CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Dare or Die...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Dare or Die...   Nie Paź 29, 2017 9:05 pm



Przyszłość. Technologia poszła do przodu na taką skalę, że nikomu nigdy się nie śniło. Latające pojazdy, roboty, androidy, cyborgi... W sumie nic nie jest już niewykonalne. Potrzeba jedynie wiedzy i talentu. Właściciel korporacji zajmującej się budowaniem broni, jak i rozwojem nauki, tworzy sobie jedynego w swoim rodzaju androida. Wyposażony w sztuczną inteligencję jednak na tyle okrojoną, by nie mógł się sprzeciwiać... Czy aby na pewno?
Android służy jako zabójca. Ma na koncie setki morderstw na zlecenie od swojego właściciela. Nigdy się nie zawahał pociągnąć za spust czy poderżnąć gardło. Nigdy też nie miał żadnego ale. Wysyłany do udziału w wojnach, bitwach, na lądzie i w powietrzu - nigdy nie zawiódł aż do czasu...
Miało to być normalne zlecenie. Zabicie naprzykrzającej się bossowi rodzinki. Wszystko poszło gładko. Pan domu, pani domu, ich córka... Wszyscy zginęli we śnie. Tylko ich syn akurat zarywał kolejną nockę na komputerze. Niby nic niezwykłego ale... Ów android nie potrafił go zabić. Widząc błagającego chłopaka jego palec nie chciał nacisnąć na spust... Postanowił więc go porwać i okłamać bossa...

Android - Arkash
Chłopak - E.T.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Nie Paź 29, 2017 9:40 pm




Imię: Carter
Nazwisko (Opcjonalne): Nakada
Wiek: brak danych
Wzrost: 192
Waga: brak danych

Charakterystyka: Droid nowej generacji
numer seryjny: NTZ900, przeznaczenie: model wojskowy; oprogramowania: snajper, negocjator, ochroniarz, pilot, inżynier.

Usposobienie: Informacja szyfrowana, dostęp tylko dla właściciela.

* NTZ900 widywany bywa z robotem snajperskim. Zastosowania robota: czujnik termiczny, kamera noktowizyjna, działko, proste AI z dostępem do chmury informacyjnej. Lata i jeździ. Możliwe rozbrajanie bomb.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Nie Paź 29, 2017 10:01 pm


VITALIY CHAYKOVSKY

Wiek: 23 lata
Pochodzenie: Nowa Rosja
Zawód: Żaden / hobbistycznie zdolny programista tudzież haker
Profil medyczny: Rozległe uszkodzenia ciała w skutek wypadku samochodowego 4 lata temu. Ręce, oczy i prawe płuco zastąpione mechanicznymi protezami. Komplikacje po operacji, ciało odrzucało części mechaniczne. Wymagane regularne branie tabletek.

Ciekawostki:
- Ma alergię na kurz. Kicha potwornie.
- Ma pasję do komputerów i do grzebania w nich. Jest programistą z zamiłowania i wiele swoich programów dla bezpieczeństwa trzyma w prywatnej chmurze.
- Nie chciał być żadnym potworem więc nie zgodził się by jego mechaniczne części jakkolwiek ułatwiały mu życie. Ich funkcje dodatkowe zostały wyłączone.

Więcej na fabule ;)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Nie Paź 29, 2017 10:39 pm

Bolało. Cała głowa go bolała, ba, to nawet zbyt delikatne słowo, bo napierdala bólem jakby miał migrenę. Próbował otworzyć oczy i rozejrzeć się w miarę trzeźwym spojrzeniem gdzie jest jednak nadal miał "mroczki przed oczyma". Musiał czekać aż źrenice znów się wyregulują i dostosują do światła w po mieszczeniu. W sumie jakiego światła? Ledwo co je tutaj dostrzegał. Panował półmrok. Poruszył się ale to tylko dało mu do zrozumienia, że z tego nici. Miał związane ręce i nogi. Leżał na ziemi. Sapnie niezadowolony z tej sytuacji ale wspomnienia dopiero do niego dochodziły. Gdy doszły nie było już tak różowo. Spiął się niemal od razu i zaraz zaczął panicznie rozglądać. Błagał wszystkie bóstwa na świecie, by to co pamiętał było tylko snem, wynikiem narkotyków, albo czegoś innego... Nie mógł krzyczeć przez zakneblowane usta więc był zdany na łaskę tego kogoś. No właśnie... Jedyne co pamiętał to dziwnego mężczyznę, wyglądał jak komandos albo ktoś z sił specjalnych... Zabójca? A może to też były zwidy. Szarpał się jednak chcąc jakoś się uwolnić. Nie mógł tak leżeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Nie Paź 29, 2017 11:40 pm

Więc tak. Rozkaz nie został wykonany - jeszcze. NTZ900 siedział poza zasięgiem wzroku swojego celu. Proste krzesło wykonane ze stali odbijało mdłe światło trzech czerwonych diod, świecących ponad antywłamaniowymi drzwiami.
NTZ900 trwał nieruchomo. Może poza tym, że trzymał palec na spuście i karabin wyborowy KBU-01 drgał co jakiś czas, jakby miał zaraz wystrzelić w ścianę.
- Nie wierzgaj. - powiedział droid, nie mając żadnego wyrazu w głosie - Denerwują mnie gwałtowne ruchy.
Chłopak mógł usłyszeć, jak mężczyzna wstaje. Zostawił broń. Lampki nad drzwiami zalały go niemiłym oczom poblaskiem.
- Jest na ciebie zlecenie. Ktoś chce twojej śmierci. - droid przystanął, spoglądając na chłopaka zza szkieł okularów noktowizyjnych - Uratowałem cię. Bo ktoś inny chciał, żebyś żył. - dodał, zakładając ręce - Niestety, twoja rodzina, zdaje się, nie miała już tego szczęścia.
Carter wymyślił to na poczekaniu. Nie miał planu, co zrobić z chłopakiem, jak już upozoruje jego śmierć i zawiezie go w bezpieczne miejsce. Co gorsza, nie miał też pojęcia, po cholerę w ogóle to zrobił. To była pierwsza irracjonalna rzecz, której dopuścił się w całej swojej niechlubnej historii.
- Na podstawie instynktownych ludzkich zachowań podjąłem działania zapobiegawcze, mające na celu ograniczenie ci swobody dla twojego bezpieczeństwa. Traumy pourazowe bywają trudne do przewidzenia. Wybacz.
Kiedy chłopak przestał się rzucać i spojrzał na niego w bardziej spokojny sposób, droid kontynuował:
- Pozwolę ci mówić. Jesteś pod ziemią. Krzyki ci nie pomogą. Ale zdecydowanie zaszkodzą konwersacji.
Ściągnął mu knebel z ust i wrócił na poprzednie miejsce na krześle.
- Przekonaj mnie, że mam cię zostawić przy życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Nie Paź 29, 2017 11:54 pm

Vitaliy był w szoku. Kompletnie nie wiedział gdzie jest i co ten ktoś chce z nim zrobić, ba, zdziwił sie, że ten ktoś jest z nim w pomieszczeniu, a go nie zauważył. Może powinien sobie zostawić włączone pewne ulepszenia wzroku? Teraz żałował swojej "ludzkiej" decyzji. Oddychał ciężko nie wiedząc nawet ile czasu tu spędził, ile tak leżał nieprzytomny... Jednak na słowa mężczyzny zamarł spoglądając na niego uważnie, a raczej za jego głosem, gdzie ponoć się znajdował. Poruszył się niespokojne gdy usłyszał jak wstaje jednak jedyne co mógł to przytulić się plecami do ściany. Miał ochotę krzyczeć w desperacji. Bardzo. Nie rozumiał jednak jego słów. Kto miałby chcieć by przeżył, a jego rodzina nie? Był kaleką po wypadku. Niewielu go znało, bo po tym co się stało sporo czasu spędzał w swoim pokoju. Był introwertykiem. Zamknął się w sobie. Do tego ten mężczyzna, któremu mógł się już przyjrzeć swoją drogą, mówił jakoś dziwnie.
gdy tylko jednak zdejmie knebel ten odsapnie łapiąc nieco więcej powietrza.
- Kim jesteś?! Czemu...? Czemu w ogóle było to zlecenie?! Po co?- zalał go wiązanką pytań, które według niego były dość istotne i pragnął poznać odpowiedź. Został sam? Ale dlaczego? jego rodzina nic złego nie zrobiła...
Pamiętał, że błagał go o życie, ale raczej myślał, że go zostawi, a nie porwie. Jego tętno od razu podskoczyło, bo nie chciał umierać. Już raz był blisko śmierci i nie było to przyjemne uczucie. Mówiono, ze nawet zmarł klinicznie na kilka minut. Pamiętał tylko pustkę i ciemność z wtedy.
- Co ja ci takiego zrobiłem? Wypuść mnie! Nikomu nie powiem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pon Paź 30, 2017 12:27 am

- Mogę cię wypuścić - odparł NTZ900 - Ale wtedy zarobisz kulkę w łeb, i tyle będzie z twojej wolności. Dla wszystkich jesteś już martwy. Mogę też odpowiedzieć ci na pytania. Ale czy w twoim stanie świadomości nie lepiej by było uśpić cię na kolejne kilkanaście godzin i poczekać, aż ochłoniesz? - zastanowił się na głos mężczyzna. - Nie masz dokąd iść. Twoja posiadłość została spalona. Służby ratunkowe nie dotarły na czas. Nie masz nawet czego zbierać. - wojskowy zabezpieczył karabin i znów znieruchomiał w swojej pozycji.
Czy kłamał? Trudno było stwierdzić.
- Twoja rodzina była dla kogoś problematyczna. Została wyeliminowana. Nie pytaj mnie o powody. Nie interesuję się tym.
Z powrotem zwrócił uwagę na chłopaka, usilnie próbując doszukać się powodów swojej decyzji. Dlaczego go ratował? Czym różnił się ten człowiek od reszty?
Odpowiedź przyszła dość szybko, gdy zawiesił wzrok na syntetycznych wszczepach na ciele porwanego. Bo chłopak za bardzo przypominał nie-człowieka. Chyba to był jakiś powód.
- Ja tylko utrzymuję cię przy życiu. Żeby inni nie dokończyli dzieła. Choć nadal nie wiem, czy mi się to opłaca, zważywszy na cenę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pon Paź 30, 2017 2:26 am

- Niemożliwe... - skwitował jego słowa, na które wcale nie było mu do śmiechu. Czuł się fatalnie. Tak jednego dnia stracić wszystko. Ale czemu? Przecież sam nie włamywał się, ani nie szkodził nikomu ważnemu. Głowił się więc nad tym dłuższą chwilę ale nie mógł dojść do tego kto. Zerknie na mężczyznę znowu jednak nie zamierzał go wypytywać. Nie znał go. Nie mógł mu też wierzyć na słowo. W sumie jak nie miał po co wrócić to co miał zrobić ze swoim życiem teraz? Jego oczy się zaszkliły ale nie ze smutku, a tego, że teraz to nie wiedział co ze sobą zrobić. Wierzyć mu czy nie? Był w kropce.
- Moje... Moje tabletki. Potrzebuję ich... - odparł do niego spokojnie choć wiedział, że powinien je gdzieś przy sobie mieć. Zawsze miał je w kieszeni bluzy na wszelki wypadek. No gdyby ich nie miał to byłby problem utrzymać go przy życiu. Musiał brać jedną tabletkę na 5 dni. Jak się spóźni to odczuje tego skutki. Jego ciało niezbyt radziło sobie z tymi bionicznymi częściami, a nie było czasu dopracować, a teraz to w ogóle. Póki co sprawa porwania szła na bok skoro jego życie byo zagrożone przez jego samego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pon Paź 30, 2017 3:59 pm

Cierpliwość Cartera się opłaciła. W końcu rozmowa przeszła w bardziej normalny ton.
- Wiem, że potrzebujesz. -powiedział, przysuwając sobie krzesło i włączając małą lampkę ścienną koło Vitalit'ego. Mdły blask był jednak wystarczający, by widzieli swoje twarze, i niwelował trochę psychodeliczny poblask czerwonych diod. Chłopak mógł dostrzec w odległości trzydziestu centymetrów zawartość swoich kieszeni wyrzuconą na ziemię, które najwyraźniej zostały przeszukane, gdy był jeszcze nieprzytomny.
Chusteczki, tabletki, zapalniczka, stary paragon, drobniaki. Nic szczególnego.
- Dali ci albo złe wszczepy, ale złe leki. Zaraz... - NTZ900 podniósł opakowanie i przeczytał szybko skład tabletek - Cóż, zdecydowanie mogli się bardziej wysilić - prychnął - Na zachodzie stworzyli już siedem ulepszeń do tego świństwa.
Nie odstawił go na miejsce.
- Ile masz czasu, zanim przeciwciała namnożą się do śmiertelnego stopnia? Parę dni? Tydzień? - zastanawiał się na głos, nachylony w kierunku chłopaka, z łokciami opartymi o uda. Porwany mógł w końcu zauważyć charakterystyczne gniazdko sondowe umieszczone na karku, które miewały problematyczne droidy do dezaktywacji ich oprogramowań- Mógłbym skołować ci coś lepszego. Działającego dłużej... Ale nic za darmo. - wyprostował się, poprawiając kołnierz, jakby niechętny do zdradzania informacji o swoim pochodzeniu. Nie ściągnął okularów. Z jakiegoś powodu wyraźnie chciał udawać człowieka.
W jego głowie powoli klarował się powód, dlaczego ten dzieciak jeszcze żył. Im bardziej upewniał się w tym przekonaniu, tym bardziej wiedział, że stawia wszystko na jedną kartę.
Droid wyjął nóż, zważył go w dłoni. Brak jakiejkolwiek mimiki nie pokazywał jego zamiarów.
- Rozwiążę cię - powiedział nagle - I dostaniesz leki. Jedną dawkę. Potem oczekuję od ciebie odpowiedzi. Wiem, że jesteś programistą. Mam dla ciebie propozycję.
Rozciął mu więzy, podał tabletkę i wrócił na krzesło, chowając broń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pon Paź 30, 2017 8:14 pm

Nie zamierzał się drzeć bezsensownie. Co by mu to dało? Pokój wyglądał na solidny więc w sumie podejrzewał, że to prawda, że są pod ziemią czy w jakimś schronie. Gdy jednak włączy światło skrzywi się i syknie cicho. Zabolało. Jego oczy musiałby znowu wyłapać natężenie światła i się dostosować, a regulacja soczewek jeszcze się nie skończyła. Po chwili jednak już zerkał na zawartość swoich kieszeni. Szczepy same w sobie złe nie były... Wykonane były z dobrych stopów metali jednak bez funkcji służyły jako zwykłe protezy.
Chłopak jednak uważnie go słuchał. Zaraz. Czyżby jego porywacz się choć trochę troszczył o niego? Gdyby mógł to by się zaśmiał na głos, a tak to śmiał się w duchu. Śmiał się z własnej beznadziejności. Aż na tak słabego wyglądał?
- Mam trzy dni. Co trzy dni muszę brać tabletki... Opóźnienie mogę mieć góra dwudniowe, potem zacznie być kiepsko. Ostatni raz brałem kiedy to się stało. - odparł do niego spokojnie choć było czuć napięcie w jego głosie. Nadal drżał i nie wiedział co myśleć na temat ostatnich wydarzeń. Miał mętlik w głowie.
Na jego słowa nijak mógł zareagować skoro po chwili rozciął jego więc choć nóż w dłoni tego androida sprawiał, że Vitaliy czuł się nieswojo. Podniesie się jednak wtedy by usiąść na ziemi i rozejrzeć teraz horyzontalnie po pomieszczeniu, w którym się znajdował. Gdy dostanie tabletkę weźmie ją od razu. Oprze się o ścianę zerkając na swoje ręce i nieco nimi ruszając by sprawdzić koordynację.
- Czego więc ode mnie chcesz? Ostrzegam jednak, że nie jestem cudotwórcą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pon Paź 30, 2017 10:20 pm

- Gdybyś był cudotwórcą, raczej byś tu nie siedział - prychnął rozbawiony droid - I nie musiałbyś brać pigułek, żeby żyć. Ale do rzeczy. Oto moja oferta: ty pomożesz mi z wadliwym oprogramowaniem, a ja pomogę ci przeżyć. Najpierw leki. Szybko ci się skończą. Potem możemy pomyśleć o reszcie. Choćby wolności w innym kraju. Tu jesteś trupem. Mogę załatwić ci nową tożsamość i lot w jakieś lepsze miejsce. Ale wszystko po kolei.
Carter wstał, podsunął krzesło i pchnął na nie chłopaka. Bez ostrożności, ale też bez sadyzmu. Ściągnął okulary i stanął tak, żeby nie było mowy o przestrzeni.
- Carter Nakada - przedstawił się, wyciągając do niego rękę - Znajdujesz się w mojej osobistej bazie operacyjnej. Nie rób głupot, to będziemy po tej samej stronie.
Twarz mężczyzny była wystarczająco oświetlona, by chłopak mógł dostrzec, że android w niczym nie różni się od zwykłego człowieka. Z wyłączeniem tęczówek i cybernetycznego wszczepu przy prawej skroni, który był wcześniej zakrywany przez okulary. Stalowa część wtapiała się w skórę, gładko przechodząc z jednej faktury w drugą. NTZ900 różnił się od swoich pobratymców. Syntetyczna skóra była za bardzo realna. Wydawało się, że jego stwórca odnalazł sposób, jak łączyć naturę z technologią bez szkody dla żadnego z komponentów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pon Paź 30, 2017 11:12 pm

W sumie musiał tu przyznać rację temu androidowi. Jednak wiedział dobrze, że jego dotychczasowy stan wywołany jest szokiem pourazowym. Kiedyś był aspirującym programistą. Ojciec był z niego dumny. Zdobywał wiele nagród, a teraz? Chował się w swoim pokoju, by uciec od ludzi i ich spojrzeń. Bał się ich oceny. Było mu z tego powodu wstyd, jednak nie potrafił sobie z tym poradzić.
- Jesteś nadzwyczaj hojny jak na kogoś, kto wygląda jak płatny morderca. - mruknął spokojnie Vitaliy jednak nie zamierzał marudzić. Kiwnął głową i zerknął na krzesło. W sumie nie miał sporo czasu do namysłu jak na nim zaraz wylądował. Skrzywił się tylko, bo nadal nieco bolał go bok. Chyba od spania na podłodze.
- Vitaliy Chaykovsky. - odpowiedział mu na jego pytanie, choć pewnie już to android wiedział po tym, jak go przeszukał.
- Co, jeśli jednak nie będę w stanie ci pomóc? Zabijesz mnie? - spytał się po chwili namysłu, bo było to dla niego istotne. Może i Vitaliy wierzył w swoje umiejętności jednak nigdy nie naprawiał oprogramowania obcej firmy. Nie chciał też bardziej namieszać. Wiedział, że programowanie to rzecz delikatna, szczególnie takiego androida. Chłopak wiele przesiadywał w korporacji swojego ojca, jak i jeździł z nim na spotkania. Widział wiele robotów, cyborgów i droidów. Musiał przyznać, że Carter był naprawdę osobliwym dziełem. Dopracowanym. W sumie odruchowo pociągnięty ciekawością, dotknął jego policzka chcąc poczuć tę skórę. Czy była ciepła i miała ludzką fakturę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Pon Paź 30, 2017 11:56 pm

- Sądzę, że pomożemy sobie nawzajem, więc... - zaczął, ale zamilkł, czując dotyk chłopaka.
Carter nie odsunął się chyba tylko dlatego, że był zbyt zdziwiony.
Cóż, raczej nie z takim podejściem u ludzi się dotąd spotykał. Raczej spieprzali w drugą stronę albo próbowali go atakować jakimś ostrym narzędziem, przez co nie miał wielu pozytywnych wspomnień z takich wydarzeń.
Jego skóra nie różniła się w dotyku od ludzkiej właściwie niczym. Nie miała jednak niedoskonałości; blizny nie zostawały na nim dłużej niż parę godzin.
- Tsk. Co ty robisz? - zdziwił się mężczyzna - To nie jest instynktowny odruch człowieka, który został umieszczony w ciemnicy i który może mieć obok siebie płatnego mordercę - zauważył.
Skrzętnie zbierane dane na temat ludzkiego zachowania zupełnie mu teraz nie pasowały. Ale nie odsunął jego ręki. Zamiast tego chwycił go za nadgarstek i zajrzał mu w oczy, ubawiony sytuacją.
- Jestem wystarczająco prawdziwy, czy nie zaspokoiłem jeszcze twojej ciekawości? A może to ja powinienem zapytać ciebie, czy w ogóle czujesz cokolwiek tym swoim wszczepem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Wto Paź 31, 2017 2:20 am

Vitaliy wpatrywał się w niego uważnie, jakby naprawdę był zafascynowany. Nie podejrzewał, że można stworzyć coś tak sztucznego i idealnego. Sam na swoich wszczepach nie miał nic. Czysty metal, jednak ciepły. Jedyne co podkusiło chłopaka do takiego kroku, było to, że ów mężczyzna nie był człowiekiem, a maszyną. Uważał maszyny za coś innego. Nie bez powodu się nimi w pokoju otaczał.
Przejechał ręką po jego policzku ostrożnie zadowolony tym, co czuł opuszkami palców. Tak. Czuł. Jego mechaniczne ręce są jednak technologicznie zaawansowane. Może to jest winą tego, że nie przyjmował wszczepów? Kto wie?
Gdy złapał go za rękę zamarł, wpatrując się swoimi oczami w jego. W sumie tu się nie różnili.
- Przepraszam, po prostu musiał sprawdzić... Nigdy nie widziałem tak dobrze odwzorowanej tkanki. - odparł spokojnie i uśmiechnął się na jego kolejne słowa. Pokręcił głową i odetchnął lekko.
- W sumie to nie. Jestem ciekaw... Całe twoje ciało przypomina ludzkie? 100%? I tak. Czuję. Nawet bardzo wyraźnie. Moje wszczepy są... Wyjątkowe. Ograniczyłem jednak ich funkcje, chcąc żyć jak normalny człowiek. Teraz płacę cenę mojej głupoty. - mruknął, ale z każdym kolejnym słowem jakby nieco przygasał. Oprze się o krzesło chcąc zabrać rękę, by nie niepokoić droida.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Wto Paź 31, 2017 2:55 am

Ten człowiek zdecydowanie miał coś nie tak z głową. Carter odczekał chwilę, przetrawiając jego pytanie.
Dziwaczny - ocenił, nie wiedząc, jak go sklasyfikować - Niepokojąco inny niż reszta ludzi.
Kiedy patrzyli sobie w oczy, byli tak podobni - jeden z drugim złożony z części, które jakimś sposobem nadal wspólnie działały.
- Jestem jedyny w swoim rodzaju - powiedział głosem, w którym dało się czuć nutę goryczy - Jak na razie.
Pozwolił chłopakowi wrócić do wygodniejszej pozycji, sam zaś cofnął się o krok i wyprostował. Miał specyficzne wrażenie, że powód pozostawienia Vitaliy'ego przy życiu znacznie wykraczał poza granice jego aktualnego pojmowania.
- Ciało istotnie odwzorowuje ludzkie, lecz pod skórą znacząco różnię się od twojego gatunku. Syntetyczne mięśnie mają metalowe włókna, nie posiadam serca, płuc ani organów, których uszkodzenie mogłoby spowodować nieodwracalną awarię, i w zasadzie większość z tego modelu może być wzmocniona lub wymieniana po odłączeniu świadomości- NTZ900 wzruszył ramionami w bardzo ludzko obojętny sposób - Ale w waszym słowniku nadal figuruję jedynie jako zaawansowana maszyna. Wróćmy więc do rzeczy.
Coś nie mógł się teraz skupić. Bardziej zajmował go ton, w jakim chłopak powiedział o swoich wszczepach. Zdawało się, że żałował swojej decyzji.
- Chcę, żebyś przeprogramował mi kod posłuszeństwa. Względem właściciela. Chcę być wolny, w ten ludzki, psychiczny sposób. Irytuje mnie zależność od innych.

NTZ900 nie znał się na ludziach i ich zwyczajach. Potrafił ich tylko zabijać. Lub nie.
- Jesteś głodny? - zapytał nagle, zupełnie zmieniając temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Wto Paź 31, 2017 12:14 pm

Vitaliy słuchał go uważnie, ale był naprawdę zaskoczony. Skoro istnieje taki jeden, musi istnieć i tak drugi... Nie wierzył, że jego właściciel nie ma tak zwanej karty awaryjnej. Siedział jednak spokojnie, ale po chwili widział już o wiele lepiej. Jego oczy z powrotem się skalibrowały więc dziwna mgła i rozmazane elementy zniknęły.
- Super. Jesteś androidem, naprawdę zaawansowanym. Posiadasz AI przypominające ludzkie jednak ograniczone. Jesteś zabójcą i chcesz być wolny. Pozwól mi zadać pytanie... Po co ci ta wolność? Co chcesz robić, gdy już będziesz decydował sam o sobie? - mruknął do niego chłopak, ale nigdy nie miał do czynienia ze sztuczną inteligencją. Był więc ciekaw jak on o sobie myśli i jakie jest JA tego robota. Vitaliy'em kierowała zwykła ludzka ciekawość. Od małego pasjonował się maszynami.
Na zmianę tematu zaśmiał się pod nosem. Nie obraźliwie, a z rozbawienia.
- Oczywiście, że jestem. Może mam i wszczepy, ale dotyczą one tylko rąk, oczu i mojego płuca. Nadal funkcjonuję w miarę normalnie. - odparł z uśmiechem, jednak poza sercem miał zabudowany w ciele mały generator, który zasilał całe jego ustrojstwo. Ojciec, chcąc uniknąć sytuacji, że jego syn mógłby się wyłączyć, zabudował w nim mały generator na energię jądrową, o czym Vitaliy nie wie. Pewnie by się na takie coś w ogóle nie zgodził. Nigdy jednak nie musiał się... Ładować i nie zastanawiał się czemu.
- Potrzebuję naprawdę dobrego komputera z ogromną mocą obliczeniową. Podejrzewam, że twoje AI nie jest małym kodem... Zajmie to też sporo czasu. By uniknąć sytuacji wyłączenia cię na parę dni, będę musiał zgrać kopie twojego oprogramowania i edytować osobno na tym komputerze, a potem zrobić coś ala aktualizację. No ale do rzeczy... Komputer. Masz taki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Wto Paź 31, 2017 2:50 pm

- Decyduję sam o sobie, do momentów, w których mam zadanie do wykonania - uściślił Carter - Potem działam zwykle zgodnie z wgranym protokołem, o ile polecenie zostało wydane bez możliwości obejścia go. Krótko mówiąc, coś każe mi robić rzeczy, na które mogę nie mieć ochoty, a to samo w sobie zdecydowanie przeszkadza wolności. Dam przykład. Dostaję dwa sprzeczne sygnały. Zabić kogoś i nie zabijać. Jeden sygnał pochodzi od mojego programisty. Drugi, z powiedzmy mniej wartościowego źródła. Mam obowiązek wykonać pierwotnie zlecone mi zadanie, ale sprawdziłem, że mogę to odwlec, lub znaleźć sposób zastępczy - w twoim wypadku upozorowałem śmierć, więc wedle wszystkich prawideł prawnych, już nie istniejesz. Nie wiem jednak, czy jakiś ukryty kod nie uaktywni się w pewnym momencie i nagle nie poderżnę ci gardła - wyjaśnił spokojnie - Czy to wystarczający powód, żebyś chciał mi pomóc?
Gadki były nużące. Ludzie lubili wszystko wiedzieć i zadawali niewygodne pytania. NTZ900 nie miał na to czasu.
- Jeśli chodzi o sprzęt, nie zawiedziesz się. Gorzej z zawartością lodówki. - dodał, poniekąd z rozbawieniem. - W końcu to moja baza, muszę na czymś pracować.
Carter podszedł do drzwi, otworzył je kluczem i pchnął, pokazując kolejne pomieszczenie. Całe w kablach, zgrabnie połączonych w sieć oplatającą pokój.
- Raj informatyka - mruknął - Zabójstwa są dla mnie mniej pasjonujące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Wto Paź 31, 2017 9:37 pm

No cóż, argumenty droid miał nie do podważenia. Nie chciał Vitaliy umierać, bo ten nagle zbzikuje. Kiwnął więc głową, zgadzając się tym samym na to, by mu pomóc. W sumie nie miał większego wyjścia. Przeczesał swoją ręką włosy nie dowierzając temu, w jakie bagno się wpakował. W sumie nadal nie znał powodu dlaczego, ale podejrzewał, że nawet sam Carter go nie znał. Nie zamierzał jednak drążyć tematu, bo jeszcze coś uruchomi w nim i co będzie? Jakiś protokół albo coś... Nie był w stanie się przed nim obronić.
Gdy jednak ten podszedł drzwi i otworzył je, Vitaliy wstał i zerknął w sumie ciekawy na kable.
- No to będziesz musiał się przejść na zakupy Carter. Teraz to ty masz więcej wolności niżeli ja. - mruknął z lekkim niesmakiem, ale no nie zamierzał narzekać. Żyje? Żyje. To z tego jeszcze się cieszył. Pójdzie więc zobaczyć ten jego komputer, mając naprawdę nadzieję się nie zawieść. Potrzebował dobrego cacka. Mogącego kompilować bez opóźnień, by nie namieszać droidowi w głowie. Nie chciał jednak pytać o pracodawcę. Na razie podejrzewał, że nie jest to odpowiedni moment.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Wto Paź 31, 2017 11:22 pm

- Nie martw się, z głodu nie umrzesz - powiedział mężczyzna - Co najwyżej zgubisz się w bunkrach, jeśli będziesz za bardzo myszkować. Wtedy możesz zamarznąć. Nie wszystkie pomieszczenia są ogrzewane - ostrzegł.
Przeszedł przez drzwi i podszedł do szklanego biurka, na którym była klawiatura, sporo dziwnie wyglądających urządzeń, dwa bruliony z wydrukami oraz kilka książek starszej daty na temat ludzkich zachowań społecznych.
- Ustalmy sobie coś - założył ręce - Ty nie uciekasz, ja nie muszę cię łapać. Dobra? Ty nie próbujesz namieszać mi w serwerach, ja nie próbuję połamać ci palców. I tak dalej. Mam nadzieję, że zajmie ci to mniej niż tydzień. Potem pomagam ci z nowym życiem i rozchodzimy się w swoje strony.
Cóż, musiał go ostrzec. Ludzie powinni znać granice swoich działań.
- Nie dam ci całego kodu do swojej głowy, mam nadzieję, że to rozumiesz. Chodzi mi o pewien dokładnie określony wycinek. Masz go tutaj. - podszedł do biurka i położył na nim pendrive'a bez żadnych oznaczeń firmowych - Sam siedziałem trochę nad rozpracowaniem kodu, ale mam z nim problem, bo większość z niego bazuje na ludzkich odruchach i uwarunkowaniach, czego raczej z racji swojej natury nie pojmuję aż do teraz.
Zakręcił obrotowym fotelem, i przesunął go w kierunku chłopaka.
- Dzisiaj się nie przemęczaj. Możesz mieć mroczki przed oczami. Kiepsko znam się na ratowaniu ludzkiego życia i wolę, żeby tak zostało. I jeszcze jedno. Nie masz tu Internetu. Masz za to bardzo irytujące AI; aktualnie w stanie uśpienia. To ten robot przy ścianie - wyjaśnił Carter - Muszę wracać, zanim zaczną się zastanawiać, czy nie robię głupot. Mów, czego ci trzeba, przyniosę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Wto Paź 31, 2017 11:43 pm

Oj nie... Nie uśmiechało mu się gdzieś zamarzać. Uśmiechnął się tylko krzywo, ale wolał zachować jeszcze swoje ludzkie nogi. Już nazbyt był kaleką, by nagle droidowi chciałoby się postrzelić go. Aż go dreszcze przeszły.
Rozejrzał się uważnie po pomieszczeniu i westchnął. Cholerne bunkry. Brakowało mu nieco światła słonecznego. Podejrzewał jednak, że jedyne co to może sobie pomarzyć o spacerku na świeżym powietrzu. Akurat, gdy w domu zaczynał ćwiczyć, odważył się wyjść na "zewnętrze" pobiegać, poprawić słabą kondycję, a tu z buta wjeżdża życie i mówi nic z tego...
- Tak, tak. Nie martw się. Nie jestem idiotą, by pakować się z jednego szambo w drugie... Zrobię swoje, ty swoje i jesteśmy kwita. - odparł jego słowa i przeciągnął się, słysząc tym samym jak strzelają mu kości w plecach. Widząc jednak pendrive wziął go do ręki i zaraz przeniósł wzrok na komputer. Był ciekaw, z jakim to fragmentem kodu ma problem ten droid. Nie mogło być aż tak ciężko. No ale jak czegoś nie doświadczył, to tego nie rozumiał. Widząc fotel, aż westchnął cicho. Miał nadzieję, że wygodny...
- No rozumiem. W sumie głowa nadal mi pęka, nie wiem czemu. - mruknął cicho, ale Carter dobrze wiedział czemu. Chłopak w końcu dostał w tył głowy...
- Jest tu jakieś łóżko czy coś bym mógł się przespać? I co mam do dyspozycji do picia? Woda, kawa herbata...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sro Lis 01, 2017 12:01 am

- Whisky z pewnością - droid uśmiał się na jego pytanie - Jak również sporo białkowych odżywek, płynów w strzykawkach i oleju napędowego. Nie, mówię poważnie - dodał, widząc jego zdziwioną minę - Ale znajdziesz kawę i herbatę, piję to co wy, jeśli mnie najdzie ochota. I pizzę też mam. Przejrzyj lodówkę, tylko nie marudź.
Zabrał swoją broń, przeładował i rzucił chłopakowi nieotworzonego energetyka, który stał na półce obok lodówki. Nadal znajdowali się w jednym pomieszczeniu, choć we wszystkich ścianach wstawione były stalowe drzwi.
- Drzwi po lewej: łazienka. Jest otwarta. - pokazał. - Kuchenkę indukcyjną znajdziesz koło lodówki, czajnik chyba też tam jest. Łóżko w rogu. Tam, gdzie najciemniej. Pościel w szafce wyżej - poinstruował. - Nie zalej kabli, nie zabij się i przeżyj, dopóki nie wrócę. Szafka z zapasowymi ciuchami jest koło prysznica. I nie ruszaj tej wejściówki - pokazał gniazdo do ładowania, bardzo podobne do tych, którymi się koduje lub ładuje droidy - Jest pod prądem.
Wyszedł, zamknął drzwi na klucz. Tym razem jazda do firmy była jeszcze bardziej irytującym obowiązkiem, niż zwykle. Stawił się u szefa, przedstawiając wydrukowany raport.
- Czy to wszystko na dziś? - zapytał go typowo obojętnym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sro Lis 01, 2017 12:15 am

Nie no na chwilę to miał minę z serii "Czy aby na pewno nie robisz sobie ze mnie żartów?", ale gdy potwierdził, że to prawda to nadal ciężko w to wierzył. Jezu... Połowy z tych okropieństw to nie nawet tknie. Może być o to robot spokojny. Vitaliy zaspokoi się kawą, wodą i herbatą. Alkoholu nie mógł pić za bardzo. Polecenie lekarza ze względu na tabletki, które przyjmował. Gdy ten objaśniał mu plan swojego "mieszkania" słuchał uważnie. Szczególnie zapamiętał wzmiankę o pewnym gniazdku by nie tykać. Nie zamierzał więc tam pchać paluchów. Kiwnie tylko głową na jego słowa i teatralnie pomacha mu ręką na pożegnanie by pójść wszystko zobaczyć na własne oczy. Zgarnie ręcznik i ciuchy by wziąć prysznic. Nadal wydawał mu się to bardzo paskudny koszmar.
Przesiedział w kąpieli około pół godziny, a potem udał się do kuchni. Korciło go by sprawdzić ten pendrive, ale dzisiaj sobie odpuścił. Zrobi więc sobie pizzę i herbatę. Siedział jednak w milczeniu zerkając po całym tym pomieszczeniu. Zawiesi wzrok na robociku ale pójdzie go sobie obejrzeć. Pierwszy raz w życiu denerwowała go ta cisza...

~~~~

Boss z uśmiechem powitał swojego ulubionego droida w swoim biurze. Osobiście przeczytał jego raport.
- W sumie to nic więcej dla ciebie nie mam póki co, NTZ900. Jak zwykle spisałeś się bardzo dobrze. Póki co jednak musimy cię ukryć. Parę osób twierdziło, że kogoś widziało i podało całkiem dokładne rysopisy, więc nie pojawiaj się w mieście za często aż załatwię tą sprawę. Będę czegoś chciał to cię powiadomię. To wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sro Lis 01, 2017 12:49 am

- Tak jest. Będę oczekiwać zleceń - odparł posłusznie droid. Wyszedł jak zwykle, bez pytań i obiekcji. Co jakiś czas miał wrażenie, że szumi mu w głowie. Drobne momenty, coś jak migrena. Odciął od siebie możliwość odczuwania bólu, żeby nie rozpraszać się drobnostkami. Kiedyś miał coś podobnego, gdy wykonał zlecenie inaczej niż powinien. Przez kilka dni miał po tym dziury w pamięci.
Podjechał ścigaczem pod bunkier, klucząc nieco dłużej, niż zwykle. Żadnych obserwujących dronów czy sond nie było. Ale wolał się co do tego upewnić.
Otworzył cicho drzwi. Chłopak przysnął na fotelu, prawdopodobnie znużony trudami dnia.

No pięknie. Carter stanął pośrodku pomieszczenia, po raz pierwszy nie wiedząc, co ma z sobą począć. Stanowisko komputerowe zajęte. Dzieciak nieprzytomny. Pokój mrygał setkami maleńkich diod, nadając mu bardzo sennego klimatu.
Mężczyzna nie lubił bezczynności. Popatrzył chwilę na Vitaliego, zasępiając się na dłuższą chwilę.
Wszystko było dziś inne niż normalnie.
Poszedł po koc i nakrył nim chłopaka. Zrobił sobie kawę. Usiadł z książką na łóżku, próbując się czymś zająć, ale większość czasu patrzył na młodego programistę.
Nie zdarzyło się wcześniej, aby miał towarzystwo na dłużej. Kogokolwiek. A dzisiaj był przy nim człowiek, prawdziwy - z krwi i kości, i zdawało się, że wcale nie jest znów tak odmienny od Cartera, jak tamten dotąd przypuszczał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Evil ThoughtsI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 21/08/2017
Liczba postów : 282


Cytat : Legends Never Die, They become a part of you Every time you bleed for reaching greatness.
Female


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Sro Lis 01, 2017 10:08 pm

Chłopak sporo mu grzebał jednak nie po to, by kombinować. Nie chciał wyjść na idiotę i pytać się o cokolwiek skoro mógł sobie sam to wziąć. Potem sprawdził kod, ale nie miał kompletnie do tego głowy. Pulsowała mu i uniemożliwiała skupienie, więc zasnął na tym wygodnym fotelu. Nie zauważył nawet jak droid wszedł. Nie spał czujnie. Może było to głupie z jego strony, ale był tylko cywilem. Nie żołnierzem, czy płatnym zabójcą...

Spał całkiem długo, gdy cały ten strach, ból i stres mógł nieco odsunąć na bok. Gdy jednak się obudził, rozejrzał się po pomieszczeniu ciekawym spojrzeniem. Szukał wzrokiem droida czy już wrócił czy nie. Nie zauważył nawet, że jest przykryty. Zaspany ziewnie i przeciągnie się, by wstać i rozprostować kości z krzywym uśmiechem. Dla Vitaliy'ego też była to nietypowa sytuacja. Nigdy bowiem nie przebywał z kimś nieznajomym ot, tak w jednym pomieszczeniu bez możliwości ewakuacji. W sumie szukał też kątem oka jakiegoś zegarka. Chciał wiedzieć, która godzina jest tam na zewnątrz. Gdy jednak ujrzał droida przyjrzał się mu uważnie.
- Dobry? - mruknął cicho, mając nadzieję, że ten jest w miarę spokojny. Do tego poszedł sobie zrobić herbatę i usiądzie niedaleko niego.
- Jak dzień?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ArkashDon't Fuck With Me Seme
avatar

Data przyłączenia : 28/10/2017
Liczba postów : 75


Male


PisanieTemat: Re: Dare or Die...   Czw Lis 02, 2017 12:20 am

Carter uniósł spojrzenie znad kolejnego filmu, który oglądał na tablecie.
- Czy dobry? Ciężko stwierdzić. Za wcześnie na to. - odparł, zamiast po prostu sztampowego ,,dzień dobry" na powitanie. Chyba nawet nie przyszło mu to do głowy - Oglądam filmy obyczajowe. Próbuję się czegoś z nich nauczyć. Nie wiem, jak na co dzień zachowują się ludzie. Zawsze siedziałem sam, w ciszy. - wyjaśnił.
Zerknął na chłopaka, by ocenić jego stan. Wyglądało na to, że nie miał wstrząśnienia mózgu. Ale na pewno miał niezłego siniaka z tyłu głowy.
- Odpocząłeś? To raczej nie był spokojny sen - dodał, nawet nie ukrywając, że miał go na oku - Zastanawiałem się, czy nie przynieść ci jakiś tabletek na migrenę.
Kiedy chłopak przysiadł obok niego, ich przestrzeń osobista uległa drastycznemu skróceniu. Droid mógł wsłuchać się w bicie serca chłopaka i ocenić, jaki ma puls. Mógł z tej odległości nawet domniemać, jaka jest temperatura jego skóry i jaki jest jego stan emocjonalny. Mimo to nie skorzystał z żadnej swojej umiejętności, tylko uśmiechnął się krótko i wskazał na zawartość kubka.
- Zwykle robię sobie tą samą. Ale teraz prędzej wypiję coś procentowego. Mam za duże stężenie adrenaliny jak na tak spokojny ranek i brak przygotowań do misji. To chyba stres. Tak to nazywacie?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Dare or Die...   

Powrót do góry Go down
 
Dare or Die...
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Fantastyka-
Skocz do: