CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Gotowi do rozkazów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 12 ... 21  Next
AutorWiadomość
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Gotowi do rozkazów    Nie Lut 25, 2018 7:34 pm

First topic message reminder :

Wybudzono go. Dobrze wiedział, co jest następne w kolejności... I choć nigdy nie byli w stanie usunąć wszystkich jego wspomnień, to zawsze próbowano, chcąc zachować jak największą kontrolę. Tak też było i tym razem. Elektrowstrząsy, których nikt nie byłby w stanie znieść z godnością, w milczeniu. On również. Ból, paraliżujący jego ciało, jednocześnie budzący krzyk, nad którym nie umiał zapanować.
Jeszcze tylko te klika słów, które uruchamiały w nim system.
I już był ich. Poddany, gotowy wypełnić każdą misję, zamknięty na racjonalne rozumowanie i swoje własne uczucia. Jeśli kazaliby mu zabić dzieci, robiłby to bez chwili zastanowienia, roztrzaskując te małe czaszki bezmyślnie. Misja jest misją. Należy ją zrealizować. Wszystko musiało dziać się w przeciągu raptem kilku godzin, aby nie obudził się w nim prawdziwy Bucky, chcący wyrwać się z roli Zimowego Żołnierza, pamiętający jakieś strzępy, starający się odnaleźć siebie.
- Żołnierzu?
- Gotowy do rozkazów - odezwał się po chwili, wciąż starając się uspokoić oddech. Podniósł zimne spojrzenie srebrnych oczu na mężczyznę, który go wybudził, czekając na szczegóły. W tej chwili nie był sobą. Nie miał emocji. Nie chciał zabić tego gościa, skręcając mu kark. Nie planował wysadzenia tej całej pieprzonej bazy z sobą w samym jej centrum... Wcale.
Powiódł uważnym spojrzeniem po pozostałych znajdujących się w szarym, obskurnym pomieszczeniu. Nie było ich wielu - jeden lekarz, który chętnie badał to, co siedziało w Zimowym Żołnierzu, łudząc się, że kiedyś zdoła odświeżyć serum i stworzyć całą armię. Poza nim dwóch żołnierzy oraz mechanik zajmujący się stalową ręką. I Rumlow.
- Rumlow przekaże ci szczegóły misji. Rozkujcie - polecił mężczyzna odpowiedzialny za obudzenie potwora, po czym odwrócił się i opuścił pomieszczenie. Dwóch pozostałych żołnierzy uwolniło ręce i nogi Jamesa, a ten niemal od razu podniósł się z krzesła tortur, zwracając uważny wzrok na Rumlowa, czekając na instrukcje.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 11:47 pm

- Cóż. Wygląda na to, że jesteśmy na siebie skazani. A o moją głowę się nie martw. Dam sobie radę. - powiedział z lekkim przekąsem - Wszyscy aż palą się do tego, aby mnie zmieniać, Zimowy. Pewnie się domyślasz. Palą się, aż kurz za nimi leci.
Sam też wstał, tak na wszelki wypadek. Może nie srał w gacie na widok uwolnionego Zimowego, pozbawionego komend, ale też nie podkładał się pod bardzo prosty cios.
W sumie, to jedyne, co ciekawego mogło się tutaj zdarzyć. Że będą się tłuc. Nigdy wcześniej nie byli zmuszeni do swojego towarzystwa przez dłuższy czas. A Brock też nie najlepiej odnajdywał się w międzyludzkich relacjach.
- Nie wiem, czy wyciągną konsekwencje - powiedział zgodnie z prawdą - Jeśli tak, wątpliwe, by w najbliższym czasie. Twoje bebechy są bezpieczne, Zimowy. Jeśli nie będziesz mnie wpieniać. Zaś co do wysyłania na misję... - już miał polecieć z tematem, ale zamilkł nagle. Zamilkł skutecznie. Potem prychnął. - Tak się palisz do misji? Po ostatniej wyglądasz... Jakby cię niedźwiedź wypluł... A najpierw trawił, tak z parę godzin, na oko. - odbił słowną piłeczkę. Rumlow wolał, żeby Zimowy skupił się na innych problemach, niż wychodzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Wto Lut 27, 2018 11:54 pm

To był normalny odruch – gdy tkwiło się w zamkniętym pomieszczeniu, człowiek z automatu szukał drogi ucieczki. Robił to nawet ktoś tak spaczony jak James, rozglądając się po pokoju uważnym, spojrzeniem.
- Niedźwiedź Alexander – prychnął. - Co jak co, ale niedźwiedzia to bardziej ty tu przypominasz niż on. On to co najwyżej… Nie wiem, ale jaj to on nie ma – pozwolił sobie na kąśliwą uwagę. Nawet jeśli i tutaj były zamontowane kamery lub podsłuch, to nie zamierzał się szczypać. Stojąc naprzeciw Pierce'a, również powiedziałby mu, co o nim myśli. Bez względu na konsekwencje.
- Nie wiem, co lepsze. Mordowanie ludzi czy siedzenie tutaj z tobą – wysilił się na jakiś tam przejaw poczucia humoru, choć tym razem nie był aż tak swobodny jak poprzednio. Dalej czuł się nieco otępiały, a przede wszystkim obolały. O ile spanie w komorze było już dla niego normą, do której przywykł, to jednak piwnica stanowiła nowość. A mając tak bardzo uporządkowane życie, jakiekolwiek zmiany przyjmował z niepewnością.
- Coś do picia też dostanę dwa razy dziennie? - zapytał, opierając się plecami o ścianę. - Mamy chociaż bieżącą wodę? - dodał. Naprawdę był spragniony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Lut 28, 2018 12:06 am

- Taa, mamy wodę. Przejdź się, rozejrzyj. Jak coś, łazienka jest tam - wskazał ręką kolejne pomieszczenie - a ja zamierzam spać tam - wskazał szerszy blok, po drugiej stronie od materaca Jamesa. - Nie musimy wchodzić sobie w drogę. Jest tu sporo miejsca.
Crossbones nie kłamał, mógł sobie spokojnie przesiedzieć te kilka dni, i nie ruszyć nawet palcem. Trochę brakowało mu alkoholu, no ale cóż, nie mógł mieć przecież wszystkiego. Nadal był na misji.
- Ogarnij się, czy coś. Tak, nadal cię niańczę. Nie łudź się, że wyjdę nagle i zostawię cię tu bez kontroli.
,,Niedźwiedź Aleksander"... - na to określenie Brock parsknął krótko. Krótko, bo w sumie tak patrząc po obrażeniach Zimowego, wcale nie były śmieszne.
- Dostałem informację, że będziemy korzystać z siłowni, później. Pewnie pod muszkę cię wezmą, ale z tego co rozumiem, masz zachować w ten sposób sprawność. Więc może nie zdechniemy z nudów. Może. Niczego nie obiecuję. - też spróbował zażartować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Lut 28, 2018 12:21 am

Mógł skorzystać z łazienki, miał dostawać posiłki... Ale wzmianka o siłowni już całkowicie zaskoczyła Jamesa. Uniósł brew, a po chwili skinął głową z aprobatą.
- W porządku - odpowiedział. Dobrze, że nie musieli patrzeć na siebie przez całe dnie. Poza misją nie spędzał czasu z ludźmi i niekoniecznie chciał wisieć nad kimkolwiek.
- Może być - powiedział, choć w gruncie rzeczy ucieszył się. Tak jak się domyślał - bezpośrednio jego pokój nie miał drzwi, więc nawet będąc teoretycznie u siebie, nie miał prywatności. Ale zaczynało mu się w tym miejscu podobać bardziej niż gdziekolwiek indziej.
Wszedł do łazienki i od razu podszedł do umywalki. Z drobnym trudnem ściągnął przez głowę biała bokserkę i odłożył ją na bok, żeby nie zachlapać. Pochylił się i obficie zamoczył twarz wodą, a później napił się bezpośrednio z kranu. Prysznic... Dawno nie miał zapewnionej aż takiej prywatności w łazience.
Przejrzał się w lustrze, stojąc do niego bokiem. Na bank miał połamane żebro... Lewy bok pokryty był dorodnym siniakiem.
- Za to się kiedyś odpłacę... - mruknął pod nosem.
Chwilę później wrócił już do pokoju, bluzkę trzymając w ręce. Położył się na materacu, ale bez planu pójścia spać, choć wyglądał na dalej zmęczonego.
- Idealne miejsce, żebyśmy wzajemnie skoczyli sobie do gardeł - pozwolił sobie zauważyć. - Zamknięto nas w pancernym bunkrze... Może mają nadzieję na to, że jak otworzą, obaj będziemy martwi - rzucił. Mało realna opcja. Obaj byli siłą Hydry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Lut 28, 2018 12:55 am

- Bardziej widzę to jako rozrywkę dla tych od kamer, po drugiej stronie - powiedział bez cienia wątpliwości, że było inaczej - Ale może ktoś nas sprawdza. Bez znaczenia, co nie? W komorze musiało być gorzej. - mruknął, łapiąc spojrzeniem powracającego Jamesa.
No pięknie, świetnie. Przecież miał się zdystansować, a właśnie w najlepsze rzucał z nim suchymi żartami. Co dokładnie miał nie tak z głową?
Zauważył kątem oka fakt, że Zimowy miał na boku paskudnie wyglądającego sińca. Choć w międzyczasie, gdy Żołnierz zniknął mu z pola widzenia, Brock powrócił do ćwiczeń, teraz znów zrobił przerwę.
Ponasłuchiwał chwilę, jak James oddycha. Oddychał płytko. Za płytko na to, żeby nic mu nie było.
Przecież miał się nie wtrącać. Nie włączać skrzywionej empatii, ani żadnych innych emocji. Tylko, że Barnes nieodmiennie przywodził mu na myśl zbitego psa, i nieodmiennie, gdzieś głęboko pod bagnem własnej wypaczonej psychiki, chciał tego psa wyrwać ze schroniska.
Zdecydowanie lepiej by było, gdyby po prostu się napił i nie myślał za wiele.
Zimowy Żołnierz miał przecież dobrą regenerację. Dużo lepszą, niż Brock mógłby pomarzyć.
- Sorry, nie mamy apteczki. - powiedział na głos, wracając do ćwiczeń. - Ale, jeśli zaczniesz rzęzić... Albo pluć krwią... Może ktoś od kamer zechcę taką przekazać.
Barnes znów wydawał się ludzki. Za ludzki. Wręcz wkurwiająco ludzki.
Jak dobrze, że Brock wyładowywał energię na czymś innym, niż myślenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Lut 28, 2018 8:19 am

- Tak, tu jest lepiej – odpowiedział bez zawahania. Faktycznie przez moment poczuł się jak na wakacjach… Jedzenie, kąpiele, drobna swoboda. I właśnie przez to nie za bardzo umiał odnaleźć się w tej nowej sytuacji, co rusz węsząc podstęp. Może to kolejny sposób na złamanie go? Pokażą mu odrobinkę normalnego życia, a potem znów zostanie siłą zaciągnięty do komory.
Tak, nie powinien liczyć na nic innego.
Może gdy zaśnie, obudzi się już z kapturem na głowie, ciągnięty przez Crossbonesa na swoje miejsce?
Nieznacznie uniósł kąciki ust w namiastce uśmiechu, zwracając w jego kierunku wzrok.
- Sądzisz, że kilka plastrów i woda utleniona połatają żebra łamane kijem bejsbolowym? - teraz to on pozwolił sobie na żart. Zaraz jednak znów skupił się na obserwowaniu sufitu. - To nic takiego, pewnie do jutra mi przejdzie. Ale… - zamilkł na chwilę, jakby raz jeszcze chciał przemyśleć to, co chce powiedzieć. - Czasami podejrzewam cię o empatię – stwierdził. Bez wyrzutu, kpiny czy odrobiny żartu. Nie. Zabrzmiał zupełnie poważnie, choć był tym nieco zagubiony. Nie przywykł do tego, żeby ktokolwiek się o niego troszczył i czuł się dziwnie, gdy już tego w najdrobniejszym chociaż stopniu doświadczył.
- Jeśli się nie mylę, to jestem nawet wdzięczny – mruknął bez większych emocji. Nawet medycy, gdy dostawali go konkretnie rannego po jakiejś misji, nie troszczyli się. Wykonywali swoją pracę bez większego zaangażowania, traktując nieprzytomnego Jamesa jako materiał, na którym można swobodnie eksperymentować.
Oczywiście - podejrzewał, że zachowanie Crossa to również podstęp Hydry. Lubili bawić się jego psychiką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Lut 28, 2018 4:57 pm

Brock najpierw zamrugał w zdziwieniu, a potem przymrużył oczy.
Wbił spojrzenie w ścianę. Z wolna dobrał słowa.
- W mojej robocie empatia nie jest oczekiwana. Mogłaby wręcz ostro przeszkadzać. - powiedział powoli - Ale... W pewnym sensie... odpowiadam za ciebie, Zimowy. - tym razem nie użył słowa ,,niańczę". - I robię to tak, jak uznaję za stosowne.
Nie rzucił: ,,Nic osobistego, Zimowy". Nie. Nie tym razem.
- Myślałem raczej o tym, żeby obwiązać cię bandażem uciskowym, żebyś przypadkiem się krzywo nie zrósł, kozaku. Bo potem łamaliby ci kość ponownie. Trochę bez sensu, nie? Tak robią laboratoryjni?
Kiedy znowu gadali sobie jak dwóch starych kumpli, to znowu mąciło mu w głowie.
Ale nie mógł patrzeć teraz na Jamesa i nazwać go cyborgiem, bo - no cóż - ten za emocjonalny był jak na cyborga. Nawet spróbował się do niego uśmiechnąć i żartować. Cyborgi tak nie robiły. I nie dziękowały. Na pewno nie.
- A plaster to raczej bym ci na usta przykleił, bo jak będziesz tak dalej gadać, to pomyślę jeszcze, że potrafisz być miły. - zażartował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Lut 28, 2018 5:45 pm

No tak, to wytłumaczenie było całkiem sprawne i dobre. James postanowił nie drążyć tematu, ale jednocześnie i nie do końca wierzył Crossowi. Widział przecież, jak ten zabija bez opamiętania, więc nie podejrzewał, że cokolwiek mogłoby wzbudzić w nim empatię. Skinął jedynie głową, potwierdzając, że przyjął taki stan rzeczy, ale nic ponad to.
- Mm - mruknął, dotykając stalową dłonią sinego boku. - Myślę, że trochę za późno - przyznał po chwili zastanowienia. - Z moją regeneracją, są właśnie w trakcie składania się i jeśli już coś miało pójść nie tak, to poszło - przyznał, nie patrząc na niego. Dziwnie się czuł, gdy ktokolwiek zwracał na niego uwagę w ten sposób... Było mu nieswojo. I jednocześnie miał wrażenie, że w pewien sposób wypominano mu jego słabość, zależność od innych. Głupie, spaczone myślenie Żołnierza.
- Poza tym, pewnie kiedyś znów coś odpierdolę i go wkurwię. Więc kolejnym łamaniem nie przejmowałbym się, pewnie kiedyś zdarzy się przy okazji - stwierdził jak gdyby nigdy nic. Choć fizycznie faktycznie odczuwał ból, to jego psychika uznawała, że tak ewentualnie musi być. Zrobił coś niezgodnie z rozkazem, spotykała go kara. Nie myślał o tym w kategoriach Alexander musi się wyżyć. Nie, twierdził raczej, że ponosił zasłużone konsekwencje swoich wybryków.
- Jestem co najwyżej obojętny - mruknął.
Chwilę później zabrzmiał telefon Brocka. James tym razem nawet nie ukrywał, że przysłuchuje się rozmowie, spodziewając się jakiejś paskudnej komendy dotyczącej jego samego.
- Crossbones, zostanie wam dostarczona kolacja za chwilę. Zimowy ma być skuty. I ma siedzieć w pokoju, bo pożegnacie się z żarciem na cały pobyt tam - odezwał się głos po drugiej stronie słuchawki. - Z kolacją idą ręczniki i jakieś cichy, żebyście nie zatęchli tam do reszty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Lut 28, 2018 6:04 pm

Wysłuchał jego wyjaśnień, tym razem przyglądając się jego mimice.
Obojętny. Jasne. Gówno prawda.
- A co ostatnio spierdoliłeś? - dopytał, nie rozumiejąc w zasadzie, dlaczego Zimowy oberwał.

- Tajest. Przyjąłem. - rzucił do słuchawki, i połączenie się zakończyło. Wstał raźno.
- No dobra, Zimowy. Będzie żarcie. Masz być skuty i idziemy tam - wskazał odpowiednie pomieszczenie - Nie rób problemów, bo oberwie się nam obu. Nie wiem na ile to mógł być żart, ale wedle instrukcji mogą zacząć nas głodzić, jeśli coś odkurwisz. Uwieerz mi, co jak co, ale ja nie cierpię być głodny. Nie jestem cyborgiem. Ręce. - zarządził, podchodząc do niego, i wyciągając kajdanki - Heh. Wydaje mi się, że serio masz teraz jakąś taryfę ulgową, bo mówili też coś o ciuchach na zmianę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Lut 28, 2018 6:10 pm

- Paralizator - odpowiedział bez większych emocji na jego pytanie. W końcu za to dostał wpieprz. I za ogólną niesubordynację.
Przyznając się do tego, że wiedział, co zjebał, jednocześnie przyznał się do tego, że pamiętał. Mimo czyszczenia umysłu wiele w nim zostawało, ale równocześnie bardzo dużo uciekało. Najgorszy był jednak fakt, że niektóre wydarzenia zaczynały mu się mocno pierdolić, a głowa przekłamywała prawdę.
Nie zamierzał tym razem świrować, samemu będąc już głodnym. Miał znacznie szybszą przemianę materii, więc posiłki dwa razy dziennie najpewniej będą wyczekiwane przez niego z utęsknieniem.
Podniósł się z miejsca i odwrócił się tyłem do Crossbonesa, pozwalając się skuć w ten sposób bez słowa. Obaj dobrze wiedzieli, że unieruchomienie mu rąk z przodu generalnie niewiele daje, bo tak mógł bez większego problemu kajdanki rozerwać. Z tyłu też mógł, ale to wymagało większego wysiłku.
Dał się zaprowadzić do wyznaczonego pomieszczenia i po prostu czekał, stojąc na jego środku.
Obiad dostarczył im jeden z oddziału szturmowego. Ten sam, który przed Barnesem trząsł gaciami.
- Jeszcze cię nie zajebał? - mruknął, podając Rumlowowi dwa opakowania całkiem jeszcze ciepłego obiadu i zapakowaną paczkę z jakimiś ubraniami. Dresowe spodnie, kilka koszulek, nic specjalnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Lut 28, 2018 7:20 pm

- Mam się świetnie, dzięki. -odparł, uśmiechając się kątem warg i odbierając od niego rzeczy. - Zmiataj, zanim zmieni zdanie. - Nie, żeby pomyślał przez monet, że ktoś interesuje się jego stanem (było to zawodowe zdziwienie szturmowego, nic więcej) ale Brock wrócił chwilowo do lepszego humoru.
Kiedy na powrót pozamykali drzwi, Rumlow odniósł żarcie na prosty, drewniany stół i zostawił na krześle ciuchy. Poczuł się z tym nagle jakoś tak strasznie normalnie. Jakby wcale nie siedzieli zamknięci w bunkrze niczym więźniowie, tylko naprawdę mieli jakieś wakacje.
A może Żołnierz nie będzie bardzo odjebywać? Może jedynie trochę? Istniała zawsze szansa, że dadzą radę spędzić te kilka dni inaczej, niż próbując się wzajemnie pozabijać. Ale nie bardzo w to ufał. Wrócił do Jamesa.
- Jest żarcie, jest przesyłka. Wszystko zgodnie z założeniami. - oznajmił, w jakiś sposób nagle zaniepokojony tym stanem rzeczy. Podrapał się po karku i podszedł, aby rozkuć Zimowego - Aż dziwne. - powiedział ciszej, uwalniając jego ręce. Jakoś wcale nie wierzył w dobre intencje Hydry, jeśli chodziło o Żołnierza. I siebie. - Szczególnie po naszej akcji z paralizatorami i tej kolejnej, z doktorkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Sro Lut 28, 2018 9:09 pm

James praktycznie nie słyszał ich rozmowy. Dopiero kroki Rumlowa, gdy ten zbliżał się do pomieszczenia.
- Mhm - mruknął, dając się rozkuć. James nie miał w sobie aż takich wątpliwości, bo dobrze wiedział, że prędzej czy później oberwie za prawdopodobnie skasowanie medyka. Normalna sprawa, zwykle po czymś takim mu się dostawało w różne sposoby... Często bardzo wymyślne.
- Wydajesz się zdziwiony - dodał, wolnym krokiem ruszając w stronę wyjścia, chcąc jak najszybciej dobrać się do jedzenia. Niekoniecznie myślał racjonalnie, ale to raczej nigdy nie było jego domeną.
- Jestem ciekaw czy codziennie będziemy dostawać to samo do żarcia, czy może raz na jakiś czas coś innego... - mruknął. Mając niemal zupełną swobodę w poruszaniu się po bunkrze, czuł się trochę niepewnie. Jakby zaraz jednak ktoś miał się wściec, że akurat poszedł nie tam, gdzie trzeba lub był tam zbyt długo. Ruszył w stronę pomieszczenia, które mogłoby być kuchnią, gdyby nie było tak zimne i surowe, pozbawione jakichkolwiek sprzętów. Ale jak się dobrze domyślał, stało tam jedzenie.
- Serio? - odezwał się, gdy rozpakował posiłek. - Założę się, że tobie też nie dali ani noża, ani widelca - powiedział, pokazując na łyżkę i pokrojonego już kotleta. Nie wydawał się jednak tym zdziwiony... Gdy miał tak dobre dni jak tym razem to nawet cieszył się z ostrożności. Chujowo byłoby mu teraz zajebać Crossa...
Jeszcze nim usiadł, skosztował mięsa, przegryzając w trakcie zajmowania miejsca. I momentalnie zamilkł, skupiając się tylko na tym, żeby jak najszybciej zjeść nim ktokolwiek stwierdziłby, że można mu to już zabrać. Tak, tym razem był już nieco łakomy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 01, 2018 12:32 am

Cóż. Rumlow był dużo bardziej ciekaw tego, ile czasu Barnes wytrzyma bez szajby, niż tego, co akurat dostaną na kolację. Naszło go nagle na głębsze przemyślenia, kiedy podliczył sobie w myślach, ile tak naprawdę schodzi Zimowemu na gojenie ran. I jakby nie liczył, tak był pewien, że w trakcie tej posiadówki pod ziemią, tym razem naprawdę musiał go trzymać na dystans.
Za pierwszym czy drugim razem, pewnie tłukliby się jak zwykle. Ale potem James by się zagoił, a Rumlow z pewnością nie. To był ten jeden jedyny minus nie- bycia cyborgiem. Zdawało się, że najemnik musiał powstrzymać swoje zapędy do siłowych utarczek, a postawić raczej na spokój i strzykawki, jeśli mieli przetrzymać więcej godzin w swojej obecności. Zawiało mu nudą. Ale w końcu to on był tutaj tym ,,odpowiedzialnym", jakkolwiek idiotycznie nie brzmiałoby to określenie w stosunku do jego osoby, szczególnie, kiedy się złościł.
- Gdyby dali nam noże, zszedłbym ze śmiechu. - parsknął Brock, również zabierając się za jedzenie - Oznaczałoby to tyle, że to nie bunkier, tylko arena, i ktoś obstawia zakłady, ile damy radę usiedzieć bez mordobicia. Dziś od twojej pobudki w komorze było to jakieś... półtorej sekundy.
Pomimo całego wypracowanego wiekiem rozsądku, Brock nie należał do osób, które są cierpliwe. W przeciwieństwie do Jamesa. Poza tym, non stop musiał coś robić, żeby za dużo nie myśleć. Dlatego pilnowanie Zimowego w tym zamknięciu było nawet wyzwaniem. Bo nie chodziło jedynie o to, czy Żołnierzowi nie przestawi się jakaś klepka w mózgu, ale też czy jakaś inna nie przestawi się przypadkiem Crossbonesowi. Nikt tego wcześniej nie sprawdzał. Nikt nie wiedział, co wyniknie z trzymania ich dłużej razem.
Brock nie śpieszył się specjalnie z jedzeniem. Zawsze to było jakieś zajęcie.
- Na twoim miejscu zrobiłbym małą przerwę - powiedział spokojnie, wskazując na jego posiłek - Zwykle karmili cię rurkami. Przeciętny śmiertelnik najpierw żyłby kilka dni na papkach, zanim jego żołądek mógłby tknąć coś innego. - rzucił dla przypomnienia, kiedy w bardzo odpowiedzialny sposób przypomniał sobie, że mieli tylko dwa posiłki dziennie, i że racjonowanie ich nie byłoby super głupie. - Ale nie wiem jak to działa u Co-Najwyżej-Obojętnych kolesi ze stalową ręką. - zażartował. - Ja zostawiam część na później. Żarcie dwa razy dziennie może być nieźle frustrujące.
To nie tak, że się martwił, czy był nadopiekuńczy. Potrafił jednak dowodzić i znał życie, i każdemu ze swoich byłych podwładnych powiedziałby w tym wypadku dokładnie to samo. Że lepiej uważać. I trochę pomyśleć. W takich chwilach, o ile się nie lali, traktował Zimowego jak niezbyt dostosowanego do życia dzieciaka. Dużego dzieciaka ze stalową łapą, co rozkurwia ludzi z łatwością deptania mrówek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 01, 2018 8:03 am

Dla każdego normalnego człowieka ten posiłek byłby raczej przeciętnej jakości. James jednak zajadał się ze smakiem, nie pamiętając kiedy ostatni raz mógł zjeść pełnowymiarowy, normalny obiad. Mogliby podać mu jakąś papkę, a on i tak byłby cholernie zadowolony…
Słysząc jednak słowa Crossbonesa, faktycznie przystopował i na moment odłożył łyżkę. Naszła go myśl, że ci z dowództw są naiwni. Przecież nawet nie potrzebowali jakichkolwiek sztućców, żeby się pozabijać, jeśli zechcą.
- Ej, Brock – odezwał się. - Co zrobisz z medykami? - tak, James wiedział i pamiętał, że to właśnie Rumlow odstawił go do bazy, a potem zniknął. Wiedział, co było nagrodą za skazanie Barnesa na powrót do codzienności. Głowa Zimowego świrowała konkretnie i nie był już pewien, czy pewne rzeczy sobie dopowiada, czy one na pewno się wydarzyły… Miał wrażenie, że wręcz błagał Brocka o nie wracanie do hangaru. Tę myśl zostawił jednak dla siebie.
- Zamierzasz ich zabić? Prostym strzałem w głowę? - dopytał, szczerze tego ciekaw. - Rany… Co ja bym zrobił, jakbym dostał któregoś w ręce – odgarnął włosy z twarzy, uśmiechając się krzywo. - Na pewno nie zabiłbym go szybko i łatwo. Znęcałbym się, choć preferuję mord bez emocji, od razu… Ale nie w tym przypadku – podzielił się z nim, jednocześnie podświadomie sugerując. No bo dlaczego nie? Najwyżej Rumlow go wyśmieje.
Ostatnio deklarował, że nie chce się mścić. Tym razem jednak było inaczej.
- Sprawdzałeś już, co dalej planują ci wszczepiać albo ucinać? - przechylił głowę, obserwując. Jasne, że chciałby wiedzieć, co zrobią w przyszłości jemu samemu, ale nie zamierzał o to pytać. Nie poprosiłby Brocka o sprawdzenie tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 01, 2018 5:09 pm

Nie brzmiało to najlepiej; Zimowy Żołnierz pamiętający rzeczy, których nie powinien pamiętać. Zdaje się, ostatnio porażenia prądem nie przynosiły już oczekiwanego rezultatu.
Brock uniósł na niego spojrzenie nie tyle zaskoczone, co podejrzliwe.
Pamiętał bardzo dobrze, że jeszcze ostatnio James zapierał się, że z ich wspólnych wypadów pamiętał jeszcze mniej niż standardowo. I żadnych szczegółów. No, tym razem to było zdecydowanie szczegółowo zadane pytanie.
A może Hydra go sprawdzała w swój nowy, pokrętny sposób? Może ktoś kazał Zimowemu pytać o takie rzeczy, zanim Rumlow przybył do pracowni z komorą?
- Zabić? Tak, korciło mnie... Ale przemyślałem sprawę. - istotnie, Rumlow zdołał trzeźwo ocenić sytuację przez ostatni tydzień, i nabrać nieco rozumu - Wymyślę coś później.
W zasadzie nie znęcano się nad Rumlowem. Po prostu ktoś wykonał rozkaz - wczepili mu paralizator. Crossbones rozumiał wykonywanie rozkazów. Co nie znaczyło, że miał zamiar puścić całe zajście w niepamięć. Po prostu, gdy pierwsza furia minęła, nie miał już odruchu mordercy. Zasadniczo, rzadko zabijał bez rozkazu. Chyba że przypadkiem, lub w złości, ale to była inna historia. Zdecydowanie bardziej wolał poobijać im mordy i postraszyć. To dawało bardziej długofalową satysfakcję. Pokłady jego bestialstwa uaktywniały się jedynie w bardzo szczególnych przypadkach; 1. ktoś płacił mu za znęcanie się, 2. ktoś nie dotrzymał z nim umowy, 3. miał piekielnie zły dzień. Dowództwo zarzekało się, że nie miało kontroli nad planami laboratoryjnych, i zanim Brock wykonałby ruch, zamierzał dokładnie prześwietlić sytuację.
- Strzał w głowę należy się tylko tym, do których nie mam nic osobiście. - powiedział, uśmiechając się krzywo do własnych myśli. Założył ręce, rozpatrując jego pytanie - Choć mało mam frajdy z obijania mord chuchrom, wątpliwe, bym skusił się w takim wypadku na użycie broni. - wyjaśnił.
Zatłukłby ich gołymi rękami. Tak, właśnie tak... Jeśli miał coś do kogoś osobiście, równie osobiście załatwiał sprawę.
- Na tą chwilę skupiam się raczej na tobie. - tym razem uśmiechnął się w nieco inny sposób. Rozbawiony. - Wrzucili ci już paralizator na miejsce, James?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 01, 2018 5:24 pm

Gdy prowadzono zwyczajna rozmowę z Jamesem widać było, że się gubił nieco we własnych myślach i całkiem szybko tracił zainteresowanie jednym tematem, przechodząc do drugiego. Elektrowstrząsy faktycznie działały na niego słabiej, ale wciąż niszczyły umysł mężczyzny. Nie można mu jednak było zarzucić, że zgłupiał. Może trochę zwariował, ale nie stał się debilem...
Jego ciało regenerowało się zbyt szybko, żeby doprowadzić go do stanu wegetatywnego.
- Miałem cię za mściciela zawsze, wiesz? - przyznał. Za większością najemników stała jakaś historia, często bardzo mroczna. Dlatego też Crossbones go ciekawił. On też musiał mieć jakąś motywację.
- Nie wiem - przyznał, marszcząc lekko czoło. - Ale chyba nie... Nie jestem pewien - dodał. Nie zauważył, żeby przybyła mu jakaś nowa blizna. Ale mogli przecież wykorzystać starą...
- Nawet jeśli... Trudno - stwierdził, wzruszając ramionami. Podniósł się z miejsca i podszedł do kranu nad niewielką umywalką, żeby napić się wody bezpośrednio z niego.
- Idę się kąpać. Tam nie będziesz chyba lazł za mną, nie? - upewnił się, wracając do Brocka uważnym spojrzeniem. Nie żartował, pytał zupełnie poważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 01, 2018 5:48 pm

Temat zemsty Brock omijał przy kamerach szerokim łukiem. Jeśli nie szerszym. Wyprałby się wszystkiego bez mrugnięcia okiem, gdyby miał choć cień podejrzenia, że ktoś zacznie się czegoś domyślać. Tak samo, jak nie chciał pokazywać do czego jest zdolny przed Jamsem, tak samo nie chciał podawać się na talerzu Hydrze.
Co do chuja... Barnes nie miał go mieć za mściciela, tylko jednego z kolejnych bezmózgich fanatyków organizacji... Rumlow chyba w którymś momencie zaczął wychodzić z tej roli. Nie za ciekawie.
- Ha. Jeśli będziesz tam siedział podejrzanie długo, albo przyjdzie ci do głowy nie odpowiadać na pytania, wejdę z pewnością - powiedział bez oporów, choć dopiero teraz zobaczył w myślach dziwność tej sytuacji - Nie utrudniajmy sobie życia - dodał - Nie chce mi się tam wchodzić tak samo, jak ty nie chciałbyś mnie tam widzieć.
Przechylił głowę, splótł palce.
- No i świetnie. Ja rozejrzę się po tych pancernych szafkach na górze. Może znajdę czajnik. Albo kawę. Marzę o kawie. Robi się późno. - zerknął na zegarek - Cukier to w ogóle byłby luksus - rozmarzył się na głos. Wstał, przeszedł obok niego i na krótki moment położył mu rękę na ramieniu.
- Nie rozpierdol tego prysznica, okej? A najlepiej niczego nie rozpierdol.- parsknął, pół żartem, pół serio. Ruszył w kierunku szafek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 01, 2018 6:13 pm

James chciałby nie utrudniać życia i sobie, i jemu, ale czasami po prostu nie potrafił… Jego agresja bardzo często budziła się bez jakiegokolwiek powodu i jednocześnie odbierała mu zdolność racjonalnego myślenia. Totalnie.
- Postaram się – odpowiedział zgodnie z prawdą, bo raczej nie byłby w stanie mu tego obiecać. Zerknął w kierunku wskazanych szafek i zmarszczył czoło. - Jak ty ich nie otworzysz, to ja to zrobię. Może bez rozpierdalania się obejdzie… - dodał, krótko zerkając na jego rękę. To nie było spojrzenie w stylu o, jaki miły dotyk lub trzymaj łapy przy sobie, zboczeńcu! Raczej… Był zdziwiony, nieprzyzwyczajony do kontaktu fizycznego bez konieczności spuszczenia lub dostania wpierdolu, a jednocześnie starał się zachowywać naturalnie. Tak, jak zachowywałby się człowiek.
- Okej. To idę. Jak znajdziesz kawę, pochwal się. Z pięćdziesiąt lat nie piłem… - powiedział, kierując się do wyjścia. Po drodze zgarnął reklamówkę z rzeczami – były ciuchy i dla niego, i dla Rumlowa oraz komplet ręczników. To też luksus.
Naprawdę nie pamiętał, kiedy ostatni raz miał przyjemność skorzystać ze swobodnej kąpieli, więc czym prędzej zniknął za drzwiami łazienki. Prysznic nie miał zasłonki, a jedynie dwie ścianki, żeby woda nie pływała wszędzie. Bez szału, choć to wciąż nie uśpiło zapału Żołnierza.
I trwało to chwilę. Krótką.
- Ja pierdolę! - warknął pod nosem rozjuszony. Nagi, stał już pod prysznicem, teoretycznie planując rozkoszować się przyjemnością… Problem był jeden. Nikt nie pomyślał o doprowadzeniu do schronu ciepłej wody. Lodowata. Ale mimo to, nie zamierzał rezygnować. Co to, to nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 01, 2018 6:45 pm

W zasadzie Rumlow go sprawdzał. Sprawdzał to, czy są jakieś specjalne wytyczne momentu, w którym Zimowy dostawał swoich ataków. Czy, na przykład, był to dotyk. Ton głosu. Może jakieś nieprzyjemne spojrzenie. Ale wszystko wskazywało na to, że ataki absolutnie nie zależały od czegokolwiek. Westchnął mimowolnie, powoli godząc się z faktem, że po prostu musiał mieć teraz oczy dookoła głowy dwadzieścia cztery godziny na dobę. O dłuższym śnie nawet nie marzył.
Brock poszedł przetrząsać szafki. O dziwo, znalazł i czajnik, i kawę. Była nawet herbata i cukier. Albo nie zdążyli tego wszystkiego powynosić, zanim zawlókł Żołnierza do schronu, albo faktycznie mieli razem jakieś przedziwne wakacje.
Porozstawiał rzeczy na stole, coraz bardziej czując się swojsko. Jego mieszkanie nie należało do cudów estetyki. Było żołnierskie i proste. Co jakiś czas zawalane nową bronią lub sprzętem. Bez cudów na kiju, obrazów czy dywanów.
Do pełni szczęścia brakowało mu tylko psa. Tak, Rumlow miał psa. Albo inaczej - często przychodził do miejsca, gdzie przebywał jego były podopieczny. Zanim jeszcze Brock przystąpił do Hydry, w jednej akcji, którą dowodził, trzeba było wyszukiwać rannych spod gruzów budynku. Użyto owczarków niemieckich. Jeden z nich, wyciągając dziecko spod rumowiska, został częściowo przywalony betonem. Nikt nie podjął wysiłku, aby go ratować. Prócz Rumlowa. Bo on się zaparł, i choć wiadomym było, że pies nie będzie działał dłużej w służbach, Rumlow wziął go pod opiekę. Ochrzcił go imieniem Ares i przynajmniej miał już po co wracać do mieszkania, które przestało być tak cholernie puste. Ale potem, po paru latach, gdy jego misje potrafiły się przedłużać do nawet kilku dni, musiał przekazać go w lepsze miejsce. Czystym fartem Aresa przygarnęła sąsiadka. Starsza pani, bezdzietna, jeszcze nie w wieku, który nie pozwalałby na spacery. Rumlow, kiedy wracał już z misji, zabierał psa z powrotem do siebie. Zresztą, nowa opiekunka sama to proponowała. Pies był bardzo z nim związany i nawet najlepsza opieka nie dawała tego, co w psim, szczerym pojęciu, robiła obecność Rumlowa.
Chyba tylko dlatego Brock miał opory przed mordowaniem zwierząt.
- Zimowy, co jest? - zapytał, słysząc złość w jego głosie. Zostawił zalaną wrzątkiem kawę i podszedł do drzwi, oczekując odpowiedzi.
Odruchowo przygotował się do konfrontacji. To mógł być pierwszy przejaw aktywacji trybu Zimowego Żołnierza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 01, 2018 6:59 pm

I wakacje szlag jasny trafił. Wykąpać się było fajnie, ale zimna woda nie działała na niego już tak dobrze.
- Nic, kurwa. Nic! - warknął, zwracając pełne niechęci spojrzenie w kierunku wejścia. - Zapomnij o luksusie. Woda jest zimna jak diabli. Założę się, że jest podłączenie do ciepłej, ale po chuj… – skomentował. Jasne, że na misjach znosili gorsze warunki… A w przypadku Jamesa to samo przebywani w Hydrze było gorszymi warunkami niż schron. Niemniej jednak, nastawił się na coś innego i jego wyobrażenia zostały brutalnie zderzone z rzeczywistością.
Prysznic jednak nie aktywowałby Zimowego Żołnierza. Właściwie im dalej od prania mózgu, tym bardziej ludzki i normalny się wydawał, choć nieco bardziej zdekoncentrowany, odrobinę przeciążony informacjami i bodźcami, jakie do niego w ciągu dnia docierały. Nie był przyzwyczajony do pamiętania, stąd to ciągłe zagubienie…
Procedura Żołnierza mogła być uruchomiona kiedykolwiek, ale z większym trudem. Najbardziej Zimowym był zaraz po obudzeniu.
- Nie świruję, Brock – dodał zaraz z cichym westchnieniem. Trochę współczuł Crossbonesowi. Nie dość, że na kilka dni odcięli go od żywych, to jeszcze skazali na towarzystwo popierdolonego cyborga. Dobrze wiedział, że gdyby Rumlowowi dano wybór, to nie siedziałby w tym miejscu. Bez względu na kasę.
- Uprzedziłbym nim zaczynam świrować, gdybym mógł – przyznał szczerze, ale powiedział to już na tyle cicho, żeby mieć niemal pewność, że mężczyzna po drugiej stronie ściany tego nie usłyszał.
Zakręcił wodę i sięgnął po ręcznik, wycierając się pobieżnie. Raz jeszcze przejrzał się w lustrze, tym razem oglądając plecy. Nie wydawało mu się, żeby cokolwiek doszło do kolekcji blizn… Ale nie był pewien. Nie wszystkie z nich zapadły mu w pamięci. Naciągnął na siebie dresowe spodnie i jakiś zwykły, nieco opięty t-shirt, po czym opuścił łazienkę, odruchowo rozglądając się Corssem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 01, 2018 7:36 pm

Crossbones nie odszedł od drzwi, dopóki te się nie poruszyły.
Wcześniej nie podejrzewałby Jamesa o dobre zamiary, wolał już przyjąć, że Żołnierz faktycznie potrafi być tylko obojętny, ale tym razem dosłyszał, co tamten dopowiedział. I szybko ukrył zdziwienie.
- Och, błagam, nie przyszło mi do głowy, że będą tu jakieś luksusy - powiedział szczerze - Wątpiłem nawet w herbatę. Ale jest, i kawa. Oba kubki są na stole. - oznajmił, przekazując między słowami, że pomyślał o wcześniejszych słowach Barnesa co do chęci na kofeinę - Można cukier potraktować tu jako luksus. Zawsze to jakieś kalorie.
Uspokoił się. Skoro Barnes nie odjebywał, Cross mógł spuścić z tonu. Nie wiedział jednak, czy jak tak dalej pójdzie, sam nie dostanie pierdolca. Nie był nigdy na misji, gdzie non stop, parę dni z nocami, musiałby utrzymywać wzmożoną czujność.
Długotrwały, kumulujący się stres w naturalny sposób mógł przekształcić się u niego w napad agresji. Lub frustrację. Dlatego też trochę rozumiał zachowanie Zimowego. I jego teraźniejszą niepewność. Przecież życie Żołnierza nie obejmowało podejmowania własnych decyzji i odpoczynków w bunkrze. Był mrożony od misji do misji, i nie miał prawa pamiętać niczego ważniejszego.
- Wyluzuj trochę - powiedział, wracając do kuchni i siadając na krześle, żeby zabrać się za kawę- Jak coś, mam karty przy sobie. Możemy zagrać, żeby nie dostać pierdolca z nudów. - spojrzał na zegarek - Dwudziesta pierwsza. Tam na górze pewnie robi się już cicho. - wziął łyka, zabębnił palcami o stół i pokiwał na nogach krzesła.
Bezczynność go przerastała. Stwierdził, że prędzej czy później wróci do ćwiczeń. A potem się wykąpie.
- Ile trwała twoja najdłuższa misja?
Patrzył na Jamesa kątem oka. W zasadzie całkiem dobrze się na niego patrzyło, kiedy akurat nie próbował mu przypierdolić. Coraz lepiej, kiedy schodziły z niego siniaki. Kiedy tylko Rumlow się na tym złapał, szybko wbił wzrok w zawartość kubka.
O nie, nieee. Jeszcze czego. Było dużo bezpieczniej, kiedy się nienawidzili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 01, 2018 7:49 pm

James obejrzał się na niego, marszcząc lekko czoło. No tak, mógł się spodziewać, że Crossbones będzie stał pod drzwiami, żeby jak najszybciej go spacyfikować. Jamesowi już prędzej przyszłaby do głowy próba przebicia się przez ściany bunkru niż wyjście bezpośrednio drzwiami. To nie mogłoby się udać. Nie z Brockiem na karku.
- Ciepła woda w moich czasach była luksusem. W waszych chyba standardem – stwierdził. W pierwszym odruchu chciał wcisnąć ręce do kieszeni spodni, ale szybko się zreflektował. Kiepski pomysł, zbyt małe prawdopodobieństwo obrony przed ewentualnym atakiem. Ruszył zatem po prostu w kierunku kuchni i usiadł ponownie przy stole, ujmując kubek w obie ręce. Przyjemne ciepło… Jak na osobę nazywaną Zimowym Żołnierzem to nieszczególnie przepadał za zimnem.
Chętnie skosztował niesłodzonej kawy. Tęsknił za tym smakiem do tego stopnia, że mimowolnie uśmiechnął się pod nosem, rozkoszując się aromatem. Zmrużył powieki, na krótki moment zapominając o mówiącym do niego Rumlowie. Tak, to było przyjemne. Mogło zrekompensować lata w komorze kriogenicznej jak i zimny prysznic.
Wolał nie dopowiadać sobie, że jest tak dobra, bo robił ją Brock.
- Mm? - spojrzał na niego po dłuższej chwili, lekko marszcząc czoło. - Dwa dni. Po trzecim, zaczynam mieć wątpliwości i… Przestaję słuchać – powiedział, lekko wzruszając ramionami, jakby to nie było nic wielkiego. - No… Nie tak, że wiesz. Nagle ogarniam co i jak. Po prostu… Błąd systemu. Tak to wygląda – sprostował zaraz, nie podnosząc na niego wzroku, obserwując parujący napój w kubku. - Zwykle jestem całkiem posłuszny. Do dwóch dni.
Na wzmiankę o kartach, prychnął pod nosem.
- Mamy kilka opcji na rozrywkę. Możemy grać w karty, obijać sobie mordy, patrzeć w ścianę, pieprzyć się, ćwiczyć, rzucać w siebie talerzami – rzucił zupełnie luźno i swobodnie, kompletnie ignorując niepoprawność swojej wypowiedzi. - Możemy zatem… Grać w pokera. Umiesz? - zaproponował zaraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 01, 2018 8:40 pm

- Co. - Crossbones złapał potężną zwiechę systemu, kiedy w wypowiedzi Zimowego padło ,,pieprzyć się'. Po prostu złapał zwiechę, jakby coś wyraźnie nie zaskoczyło mu w mózgu.
Dlaczego Zimowy wymienił to na swojej liście rzeczy możliwych do robienia w bunkrze? Z nim?
Nagła wizja tego, że rżną się w najlepsze, nagrywani zewsząd przez pojebanych doktorków, wywołała w nim trudne do określenia odczucie.
- Poker, tak. - zamrugał w końcu trzeźwiej, i wyciągnął karty.
Szybko wziął słowa Zimowego za głupi żart. Wygonił z myśli nagłą scenkę, w której wpycha Żołnierza do łazienki, i odkręca wodę, żeby żaden pojeb nie słyszał tego, co robią...
- Tsk. Czasami żałuję, że masz tak strasznie nachrzanione w głowie, James. - prychnął. Był zły na siebie, że choć przez chwilę wziął go na poważnie.
Przetasował, będąc myślami gdzieś daleko.
- Nie przypuszczałem, że błędy systemu pozwalają ci na pieprzenie, Zimowy. - powiedział równie obojętnie, popijając kawę. Ale zanim zdołał skontrolować ton głosu, Barnes z powodzeniem mógł wyczuć w tym wyzwanie. - Jakiś specjalny rodzaj? - rzucił, wracając do tematu kart.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James B.I will bite you
avatar

Data przyłączenia : 25/02/2018
Liczba postów : 484


Cytat : Gucci, Gucci, Prada, Prada
Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 01, 2018 8:47 pm

Na reakcję Crossbonesa, James uniósł brew, nie do końca rozumiejąc, co niewłaściwego powiedział. Gdy zrozumiał, pokręcił głową i wzruszył ramionami, nie mając pojęcia, jak się wytłumaczyć. Okej, zagalopował się, przesadził… Tak, z całą pewnością przesadził.
- Błędy systemu pozwalają na wiele – mruknął jedynie, zerkając na niego raz jeszcze, zaraz wracając spojrzeniem do kart. Co jak co, ale nie zamierzał dać się ciulać w grze, dlatego już od samego początku obserwował uważnie ruchy Brocka.
- Tradycyjnie, rozbierany – stwierdził. Skoro już raz pozwolił sobie na przesadny żart, to dlaczego nie mógł zrobić tego ponownie? W tym momencie jego wzrok i głos także miały zachęcić Rumlowa do wyzwania.
- Gdybym miał kasę, proponowałbym na zakłady… - wyjaśnił. - Nie no, jaja sobie robię… Po prostu, grajmy. Tradycyjny. Pięć kart w ręce i dawaj. Wymieniamy do trzech maksymalnie – powiedział, starając się wyczuć, gdzie tak naprawdę leży granica i na jak wiele ewentualnie mógłby sobie pozwolić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 451


Male


PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    Czw Mar 01, 2018 9:26 pm

W tym momencie Cross serio żałował, że z ich dwójki musiał być ,,tym z mózgiem". Rzucił Barnesowi dłuższe spojrzenie, próbując dociec, na ile Żołnierz mówił żartem, a na ile serio.
- Rozbierany, mm? Chciałbyś zrobić striptiz mnie, czy tym od kamer? - zapytał, przechylając głowę. To nie była drwina. Nie miał tego w głosie. Było w tym raczej... zaciekawienie. Bardzo jawne.
Rumlow już wyraźnie nie był myślami przy kartach. Jego skupienie odpłynęło w zupełnie innych kierunkach.
- Dobra. Żarty żartami. Nie wiem, co siedzi w głowie cyborgom, ale mój tok myślenia słabo obejmuje twój poziom dowcipu. - mruknął.
Wzięli karty.
Dlaczego teraz w ogóle nie mógł się skupić?
- Kawka, karty... Prawie jak w domu - zauważył - Przydałby się tytoń, albo whisky. Moglibyśmy wtedy nawet poudawać kumpli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Gotowi do rozkazów    

Powrót do góry Go down
 
Gotowi do rozkazów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 21Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 12 ... 21  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: