywanie się czemu milczy mogłoby wkurzyć Charlesa. Nie ważne jakby się dwoił i troił był na dzień dobry na straconej pozycji. Biedny, niczemu winny Robert. Bo co takiego zrobił? Przeszłość należy do przeszłości i nie widział powodu aby się jej czepiać.
Zacisnął usta w cieniutką linię, wiedząc jak bardzo ma spierdolone kolejne godziny życia. Znajomi póki co grzecznie obserwowali całe zajście, w każdej chwili gotowi interweniować. Ciężko mu było poprosić ukochanego o zwykłą, aktorską kulturę, znając jego naturę. Jeśli ktoś lub coś mu sie nie spodoba to nawet nie próbuje udawać. Okaże swoją niechęć w najprzeróżniejsze sposoby. Milczał podobnie do reszty, wsłuchując się w ironicznie miłą pogawędkę dwóch samców alfa. Inaczej ich nie da się nazwać.
-Hah. -zaśmiał się tym typowym, krótkim, chamskim śmieszkiem, który zazwyczaj odbierany jest jako urwanie jakiegoś nieprzyjemnego tematu. W tym wypadku nie było mowy o jakimś końcu. -Widzę, że mam do czynienia z przykładem człowieka miłego i społecznego. -odparł ironicznie. źle, bardzo źle. Ani jeden ani drugi nie wiedzą gdzie jest granica a Robert kompletnie nie opracował sobie dobrego planu ugaszenia dwóch, kipiących wulkanów. A właściwie jednego, ważnego. Położył jedną z dłoni na kolanie Charlesa, drugą unosząc w górę, jednocześnie obracając się aby stać do nich obydwu bokiem. I już miał rozpocząć bredzenie po co skaczą sobie powoli do gardła, gdy Simon wyjebał z czymś piekielnie nieodpowiednim. -Chciał poznawać? Och, ależ nie. Ja już go znam, więc nigdzie się nie ruszam. Jeśli mam ochotę z nim porozmawiać to zrobię to.
W sumie Simon miał prawo porozmawiać z biednym barmanem. Nic w tym niestosownego czy karalnego. Tak myślą ludzie obok, tak myślą wszyscy, którzy nie są np. chłopakiem Roberta czy samym Robertem. Barman starał się nie dawać powodów do zazdrości ukochanemu, właściwie oddając mu się co krok w całości ale ten jakby uważał takie oddanie za niewystarczające i planował wgnieść w ziemie każdego, kto mu się nie spodoba lub dziwnie uśmiechnie. Niby fajnie, słodko ale nie. Czasem ta zaborczość z jego strony nie była czymś dobrym. Nikt nie zwracał na nich uwagi; byli póki co niewidzialni dla tłumu. Póki, póty nie rzucą się sobie fizycznie do gardeł. Volonte spojrzał ciężkim wzrokiem na dawnego znajomego. Kpił sobie? -Halo, możecie przestać? -wymamrotał. W końcu język powrócił mu do gęby. Na zmianę przyglądał się im, czując narastające napięcie. Ja pierdole, czemu?
-Nie denerwuj się, słoneczko, czy my robimy coś nie tak? -chyba nie trzeba mówić jak mocno zaakcentował pieszczotliwie nazwanie Roberta, co jemu się nie spodobało. Zmarszczył nos a usta wykrzywił w grymasie. Simon doskonale wiedział co robi; prowokował oraz drażnił Charlesa dla własnej uciechy. -Simon, przestań, powtarzam.

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 510


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Sro Lis 01, 2017 3:17 pm

Kiedy usłyszał odpowiedź chłopaka, spojrzał na niego w sposób na pograniczu czystej pogardy i politowania. Nawet nie próbował być miły, bo i po co? Jak kogoś nie lubi, to niech ta osoba o tym wie, a nie robią sobie jakieś idiotyczne uprzejmości, bo tak nakazuje kultura. Kulturę wolał w innych aspektach, poza nimi liczył się jego własny spokój ducha i sukcesy. Miał więc gdzieś jak nazywał go Simon, jego komentarz uznając po prostu za idiotyczny. Szkoda, że facet nawet nie był na jego poziomie. Z debilami rozmawia się najtrudniej.
Ta pogarda od niego wręcz promieniowała, natomiast wobec Roberta tylko rosła złość. Nic nie zrobił? Ależ owszem, mógł lepiej dobierać sobie kochanków, nie uśmiechać się do swoich byłych albo po prostu spławić go w porę, a nie czekać, aż sytuacja się rozwinie. A może jeszcze go to bawiło? Silverberg z chwili na chwili stawał się coraz większym soplem lodu.
Masz do czynienia z osobą szczerą, jeśli zazwyczaj rozmawiasz z innymi ludźmi to już twój problem. – Odparł więc swobodnie równie od niechcenia, jak zrobił to poprzednio. Wciąż nie patrzył na Roberta z niemal oślim uporem, najwidoczniej dość mocno na niego obrażony. Nie było już mowy o tym, aby spędzili ten wieczór w sposób przyjemny, pożądany pewnie przez nich obu. Robert to zaprzepaścił.
Czując dłoń na swoim kolanie, wyprostował nogę tak, aby ręka Volonte na pewno się z niego zsunęła. Niech się teraz nie spoufala. Może z kimś innym, mają już jednego chętnego.
To zajebiście, skoro już się tak super znacie, to tym bardziej nie widzę powodu, żebyś tu jeszcze był. – Odparł po prostu.
Dopiero po interwencji Roberta łaskawie przeniósł na niego wzrok błękitnych oczu. Ale na pewno nie podobało mu się to, w jaki sposób barman to rozegrał. Bo mówienie, że mają przestać, to prawie jak oskarżenie, że i Charles zachowuje się nieodpowiednio. A on przecież po prostu odpowiada i jest sobą. Szczerym i bezpośrednim jak zawsze. Jak chłopak ma z tym problem, to niech sobie znajdzie innego. I ponownie, pewnie znalazłby się chętny. Charles nie potrzebuje jego łaski.
Trochę przeginasz. – Powiedział znów zimno do Simona, ponownie ignorując chłopaka. – Więc radzę ci, żebyś wypierdalał, bo w przeciwnym razie sam pokażę ci drzwi. – Dodał przerażająco niemal spokojnie, bez mrugnięcia okiem. Pozorna swoboda, mówienie tego jakby od niechcenia zniknęło, a fotograf niestety dał się sprowokować. Choć Silverberg doskonale wiedział, że w sumie facet robi mu po prostu na złość, to było silniejsze od niego i tym bardziej budowało jego parszywy nastrój. Poważny ton wróżył tym gorzej, że sygnalizował, że żarty już naprawdę się skończyły i wszyscy w to zamieszani mają naprawdę przerąbane.
Z Robertem na czele.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 226
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Sro Lis 01, 2017 7:05 pm

-Nie zapominaj, że mogę sobie siedzieć gdzie zechcę, bo jestem, kolego, w miejscu nienależącym do Ciebie. Radzę Ci też ja abyś za bardzo nie cwaniaczył. Karma jest dziwką.
Właśnie czegoś takiego Robert bał się bardziej niż ich kolejnej kłótni. Kłótni Charlesa z kimkolwiek innym, w której po dwóch słowach dochodzą rękoczyny. Simon wyraźnie świetnie się bawił psując barmanowi przyjemny wieczór. Rozjebał mu wszystko, skurwiel zajebany. Właśnie w tej chwili Robert przejął inicjatywę uznając, że wymienili za dużo zdań. Niespodziewanie naparł dłońmi na pierś nieproszonego gościa i pchnął go. Ten zaskoczony ale i dziwnie rozbawiony zrobił krok w tył. Przesada. Charles jest wkurwiony. Uciekł od dotyku dłoni, dobitnie unikał spojrzeń, no zajebiście w chuj.
-Wystarczy tego gówna. Odejdź albo najlepiej wyjdź. Przestań zachowywać się niczym bachor, rozumiesz? -wysyczał. Przytyk nie zadziałał, bo Simon zaśmiał się dźwięcznie nisko kłaniając. Jeden z ochroniarzy przyglądał się im chwilę gotów interweniować.
-No już, nie złość się, słoneczko. Nie moja wina, że Twój chłopak jest nastawiony przeciwko mnie. Jeszcze gdybym coś mu zrobił.. -krótkie spojrzenie na Charlesa wystarczyło aby Robert skinięciem głowy przywołał ochroniarza. Kilkoma cichymi słowami poprosił go o koleżeńską przysługę. Napakowany, wysoki goryl nie pytał o nic więcej. Utrzymywał z Robertem dobry kontakt od pierwszych dni roboty tutaj, więc obeszło się bez A czy Z. Łysol wielkości kamienia grzecznie wyprosił intruza.
Co teraz będzie? Interweniuj Robert.
Wszyscy czuli ciężką atmosferę. Podziałała na nich oszałamiająco dobrze, bowiem świadomi kłótni po cichu zabrali dupy i zniknęli gdzieś z boku, jednak i oni gotowi na interwencję. Volonte nabierając powietrza do płuc obrócił się przodem do ukochanego.
-Możemy porozmawiać? -wymamrotał aby ten go usłyszał ale aby nikt obok nie zwrócił na nich uwagi. Kurwa, przecież wiedział, że nie skoczą sobie właśnie w ramiona krzycząc jak bardzo się kochają. Wiedział. Który to już raz?
Kolejny raz spróbował swojego szczęścia; obydwie dłonie ostrożnie wsparł na jego kolanach. Cóż, bynajmniej je zrzuci, warto próbować.

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 510


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Sro Lis 08, 2017 11:44 pm

Jak zaraz ci przyjebię to to też będzie karma. Jak mnie wkurwiasz, zło wraca. – Odparł ironicznie i wyjątkowo wręcz jak na niego kpiąco. Te słowa rozbawiły go do tego stopnia (choć w sposób bardzo ponury), że przy ostatnich słowach wręcz się roześmiał. Roberta z kolei wciąż ignorował. Teraz nie chciał mieć z nim nic wspólnego, zbyt zły, aby na niego choćby spojrzeć. Volonte z pewnością znał takie już takie sytuacje doskonale. Poza tym było naprawdę blisko, żeby Charles nie wytrzymał i dał do zrozumienia jak bardzo Simon nie jest tu mile widziany w bardziej dobitny sposób. Gdzie słowa się nie sprawdzają, może da się przemówić pięścią.
Nie spodziewał się, że zamiast niego zainterweniuje barman. Z pewnym zaskoczeniem i pozornym, stoickim spokojem patrzył, jak nieproszony gość się zatacza. Trochę go to nawet udobruchało. Niewiele, ale jednak.
Już nic nie mówił, jak gdyby nie chciał już się udzielać, skoro robił to Robert. Po prostu znów napił się piwa. Ze złości zaschło mu w gardle. Choć na zewnątrz wyglądał znów na równie nonszalanckiego co zawsze (pomimo wyjątkowego chłodu, jaki od niego bił), w środku był cały roztrzęsiony. Niekoniecznie dobre myśli galopowały przez jego umysł, jedna poganiała drugą, coraz bardziej działając na szkodę biednego Roberta, który tak starał się załagodzić sytuację.
Patrzył beznamiętnie, jak ochroniarz wyprowadza Simona, unosząc raz po raz butelkę do ust. Wciąż zachowywał się tak, jak gdyby barmana mogłoby obok niego nie być. Ta niechęć do kontaktu z nim w tym momencie wręcz od niego biła, była z pewnością wyczuwalna dla wszystkich.
Dlatego też słysząc pytanie chłopaka, przeniósł na niego wzrok jakby od niechcenia i odstawił kolejną, pustą butelkę na bok. Jego twarz nie zdradzała nic, być może to było w tym wszystkim najgorsze, bo dla osoby, która go dobrze znała, był to naprawdę beznadziejny sygnał – Silverberg nie będzie współpracował.
No nie wiem, może zaraz podejdzie do ciebie ktoś jeszcze, jak widać tylko ci przeszkadzam. – Odparł kpiąco i znów ostatnim słowom towarzyszyło prychnięcie. Bynajmniej nie ułożył dłoni na jego, nie ucieszył się z jego dotyku i nie korzystał. Znów go odrzucił, wstając, przez co dłonie barmana zsunęły się z jego nóg. Obrócił się, wyciągając portfel, żeby zapłacić za swoje napoje, a gdy to zrobił, schował znów portfel do kieszeni. Dopiero wtedy odwrócił się znów do Roberta.
Spadam do domu, mam lepsze zajęcia. Baw się dobrze. – Powiedział i nawet nie czekając na jego odpowiedź, po prostu ruszył w stronę wyjścia.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 226
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Czw Lis 09, 2017 11:17 am

Robert zareagował w najlepszym momencie. Jednym z najlepszych, bo tym idealnym byłby moment ten na początku. Czyli całkowite olanie intruza. Zagalopował się chcąc grzecznie przedstawić dawnego znajomego z obecnym, ukochanym chłopakiem. Mimo znajomości co Charles sądzi na temat każdego wcześniej niespotkanego faceta, który próbuje nawiązać kontakt z Robertem. Czasem drażniła go ta zazdrość, mocna, rujnująca znajomości. Z drugiej strony wiedział, że nie jest mu całkowicie obojętny. Tylko toksyczna zazdrość nie jest niczym dobrym, choć barman bardzo często przejawiał podobny wstręt do każdego kto za bardzo się zbliżył do ukochanego, to jednak niekiedy był jej przeciw. Na przykład teraz. Volonte przedstawiał mu tylko niechcianego znajomego.. nic więcej. Nie przedstawiał mu jebanego kochanka bo GO NIE MIAŁ. Całkowicie oddany Charlesowi nie myślał o zdradzie.
-Charles, poczekaj! -krzyknął za nim, niewiele myśląc o odpuszczeniu. Kurwa mać. Z pozoru przyjemny wieczór zamienił się bagno zasysające ich oboje. Doskoczył do niego jeszcze nim ten zdążył wyjść. Szło mu opornie, bowiem natrafił na moment, w którym nagle cała jebana sala zaczęła sobie tańczyć. Doskoczył do niego, a właściwie przed nim, układając dłoń na piersi.
-Przestań bredzić, dobra? Co ma znaczyć, że mi przeszkadzasz? Czy my musimy przechodzić zawsze przez to samo jak tylko ktoś ze mną porozmawiać albo kogoś Ci przestawiam? Ile razy mam Ci tłumaczyć, że należę do Ciebie i, kurwa mać, nikt nie ma do mnie prawa?
Grymas na ładnie skrojonych ustach powiększał się wraz z mijającymi sekundami. Kolejny raz tłumaczy mu to samo; kolejny raz przeprasza za coś co nie wyszło z jego winy; kolejne razy zaraz nastaną i on to wiedział ale jeśli nie spróbuje załagodzić sytuacji to będzie na siebie bardziej wkurwiony niż na niego. Rutyna, standard, tak można nazwać ich życie miłosne. Pojebani od A do Z.
-Przepraszam za to co wyszło, do cholery, Charles czemu za każdym razem wyżywasz się na mnie, chociaż nic nie zrobiłem? Może najlepiej jakbyś mnie zamknął w jebanej klatce, co?
Okej, nie załagodzi sytuacji. Nagle się wkurwił sam z siebie. Standard.

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 510


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Czw Lis 09, 2017 11:52 pm

Pomimo, że Charles doskonale słyszał, co krzyknął za nim barman, nie zatrzymał się ani na chwilę. Przedzierał się po prostu między ludźmi do wyjścia zwinnie, przemykając pomiędzy ciałami ze stanowczością i brutalnością lodołamacza. Nie mruczał już nawet przeprosin jak zazwyczaj, zbyt zdenerwowany i zdeterminowany, aby stąd po prostu wyjść. Nie było mowy o tym, żeby się dziś tak łatwo pogodzili, a poza tym Silverberg musiał ochłonąć. Jeśli będą brnąć w to dalej, będzie źle. Z drugiej strony… Gdyby Robert pozwolił mu tak po prostu wyjść, to również nie miałoby zbyt dobrych skutków. Sytuacja beznadziejna, Volonte stał się niemal jak bohater antycznego, tragicznego dramatu.
Zatrzymał się dopiero, kiedy chłopak pojawił się przed nim jakby znikąd, układając dłoń na jego piersi. Nie zareagował, patrząc na niego po prostu ze złością. Kamienna twarz i błyskające w oczach błyskawice czystej złości nie były dobrym znakiem.
A przecież dopiero się wzmagały.
Spotkanie tego faceta wydawało się ich najmniejszym problemem. Największe wohny zdawali się wytaczać sobie nawzajem sami. Z każdym słowem barmana, fotograf czuł się coraz bardziej zły. Jego szczęki zaciskały się coraz mocniej.
Biedactwo. Ciekawe, jak ty byś się czuł, gdybym ja posyłał uśmieszki do swoich byłych w ten sposób. Chcesz się przekonać? Mogę ci to bardzo łatwo udowodnić, że to nie jest miłe. Chociaż nie wiem czy ja kiedykolwiek zadawałem się z takimi gnojami, jak ty, żeby jeszcze robili takie problemy. – Odparł wzburzony bezczelnie, patrząc mu prosto w oczy. I być może przeprosiny by jakoś go jeszcze uspokoiły, gdyby nie padł ten komentarz odnośnie klatki, który zadziałał dosłownie jak płachta na byka.
Ach, więc teraz jeszcze się na tobie wyżywam i chcę cię kontrolować, tak? Nie, to nie tak, że możesz sobie robić właściwie co chcesz, że nie zabraniam ci w zasadzie niczego, czego nie zabranialiby ci inni, jak na przykład puszczania się z innymi czy cokolwiek innego. Ale jak prowokujesz swoich byłych przy mnie, to kurwa, faktycznie, jestem jebanym potworem, że mogę mieć ci to za złe. – Powiedział i po prostu wyminął go, wychodząc z klubu. Rzucił przy tym: – Daj mi spokój, nie będę się teraz kłócił przy ludziach.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 226
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Pią Lis 10, 2017 6:46 pm

Panie i Panie, witajcie w ich świecie. Krótki okres radości był tzw. ciszą przed burzą. Kolejna kłótnia wysysała z Roberta życie oraz chęci. Właściwie nie wiedział po co się odzywał; po co ciągnął temat; po jaką cholerę? Mógł się zamknąć, uprzednio przepraszając, dając swoja deklarację miłości no i dać mu wreszcie odejść. Wszystko byłoby teraz inne. Teraz podkurwił go bardziej. Samego siebie również. W ogóle nim zdążył zareagować chłopak znów mu się wywinął. Aktualnie odechciało mu się wszystkiego: rozmowy, bycia tutaj, stania o własnych nogach, oddychania. Zanim jednak wcielił plan w życie musiał dodać swoje trzy grosze. Wyszedł zaraz za nim, łapiąc go w chodzie za rękę. Na zewnątrz kręciło się kilka osób: jakaś nowo idąca para, tam dwie osoby rozmawiały przez telefon a trzy paliły. Nikt nie zainteresowany innymi.
-Po pierwsze opacznie rozumiesz to co do Ciebie mówię. Gdybyś analizował co mówię to nie rzucałbyś się. A po drugie ja go, kurwa mać, nie prowokowałem. Myślisz, że chciałem aby do nas podszedł? Ja pierdole, czy Ty myślisz, że chciałem Cię podkurwić?
Pytał ale jakoś specjalnie długo nie czekał na odpowiedź. Odechciało mu się jakiekolwiek rozmowy z tym gościem. Ogólnie nie wspomniał nic na temat możliwych uśmiechów do innych, aby przekonać się jakie to wkurwiające, bo wiedział, że jest. Nie będzie się mu do tego przyznawał. A jeśli chodziło o obrzuceniem błotem "byłego".. Nie próbował go w żaden sposób bronić. Samobójcą nie był. Wystarczająco wkurwił swojego chłopaka.
Na krótki, naprawdę króciutki moment zamilkł, jakby albo nie wiedział co ma powiedzieć lub myślał nad kolejną kwestią. W rzeczywistości zastanawiał się czy nie dać mu odejść. Następnie sam zabierze zgrabny tyłek do domu, zostawiając znajomych bawiących się. Po co miał ich mieszać w swoje prywatne sprawy?
-Wiesz co? Rób co chcesz. -wyszeptał, zmieniając na jedno pstryknięcie całkowicie swoje bojowe nastawienie. Odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę wejścia do lokalu, ignorując podpitego gościa, proszącego go o ognia do papierosa.

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 510


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Sro Lis 15, 2017 10:33 pm

Charles czuł się podobnie, jednak jego wola walki nie opadała wcale tak łatwo. Nie miał w zwyczaju sobie odpuszczać, nie, kiedy ludzie to widzieli. Zamiast tego przekuwał często swoje frustracje w jakąś niszczycielską siłę, jak choćby po prostu złość. Tak jak teraz. Choć sam czuł, jakby tracił wszelkie chęci do życia, to wcale nie sprawiło, że odpuścił biednemu Robertowi czegokolwiek. Co najwyżej sobie, w każdej chwili gotów po prostu odwrócić się na pięcie i odejść. Dokąd? Nie miał pojęcia – jeszcze. Coś na pewno sobie znajdzie. Pójdzie do kogoś i przenocuje na kanapie, bo nie będzie miał ochoty wracać do domu i znów użerać się z tym gnojem, który chyba z każdą kłótnią przesuwał granice – kiedy wkurwi Charlesa tak, a kiedy inaczej. Bo już tracił pomysły skąd między nimi tyle konfliktów.
Ja już nie wiem czego ty ode mnie chcesz i do czego dążysz momentami. Przestaję cię ogarniać, nie wiem czy mi się chce rozumieć każdy twój motyw, bo naprawdę czasem zachowujesz się jak księżniczka, która uważa, że należy jej się wszystko. – Powiedział niby kpiąco, jednak było to spowodowane jego bólem, że tak to wszystko wygląda. Nie chciał tego. Wcale nie chciał krzywdzić go tylko bardziej i bardziej, ale czasem czara goryczy się przelewała i tylko słyszał własny głos, czuł poruszające się usta i lawina szła, a on nie umiał jej powstrzymać.
A umysł wciąż przekonywał, że ma rację, zupełnie nieprzyzwyczajony do czegoś takiego jak pokora czy przyznanie się do błędu. Teraz jego zdaniem cała wina leżała tylko i wyłącznie po stronie biednego Roberta. Nie miał ochoty się nad nim rozczulać.
I zajebiście. – Odparł po prostu i ruszył również w swoją stronę.

Wkrótce potem skontaktował się ze swoim kolegą, z którym chodził jeszcze do artystycznej szkoły, pytając o nocleg. Ten, choć zdziwiony, nie odmówił pomocy staremu przyjacielowi. Na szczęście był przy okazji sto procent hetero, co nie wróżyło nawet szans na to, że nocowanie u niego może mieć inne motywacje niż czysto przyjacielskie.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 226
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Czw Lis 16, 2017 6:37 pm

Ich wspólna droga na dzisiejszy wieczór rozdwoiła się. Robert wrócił do środka, już nie wkurzony ale wycieńczony. Jakby przebiegł maraton z przeszkodami, składający się z dwudziestu kilometrów. Przeciskał się z grymasem przez tłum spoconych, rozbawionych raz pijanych ludzi. Większa część dobrze się bawiła w rytmie tańca, ocierając się o pobliskie osoby. Z czasem na takich imprezach, w takich mieszanych klubach ludzie przestawali się pilnować. Druga, mniejsza część próbowała rozmawiać z innymi, inni popijali procenty, a jeszcze inni niemal nie rozbierali się wzajemnie gdzieś na środku lokalu. Pomimo tego co nowo przybyła osoba mogłaby zobaczyć, lokal ten nie jest dziwkarskim miejscem. Tak naprawdę pracował w miejsce z pełną kulturą.
Dostał się do baru z małym opóźnieniem ale nikt nie próbował go zaczepiać. Ledwie przy blacie odezwał się do niego Ryan. Po cichu, z spokojem i ostrożnością zadał zasadnicze pytanie.
-Wszystko okej?
Pokiwał twierdząco głową, na znak, że tak, choć nawet ślepy by zauważył to wielkie kłamstwo. Po cichu dodał coś o powrocie do domu. Zostanie dalej na imprezie było ostatnim czego chciał.

Do domu wracał dłużej aniżeli zawsze. Poza tym tuż po wyjściu natknął się znowu na Simona. Pomiędzy nimi doszło do krótkiej, zasadniczej rozmowy, z której ten pajac czerpał korzyści a Robert jedynie syczał aby dał mu spokój. Kiedyś się z nim spotykał, owszem, nie zaprzeczy temu. Pamiętał go jako kogoś normalniejszego, trochę cynicznego oraz zbyt pewnego siebie ale po raz pierwszy odwalił taką akcję.
Do następnego spotkania, maleńki. Dudniło mu w głowie. Tego faceta nic nie zrażało. Z uśmiechem dopytywał się jak przebiegła kłótnia i czy Robert ma chwilę dla niego. Ja pierdole. Czemu jemu przytrafiały się takie sytuacje? Na szczęście do domu dotarł cały i zdrowy. Nikt na niego nie czekał, nie było się do kogo odezwać, z kim posiedzieć w ciszy. Dokładnie pół godziny później leżał opatulony kołdrą w dużym, pustym łóżku. A półtorej godziny później skulony, opatulony kocem siedział w kącie kanapy, ciężko stukając palcami w jasny ekranik. Nadal nie uważał, że zrobił coś złego ale po raz pierwszy, jakaś dziwna, niespodziewana siła kazała mu napisać do Charlesa. Krótko po kłótni. Jakiś kuźwa rekord.

"Gdzie jesteś?"
Brzmiał szybki, prosty sms, którego pisał ponad piętnaście minut z hakiem.

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 510


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Nie Lis 19, 2017 1:54 am

Przyjaciel Charlesa również niemal od razu zauważył, że ten nie jest w najlepszym stanie. Dał mu piwa, wyłączył grę i poświęcił się głównie koledze, który początkowo z pewnymi oporami, jednak z czasem i kolejnymi łykami coraz chętniej skarżył się na chłopaka.
Stary… wiem, że to zabrzmi pewnie trochę nie okej, ale czemu wy w sumie jesteście jeszcze razem? – Spytał w końcu niepewnie, a Silverberg spojrzał na niego trochę jak na wariata, trochę kpiąco.
Może dlatego, że się kochamy, wpadłeś na to? – Spytał, a mężczyzna westchnął głęboko i nie drążył już tematu, wchodząc tym razem bardziej w jego pracę, pytając o zlecenia, artystyczne projekty czy pomysły. Rozmawiali więc o wszystkim i o niczym zupełnie tak, jakby czas nie minął i znów byli w liceum. To pozwoliło Charlesowi nieco się wyluzować, przynajmniej na tyle, aby odpuścić sobie nieco rozpamiętywanie nieudanego wieczoru w klubie. W końcu tak się starał, tyrał nawet więcej, aby tylko mieć wolne dla ukochanego, a wyszło z tego takie gówno… Pomimo spokoju, złość białowłosego ani trochę nie malała, podżegana przez niesamowity, ośli upór fotografa. Choć zazwyczaj pozwalał mu on dojść naprawdę daleko, przez co teraz młody artysta zarabiał naprawdę niezłe pieniądze, miał na swoim koncie różne nagrody z konkursów i coraz to lepsze propozycje, w kwestii uczuć była to jedna z jego najgorszych cech. A tych złych naprawdę, przykro rzec, nie brakowało.
Resztę wieczoru spędził więc coraz bardziej rozluźniając się w towarzystwie przyjaciela. Czasem posępniał, kiedy przypominał sobie o swoim chłopaku, jednak zaraz odpychał od siebie tę myśl. Nie będzie się zamartwiać tym gościem. Przynajmniej tak sobie mówił, bo Robert siedział gdzieś z tyłu jego głowy przez cały ten czas.

W końcu jednak przyjaciel przeprosił go i zostawił Charlesa samego z rozłożoną kanapą i jakąś pościelą, samemu z kolei kładąc się spać. Wytłumaczył to robotą, a Silverberg zrozumiał to doskonale, nawet, jeśli początkowo śmiał się z niego, że jest frajerem, że kładzie się tak szybko, choć przecież tak naprawdę było już naprawdę późno.
Akurat ściągał z siebie koszulkę, kiedy telefon ni stąd, ni zowąd zawibrował i podświetlił się w akompaniamencie powtórzonego, piskliwego dźwięku sygnalizującego wiadomość. Cały dobry humor uleciał, jakby z niechęcią sięgnął do telefonu. Serce zabiło mu szybciej, kiedy zobaczył, od kogo pochodzi wiadomość. Odpisał od razu, przysiadając na kanapie.

Co cię to obchodzi wystukały jego palce. Usunął to i wystukał coś innego. Wow, to to cię jednak interesuje. Choć wiadomość nie była wcale mniej złośliwa, za drugim razem nie powstrzymał się przed naciśnięciem „wyślij” zanim było za późno.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZerlovBadass Uke
avatar

Data przyłączenia : 02/07/2017
Liczba postów : 226
Cytat : Miłość, sen i śmierć przychodzą pomału, schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj.
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Nie Lis 19, 2017 4:36 pm

Wcześniej ani razu nie rozmawiali ze sobą szybciej niż dzień po kłótni. Potrafili nie odzywać się do siebie kilka dni ale wszystko później wracało do normy. Nigdy nie zdarzyło się im jednać kilka godzin po. Robert wiele razy dzierżył w dłoniach telefon z numerem Charlesa wystukanym na ekranie nawet dziesięć minut po starciu. Natomiast nigdy nie zdołał nacisnąć zielonej słuchawki. Tym razem zmienił nastawienie. Źle czuł się bez obecności chłopaka, tym bardziej nie wiedząc gdzie się szlaja. Za każdym razem, gdy rozchodzili się w niezgodzie zamartwiał się z kim jest, gdzie jest oraz co robi jego pajac. Wkurwiał się na niego, darł, wyzywał, beształ ale kochał. Nie ważne o co się pokłócili - idąc w swoje strony zamartwiał się do kolejnego wspólnego spotkania. Powoli nie dawał sobie bez niego rady. Źle funkcjonował w pokłóconej samotności.
Cichy, wibrujący dźwięk wymusił na nim zamknięcie kartotek z tym co spotykało ich dobrego a co nie. Sam w domu, w ciemności pożerającej kolejne pomieszczenia oddawał się z wolna przemyśleniom. Źle reagował w chwilach samotności dlatego automatycznie odblokował telefon.. markotniejąc na treść sms. Liczył na czułe słówka? Dobre sobie. Prychnął po cichu ściskając w dłoni miękki materiał koca. Pewnie, bo przecież zawsze miał go w dupie. Nawet wtedy, gdy brał urlop w pracy aby zająć się nim chorym. Wszystko robił z przymusu, pewnie.

Zawsze się Tobą interesuje i o Ciebie martwię. A Ty o tym wiesz doskonale. Wróć, jestem w domu.

Wysłał bez większego namysłu. Nie dodał żadnych obraźliwych treści, nie odgryzł się jak też miał w zwyczaju. I dla jasności: nie jest to kolejna propozycja szybkiego seksu na pogodzenie dwóch stron. Nie tym razem. Był zmęczony a jedyne czego chciał to ciepłe ciało ukochanego w łóżku, obok niego. Nawet jeśli nadal był zły za wybuch a u siebie nie widział większej winy. Nie będzie się kłócił. Spojrzał w stronę okna, na ciemność, którą rozświetlała ledwie widoczna jasność stojącej nieopodal lampy ulicznej. Pozostało mu czekać. Szukanie go samemu bez wiedzy gdzie może się podziewać było jak szukanie igły w wielkim stogu siana.
Co też oni robili z własnym związkiem?

_________________
Just look,
I'm yours.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
venezianeDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 510


Cytat : you see i would've killed romeo, and saved juliette
Female


PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   Nie Lis 19, 2017 6:29 pm


Telefon znów zawibrował i zapiszczał. Charles westchnął cicho nosem i ponownie sięgnął komórkę, aby sprawdzić wiadomość, którą otrzymał. Nawet, jeśli chciałby sobie wmawiać, że ma tego faceta głęboko w poważaniu na tę chwilę, nie potrafił walczyć z własnymi uczuciami.
Zacisnął zęby i oparł się na kanapie, biorąc głęboki wdech z zamkniętymi oczami. Co miał teraz zrobić? Jego przyjaciel, nazwijmy go Jackson, poszedł już spać, przyszykował zresztą wszystko dla białowłosego do spania. I teraz miał tak po prostu wyjść dla tego gnojka, który tak bardzo go ostatnio wkurwiał? Z drugiej strony Robert musiał żałować, skoro się złamał. Charles zauważył tę odmianę, że nie zaległo pomiędzy nimi milczenie na dni, ale zaledwie parę godzin i był tym trochę zaskoczony. Pomagało to stopić lód jego serca.
Wahał się jeszcze parę minut, zanim wreszcie podjął decyzję.
Wstał z kanapy i sięgnął swoją koszulkę, a potem i dżinsową kurtkę, w której przyszedł. Na szczęście w kieszeni miał długopis i malutki notatnik, na którym czasem spisywał adresy miejsc, które go zainteresowały bądź pomysły. Wyrwał jedną kartkę i położył ją na stole, szybko pisząc do przyjaciela krótki liścik, w którym dziękował mu za gościnę, ale zdecydował się wrócić do domu. O smsie Roberta nie wspomniał ani słówka. Poskładał jeszcze pościel i kanapę jak najciszej, a potem wyszedł z mieszkania, zbiegając po schodach jasnej, zimnej klatki.

Kiedy wyszedł na dwór, było zimniej niż sądził. Zgarbił ramiona i wcisnął dłonie w kieszenie kurtki, idąc czym prędzej w kierunku przystanku autobusowego. Lampy oświetlały z góry ulice nieprzyjemnym światłem, ledwo było słychać przejeżdżające gdzieś w oddali samochody. Podszedł do rozkładu jazdy, odnajdując autobus nocny i odpowiednią godzinę, jednak jak na złość ten miał przyjechać dopiero za pięćdziesiąt minut. Charles ani myślał, żeby siedzieć tam i kwitnąć tyle czasu. Już miał dzwonić po taksówkę, kiedy zorientował się, że nie ma portfela i prawdopodobnie zostawił go u Jacksona. Ale miałby teraz wracać i prawdopodobnie budzić przyjaciela, przyprawiając go o zawał, że doświadczył włamania? Przysiadł na ławce i westchnął głęboko, próbując znaleźć jakiejś sensowne wyjście z tej popieprzonej sytuacji. No nic, najwyżej przejdzie kawałek w stronę następnego przystanku i przynajmniej nie zamarznie, siedząc bez sensu w jednym miejscu. Przynajmniej takie było założenie.
Ruszył znów ulicą, idąc szybko i nie rozglądając się na boki.
Najpierw usłyszał za sobą tylko kroki.

_________________
    Przepraszam wszystkich za to zabójcze tempo.
    Za dużo spraw na głowie jednocześnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Tyle jadu jest w tej miłości.   

Powrót do góry Go down
 
Tyle jadu jest w tej miłości.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Jakie tłumaczenie Biblii jest najlepsze?
» Co jest prawdziwym celem Szatana????
» Tanach czyli po co on jest....
» balans sił czyli...jak silny jest przeciętny osobnik rasy?
» Test na Mary Sue

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Okruchy Życia-
Skocz do: