CalendarCalendar  Indeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  Grupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  

Share | 
 

 Mutanci - Marvel

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Mutanci - Marvel   Pon Sie 21, 2017 10:09 am

First topic message reminder :


Gdzieś w równoległej rzeczywistości Rouge okazuje się mężczyzną. Świat Mutantów odwraca się więc trochę do góry nogami...

Rouge - Last Dragon
Gambit - Philanthropist

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Nie Lis 19, 2017 9:03 pm

Nie bardzo wiedział co się dzieje z Gambitem. Objął go i przytulił do siebie. Słyszał wzruszenie w jego głosie.
- Nie do końca. Ja... pobrałem trochę twojej mocy bo mnie zaskoczyłeś ale już ze mnie zeszło bo się opanowałem. To jest możliwe. Ale... nie zaskakuj mnie. Bo zrobi się niebezpiecznie. Muszę być gotów na to co chcesz zrobić. Daj mi się przygotować. Małymi kroczkami. Pozwól mi w moim tempie. I... nie płacz skarbie.
Mówił bardzo powoli i spokojnie. Głaskał go po plecach. Oczywiście nie był by sobą gdyby nie próbował go trochę podrażnić. W którymś momencie ręka Rouge ukryta w rękawiczce przesunęła się na tyłek Remiego. Sięgnął palcem między pośladki i nacisnął na zwieracz.
- To miejsce będzie musiało poczekać na moje palce i język aż będziemy w lepszym miejscu.
Pocałował go krótko i odsunął się żeby zająć się sobą w łazience. W końcu on też nie pozostał obojętny na te pocałunki.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pon Lis 20, 2017 2:12 pm

Właściwie to nie słuchał go za bardzo. Usłyszał jedynie "małe kroczki", a jeśli to miały być te małe kroczki, to on bardzo chętnie przystanie na propozycję wolnego tempa. Miał już pełnoprawne pocałunki, czyli napięcie blisko limitu emocjonalnego zmniejszyło się o co najmniej połowę. Nie musiał już czekać na odpowiedni moment rozkojarzenia Rogue, żeby skraść kolejnego całusa, nie musiał dniami, tygodniami czy miesiącami wysłuchiwać, że nawet na tak delikatne czynności nie są dla nich. 
- Poczeka - mruknął widząc jak Adam wychodzi z pokoju. Mężczyzna zdołał sprawić, że Remy był na twarzy cały czerwony. Padł na chłodną poduszkę, starając się uspokoić. On panował nad swoim organizmem o wiele lepiej niż rudzielec, dlatego nie było jeszcze potrzeby zaspokojenia się. Czuł, że to będzie długi dzień i nie będzie mógł skupić się na żałobie i zadumie z powodu tak radosnego poranka.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pon Lis 20, 2017 8:36 pm

Adam po porannej toalecie postanowił porozumieć się z profesorem i ustalić ich termin powrotu. Gambit chciał wybrać się na pogrzeb swojej eks więc poszedł z nim. Jemu nie było szkoda tej suki. Sam by ją zabił gołymi rękoma za to co próbowała zrobić. Zrozumiałby wiele ale mieszanie ludziom w głowach jego zdaniem było szczytem. On sam ciągle miał kogoś w swojej głowie i nie życzył tego nikomu.

Po powrocie niestety nie mieli za dużo czasu dla siebie. Każde z nich miało swoje obowiązki. Kiedy zaś okazywało się, że jeden z nich ma dzień wolny to drugi zazwyczaj akurat był w terenie albo wyjeżdżał. Dopiero po dwóch tygodniach udało im się wpaść na siebie i to dosłownie w kuchni. Adam był w swoim stroju do treningu z Loganem. Właśnie go skończył. Chciał coś zjeść. Za to Gambit ewidentnie w tym samym celu znalazł się w kuchni.
Szedł i przyglądał mu przez chwilę zanim go nie zauważył.
- Może zrobimy coś razem?- Zaproponował.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 21, 2017 2:52 am

Był to smutny dzień. Wszyscy - zabójcy jak i złodzieje - pogrążeni w zadumie stali nad świeżym grobem byłej przywódczyni jednej z gildii. Złożyli kwiaty, w milczeniu wpatrywali się w płytę z wykutym imieniem. Gambit miał mieszane uczucia. Z jednej strony cierpiał z powodu utraty jednej z ważniejszych osób w jego życiu, z drugiej jednak nie dziwił go koniec, jaki przyszło Bella Donnie przyjąć. 
To również był ostatni dzień bliższego, dłuższego kontaktu z Rogue. Po powrocie do instytutu w ogóle go nie widywał. Czasami tylko gdy skończył misję zamiast iść spać, wspinał się na drzewo i obserwował jak jego ukochany śpi, by następnego dnia znów nie widzieć jego sylwetki. Przygnębiało go to. Osiągnęli już tak wiele w relacji, a było im to odbierane z powodu obowiązków. A mógł zostać w Orleanie jeszcze jakiś czas.
Nagłe spotkanie podniosło go na duchu. Uśmiechnął się na widok Adama i podszedł bliżej, głaszcząc go po policzku na powitanie. 
- Z przyjemnością. Długo nie mieliśmy okazji porozmawiać. Zaczynałem myśleć, że cię wyrzucili, wielkoludzie - przesunął kciukiem po jego wargach, przyglądając się im uważnie.- Mogę liczyć na małego całusa przed zabawą w kucharza?

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 21, 2017 7:44 am

Gambit tak jak i Adam nosił rękawiczki. On by nie wysadzać przypadkowo przedmiotów. Rouge by przypadkowo kogoś nie zabić. Przytulił się więc lekko do dłoni gładzącej policzek.
- Mogę powiedzieć o tobie to samo. Raz mi chyba mignąłeś jak wsiadałeś do samolotu z Sztorm.
On też pragnął go pocałować. Pod dotykiem ukochanego wchodził w stan lekkiej ekscytacji. Wziął jego dłonie i położył na swojej klatce piersiowej żeby mógł poczuć szalony rytm jego serca. Nie odpowiadał mu tylko objął jego głowę swoją dłonią w rękawiczce i pocałował go lekko. Jedno muśnięcie. Drugie. Trzecie. Chciał zachęcić go do otwarcia warg językiem bo już mógł pogłębić pocałunek ale usłyszał za swoimi plecami chrząkanie.
- Ekhem, nie przeszkadzam wam gołąbeczki?
Padło z ust Jubilie. Adam odsunął się od niego dość niechętnie.
- Tak, ale nie szkodzi. Jak nie ty to atmosferę popsuł by warkot mojego żołądka. To co gotujemy coś?

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 21, 2017 8:46 am

Doczekał się upragnionego pocałunku. Z chęcią przyjmował kolejne muśnięcia i już, już rozwierał wargi, by pogłębić ową rozkosz...a cały nastrój zepsuła jego kochana prawie-siostrzyczka. Spojrzał na nią wymownie, obiecując jej tym odpłacanie się, kiedy to ona będzie mieć chłopa.
- Taa, nie szkodzi - skomentował, wciąż mierząc wzrokiem młodą mutantkę.- Gotujemy. Może zrobimy jakieś mięsko, hm? Pewnie jesteś głodny jak wilk po treningu z Loganem. I zgaduję, że ty też zjesz, mon petit- podszedł do lodówki i otworzył ją, sprawdzając cóż skrywa. Wyjął kurczaka, warzywa, ser i inne dodatkowe składniki.
- Pokroimy piersi w kostki, ugotujemy warzywa i zrobimy trzy sosy...tak, to jest idealna wizja. Tylko nie wiem co do tego. Ryż? Makaron? Co wolisz, mon cherie? - spojrzał pytająco na Adama. Najchętniej zrobiłby to sam, bo wydawało się to o wiele szybszą opcją, ale gotowanie w kilka osób zawsze dawało więcej frajdy.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 21, 2017 12:03 pm

Pokiwał głową śmiejąc się cicho kiedy Jubilie wytknęła Gambitowi język.
- Wezmę to co jest do pokrojenia i się odsunę. Pamiętam, że ostatnio całkiem fajnie wam wyszło wspólne gotowanie. A makaron czy ryż, dla mnie bez znaczenia.
Odebrał składniki do pokrojenia i obrania. Z drugiej strony stołu przyglądał się jak razem gotują makaron i tworzą sos. Ba, nawet domagał się czasami aby dali mu spróbować jak już skończył swoją część pracy. Ogólna wesołość w kuchni ściągnęła jeszcze paru mutantów jednak poza "nie rozwalcie kuchni" i "lepiej pójdę" nie komentowali tego. Oczywiście na koniec kuchnia wyglądała jak po przejściu tajfunu.
- Ponakładajcie może porcje a ja wezmę się za sprzątanie skoro i tak od jakiegoś czasu nic nie robię.
Aby nie poplamić się od resztek zawiązał fartuch. Nie lubił zmywać w rękawiczkach więc je ściągnął i podwinął rękawy pokazując umięśnione przedramiona i mocne dłonie.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 21, 2017 7:45 pm

Gambit i Jubilee to było wybuchowe połączenie. Nie mogli powstrzymać się przed bitwą na jedzenie, podczas gdy inni mutanci tylko kręcili głową z politowaniem, kiedy przechodzili obok. Ostatecznie Remy miał część twarzy w mące oraz okulary brudne od części makaronu, dziewczyna zaś brudne włosy od masy i koszulkę w sosie. 
- Tak jest, szefie! - krzyknęła, salutując jak prawdziwy wojskowy.
- Znowu oglądasz za dużo programów z Gordonem?
- Może - wystawiła Gambitowi język i zaczęła nakładać każdemu jedzenie. Adam dostał najwięcej, zaraz potem był napełniony talerz Cajuna i na końcu jej, malutka porcja dla drobnej dziewczynki.
Złodziejaszek w tym czasie podszedł do myjącego naczynia rudzielca i objął go w pasie od tyłu, wzdychając.
- Przyjdziesz dziś spać do mnie? - spytał cicho.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 21, 2017 8:03 pm

Jak za każdym razem kiedy Cajun go dotykał najpierw nastąpiło spięcie. Czekał co zrobi. Później przyzwyczajał się i rozluźniał. Westchnął. Mógł? Znów pojawiła się ta wątpliwość, że Gambit nie posłucha go i będzie chciał pójść za daleko. No ale... on chciał z nim spędzić trochę czasu. Czasu RAZEM. Odwrócił się lekko i cmoknął go w czoło.
- Chcę... Utulę cię do snu... i zostanę na całą noc pod warunkiem, że obiecasz nie naruszać kompletności mojej piżamki.- Rzucił tonem lekko rozbawionym.- Nie próbuj mi tutaj nic wmawiać. Widzę w twoich oczach, że pragniesz więcej. Daj mi się rozkręcić. Okej?
Starał się mówić jak najciszej żeby dziewczyna stojąca parę kroków dalej nie słyszała za dużo. Cmoknął go jeszcze raz i skończył zajmować się naczyniami.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 21, 2017 9:38 pm

Skrzywił się, słysząc jakie zdanie ma o nim Adam. Nie był zaprogramowany jedynie na seks. Pragnął jego bliskości i czułości, tylko tyle, a był oskarżany o chęć dobrania się do spodni mężczyzny jak tylko będzie miał okazję.
- Obiecuję, że pójdę spać i ręce będę trzymał tylko i wyłącznie na twoim torsie - powiedział poważnie, odsuwając się od rudzielca. Podszedł do dziewczyny i poklepał ją po głowie.
- Nie przejmuj się, cherie. Nie musisz szeptać, bo Jubilee i tak wszystko wie o wszystkim. Jest jak mój ksiądz, do którego chodzę spowiadać się z tych najgorszych grzeszków - uśmiechnął się szeroko. Usiadł na stołku przy blacie kuchennym, a potem zaczął pałaszować swoją porcję. Po co komu normalny stół, skoro można improwizować.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 21, 2017 9:53 pm

Aż się zapowietrzył. Ta nieletnia dziewczyna słuchała o tym co oni z Gambitem wyprawiają? O tym jak wtedy on dla niego... w łóżku... ręcznie się.... O MATKO?! Z różowości stał się blady i prawie zielony jak sobie wyobraził co też mógł opowiadać dziewczynie Gambit. Usiadł do swojej porcji, ale nadal nie doszedł do końca do siebie. W końcu jego myśli przerwało pytanie i włączył się w rozmowę. Później pogoniła ich z kuchni Jane chcąc przygotować coś sama.
- Ogarnę się i przyjdę. Śmierdzę potem i Loganem.
Na ten tekst brew Jane podniosłą się do góry i parsknęła śmiechem. Pożegnał się jako pierwszy i zniknął w swoim pokoju by się umyć, przebrać w kombinezon do snu z organicznego materiału. Dostał go pod choinkę rok temu. Nie wie nawet od kogo. Ale pasował. Miał wszystko zakryte pod szyję ale też materiał przylegał idealnie do jego ciała. Patrząc na siebie w lustrze stwierdził, że i tak powinien ubrać jakieś spodenki na to bo nawet jego jądra się w nim odznaczały nie mówiąc już o członku. W takim stanie kombinezon do snu + spodenki i kapcie zamknął swój pokój i poszedł do Gambita. Kulturalnie zapukał najpierw.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 21, 2017 10:06 pm

Po wyjściu Adama z kuchni, Jubilee i Gambit zaczęli się chichrać. Powstrzymywali to przez cały czas posiłku, bo reakcja na chodzący konfesjonał była genialna. Oczywiście musiał to podkoloryzować, bo nie udałoby mu się uzyskać tak intensywnego efektu. Dziewczyna wiedziała tylko ogół, a Cajun nie zagłębiał się z nią w tematy bardziej erotyczne. Nie chciał jej zanudzać i miał poczucie jako takiej prywatności. 
Po posiłku rozdzielili się. Remy wrócił do pokoju, przygotowując się na nockę u boku ukochanego. Dlatego też dał upust wszelkim emocjom, używając do tego zabawek dla starszych dzieci. Zdążył odpocząć, wziąć prysznic i przebrać się w piżamę, a potem czekał w ciszy.
Zerwał się z pościeli słysząc pukanie. Otworzył drzwi, rzucając się mężczyźnie na szyję. Ktoś mówić coś o panowaniu nad sobą?
- Jesteś nareszcie. Już myślałem, że zrezygnujesz, cherie. I wtedy musiałbym włamać ci się do pokoju - zażartował, ciągnąc go za sobą na łóżko.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Wto Lis 21, 2017 10:43 pm

- Tylko w zeszłym roku próbowałeś tego 7 razy.
Odparł rozbawiony i objął go a następnie złapał pod kolana i jak księżniczkę zaniósł do łóżka nogą zamykając drzwi. Zostawił go w pościeli i przekręcił zamek. Może ciężej mu będzie uciec, ale nie chciał żeby ktoś tutaj wlazł.
- Cieszę się, że wybrałeś przyzwoitą piżamę. Muszę wstać o 7 bo wylatujemy z samego rana. Znaczy ja i Sztorm. Dlatego lepiej żebyśmy się położyli o niedługo.
Usiadł na łóżku obok niego. Do tego momentu jego rozbawienie jakoś przytłumiło erotyczne napięcie. Teraz jednak zaczął je wyczuwać. W dodatku...
- Uprawiałeś jogę?- Stwierdził rozbawiony ponownie. Pochylił się i pocałował go. Był to jak zawsze najpierw delikatny pocałunek a dopiero później naparł na niego i wtargnął językiem do jego ust. Zawisł nad nim po części i całował z namiętnością.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sro Lis 22, 2017 3:27 am

Nie mogło być za kolorowo. Wolałby przegadać całą noc z Adamem, niż kłaść się, by po obudzeniu nie widzieć go przy sobie. Nie wiedział jakim cudem mężczyzna wyczuł, że coś ciekawego działo się przed jego przyjściem. Gambit starał się zadbać o to, żeby się nie dowiedział. Jak widać nie wyszło.
- Ja...może... - speszony wpatrywał się w rudowłosego, póki nie dostał całusa. Jeden, drugi, a potem przejście do rzeczy. Objął Rogue za szyję i zaczął gładzić palcami jego piękne, długie włosy. Oddawał pocałunek, hamując się jak tylko może, żeby jego ukochany nie czuł dyskomfortu z powodu napierania od strony Cajuna. Remy położył się na plecy, ciągnąć go za sobą, na tyle powoli by nie przerywać pocałunku. Westchnął cicho, czując, że to jego limit. Odsunął mutanta od siebie.
- Wystarczy. Nie po to ćwiczyłem jogę, żeby teraz niepotrzebnie się nakręcać. Jeszcze mi uciekniesz i tyle z naszego wieczora, cherie - wyjaśnił swoje posunięcie spokojnie, po chwili klepiąc subtelnie polik Adama.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sro Lis 22, 2017 9:03 am

Rouge nie miał takich praktyk. Nie wpadł na to żeby zrobić sobie dobrze przed przyjściem na noc do Gambita. Jego ciało zareagowało więc dość szybko. Odsunął się grzecznie i spojrzał na swoje krocze. Zdecydowanie ubranie na ten cholerny kostium spodenek było dobrym pomysłem. Inaczej jego stan byłby aż nad wyraz widoczny.
- Masz rację. - Wyszeptał lekko ochrypłym głosem i grzecznie położył się na brzuchu obok Gambita. W ten sposób mógł dać sobie czas na uspokojenie się bez pokazywania kochankowi, że dla niego już za późno.
- Jak ci minął ostatni czas? Nie mieliśmy okazji nawet pogadać.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Lis 23, 2017 10:58 am

Cajun był za stary i za bardzo doświadczony, by nie zauważyć, że powstał pewien problem. Bardzo często wykorzystywał fakt nadwrażliwości ciała Adama, ale tym razem nie zrobił tego specjalnie. Wiedział natomiast, że nastąpiło pobudzenie, którego mężczyzna nie pozbędzie się tak łatwo. Westchnął ciężko, przekręcając się na bok, w stronę rudowłosego.
- Było nudno i smutno. Czuję się pusty, gdy nie mam ciebie gdzieś blisko, cherie - przyznał szczerze. Przez ostatnie dwa tygodnie męczył się nie tylko z powodu zadań, które mu przydzielono, ale również z powodu samotności. Gambit był bardzo towarzyską osobą, a towarzysze misji nie gwarantowali mu zaniżenia poziomu alienacji, szczególnie gdy nic nie mówili. Nie pozwolili mu zabrać nawet Jubilee uważając, że to nie misje dla niej, bo jest za młoda i niewiele jeszcze wie o niebezpieczeństwie z jakim muszą mierzyć się X-mani.
Spojrzał na ukochanego poważniej. Wyciągnął w jego stronę rękę i zaczął głaskać go po plecach.
- Cherie...nadal wstydzisz się ulżyć przy mnie? Wiesz, zrozumiałbym jeśli krępowałaby cię jakakolwiek intymna czynność w mojej obecności, ale przypominam, że masturbowałeś się perfidnie przy odsłoniętym oknie, chwilę wcześniej specjalnie mnie podpuszczając żebym patrzył - powiedział z wyrzutem, wbijając palce w łopatki Rogue. Dla niego była to zwyczajna czynność, którą należało wykonać, by potem nie zmuszać się do nie wiadomo czego. Sam Remy mógłby zdjąć spodnie od piżamy w tej chwili i "uprawiać jogę", ale on nie miał takiej potrzeby, bo potrafił panować nad popędami.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Czw Lis 23, 2017 11:32 am

Patrzał na Gambita z zadowoleniem przyjmując pieszczotę na plecach. Niestety temat, którego słuchał z zainteresowaniem, zmienił się, na taki, który przyprawiał go o zawstydzenie i zażenowanie swoją osobą. Jęknął więc odwracając głowę do poduszki.
- Tamto było specjalnie. Teraz jest inaczej.
Powiedział głosem przytłumionym poduszką ale ponieważ dusił się trochę w ten sposób to niestety mu siał odwrócić twarz do Gambita. Nie było też sensu wbijać swojej erekcji w materac. Przewrócił się bokiem, twarzą do kochanka.
- Co innego kiedy perfidnie gram na twoich pragnieniach a co innego kiedy to się dzieje bez mojej woli, samo z siebie. Czuję się przez to jak gówniarz. W dodatku nakryty. Ja nie chciałem żeby on... no wiesz, reagował. Powinien grzecznie leżeć i czekać na pozwolenie.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Lis 24, 2017 2:17 am

Zachowanie Rogue było bardzo infantylne. Gambit rozumiał fakt, że mężczyzna nie mógł w spokoju poznawać swojego ciała w młodości, z powodu bycia mutantem, ale skoro teraz miał teraz własny pokój, zapewnione bezpieczeństwo i chwile dla siebie, to dlaczego nie próbował nadrobić straconego czasu? Westchnął ciężko, czując się jak nauczyciel.
- Zgadzam się, jesteś jak dziecko. Wciąż się krępujesz, nie rozumiejąc pewnych rzeczy. Twoje ciało jest zbiorowiskiem hormonów, pragnień i mechanizmów, których jeszcze nie poznałeś. I bronisz się przed zaznajomieniem się z tematem - sięgnął dłonią do jego krocza, dotykając palcami męskość Adama przez materiał. Chciał go naprowadzić na właściwe myślenie.
- To powinien być twój najlepszy przyjaciel. On nie potrzebuje pozwolenia. Jeśli jest blisko intensywnych czynników erekcyjnych, po prostu staje. U ciebie wciąż zwykły pocałunek potrafi wywołać powstanie, a co jeśli kiedykolwiek zachce ci się czegoś więcej? Samo patrzenie na części ciała partnera mogą wywołać niechciany efekt. A wiesz czemu? Bo jesteś niezaspokojony. Trzymasz to w sobie, cały zestresowany od gadania jakie to dla ciebie niebezpieczne. Rogue otwórz oczy. Masz mnie, a ja jestem geniuszem jeśli chodzi o sposoby na bezpieczny albo niebezpieczny seks. A ty nie potrafisz mi zaufać. Przecież przerabialiśmy ten temat, cherie - odsunął rękę od piżamy ukochanego, kierując ją na głowę. Zaczął go głaskać uspokajająco. Pierwszy raz zdarza im się porozmawiać na temat tego typu, bez krzyków i obrażania się. Remy miał nadzieję, że tak zostanie do końca całej konwersacji i rudowłosy nie wycofa się jak surykatka do nory.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Pią Lis 24, 2017 7:38 am

Pierwsze słowa Gambita strasznie go ubodły. Chciał mu odpyskować, że nie wszyscy myślą wyłącznie o zaspokajaniu siebie i dla niego takie potrzeby już dawno zeszły na dalszy plan. Nawtykał by mu najchętniej jeszcze od rozwiązłych, lekkodusznych i takich tam. Zacisnął za to szczęki. Pamiętał, że wybuch złości nic nie zmieni. Musiał mu to na spokojnie wyjaśnić. Oczywiście wszystko to odpłynęło jak tylko Remy dotknął jego krocza. Wtedy pozostała owa chęć ucieczki co było widać w odwróconym wzroku i coraz intensywniejszym rumieńcu.
- To nie tak że ja w ogóle nie...- Próbował ubrać jakoś swoje słowa w sensowną wypowiedź. Cholerny złodziej. Dla niego to było takie łatwe. Złapał jego dłoń i splótł z nią palce.- Rozpraszasz mnie. Próbuję zebrać jakoś myśli bez spieprzania stąd, albo krzyczenia.
Wziął głęboki oddech i zaczął sunąć po palcach Remiego w monotonnym geście gładzenia skóry.
- Masturbuję się.- Wypowiedzenie tego kosztowało go wiele. Zamierzał jednak kontynuować nie ważne jak bardzo zażenowany będzie. - Nie zrobiłem tego dzisiaj bo nie miałem na to czasu. Gwarantuję ci jednak, że... że nie ważne ile razy bym tego nie robił to moje ciało reaguje w ten sposób na każdą intymną sytuację z tobą. Spędził bym pół życia w kiblu gdybym miał za każdym razem dawać temu upust. Ech....
Westchnął ciężko. Pocałował palce kochanka i odsunął się żeby wstać. Mogło to wyglądać jakby zamierzał wyjść do łazienki albo całkiem uciec. Chodziło jednak o coś zupełnie innego. Spodenki okrywające chociaż trochę obcisły materiał na kroczu poleciały w dół.
- Ostatnim razem nie miałeś okazji więc... ubierz rękawiczki i możesz go dotknąć. Szybka decyzja Gambit bo się zamknę w łazience.
Mówił to odpinając dolną część swojej piżamy od górnej. Wyciągnął na wierzch cały swój sprzęt. Był trochę zdenerwowany. W końcu stał się kosmitą i jego ciało wyglądało trochę inaczej. W dodatku tam na dole też był rudy. Członek dumnie stał. Rouge też stał. Jeden i drugi w oczekiwaniu na ruch Gambita.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sob Lis 25, 2017 3:48 am

Miał wrażenie, że gada do jakiegoś ciężkiego, twardego muru. On mówił o jednym, a Rogue o drugim. Gambit próbował rozszerzyć jego horyzonty poza masturbację, a on uporczywie nie poruszał tematu prawdziwego zbliżenia myśląc, że ręka pozwoli mu na pełne zaspokojenie. Nowicjusz. 
Zaskoczyła go propozycja mężczyzny. Nie zastanawiając się w ogóle, wyjął rękawiczki z szuflady i założył je szybko. Przysunął się bliżej, łapiąc obiema dłońmi za sprzęt mutanta. Nawet nie komentował dlaczego ostatnim razem nie było mu dane skończyć, bo to mogłoby doprowadzić do kolejnej kłótni.
- Och, cherie. Ja zawsze mówię "oui" takim propozycjom od ciebie - uśmiechnął się do niego szeroko. Pogładził przyrodzenie rudowłosego po całej długości. Był niecierpliwy, najlepiej od razu zabrałby się za niego ustami, ale oczywiście to kolejna nierealna rzecz na liście Cajuna. Ledwo co mogli się całować, a ten już wybiegał w odległą przyszłość, w której Adam nieskrępowanie staje przed nim i proponuje małą zabawę. Ach, marzenia.
- Może spróbujemy okiełznać twoje moce również w tym miejscu, hm? Damy radę czy to jednak za wiele? - jedną z dłoni przysunął do swoich ust i polizał palec wskazujący, wpatrując się wymownie w oczy kochanka.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sob Lis 25, 2017 10:39 am

Rouge był momentami jak kawałek muru. Twardy i ... można powątpiewać w inteligencję. Na szczęście nie zawsze. Tym razem mur był aż nad wyraz ruchliwy. Kiedy Gambit sięgał po rękawiczki już wiedział, że powinien się przygotować na jego dotyk. Dla niego nawet dotyk przez rękawiczki był bardzo erotycznym przeżyciem. Nikt w końcu nie dotykał jego kutasa tak bezpośrednio! Poza nim samym oczywiście. Przełknął z trudem ślinę. Remmy był na wysokości jego członka i obejmował go, pieścił. W wielu swoich fantazjach wybiegał w tym kierunku jednak rzeczywistość przerosła jego wyobrażenia. Złapał dłonie Gambita zatrzymując go na chwilę. Inaczej nie wydusił by z siebie słowa tylko zaczął by dyszeć jak zwierzę.
- Nawet nie wiesz jaką ochotę mam poczuć na sobie twoje usta. Obawiam się jednak, że sama propozycja jest na tyle seksowna, że tracę nad sobą kontrolę. Daj mi przywyknąć do twojego dotyku w rękawiczkach.... Później... możemy spróbować bardziej bezpośredniego dotyku.
Pochylił się i uklęknął na łóżku. Pocałował krótko te usta które chciały tak hojnie ofiarować mu przyjemność. Jego głos drżał i był pełen napięcia.
- Jesteś pierwszą osobą, która dotyka mnie w ten sposób. Daj mi opanować samego siebie.
Położył się na boku ciągnąć do siebie Remiego by być z nim twarzą w twarz. Najchętniej by go przytulił ale w ten sposób nie będzie mógł mu ulżyć.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sob Gru 02, 2017 3:36 am

Czy był niecierpliwy? Tak. Czy był gotów na ściągnięcie z Rogue piżamy? Tak. Nie był jednam typem osoby, która bezwzględnie dąży do celu, dlatego zrozumiał przekaz i nie naciskał. Jak zwykle zresztą. Tyle razy odmawiał sobie przyjemności, że zdążył przywyknąć do stopowania go przy każdej możliwej okazji.
- Uwielbiam być pierwszy, cherie - uśmiechnął się doń szeroko. Chciał go jakoś uspokoić, bo zdecydowanie czuł stres w powietrzu. Gdy już leżeli, przesunął dłonią po przyrodzeniu rudowłosego, powoli i spokojnie, obserwując jego reakcje.
- Pokieruj mną, to będzie ci łatwiej. Kontroluj wdechy, cherie, nie spieszymy się - powiedział spokojnie, wolną ręką głaszcząc ukochanego po głowie. Czuł się jak instruktor jakiejś wymagającej dyscypliny, ale nie przeszkadzało mu to. Dzięki temu wzrastało jego przekonanie o tym, jak to niesamowity jest w tych sprawach, jaki opanowany i doświadczony. Mając prawdziwego początkującego w strefach erotycznych, mógł zaszaleć po całości z wyobraźnią.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Nie Gru 03, 2017 4:31 pm

Był zestresowany jak cholera. Branie spokojnych oddechów nie było łatwe nie ważne co próbował powiedzieć Gambit. Oddał się jego wprawnym ruchom. Nie musiał go nakierowywać. Nie byłby nawet w stanie. Głębokie oddechy już po niecałej minucie stały się westchnieniami. Remy chciał żeby się nie spieszyli... taaak... już dawno nie był z prawiczkiem o ile w ogóle.
- Remy... ja...- Jego oddech stał się znacznie szybszy. - Złap...mocniej
Poprosił czując, że jeszcze chwila i dojdzie od tego delikatnego dotyku a jego ego chyba całkiem by umarło.
Adam starał się uspokoić myśląc o czymś innym. Nie dało się. Nie kiedy ukochany miał w dłoniach jeden z najwrażliwszych narządów twojego ciała.
Pragnął go pocałować. Pragnął go objąć. Czuł jednak, jak jego całe ciało pulsuje. W tym stanie nie zapanowałby nad sobą. Nie chciał mu zrobić krzywdy. Złapał za jego ciało i dłońmi sięgnął do biodra Cajuna. Drugie ramię wcisnął pod jego ciało a rękę zacisnął na pościeli.
- To... ja...- Starał się ostrzec ukochanego, że tego momentu nie uda mu się dłużej powstrzymać.




*1000 post Smoka*

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
PhilanthropistSadistic Seme
avatar

Data przyłączenia : 04/07/2017
Liczba postów : 332


Cytat : "Jesteś geniuszem. Jednostką istniejącą po to, by świat cię nienawidził. Dlaczego, zapytasz? To proste. Jesteś jednym z nielicznych, którzy wyróżniają się z tłumu szarych ludzi."
Wiek : 20

PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sro Gru 06, 2017 4:49 am

Remy nie był ekspertem w uspokajaniu spanikowanych prawiczków. Dla niego masturbacja nie była wielkim wyczynem, a jedynie chwilowym zaspokojeniem potrzeby stosunku z partnerem. Obserwował więc wszelkie reakcje Adama, rejestrując jego zachowanie, drżenie głosu, każdy gest. Zauważał już pewne schematy i starał się nie uprzykrzać mężczyźnie tej chwili jeszcze bardziej. 
Wykonał to jedno, ledwo wydane polecenie. Z rozkoszą bawił się sprzętem rudowłosego jak najlepiej potrafił, chcąc by osiągnął błogostan. Martwiło go to, że Rogue starał się przeciągać tę chwilę. To było widać. Zdaniem Cajuna mógłby już dojść ze dwa razy, ale twardo trzymał się długiego i mozolnego wyczekiwania na wytrysk.
- Nie krępuj się, mon amour. Nie powstrzymuj się - wyszeptał namiętnym, mrukliwym tonem. W ten sposób miał zamiar doprowadzić go do szaleństwa. Zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo oddziaływał na mutanta, bo był o tym nieraz uświadamiany. Dla lepszego efektu zacisnął mocno dłoń na trzonie przyrodzenia Adama, a kciukiem nacisnął na główkę.

_________________
If everyone cared and nobody cried
If everyone loved and nobody lied
If everyone shared and swallowed their pride
Then we'd see the day when nobody died
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Last DragonI will bite you
avatar

Data przyłączenia : 29/06/2017
Liczba postów : 1039


Cytat : don't judge me i was born to be awesome not perfect
Wiek : 27
Female


PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   Sro Gru 06, 2017 8:23 am

Adam ciągle był niepewny i nie chciał dać plamy. Gdyby robił to sam a nie z ukochanym pewnie zajęło by to trzy sekundy. Tutaj jednak był Remmy. Obserwował i dotykał. I doprowadzał go do szału. Wytrysk nastąpił zaraz po tym jak gambit zaczął mówić. Oddech z szybkiego zaczął się uspokajać. Teraz mógł też zrobić to co chciał cały czas. Przytulić go. Złapał go mocno dociskając do własnej piersi i schował twarz w jego włosach. Trwało to dosłownie parę sekund ale dla niego wieczność. Później zaczął się motać żeby posprzątać bałagan jaki spowodował i... nie dać się dotknąć znów Cajunowi. Obawiał się, że po minucie czy dwóch znów mu stanie. Od momentu kiedy w jego organizmie pojawiły się geny Skruli i Kree w tych sprawach też trochę się zmieniło. Po pierwsze urósł mu. Po drugie nienaturalnie szybko się regenerował. Po trzecie Adam miał ochotę gdy tylko obiekt jego zainteresowania go dotknął. To podobno normalne u mężczyzn, ale pamiętał etap swojego dojrzewania i wtedy mimo buzowania hormonów nie było z nim aż tak źle. Wolał też żeby kochanek nie odkrył tego teraz. Mogli by dosłownie całą noc spędzić na podobnej zabawie.
Dlatego po wszystkim dokładnie okrył swoją dolną część ciała.
Pocałował go krótko gdy już się uspokoił
- Dziękuję.
Powiedział i ułożył się obok Gambita przytulając go mocno.
- Kiedy zauważyłeś, że nie kręcą cię dziewczyny?
Zapytał. Chciał się dowiedzieć czegoś o przeszłości swojego... chłopaka? Poruszanie tematu ojca czy Bella Dony mogło być nadal za świeże.

_________________
Creativity is infinite



Only thing that limit us is our imagination

Spadek weny, mocny. Będę leniwa w najbliższym czasie. Proszę nie bić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Mutanci - Marvel   

Powrót do góry Go down
 
Mutanci - Marvel
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Zona scriptum :: Spin-off-
Skocz do: